Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

A ja powiem tak, że dużo to jest pojęcie względne ;) I myślę, że nie ma co mu od razu chorób przypisywać, małe toto, szybko się męczy, wszystko robi szybko -pije też. Dużo pić może z emocji. Są psy, które wypijają michę wody na raz, są takie, które piją niewiele i micha starcza na 2 dni (teoretycznie, bo wiadomo, że woda jest zmieniana)

Posted

Justa napisał(a):
A ja powiem tak, że dużo to jest pojęcie względne ;) I myślę, że nie ma co mu od razu chorób przypisywać, małe toto, szybko się męczy, wszystko robi szybko -pije też. Dużo pić może z emocji. Są psy, które wypijają michę wody na raz, są takie, które piją niewiele i micha starcza na 2 dni (teoretycznie, bo wiadomo, że woda jest zmieniana)

Ja nie przypisuje małej żadnych chorób, ja tylko napisałam o Raperze;-) Bo mi się tak skojarzyło to picie;-)

Posted

No, podkłady nie są drogie ;) i duże, u mnie działa to tak, że ja muszę na podkład dać kilka kropel małej moczy (jak wymienie) bo biedna szuka swojego sika i stoi przed nim zakłopotana, z miną "że niby tu? przecież tu czysto! nie będę brudzić na nowy" :P
I tak podczas zabawy, gdy maluchy biegną do miski się napić, czasem wychleją ze dwie to zrobią siku właśnie na podkład, a nie na wykładzine.
Miałam już u siebie jako pierwszą pannice, że nie wiedziałam, że można coś takiego kupić, więc wykładzinę szorowałam (nic miłego i łatwego), teraz mam podkład i święty spokój! ;)

Posted

Amber napisał(a):
U mnie sprawdzają się bardzo dobrze :hmmmm: Ja kupuje w aptece takie marki Seni. Tak... kupuje, nie w czasie przeszłym :diabloti: Moje jamnice są takie, że nie podarują. Jak np. wyjdę na imprezę na całą noc to mogę być prawie pewna, że po powrocie znajdę kałużę w domu :p Mimo, że wracam zwykle wcześniej, niż zazwyczaj wstaję więc nie jest tak, że biedne pieski cierpią siusiu, tylko są wrednymi stworami :evil_lol: Znudziło mi się ścieranie rozlanych, pół przyschniętych kałuż z kafelków, więc teraz rozkładam im podkład i sikają na niego... jak już muszą :p Ja polecam.

tylko też są świetną zabawką dla szczeniaków .... miot Emili miał podkłady do końca , nie czepiały sie wcale
miot Rekina , odkąd pojął co to zabawa , darł podkłady w drobny pył

paczka podkładów duża - 30szt u mnie kosztuje 45zł ... wymiar 60x90

lepiej zainwestować , w dywan na gumie :grins: lud dry bedy

Posted

Co nie znaczy, że Miotła okaże się takim destrukcyjnym szczeniakiem i będzie darła podkłady ;). Moja 7 tyg. Cortina tak nie robiła. Lepiej sprawdzić - jak będzie darła zabrać (albo nauczyć, że nie bawimy się) - jak nie - tylko lepiej. Jednakże jak nie kupi to nie będzie miała jak sprawdzić...

Posted

ale serio lepsze są dry bedy , koszt takiego 100x150 , płaciłam 80 zł .... podkładów paczka 30szt 45 zł ... co daje mniej więcej tyle przy sporym szczeniaku , że starcza podkładów na kilka dni .... dry bedy wystarczają na większą część dnia , do tego potem mogą służyć jako posłanka :)
pierze się w 40 stopniach , schnie w godzinę

Rewelacja do klatki , czy jako miejsca gdzie pies leje :)

Podkłady owszem są fajne , jak mamy pewność że pies tego nie pożre - a rwie się rewela !!! bo fajnie szeleści , bo fajnie lata ... dry bed jest nudny , bo się nawet nie ślizga ... i bezpieczny , bo pies go nie pożre

ale co tam ja mogę wiedzieć o szczeniakach :grins:

Posted

O szczeniakach wiesz sporo jak mniemam, jednak jak już pisałam, nie możesz zakładać z góry, że Miotła będzie te podkłady darła, a dwa, też sprawa wygląda inaczej przy całym miocie, a jednej sztuce. Dry bedy są fajne, ale jednak trzeba je prać - podkład zwijasz i do kosza. Moja koleżanka jak miała miot, miała dry bed i na to kładła jeszcze podkłady - co hodowla to obyczaj ;).

