Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

To i ja pokażę sępy w akcji ;)


A najfajniejsze jest, że każdy pies ma u nas inną strategię sępienia.
Czarek sępi przez robienie słodkiej miny. Otwiera szeroko te błyszczące oczka i nastawia uszka, marszczy czółko... Bardzo trudno nie ulec. Jest w tym mistrzem :lol:
Aira coraz częściej robi słodkie oczka, uczy się że to działa, ale generalnie siada i liczy że ktoś się przejmie takim grzecznym pieskiem. Czasem przypomina się łapką.
A Wika rzadko sępi w typowy sposób. Wika kradnie. Ona siada przy człowieku który je nie żeby coś wysępić, ale żeby nie przegapić okazji.

Posted

U mnie na szkoleniu, psy któych inaczej nie dało się opanować, miały kolczatki, ale dobrze używane, pod okiem tresera, pod koniec szkolenia widać było baaardzo dobre efekty, i na ostatnich zajęciach już nie było potrzeby używać kolczatek.

Posted

[quote name='Madzik93']zwróćcie uwage na opis aukcji "Skórzana kolczatka. Podwójna skóra, mocna. Zaciskowa
Twój pies już się nie będzie ciągnął na smyczy"

No bo niestety zdecydowana większość ludzi właśnie do tego używa kolczatki. Zakładają ją psu kiedy ciągnie.
Na moim osiedlu jest śliczny szczeniak ON. Nie wiem, czy rasowy, ale bardzo fajny. Ma jakieś 3-4 miesiące. Wczoraj zobaczyłam że chodzi na kolcach. Po prostu mnie wmurowało. I ciągnie na tych kolcach, bo pobudzony strasznie, a za nim daje się ciągnąć jego pani, bo to małe, ale siłę już ma.
I dlatego ja wolę podkreślać na każdym kroku, że "kolczatka - NIE!!" i w konkretnych przypadkach porozmawiać nad jej ewentualnym użyciem. A nie odwrotnie - mówić że kolczatka jest ok, tylko trzeba umieć jej używać. Ta pani od ONka pewnie też myśli że umie.

Posted

Uwielbiam takich ludzi. Widziałam panią która zapewne nie specjalnie ale podkręcała sytuację kolcami - psy, twarda postawa, widać że się mierzą wzrokiem i może się krew polać, a pani podszarpuje swojego na kolcach, ściąga smycz itd:mad:

U mnie na szkoleniu, psy któych inaczej nie dało się opanować, miały kolczatki

A ilu i jakich metod użyto? Próbowali psy barować, odwrażliwiać etc? Czy po pomachaniu smaczkiem doszli do wniosku że kolce będą świetne?

Guest Mrzewinska
Posted

Wladczyni - wracajac do tematu, gdyby ludzie chcieli od szczeniaka z psem celowo pracowac, to bylaby po prostu sielanka. Ale nie jest tak.
I te kolce czasem sa konieczne.
Ludzie na kursach chca miec efekty szybciej, najlepiej tego samego dnia. Zreszta - sa psy, ktorym jedno uzycie kolczatki pomogloby wystarczajaco i na zawsze. Bo przez dwa lata albo i dluzej robily co chcialy i maja wlasciciela dokladnie w tym miejscu, ktorym kura jajko znosi. A wlasciciel nagle doszedl do wniosku, ze ma tego dosc i chce efektow na juz, albo sie pieska pozbedzie.
Widzialam skrajna histerie kobitki, ktorej suczka - dorodna bokserka - zostala na miekkiej obrozy powstrzymana lekkim szarpnieciem od użarcia czlowieka. Ta pani stwierdzila, ze nie pozwoli na kolce, bo to znecanie sie, boi sie klopotow w trakcie dluzszej nauki, woli psa dac pod igle, niz pozwolic na jedna twarda kontre. A to byla miekka suka i jedno wstrzymanie na kolcach, po czym natychmiastowa pochwala spokoju daloby przepustke na dalsza prace bez kolcy i na życie. Sytuacja miala miejsce nie w Polsce, ale i w Polsce moze sie zdarzyc.

