asiak_kasia Posted February 12, 2014 Posted February 12, 2014 [quote name='Unbelievable']przytyła, kłaka zimowego nie ma, bo jej wyczesałam :evil_lol: po leczeniu zaczęła normalnie przybierać ;) oj nie wiem, bardziej obstawiam nowe miejsce i niepokój ;) musisz wiedzieć co się zmieniło oprócz tego, że nie ma Joko, system wychodzenia, czynności które wykonujesz z psem, bez psa, bo to może robić dużą różnicę[/QUOTE] Kurde, to mam zagwozdkę, bo zmieniło się w sumie wszystko, wczesniej dom i ogród teraz mieszkanie w bloku. Do tego sucz została sama ze soba, a wczesniej przy lęku separacyjnym nam mocno pomagał pies koleżanki, który u nas zostawał w chacie... Jest progres bo dzisiaj juz suczydło było cicho przy wyjsciu. I na nagraniach widac, że coraz mniej czasu jej zajmuje wyciszenie się. No nic bedziemy kombinować. ;) Quote
Unbelievable Posted February 12, 2014 Author Posted February 12, 2014 [quote name='asiak_kasia']Kurde, to mam zagwozdkę, bo zmieniło się w sumie wszystko, wczesniej dom i ogród teraz mieszkanie w bloku. Do tego sucz została sama ze soba, a wczesniej przy lęku separacyjnym nam mocno pomagał pies koleżanki, który u nas zostawał w chacie... Jest progres bo dzisiaj juz suczydło było cicho przy wyjsciu. I na nagraniach widac, że coraz mniej czasu jej zajmuje wyciszenie się. No nic bedziemy kombinować. ;)[/QUOTE] pewnie musisz po prostu wprowadzić jej od początku klatkę, tak, żeby nie pozwolić na to szczekanie. A może po jakimś czasie sama przestanie : P jak się przyzwyczai do nowego miejsca Quote
Illusion Posted February 12, 2014 Posted February 12, 2014 Nowy aparat i tylko dwie foteczki wrzuciłaś... :shake: A co do tego psa idealnego, to mam podobnie, ale już tak nie rozpamiętuję tego co było, przypomina mi się tylko, jak pomyślę sobie o kolejnym szczeniaku i skutecznie mnie to zniechęca :lol:. Quote
asiak_kasia Posted February 12, 2014 Posted February 12, 2014 [quote name='Unbelievable']pewnie musisz po prostu wprowadzić jej od początku klatkę, tak, żeby nie pozwolić na to szczekanie. A może po jakimś czasie sama przestanie : P jak się przyzwyczai do nowego miejsca[/QUOTE] no to jest nadzieja na poprawę ;) póki co jeszcze żaden sąsiad nie był ze skargą :diabloti: Quote
Unbelievable Posted February 12, 2014 Author Posted February 12, 2014 [quote name='Illusion']Nowy aparat i tylko dwie foteczki wrzuciłaś... :shake: A co do tego psa idealnego, to mam podobnie, ale już tak nie rozpamiętuję tego co było, przypomina mi się tylko, jak pomyślę sobie o kolejnym szczeniaku i skutecznie mnie to zniechęca :lol:.[/QUOTE] nie mam czasu, mam po 3 egzaminy dziennie :placz: do tego remont i inne atrakcje. A bardzo bym chciała się pobawić :evil_lol: to też prawda, szczeniaki są najgorsze :evil_lol: taki dorosły pies z kawałkiem mózgu to całkiem fajna sprawa [quote name='asiak_kasia']no to jest nadzieja na poprawę ;) póki co jeszcze żaden sąsiad nie był ze skargą :diabloti:[/QUOTE] eee no to jest dobrze, może nie drze się jakoś strasznie, albo sąsiadów masz głuchych... :evil_lol: [IMG]https://scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/t1/1555432_796398763709169_2142922999_n.jpg[/IMG] Quote
asiak_kasia Posted February 12, 2014 Posted February 12, 2014 [quote name='Unbelievable'] eee no to jest dobrze, może nie drze się jakoś strasznie, albo sąsiadów [B]masz głuchych... [/B]:evil_lol: [/QUOTE] w sumie mogłoby się zgadzać bo sporo starych dziadków :evil_lol: Quote
NightQueen Posted February 12, 2014 Posted February 12, 2014 śnieg? to aktualne zdjęcie? u mnie pada 3 dzień Quote
