Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Bajcia jest u weta od 8 rano (teraz już chyba po zabiegu). "Na szczeście" zapłaciliśmy złotówkę z góry i mam nadzieję, że wszystko pójdzie gładko. Odbieramy ją, razem z Anią W, której przy okazji dziękuję za pomoc, chwilę po 14:00.
Bajcia to nerwuska, nie podobał się jej zastrzyk (piszczała i była wyraźnie niezadowolona):placz:. Mam nadzieję, że teraz będzie już tylko "z górki".
Dam znać po południu jak Bajka zniosła zabieg.

  • Replies 363
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Bajka jest już w domu, póki co jest bardzo biedna. Odmówiła wejścia poschodach i trzeba było wnieść ją do domu (IV p). Teraz leży sobie cichutko na dywanie, pewnie wszystjko ją boli. Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej. W piątek idziemy na kontrolę.

Posted

Biedna. Musi swoje odespac. I obolala i troche jeszcze oszolomiona po narkozie i pewnie na srodkach przeciwbolowych, ktore tez nie rozjasniaja w glowie.
Trzymam kciuki, ale mysle, ze swoje odespi, zregeneruje sily, a za 2-3 dni nie bedzie pamietala co sie wydarzylo.
Pozdrawiam

Posted

Bajka była bardzo dzielna. Ja po nią zajechałyśmy to cały czas merdała ogonem (wet był zachwycony jej charakterem :-) )
Sunia była w twarzowej , zielonej sukience...chyba niewygodnie jej się chodziło.;-)
Operacja obyła się bez komplikacji, sunia dostała antybiotyk i lek przeciwbólowy.

Teraz potrzebuje spokoju i byle do jutra. Jutro będzie lepiej i...będzie można coś zjeść ;-)

Posted

Popołudnie i wieczór dość spokojnie. Syn "pożyczył" Bajci swój jasiek, żeby miała wygodnie. Koszmar zaczął się po założeniu kołnierza. Bajka walczyła bardzo dzielnie i za pierwszym razem udało się jej ściągnąć "świństwo" razem z obrożą. Obroża została zapięta mocnniej i już nie udało się zdjąć kołnierza. Ale kombinowała strasznie, ocierała się o wszystko i wszystkich, a ignorowana demonstracyjnie próbowała spać stojąc. Poddała się po dobrej godzinie. Wytrzymała mniej więcej do 5 rano, a wtedy ja się poddałam (i drzemała z ręką na jej głowie). Mam nadzieję, że choć trochę Bajcia polubi kołnierz.:eviltong: Wczoraj troszkę wymiotowała, a dziś nie bardzo chce jeść. Odmówiła suchej karmy, bułki z masłem, skusiła się jedynie na plasterek szynki. Później spróbuję dać jej może gotowanego indyka. Chyba jeszcze ja wszystko boli.

Posted

a czy ten gustowny zielony kubraczek jej nie wystarczy do ochrony brzuszka? jak jestescie w domu to zawsze ktos może na nia zerknac czy nic nie kombinuje.
tylko noc najgorsza... ja jak wysterylizowałam kotke to prawie nie spałam tak sie denerwowałam, ze sobie szwy powyciągą - bo o załozeniu jej kołnierza to nie było mowy

z sunią to zawswze troszke łatwiej....przynajmniej sie podłogi trzyma a nie skacze gdzie sie da:razz:

Posted

Oczywiście jak jesteśmy w domu to Bajcia chodzi tylko w kubraczku. Jest to piesek, który nie znosi ograniczeń. U weta przegryzła smycz, którą była przywiązana, gdy czekała na odbiór. Dlatego też wet zasugerował, a nawet nakazał kołnierz. Istnieje obawa, że pod naszą nieobecność Bajcia wygryzie w kubraczku piękną dziurę:diabloti: i wtedy dopiero będzie problem.

Posted

Moja Sonia po sterylce dopiero po pięciu dniach zaczęła normalnie jeść. Kołnierza nie nosiła ale cały czas ktoś z nią był. Fakt jest taki, że teraz po około miesiącu od zabiegu Sonia chyba o nim nawet nie pamięta. Dalej jest wariatka jak była:cool3: Z Bajką pewnie będzie podobnie, pokombinuje, ponarzeka i ani się obejrzycie a będzie po wszystkim. :lol:

Posted

Bajka już po kontroli. Wygląda na to, że wszystko jest na dobrej drodze. Dostała antybiotyk (baaaardzo płakała :placz:i już chyba nie lubi Pana Doktora), a 21 stycznia zdjęcie szwów. Uff!. Dziś w nocy nawet z kołnierzem nie było tak źle, Bajcia założyła go z rezygnacją.

Dzieczyny!!!

Bajka dziękuje WAM wszystkim za pomoc i okazane serce:lol: i my też.

Posted

Myślę, że ją zastrzyki tak bolą bo nie ma w ogóle tłuszczyku pod skórą a i mięśnie jeszcze liche...

Nie ma za co! Cała przyjemność po naszej stronie :-)

Posted

Dziś zostawiliśmy Bajkę samą i do tego w kołnierzu, którego nie lubi. Nie było nas ok. 2 godz. i wszystko było ok. Poza tym zdecydowanie lepiej się czuje, wrócił jej humor, bawi się i dopisuje jej apetyt:diabloti:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...