Zofia

Posted

I te kolce czasem sa konieczne.

Na szczeniaku? Nigdy.
Na już to można mieć zamówioną pizzę. Jestem ciekawa czy oni też się tak szybko uczą.
Dla mnie człowiek który dwa lata nic nie robi z psem, a później go oddaje/usypia powinien mieć dożywotni zakaz posiadania zwierząt.
Nie neguję że kolczatka daje dobre efekty, przy sensownym użyciu. Dla mnie jest po prostu zbyt powszechna, zbyt głupio używana. Za mało jest uświadamiania ludzi, wychowania ich do odpowiedzialnego posiadania zwierzęcia. Głównie teoria dominacji i jej pochodne, z odrobiną agresji, konfrontacji, klapsów i kolcy.

Posted

Jkai na odwrot ... ostanio spotkalam babeczke z labkiem takim bardzoo MAXi labkiem... stwierdzila ze wnecie wyczytala ze teoria dominacji nie istnieje i ze pies warczy to niz zlego... i dziwi sie czemu nie moze mu wyczyscic uszy , raz zaatokowal jeje brata ciotecznego..ktory dosc czesto u niej bywa.. ale jak twirdila ponoc warczenie jest ok. bo pies tylko co smowi.. na koniec dodała.. ze boi sie swojego psa w domu, na dworzu jest ok ..ale w domu zwyczajnie nie pzowala jej czasem przesjc. ale przecie nic mu nie powie bo warczenie to jego prawo. Takze ani w jedna ani w druga strone moim zdaniem nie jest dobrze.

Posted

martynkao napisał(a):
Jkai na odwrot ... ostanio spotkalam babeczke z labkiem takim bardzoo MAXi labkiem... stwierdzila ze wnecie wyczytala ze teoria dominacji nie istnieje i ze pies warczy to niz zlego... (...)ale przecie nic mu nie powie bo warczenie to jego prawo.


Ja się z tym zgadzam w 100% - warczenie to komunikat, do którego pies ma pełne prawo. Pies warczy, bo nie chce ugryźć. Rozumny człowiek w takiej sytuacji zastanawia się nad przyczyną warczenia i tak pracuje z psem, żeby ta przyczyna znikła.

Guest Mrzewinska
Posted

Na szczeniaku kolce moim zdaniem sa niedopuszczalne. To chyba oczywiste.

Jesli pies warczy na wlasciciela, to znaczy ze jest bardzo, ale to bardzo zle. Bo wlasciciel nie rozumie psa, ani pies wlasciciela.
I jest zupelnie zachwiana prawidlowa relacja: czlowiek-lider - pies- podporzadkowany czlonek grupy, ktory bardzo chce robic cos razem z liderem.
I dlatego - aby ten labek nie wyladowal w schronisku ani pod igla, byloby mimo wszystko lepiej, aby po prostu bal sie wlasciciela. Mozecie uznac to za straszliwie nienowoczesne, ale dopoki psy kupuja ludzie, ktorzy nie potrafia bezkonfliktowo i bez przymusu wypracowac podporzadkowania zwierzecia, wolę, aby pies bal sie zawarczec na wlasciciela i pospiesznie schodzil mu z drogi w domu.
Tymaczasem tak jak kiedys przegieto z przymusem, z kolcami itp, tak teraz przegiecie idzie w druga strone - pieseczku, warcz na mnie, rob co chcesz, a ja bede ci ustepowac, zeby cie na stres nie narazic, zeby byc takim nowoczesnym przewodnikiem.

Zofia

Posted


"Ja się z tym zgadzam w 100% - warczenie to komunikat, do którego pies ma pełne prawo. Pies warczy, bo nie chce ugryźć."


Nic podobnego. Pies warczy, mówi - ejże, uważaj, koleś, bo zaraz ugrrrryzę...

