Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Skrętka zdała celująco kolejny egzamin...
Razem z Mambą zostały same w domu przez 5 godzin i... zupełnie nic. Chyba nawet nie nasiusiała (zrobiła to przed i chwilę po moim powrocie). Jedynie zrobiła małe koo, ale to i tak ogromny sukces. Kiedy wróciłem, leżała jak zwykle na swoim ulubionym fotelu. Za chwilę zrobię jej jedzonko. Pod tym względem sunia zrobiła się nieco wybredna i leniwa. Od wczoraj nie za bardzo chce jeść z pojemniczka, natomiast z rączki idzie jej zupełnie niezle :razz:
A teraz najważniejsze. Dzisiaj zadzwoniła do mnie wetka i stwierdziła, że po konsultacjach podjęła decyzję o unieruchomieniu łapki. Faktem jest, ze sunia zaczyna z lekka podpierać się tą łapinką, a to nie wróży nic dobrego :shake:. Łapka zostanie usztywniona nowoczesną metodą, bez użycia gipsu, co pozwoli jej na dość swobodne poruszanie się. Zakładam, że chodzi o coś analogicznego jak w przypadku ludzi (plastik?). Zanim do mnie zadzwoniła, sami zastanawialiśmy się, czy to konieczne, ale myślę, że nie ma co ryzykować... Tak więc prawdopodobnie jutro ok. 11-tej, Skrętka będzie "usztywniona" ;)

>Chrupek, co z tym odrobaczeniem??? Jutro jest okazja nadrobić ew. zaległości...

  • Replies 336
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Niestety... wygląda na to, że sunia jest chora :shake:
Straciła apetyt i jest osowiała. Kilkakrotnie wymiotowała. Jutro i tak musiałbym jechać z nią do weta. Oby nic poważnego...
>Chrupek, przypominam o kwestii odrobaczenia...

Posted

Neris napisał(a):
Mam nadzieję, że nic nie złapała przez te dni w klinice...


Niestety, na to wygląda...
Moje psiaki są zdrowe, a posesja ogrodzona, dlatego kontakt z chorymi wykluczony. Tym bardziej, że nie słyszałem o zachorowaniach w okolicy.
Mamba, która z racji niedawnego przyjazdu, była "podejrzana", nie wykazuje żadnych objawów choroby. Wręcz przeciwnie, jest niezwykle żywiołowa.
Całą noc maleńka wymiotowała, a od wczesnych godzin rannych, doszła silna biegunka. Jedynym pocieszeniem jest to, że zaczęła chłeptać wodę.
Zastanawiam się, czy to nie może być zatrucie... Może zjadła jakieś resztki z miski któregoś z psiaków, albo znalazła coś na posesji...
Krety, nornice itd, to tutaj norma...
Za chwilę wyjeżdżam do weta. Zaraz po powrocie dam znać co i jak. Trzymajcie kciuki za małą.

Posted

Niestety... wyglądan na to, że małą ma parwo :shake:
Okazuje się, że spokojne usposobienie suni zaraz po przyjezdzie do mnie, to prawdopodobnie efekt rozwijającej się choroby...
Jestem prawie pewien, że sunia złąpała toświństwo w lecznicy lub bezpośrednio przed jej przyjęciem. Osobiście radziłbym wziąć ten wariant pod uwagę.
Maleńka dostała wszystkie niezbędne leki z surowicą włącznie. Oprócz tego kroplówkę. Do domu zabrałem kolejne zastrzyki i pokazną porcję kroplówek. Mam nadzieję, że sobie poradzę...
Jednego możecie być pewne... zrobię wszystko co w mojej mocy, aby uratować to niewinne stworzonko :shake:
Teraz mimo urlopu jestem w pracy, a sunia ze mną. Zostawię ją na jakiś czas pod opieką kolegi, a ja w tym czasie pojadę do domu i przygotuję bezpieczne pomieszczenie. Muszę też zdezynfekować miejsca, gdzie maleńka przebywała dotychczas. Dla pewności zaszczepię wszystkie psiaki.
Jak się okazało, Mamba nie była zaszczepiona w schronisku, a Jurand to staruszek, dlatego nie ma co ryzykować.
Sunia leży spokojnie w ciepełku. Żołądek ma już opróżniony, dlatego biegunka i wymioty ustały.
Trzymajcie kciuki za jej wyzdrowienie.
Jest na to spora szansa. ponieważ to początki choroby (koo było koloru żółtego).
Odezwę się wieczorem...