Unbelievable Posted February 12, 2014 Author Posted February 12, 2014 [quote name='NightQueen']śnieg? to aktualne zdjęcie? u mnie pada 3 dzień[/QUOTE] to z czwartku chyba. U mnie dzisiaj akurat słoneczko, ale wczoraj lało cały dzień :roll: Quote
NightQueen Posted February 12, 2014 Posted February 12, 2014 Ja mam tak zachlapane od deszczu okno że nic nie widzę, nie cierpię takiej pogody :roll: Quote
LadyS Posted February 12, 2014 Posted February 12, 2014 [quote name='asiak_kasia']Kurde, to mam zagwozdkę, bo zmieniło się w sumie wszystko, wczesniej dom i ogród teraz mieszkanie w bloku. Do tego sucz została sama ze soba, a wczesniej przy lęku separacyjnym nam mocno pomagał pies koleżanki, który u nas zostawał w chacie... Jest progres bo dzisiaj juz suczydło było cicho przy wyjsciu. I na nagraniach widac, że coraz mniej czasu jej zajmuje wyciszenie się. No nic bedziemy kombinować. ;)[/QUOTE] Nie chcę Cię załamywać, ale u nas, mimo dobrze wprowadzonej klatki, która dobrze spełniała swoją rolę, w pewnym okresie pies darł się przez ok. 3-4 miesiące. Nie było żadnej reguły - czasem darł się trochę, czasem kwadrans tuż po wyjściu, czasem po kilku godzinach. Ostatecznie przeszło mu po baaaaaardzo intensywnym treningu dodatkowym w zakresie ogarniania emocji, do tego był dawany kong (ale w wersji hardcore, rozpracowywał go ze 2 godziny), a takze... klatka została przystawiona do drzwi balkonowych, więc pies widział ulicę. Teraz zostaje bez problemu w nowych miejscach, czasem trzeba mu dać konga (zapobiegawczo, jak widzę, ze zachowuje się nieswojo), ale po przeprowadzce domagał się rozłożenia klatki i został w niej od razu, bez żadnego problemu. Któregoś dnia wyszłam też na chwilę, jak mi się zdawalo, a wróciłam po dłuższej - pies został luzem, jak wróciłam to zobaczyłam, że pod moją nieobecność sam przeniósł się do kennela. Ale ten etap ze szczekaniem był dla mnie udręką i szczerze współczuje - czasem miałam ochotę usiąść i wyć, bo nie miałam już pomysłów :evil_lol: Quote
Szura Posted February 12, 2014 Posted February 12, 2014 [QUOTE][COLOR=#000000]do tego był dawany kong (ale w wersji hardcore, rozpracowywał go ze 2 godziny)[/COLOR][/QUOTE] Bardzo ślicznie proszę o przepis. ;) Yuki czasem z nudów szczeka, ale im dłużej go zajmuję kongami itd, tym większa szansa, że potem będzie cicho. :) Quote
asiak_kasia Posted February 12, 2014 Posted February 12, 2014 [quote name='LadyS']Nie chcę Cię załamywać, ale u nas, mimo dobrze wprowadzonej klatki, która dobrze spełniała swoją rolę, w pewnym okresie pies darł się przez ok. 3-4 miesiące. Nie było żadnej reguły - czasem darł się trochę, czasem kwadrans tuż po wyjściu, czasem po kilku godzinach. Ostatecznie przeszło mu po baaaaaardzo intensywnym treningu dodatkowym w zakresie ogarniania emocji, do tego był dawany kong (ale w wersji hardcore, rozpracowywał go ze 2 godziny), a takze... klatka została przystawiona do drzwi balkonowych, więc pies widział ulicę. Teraz zostaje bez problemu w nowych miejscach, czasem trzeba mu dać konga (zapobiegawczo, jak widzę, ze zachowuje się nieswojo), ale po przeprowadzce domagał się rozłożenia klatki i został w niej od razu, bez żadnego problemu. Któregoś dnia wyszłam też na chwilę, jak mi się zdawalo, a wróciłam po dłuższej - pies został luzem, jak wróciłam to zobaczyłam, że pod moją nieobecność sam przeniósł się do kennela. Ale ten etap ze szczekaniem był dla mnie udręką i szczerze współczuje - czasem miałam ochotę usiąść i wyć, bo nie miałam już pomysłów :evil_lol:[/QUOTE] No ja z Polą swoje przerobiłam jak do