To zdanie o warczeniu "...bo nie chce ugryźć" jest niezmiernie popularnym tekstem na forach o "pozytywnym szkoleniu" jeno... nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Niemniej brzmi taaak pięknie.
:lol:

Posted

Mrzewinska napisał(a):

Tymaczasem tak jak kiedys przegieto z przymusem, z kolcami itp, tak teraz przegiecie idzie w druga strone - pieseczku, warcz na mnie, rob co chcesz, a ja bede ci ustepowac, zeby cie na stres nie narazic, zeby byc takim nowoczesnym przewodnikiem.
Zofia


No dokładnie. Zasada złotego środka przydałaby się i przy szkoleniu, i przy naszym stosunku do zwierząt. Ta od labka, jeszcze być może pójdzie na szkolenie, jak jej pieniędzy nie będzie żal, i wtedy jednej rzeczy jestem pewna, kolce raczej będą niezbędne, przynajmniej na pierwszych lekcjach, nie ma zmiłuj. Aczkolwiek, jak takie szkolenie będzie obserwował zwolennik metod niestresowych, to będzie oburzony. I znowu będzie dyskusja o tym, jakie kolczatki be, a szkolący na psich uniwerkach o niczym pojęcia nie mają.
A smutna rzeczywistość wyglada tak, że w psich szkołach przeważają jednak ludzie, którzy przyszli tam, bo nie dawali sobie rady z własnym psem.

Posted

I jest to jeszcze jeden przykład na to, że labrador, naprawdę wspaniały, pies uwielbiający kontakt z człowiekiem tak samo musi znać swoje miejsce w szeregu, jak każdy inny pies.

Posted

Berek napisał(a):
Nic podobnego. Pies warczy, mówi - ejże, uważaj, koleś, bo zaraz ugrrrryzę...


No właśnie. Mówi "uważaj"... Ostrzega, bo nie chce ugryźć. Jakby chciał, to by użarł, no nie? Nawet nie zdążylibyśmy mrugnąć...

Nie uważam, że warczącemu psu trzeba ustępować, pozwalać na warczenie i "rób co chcesz". Dla mnie to poważny komunikat, że muszę się zabrać do roboty i to ostro. I to nie za oduczanie samego warczenia, bo pies oduczony ostrzegania będzie walił bez ostrzeżenia, tylko za szukanie przyczyny i takie przepracowanie całej sytuacji, żeby nie było takich niefajnych numerów.

Posted

Marta i Wika napisał(a):
No właśnie. Mówi "uważaj"... Ostrzega, bo nie chce ugryźć. Jakby chciał, to by użarł, no nie? Nawet nie zdążylibyśmy mrugnąć...


calkowita racja... pies przeciez nie chce ugryzc,tylko moze zostac do tego zmuszony, po to ma CSy, warczenie itp, zeby wlasnie nie ugryzc. Jak nie zadziala, to moze ugryzc..

Berek napisał(a):

To zdanie o warczeniu "...bo nie chce ugryźć" jest niezmiernie popularnym tekstem na forach o "pozytywnym szkoleniu" jeno... nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Niemniej brzmi taaak pięknie.
:lol:


czyli wg Ciebie pies CHCE ugryzc? nie rob z psa takiego potwora, ktory by zagryzl wszytsko co sie rusza:D

Posted

Mrzewinska napisał(a):

Tymaczasem tak jak kiedys przegieto z przymusem, z kolcami itp, tak teraz przegiecie idzie w druga strone - pieseczku, warcz na mnie, rob co chcesz, a ja bede ci ustepowac, zeby cie na stres nie narazic, zeby byc takim nowoczesnym przewodnikiem.


i do tego zachlysnieto sie szkoleniem pozytywnym-bo co to za problem nauczyc psa siad z klikerem. ja tam nigdy nie bylam skrajnie pozytywna, a po przezyciach z F wiem, ze na pewno nigdy nie bede-choc skuteczna awersja bywa rownie trudna, a moze trudniejsza, niz skuteczne metody pozytywne. ale czy ktos z Was zna/ma psa, ktory zostal szkolony pozytywnie, ale tak calkowicie, a nie tylko przebrnal przez pierwsza faze? czytam w wolnych chwilach ksiazke K.Pryor i otwieraja mi sie oczy, jak stricte pozytywne nauczenie psa "siad" jest trudne, ile trzeba warunkow spelnic i sie nastarac, zeby bylo ok wg tych standardow...