Zapomniałem... Jest prośba o tymczas, gdzie nie ma innych psów. Wiem, ze to nie takie łatwe, ale może coś... gdzieś...

Posted

Niestety, nie było więcej surowicy w lecznicy. Tomek kupił szczepionki dla wszystkich psiaków, nie ma co ryzykować, bo Jurand to staruszek, Mamba w ogóle nie szczepiona.
Tomek o tym nie napisze, wiem o tym, ale ja Kochani proszę, jeśli ktoś może wpłacić grosik na leczenie maluszka, to ja bardzo proszę w imieniu Tosi. Tomek ma obecnie na swoim utrzymaniu 5 psiaków, 40 zł zapłacił za zastrzyk i diagnozę Tosinej łapki w lecznicy przedwczoraj, plus 50 zł za zdjęcie RTG. Dziś pewnie doszły kolejne wydatki - surowica dla Tosi, nie wiem ile, a to jeszcze nie wszystko, kolejna wizyta u weta w poniedziałek... jeśli tak dalej będzie, to wujek gallegro pójdzie nam z torbami... na dodatek Tomek nie dysponuje samochodem i za każdym razem musi kombinować z transportem ( lecznica od dworca spory kawał ).
Ja osobiście jestem pełna podziwu dla niego za to, co robi. Nie znam drugiego takiego mężczyzny, który by tak walczył o każdego psiaka, bez względu na wszystko. Tomek to złoty Człowiek.

Posted

Interferon o którym mówiłam przez telefon ma moja wetka. Jesli to na 100% parwo, to on jej uratuje życie.

Kto może przewieźć interferon z Pomiechówka do Siedlec?

Moja wetka radzi też podanie dożyle metronidazolu - ostatecznie w czopku.

Posted

Neris napisał(a):
Interferon o którym mówiłam przez telefon ma moja wetka. Jesli to na 100% parwo, to on jej uratuje życie.

Kto może przewieźć interferon z Pomiechówka do Siedlec?

Moja wetka radzi też podanie dożyle metronidazolu - ostatecznie w czopku.





Przed 18-tą będę wiedział, czy dam radę załatwić go na miejscu.
Neris, zadzwonię wtedy do Ciebie.
W razie czego mogę podjechać po lek do Warszawy, na jakikolwiek dworzec PKP.
Teraz muszę jechać po małą.

Jeśli chodzi o pozostałe psiaki, to na jutro mam obiecaną surowicę. Myślę, ze lepiej zaczekać do jutra, zamiast szczepić psiaki. Zaszczepić można po ok. 2 tygodniach od podania surowicy.

Posted

Czy w razie czego ktoś mógłby podać lek dla małej przez kierownika pociągu? Lepiej powiedzieć, że to pilnie lek dla chorego dziecka... Tomek by odebrał na stacji... Neris, da się to jakoś zorganizować? Może poprosić o pomoc warszawiaków.

Posted

wg mnie da się to zrobić.

Ale pociągi ode mnie jeżdżą do Warszawy Gdańskiej. Ja niestety mieszkam 4 km od stacji i nie mam auta, ale jakos się zorganizujemy

Posted

Ile ona może ważyć?

Dobrze byłoby zrobić test na parwo

1 ampułka interferonu - na 4 kg psa kosztuje w lecznicy ok. 300 zł, w hurcie ok. 220. Jesli to nie parwo, interferon chyba nie ma sensu. Nie wiem cholera... nie stać mnie na więcej niż ampułkę. Ale nawet jedna ma sens jeżeli to parwo! Na szczęście unieruchomiona w domu nie zrobiłam zakupów na święta

Posted

Neris napisał(a):
...Dobrze byłoby zrobić test na parwo...


Jestem ZA. Czy to skomplikowane i czy można zrobić samemu?
Dlaczego weci tego nie praktykują? Cholera, przecież mówiłem, że kilka psów jest zagrożonych... Po co dokonywać cudów z surowicą, jeśli to (daj boshe) nie parwo. I po co faszerować malutką :shake:. Niby wszystkie objawy się pokrywają, ale jeśli jest cień wątpliwości, powinno się zrobić test. Szkoda, ze wcześniej na to nie wpadłem... wymusiłbym to na wetce.

Sunia leży na górze w sypialni. Ma cieplutko, bo leży na prześcieradle elektrycznym i pod kołderką ;). Kiedy zajechałem po nią do pracy, kolega napędził mi stracha... Suni nie było tak gdzie leżała kiedy wychodziłem, a on się nie przyznał, ze maleńka przydreptała do niego, do drugiego pomieszczenia i grzecznie położyła się pod stolikiem, obok jego nóg.
Może to autosugestia, ale wydaje mi się, jakby była nieco żywsza... mam nadzieję, że to fakt...
Za chwilę idę się bawić w "brata" miłosierdzia... muszę podać suni kroplówkę. Następna jutro.