nas trafiła. Byłam o krok od oddania jej do domu gdzie "zawsze ktoś jest". Drugi pies nam pomógł. Klatkę śmiem twierdzić, że miała zrobioną perfekcyjnie, bo naprawde to był główny punkt naszego szkolenia. Potem suka juz mogła zostać bez klatki, na podwórku, w domu-był spokoj. U nas z kolei bardziej się sprawdza zasłonięcie klatki kocykami, zastawienie najlepiej suszarką z praniem i radyjko. Sucz się łatwiej relaksuje. Ona ogólnie ma problem z eskalacją emocji. Jest albo 0-1, albo od razu 10 i więcej. Nie ma etapu przejściowego. I wszelkie crate games, wszelkie doggie-zen (jakkolwiek to brzmi :diabloti:) sobie dłubiemy. Tyle, że już miałam wrażenie, że sucz ogarnięta, a tu nowe miejsce i cofamy się do początków :roll: I ten przepis na konga tez poprosimy :cool3: Quote
evel Posted February 12, 2014 Posted February 12, 2014 Spoksior, u mnie na nowym mieszkaniu się okazało, że Zu WYJE jak wilk z lasu przez ponad 40 minut po moim wyjściu. Miałam ochotę się zabić, albo najpierw ją, a potem siebie :evil_lol: Musiałam wprowadzić rytuał - najpierw spacerek, na spacerku różne rzeczy pobudzające na początku zaraz po fizjologii (jakieś piłeczkowanie czy inne frisbee), potem luźne łażenie "bez celu", później coś "wyciszającego" np. tropienie (to już można w domu), potem chwila odpoczynku, potem jakieś ekstra papu do klateczki, coś do wyżycia się (u nas gazety) i wychodzimy. I jeśli złamałam którykolwiek punkt to pies darł japę :roll: Quote
asiak_kasia Posted February 12, 2014 Posted February 12, 2014 [quote name='evel']Spoksior, u mnie na nowym mieszkaniu się okazało, że[B] Zu WYJE jak wilk z lasu przez ponad 40 minut po moim wyjściu[/B]. Miałam ochotę się zabić, albo najpierw ją, a potem siebie :evil_lol: Musiałam wprowadzić rytuał - najpierw spacerek, na spacerku różne rzeczy pobudzające na początku zaraz po fizjologii (jakieś piłeczkowanie czy inne frisbee), potem luźne łażenie "bez celu", później coś "wyciszającego" np. tropienie (to już można w domu), potem chwila odpoczynku, potem jakieś ekstra papu do klateczki, coś do wyżycia się (u nas gazety) i wychodzimy. I jeśli złamałam którykolwiek punkt to pies darł japę :roll:[/QUOTE] Pierwszego dnia po przeprowadzce i zostawieniu jej samej na 3h pierwsza godzinę spędziła na stękaniu i wyciu z przerwami. Potem się grzecznie położyła i spała. Drugi dzień to samo, trzeci podobnie. Bartek zastosował bardzo niepozytywną metodę-kopa w klatkę i sucz, o dziwo, siedziała cicho po jego wyjsciu :roll: Tyle, że to raczej nie jest chyba rozwiązanie problemu. Będziemy kombinować do skutku. Pocieszające jest to, że nie tylko moj piesek przeżywa przeprowadzkę do tego stopnia :diabloti: Quote
Obama Posted February 12, 2014 Posted February 12, 2014 Mój kundel juz nie jest klatkowany, ale też nie przeżywa samotności. On śpi. Nowi sąsiedzi są zwykle zaskoczeni,że w bloku jest pies bo mój jest "niemy". Ale za to, podczas spania zdarzają mu się dziwne przygody. Ostatnio, kręcąc się na sofie, wpadł do pojemnika na pościel, bo sofa się rozjechała. Pojemnik się z lekka zatrzasnął, a mój pies...spał dalej:diabloti: teraz zastosowałam homemade zabezpieczenia co by się dupek nie udusił kiedyś,gdyby wpadł tam znowu :shake: Quote