Posted

LeCoyotte napisał(a):

czyli wg Ciebie pies CHCE ugryzc? nie rob z psa takiego potwora, ktory by zagryzl wszytsko co sie rusza:D



mialas kiedys psa, ktory ma taki problem? on nie musi zagryzac wszystkiego-wystarczy, ze na poczatek chce dziabnac mnie. moj nie warczal, moj szczekal i histeryzowal. w ciagu 2 tygodni wakacji w sprzyjajacych warunkach /bylismy dla niego milsi i lagodniejsi, bo byl wykastrowany, no to taki biedny przeciez../ jego problem rozrosl sie tak, ze gdyby nie zostal przerwany-zupelnie niepozytywnie-to ja po jeszcze 2 tyg takiego wzrostu zachowan negatywnych pomyslalabym o oddaniu go. o mozesz mi wierzyc, wiele, wiele mocniej niz statystyczny posiadacz psa chcialam, zeby bylo dobrze i wkladam duuuuuzo wiecej wysilku w to wszystko.

Posted

Ja szkole psy pozytywnie (raczej wychowuje - bo o tym tu mowa) i nie wyobrazam sobie, by ktorykolwiek z moich psow na mnie warczal:crazyeye:, nigdy tez nie tlumaczylabym tego jako dopuszczalne:shake:, owszem pies nie przemowi do mnie ludzkim glosem i warczenie jest sygnalem, ale dlaczego pies warczy na wlasciciela??

i do tego zachlysnieto sie szkoleniem pozytywnym-bo co to za problem nauczyc psa siad z klikerem. ja tam nigdy nie bylam skrajnie pozytywna, a po przezyciach z F wiem, ze na pewno nigdy nie bede


Dlaczego metody pozytywne sa kojarzone tylko z klikerem??

Az boje sie zapytac co zrobilas z biednym F...

czy ktos z Was zna/ma psa, ktory zostal szkolony pozytywnie, ale tak calkowicie, a nie tylko przebrnal przez pierwsza faze?


wychowane pozytywnie znam osobiscie, nawet takie mam...
wyszkolone, widzialam na kasecie:lol:

czytam w wolnych chwilach ksiazke K.Pryor i otwieraja mi sie oczy, jak stricte pozytywne nauczenie psa "siad" jest trudne, ile trzeba warunkow spelnic i sie nastarac, zeby bylo ok wg tych standardow...


Zapraszam do poznania mojego psa, tylko metody pozytywne przy komendzie siad, innych tez zreszta:lol:

Guest Mrzewinska
Posted

Autentyczna scena: nieznosna suka, wiekszy, silniejszy. dzentelmenski wobec suk pies. Suka pewna bezkarnosci, choc pies nie wchodzi w jej prawa, warczy gdy on przechodzi w dystsansie. Pies udaje ze nie widzi, probuje zalagodzic. Suka warczy, nasilajac warczenie, az grozi uderzeniem zebami. Pies ma dosc - odwrocil sie i ryknal z taką furią, ze sukę przygniotlo do ziemi. Od tej chwili - nieustanna sielanka, pies niczego suce nie zabiera, chodzi swobodnie, suka w usmiechach.