>Neris, do Siedlec obecnie pociągi odjeżdżają tylko z dworców Wawa Wsch, Centralna, i Zachodnia

Posted

Jutro zabieram 3 umierajace psy ze schroniska.
Postaram sie podjechac do wetki po ten lek ...

mam nadzieje ze osoba ktora pomaga mi przetransportowac psy zgodzi sie na lekka zmiane trasy .

Jestem zalamana tym wszystkim co sie dzieje ... :shake:

Gallegro - podaj na pw numer konta.

Posted

Już w nocy nastąpiła poprawa. Sunia stała się bardziej ruchliwa, a podczas podawania kroplówki, bardzo zainteresowana igłą i wężykiem :razz:. Teraz słyszę jak kwili i biega na górze w sypialni. Ponownie stała się żywiołowa... wygląda na to, ze jej zdrówko wraca do normy.
I teraz... co jej było...?
1. początki parvo, które zostało opanowane (za względu na krótki czas, mało prawdopodobne).
2. łagodna postać parvo (koronawiroza ??? - o tym mówiła mi Neris).
3. zatrucie.
Ustalenie przyczyny jest bardzo istotne ze względu na ew. dalsze podawanie leków,w tym surowicy, pozostałym psiakom.
Myślę, że trzeba zrobić test i upewnić się w 100%.
Następna wątpliwość, to sposób postępowania z sunią. Chodzi o kontynuowanie kwarantanny i ew. karmienie z podawaniem picia. A może w dalszym ciągu mam podawać leki i kroplówkę. Dziś mój wet jest nieosiągalny,a ja sam nie chciałbym podejmować takiej decyzji.
Jedno jest pewne... gdybym nie wiedział co było wczoraj, dziś uznałbym sunię za całkiem zdrową. I to jest najważniejsze :multi:

EDIT:
Przed chwilą rozmawiałem z wetką. Potwierdza, że jak na parwo, to poprawa nastąpiła zbyt szybko. Stawia na koronawirozę. W takim przypadku pomagają właśnie kroplówki, które to sunia otrzymała.
Tak czy siak, Skrętka jest bezpieczna.
Sunia w międzyczasie zjadła troszkę suchej karmy, która stała dość wysoko na spodeczku... prawdopodobnie skoczyła łapkami, a potem pozbierała z podłogi jak odkurzacz ;-). Dałem jej odrobinę wody. Piła ją bardzo zachłannie. Czekam teraz na wiadomy tego rezultat...

Posted

Popłakałam się z radości :multi:
Uffff jaka ulga. W takim razie tylko kroplówki, tak? Tak się cieszę, Tomku...

Boże Narodzenie to czas pełen cudów. Mamy tutaj kolejny na to dowód.

Korzystając z okazji życzymy wszystkim dogomaniakom i ich zwierzakom WESOŁYCH ŚWIĄT :tree1:

Posted

to swietnie ze z mala coraz lepiej :multi:miejmy nadzieje ze spelni sie swiateczne zyczenie aby wszytkie psiaki, ktore czekaja na swoj dom wreszcie je znajda:thumbs:
Wesolych Swiat dla wszystkich dogomaniakow - ludzi o wielkich sercach:tree1::tree1::tree1::tree1::tree1:

Posted

[quote name='Ania-tygrysiczka']...W takim razie tylko kroplówki, tak?...

Nawet nie. Sunia chętnie pije, równie chętnie pałaszuje karmę i przez cały dzień nie widać żadnych złych oznak typu biegunka czy wymioty... Cud... zaiste... cud...
Z bólem serca zostawiłem ją dziś samą na 6 godzin. Po powrocie, oprócz jednego sioo, nie zastałem żadnych sensacji. Nasiusiała na kilka leżących serwetek... spryciula jedna :p
Nie chciałbym, żeby moje wcześniejsze, alarmujące posty, ktoś odczytał jako nadwrażliwość. Sunia naprawdę byłą bardzo chora i konia z rzędem temu, kto by przewidział jej rychłe ozdrowienie...
Maleńka jest ponownie jak żywe srebro... Gania się i wścieka tak, jak na samym początku.
Z tego powodu jutro będzie miała założone usztywnienie łapki. Nie można ryzykować jakiejś poważniejszej kontuzji.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...