motyleqq Posted February 12, 2014 Posted February 12, 2014 [quote name='evel']Spoksior, u mnie na nowym mieszkaniu się okazało, że Zu WYJE jak wilk z lasu przez ponad 40 minut po moim wyjściu. Miałam ochotę się zabić, albo najpierw ją, a potem siebie :evil_lol: Musiałam wprowadzić rytuał - najpierw spacerek, na spacerku różne rzeczy pobudzające na początku zaraz po fizjologii (jakieś piłeczkowanie czy inne frisbee), potem luźne łażenie "bez celu", później coś "wyciszającego" np. tropienie (to już można w domu), potem chwila odpoczynku, potem jakieś ekstra papu do klateczki, coś do wyżycia się (u nas gazety) i wychodzimy. I jeśli złamałam którykolwiek punkt to pies darł japę :roll:[/QUOTE] u mnie to samo. po przeprowadzce bita godzina wycia i szczekania. nie mówiąc już o całkowitym rozwaleniu klatki :)) obecność Timiego-nieważna. panika totalna, a mi wszystko opadało jak oglądałam filmiki. teraz jak wychodzę, to zawsze zostawiam rzeczy do zniszczenia, np pakuje mięso w gazety :evil_lol: najpierw idę do łazienki, a potem z łazienki wychodzę na dwór(mam taki układ w domu, że łazienka jest między dwoma drzwiami, a potem są jeszcze trzecie...):diabloti: Etna nie idzie spać, ale przynajmniej nie szczeka, nie wyje i nie lata jak opętana po domu zbijając kieliszki. zamykanie jej w klatce to jest dopiero proszenie się o kłopoty. najbardziej wyła i świrowała właśnie po zamknięciu w klatce, jak sobie "wyszła" Quote
Naklejka Posted February 12, 2014 Posted February 12, 2014 Arni w domu grzecznie zostaje w klatce, a nie miał jej odpowiednio wprowadzonej. Wrzuciłam tam psa i zamknęłam na pół dnia :eviltong: Dzisiaj przyszłam do domu a klatka otwarta, Arnik śpi w klatce i nawet nie wyszedł do mnie. Jeszcze niedawno zjadł firanę, książki, kwiatki podczas moich kilkugodzinnych nieobecnościach (3-4h) :diabloti: Byłam z nim u babci, zabrałam klatkę. Musiałam wyjść z domu na kilka godzin, więc Arnik wylądował w klatce. Tak się zestresował, że powyginał pręty i tackę, jestem ciekawa jak długo darł mordę :evil_lol: A u babci bywał wcześniej, niby znał to miejsce, ale pierwszy raz został tam sam. Quote
motyleqq Posted February 12, 2014 Posted February 12, 2014 Etna też powyginała pręty... tak, by wyjść. klatka znalazła się na środku pokoju :roll: Quote
Rinuś Posted February 12, 2014 Posted February 12, 2014 Nie wiem o czym gadacie ale jak przeczytałam o wydostaniu się z klatki to jest to temat u mnie na topie :evil_lol: Salma miała rozwolnienie w poniedziałek i tak ją przycisnęlo, że po zasraniu klatki tak po niej skakała, że zaczepki wypadły i zrobiła się z boku szparka przez którą Salma się wydostała i zasrała mieszkanie :diabloti: ale teraz związałam boki smyczą :evil_lol: Quote
omry Posted February 12, 2014 Posted February 12, 2014 Rozwolnienie w klatce to masakra :lol: Z drugiej strony jak nie miałam klatki to gówno było wszędzie, na łóżku, ścianach, meblach.. :evil_lol: Ale już nam się takie przygody nie zdarzają, ostatnio Avril miała rozwolnienie to piszczała i mnie obudziła i od razu na dwór. Zresztą Iwan też ma klatkę ale nie zamykam w nich psów, są spokojne jak zostają razem. Avril trochę pomarudzi pod nosem, ale jest okej, nagrywałam je. Jedynie jak idę Avril frisbee porzucać, a później wyprowadzam Tekilę i Iwana to ją zamykam, bo jak zostaje sama to świruje. Quote
Rinuś Posted February 12, 2014 Posted February 12, 2014 [quote name='omry']Rozwolnienie w klatce to masakra :lol: Z drugiej strony jak nie miałam klatki to gówno było wszędzie, na łóżku, ścianach, meblach.. :evil_lol: [/QUOTE] No lodówkę też obsrała taki był odrzut :evil_lol: dobrze, że klatka od strony ściany była oslonięta kocem, bo inczej ściany bym musiała malować...mam nadzieję, że to pierwsza i ostatnia taka akcja... no nam się rozwolnienie przytrafiło AKURAT jak poszłam do pracy na 11h... i Paweł zastał ten syf w domu...chyba nie muszę pisać jak bardzo się wkurwił :diabloti: Quote