Oswiadczam, ze w sytuacji, gdy moj pies - a hodowalam niemale i nienajlatwiejsze - warknalby na mnie nie w zabawie, a na serio grozaco - przy pierwszej probie moja odpowiedz bylaby taka, ze pieseczek chodzilby kolo mnie na dwoch lapkach, upewniajac, ze to tak jakos mu sie wymknęlo, a my sie przeciez kochamy. Nie robmy z psow idiotow aspolecznych niezdolnych do kombinowania jak problem rozwiazac - warczenie to problem nie tylko moj, ale i psa, jak dbac o swoje sprawy, nie narazajac sie przy tym warczeniem na moja kontrę.
Co oczywiste - nigdy nie stworzylabym psu sytuacji, w ktorej bylby przekonany, ze musi sie bronic przed cierpieniem czy smiertelnym zagrozeniem z mojej strony. Dlatego strasznie trudno jest pomoc komus, kto ma problemy, bo nie zna sie calej historii, a pomoc na odleglosc, to juz fikcja.
Oczywiscie sytuacje, w ktorej pies mi sie postawil, dziesieciokrotnie przerabialam natychmiast nagradzajac taką reakcję, jakiej wymagam juz i teraz. I bez dyskusji i bez warczenia.

Pies ktory warczy, chce ugryzc. Nie jest potworem - to normalne, ze posluszenstwo wymusza sie w grupie psow takze uderzeniem zebami, ugryzieniem ostrzegawczym tez. A jak delikwent nie ustapi, to oberwie gorzej.
Nie wyobrazam sobie, abym potrafila ustąpić przed warczeniem mojego psa. Trudno, ale to ja daje jesc, ja organizuje prace i polowanie, ja jestem liderem w grupie, ja wychowywalam mojego psa. I pies bedzie ustepowac przede mna. Zawsze.

Zofia

Posted

[quote name='Abi']J
Dlaczego metody pozytywne sa kojarzone tylko z klikerem??

Az boje sie zapytac co zrobilas z biednym F...

ja nie kojarze tylko z klikerem. a o F nie pytaj-powiem Ci tylko, ze znacznie biedniejszy byl wczesniej, zanim pewnych rzeczy nie zrozumial-teraz ma komfortowe zycie i choc czesciowo nauczyl sie kontrolowac swoje emocje-a to to go wykanczalo.


Zapraszam do poznania mojego psa, tylko metody pozytywne przy komendzie siad, innych tez zreszta:lol:


Forescik tez jest szkolony glownie pozytywnie. i ile ja sie pozytywnie napracowalam, to wiedza Ci, co widzieli ;) co do komend-jak zobacze, to uwierze, taki niedowiarek jestem:cool3: ja mysle, ze takiego siad jak w tej ksiazcze jest opisany F nigdy miec nie bedzie, bo przede wszystkim mi nie starczy cierpliwosci zeby go uczyc tak sumiennie.

Posted

Zofio jak pisalam - tez nie miesci mi sie w glowie, by pies na mnie warczal - ale nadal twierdze, ze kolczatka bylaby mi zbedna by udowodnic mu jak daleko sie posunal, mam inne sposoby - taka troche mieszanka z teorii dominacji (choc wiem, ze teoria dominacji juz nie modna).

Posted

Mrzewinska napisał(a):
Na szczeniaku kolce moim zdaniem sa niedopuszczalne. To chyba oczywiste.

Jesli pies warczy na wlasciciela, to znaczy ze jest bardzo, ale to bardzo zle. Bo wlasciciel nie rozumie psa, ani pies wlasciciela.
I jest zupelnie zachwiana prawidlowa relacja: czlowiek-lider - pies- podporzadkowany czlonek grupy, ktory bardzo chce robic cos razem z liderem.
I dlatego - aby ten labek nie wyladowal w schronisku ani pod igla, byloby mimo wszystko lepiej, aby po prostu bal sie wlasciciela. Mozecie uznac to za straszliwie nienowoczesne, ale dopoki psy kupuja ludzie, ktorzy nie potrafia bezkonfliktowo i bez przymusu wypracowac podporzadkowania zwierzecia, wolę, aby pies bal sie zawarczec na wlasciciela i pospiesznie schodzil mu z drogi w domu.
Tymaczasem tak jak kiedys przegieto z przymusem, z kolcami itp, tak teraz przegiecie idzie w druga strone - pieseczku, warcz na mnie, rob co chcesz, a ja bede ci ustepowac, zeby cie na stres nie narazic, zeby byc takim nowoczesnym przewodnikiem.