Posted

a ja miałam i dry bedy i podkłady- dry bedy były od spania, chodzenia po nich i zabawy, podkłady były po to żeby psy na nie się załatwiały. U mnie sprawdziło się rewelacyjnie, własciciele szczeniaków byli zachwyceni, że maluch szuka od razu podkładu żeby się na niego zlać a nie sika tam gdzie akurat jest.
Finansowo się oczywiście mniej opłaca tylko pytanie co dla kogo ważniejsze;)

Posted (edited)

Amber napisał(a):
O- co hodowla to obyczaj ;).

Nie , co szczeniak to obyczaj :)
pisałam , że Emili miot , odchowany na podkładach , nigdy ich nie tykały :) było ich 5 i 3 z nich długo.
Co do Miotły , czytam do Tinka pisze - jest to rozkoszne stworzenie.Dlatego zakładam gorszy scenariusz , owszem może spróbować z podkładami , ale dałam alternetywe gdyby nie wyszło. A to też trzeba zawsze zakładać , co zrobić gdy coś nie wychodzi , jak zamienić by było lepiej.

Ja kładę podkłady pod dry bedy .... wtedy zawsze mają maleństwa sucho i cieplutko.
Pierwsze dzieciaki , były odchowane na kocykach z Ikei i podkładach - dodam że białe szczeniaki , nigdy nie były kąpane.
No raz jeden , biała suczka była przetarta chusteczką nawilżoną.Bo ją wturlały w jej własnej kupce :grins:

Nikt kto ma szczeniaki odemnie , nie ma problemu z sikaniem byle gdzie :) Szczeniaki mają ogromny kojec , a to uczy od malusiego , jeszcze ślepego prawie , że kibelek jest w jednym miejscu.

Ja też sama tego nie odkrywałam , pobieram lekcję od tych zaawansowanych.

Jeszcze dopiszę , bo i tak spać nie mogę ;)

Też mam teraz szczeniaczka , wybitnie temperamentnego , zabawowego , wszędobylskiego , niebojącego się nikogo i niczego , żadnego gryzienia.
A szczerze powiem , że zupełnie póki co , nie odczuwam jej obecności. Bałam się jak cholera , tego małego zasikańca , bo szczeniak to niestety kłopotliwy okaz mimo wszystko.Miałam wizje pobudek o 5 rano , wycia , knucia , ucieczek , zamieszania z psami .... skompletowałam zasieki , płotki , kennel klatkę , nawet przebolałam totalny brak snu , dzielenie psów i różnych takich. Zresztą pisałam o moich obawach ;)
Tym czasem , mam bardzo dzielne i grzeczne zwierzątko. Bawi się z psami rewelacja , umie się sama sobą zająć "u siebie" w związku z tym, że nie zwiewa z kojca , mimo iż umie z niego wyjść ... mieszka w nim nadal. Ma tam fajniej niż np w klatce ;) bo więcej miejsca , fure zabawek , toaletę , jedzonko , picie , spanko. Ja mogę spać jak lubię , dzieciątko grzecznie czeka , aż się wybudzę ... Samo się bawi , napełni brzuszek , wypróżni ... Załapała w mig , z którym psem jak się bawić , na dworze też jest grzeczna.
Bez strachu, mogę zostawiać ją w towarzystwie reszty psów .. Dodam , że Hania w wieku niespełna 5 tygodni , wychodziła mi z kojca , który był co chwila wyższy i wyższy i ciągle uciekała .... a Andzia mieszka w kojcu w podstawowej niskiej wersji. Andzia nie ma żyłki uciekiniera ;)

ale nigdy nie powiem nikomu - a co to tam szczeniaczek :diabloti: życie nauczyło mnie jednego , że wolę założyć najgorszy scenariusz, mieć 10 wyjść z tych sytuacji , niż się oszukiwać iż będzie przepięknie. Bo wolę być miło zaskoczona , niż się rozczarować i denerwować.