Aleksandrossa Posted February 12, 2014 Posted February 12, 2014 [quote name='Rinuś']No lodówkę też obsrała taki był odrzut :evil_lol: dobrze, że klatka od strony ściany była oslonięta kocem, bo inczej ściany bym musiała malować...mam nadzieję, że to pierwsza i ostatnia taka akcja... no nam się rozwolnienie przytrafiło AKURAT jak poszłam do pracy na 11h... i Paweł zastał ten syf w domu...chyba nie muszę pisać jak bardzo się wkurwił :diabloti:[/QUOTE] To Chi miał podobny rozrzut jak się załatwić nie mógł, tyłek cały brudny, qpa w tyłku siedzi, zaczął się obtrzepywać po ,,podmyciu" i...gówno na ścianach w łazience wylądowało xd Quote
Unbelievable Posted February 12, 2014 Author Posted February 12, 2014 nic nie mówcie o kupach w klatce, pliska :evil_lol: codzienne sprzątanie przez pół roku :loveu: a co do nowego miejsca- moje psy zostają wszędzie, szczególnie w klatce, bez klatki też raczej na luzie. Ale to chyba tylko dlatego, że się z nimi szwędam gdzie mnie nogi poniosą :evil_lol: i po prostu przywykły. Chociaż wiem, że Bruma fisia dostanie jak się będziemy przeprowadzać, ale tylko dlatego, że będzie mega zamieszanie i dziecko się zupełnie po prostu zgubi w czasoprzestrzeni ;) kilka godzinek spokoju, własna klatka, posłanie, miski, ja ;) i pewnie jej się świat ustabilizuje, i wszystko wróci do normy. I to jest jedna z tych rzeczy, które czynią psa bezproblemowym ;) Quote
Czekunia Posted February 13, 2014 Posted February 13, 2014 [quote name='Obama']Mój kundel juz nie jest klatkowany, ale też nie przeżywa samotności. On śpi. Nowi sąsiedzi są zwykle zaskoczeni,że w bloku jest pies bo mój jest "niemy". Ale za to, podczas spania zdarzają mu się dziwne przygody. [B]Ostatnio, kręcąc się na sofie, wpadł do pojemnika na pościel[/B], bo sofa się rozjechała. Pojemnik się z lekka zatrzasnął, a mój pies...spał dalej:diabloti: teraz zastosowałam homemade zabezpieczenia co by się dupek nie udusił kiedyś,gdyby wpadł tam znowu :shake:[/QUOTE] Ahahaha:evil_lol: No proszę Cię, ostrzegaj, że będziesz pisać o takich przygodach. Prawie udusiłam się winogronkiem. [quote name='Unbelievable'][B]nic nie mówcie o kupach w klatce, pliska :evil_lol: codzienne sprzątanie przez pół roku[/B] :loveu: a co do nowego miejsca- moje psy zostają wszędzie, szczególnie w klatce, bez klatki też raczej na luzie. Ale to chyba tylko dlatego, że się z nimi szwędam gdzie mnie nogi poniosą :evil_lol: i po prostu przywykły. Chociaż wiem, że Bruma fisia dostanie jak się będziemy przeprowadzać, ale tylko dlatego, że będzie mega zamieszanie i dziecko się zupełnie po prostu zgubi w czasoprzestrzeni ;) kilka godzinek spokoju, własna klatka, posłanie, miski, ja ;) i pewnie jej się świat ustabilizuje, i wszystko wróci do normy. I to jest jedna z tych rzeczy, które czynią psa bezproblemowym ;)[/QUOTE] Chyba zabraliby mnie w kaftanie do szpitala:diabloti:. Zara od niedzieli do wtorku miała sraczkę taką, że podczas mojej nieobecności zasrywała podłogę w pokoju (smrodek po wejściu do domu bezcenny:loveu:), a w nocy spać nie dawała, bo co godzinę musiała wyjść na dwór, w związku z czym miałam ochotę ją udusić:eviltong:. Podziwiam za wytrzymałość. Quote
Unbelievable Posted February 14, 2014 Author Posted February 14, 2014 jest jeden plus- mam już totalną znieczulicę na wszystkie ekskrementy :diabloti: a my jutro i pojutrze mamy pokazy na zawodach w skokach przez przeszkody na Sopockim Hipodromie :) [url]https://www.facebook.com/JumpOffSopot[/url] planowo zaczynamy o 18 Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.