Zofia


o to toto:) Recami nogami i. wszytkim sie podpisuje:D

Guest Mrzewinska
Posted

Abi napisał(a):
Zofio jak pisalam - tez nie miesci mi sie w glowie, by pies na mnie warczal - ale nadal twierdze, ze kolczatka bylaby mi zbedna by udowodnic mu jak daleko sie posunal, mam inne sposoby - taka troche mieszanka z teorii dominacji (choc wiem, ze teoria dominacji juz nie modna).


Oczywiscie, ze kolczatka jest Ci zbedna, bo od szczeniaka nauczylas psa, ze Ty wydajesz polecenia, a psu zawsze warto je wykonywac. Ale jak na szkolenie przychodzi ktos, kto przed psem padal na twarz przez dwa lata, a pies wlasciwie marzy o tym, aby sie podporzadkowac i poczuc nieco bezpieczniej, to jedno wstrzymanie go kolcami moze dokonac cudu po obu stronach, na pewno widzialas i takie przypadki. Jak ktos pracuje z psem od szczeniaka a zwierzatko okaze pierwsza probe mlodzienczego buntu, kolce moga byc calkiem zbedne, tym bardziej ze i tak pies ich na sobie nie ma. Kontrą moze byc nawet tylko popatrzenie odpowiednie, zmiana postawy ciala i zapytanie odpowiednim tonem, czy aby pieseczkowi nie odbilo za bardzo. Slow nie zrozumie, spojrzenie, postawe i ton tak. I wtedy moze sobie poCSowac, i powinien spotkac sie w ulamku sekundy z zyczliwoscia. Zrozumie tez.

Zofia

Posted

Zosiu-opisalas moje dwa domowe boorasy:loveu:.poza tym oczywiscie sie zgadzam.wogole nie dopuszczam takiej mozliwosci ze moj pies na mnie warknie.:crazyeye:.przede wszystkim bylaby to moja porazka.i nie chodzi o to ze wyznaje teorie dominacji:diabloti:-bo nie.i nie dominuje swoich psow.ja jestem od teog zeby kontrolowac sytuacje i moje psy musza o tym wiedziec.w sumie to nazwalabym to zaufaniem obu stron.to zaufanie wypracowalismy sobie wspolnie.troche wlozyly psy troche ja.
ps.pierwsze spotkanie chity i shado tak wygladalo.chita wredna,rozbuchana baba.shado-wybitnie dzentelmenski i o silnych nerwach samiec,baardzo pewny siebie.shado przywieziony ze schronu wszedl sobie do mieszkania i pierwsze co zrobil to oczywiscie znalazl pilke.chity pilke:cool3:.wiec ona jak to ona jazgot i na niego.poprzednio niereagowal na jej wyrazne prowokacje.:roll:.ryknal raz.:diabloti:.cierpienie w oczach chity ze taki o zjawil sie i sie rzadzi bylo ...jedyne.:evil_lol:.
potem oczywiscie shado zostal wykapany zeby troszke mniej capil:roll:.no to co robi taki pies?no laduje sie na wyro.:evil_lol:.chite malo szlag nei trafia bo to przeciez jej wyro.probowala jezcze tyko raz ,rowniez prowokujac go wrednie.;).i znowu bylo baardzo krotko i na temat .:cool3:.oczywiscie jak to shado-bez gryzienia.jemu to niepotrzebne w takich przypadkach.:evil_lol:.ja nie wiem jak on ma cierpliwosc do chity ktora jest wybitnie jedzowata i do innych suk.:p

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...