mogę dodać ,a co to tam jeden szczeniaczek :diablot: bo fakt , jak było ich 5 , to moje życie nie było tak proste , a kojec nie lśnił wiecznie czystością , posłanko nie leżało nienaruszone , woda była wylana , żarcie rozsypane , kupki podeptane ... były śpiewy , trele , my chcemy , wymuszanie ... teraz jest raj na ziemi.

ale miałam w swoim życiu szczeniaczka , gdzie ta ostatnia piątka , była przy nim aniołami. Zwierzątko było mega absorbujące i męczące wręcz.Dało mi w kość równo. Stąd może moja ostrożność :)

Dlatego może i mój dom , jest już jedynie przystosowywany pod psy .... bo zamiast myśleć o lejku , to wiem że jak mi naleje na dywan z gumowanym spodem , to moja drewniana podłoga nie zacznie cuchnąć jak latryna ... a moja podłoga , to dechy na lagrach :diabloti: nie ma ratunku by dobrze umyć między deskami.

Na pocieszenie Ci dodam , że suczka lejek , uczy się w końcu czystości i załatwiania na dworze. A nawet jak się jej zdarzy nasiusiać ... to nie będzie to ściana , bok łóżka , mebla etc ... jak w przypadku samczyka pisarza :diabloti: i mocz suczki , jest nooo mniej fiołkowy.

A w miejsca gdzie Ci naleje , to wymywaj ciepłą wodą z octem i proszkiem do prania. Bardzo skutecznie usuwa zapach amoniaku .. bo to jest smród z moczu .. zwykłe środki myjące , nie zabijają TYCH znaków zapachowych.
Ocet wietrzeje , proszek do prania nie pozostawia śladów .. jak np środki dezynfekujące. Możesz też zainwestować w urine off ...
A jeśli masz podłogę z pcv , drewna , kamienia .... to miodowa pasta do podłogi , czyni cuda :)
Jeśli z mebli tapicerowanych , to świetnie sprawdza się płyn do ust Listerine ... polać, poczekać , wytrzeć papierowymi ręcznikami.
Soda oczyszczona też niezastąpiona.

Mając psy w domu , trzeba poznać tajniki nie gromadzenia ich zapachu ;) Mogę powiedzieć śmiało , że u mnie w domu , może porządku nie ma , bo ja nie jestem pedantem , a prosiaki żyją pełnią życia , ale zapachu psiarni niema.I nie jeden człek , był zdziwiony , że wchodząc do mnie do domu , nie czuć było psa.
Przeważnie , odczucie jest taki , że tam gdzie dużo psów , to i smrodek ;)

Edited by Vectra
Posted

ariss napisał(a):
w aptece, kup takie dla ludzi i rozmiar możesz sobie dobrać.
No bo chyba ilości hurtowe nie są Ci potrzebne:diabloti:

na szczęście nie :evil_lol: wczoraj na przykład była tylko jedna wpadka
Doginka napisał(a):
Ja też nie ograniczałabym małej dostępu do wody. Chciało się szczeniaczka, to teraz niech się chce sprzątać po nim szczochy, ale niech nie ogranicza jej wody;-)
Nie krytykuję, ale to moje zdanie jest;-)
I mam takie myśli po Twoich postach, że może za dużo mała przebywa w tej klatce, ale to nie moja rzecz:lol:

No i jeszcze pozrzędzę, żeby nie było za słodko - mój Rapcio dużo pił, okazało się że ma niedoczynność tarczycy. Dostaje leki od jakiegoś czasu i przestał chlać jak jakaś ssawka;-) A jak był malutki - w wieku Twojej Miotełki, to też się bawił wodą w misce - wkładał łapy do michy i kręcił, a czasem cały wpadał jakąś częścią ciała, hihihihi, dlatego nazywa się raper:lol: Dodam, że dużo wody pochłaniał od szczeniaka:roll:

jak już pisałam, sprzątać szczochy bym mogła, gdybym nie miała wykładziny w wynajmowanym mieszkaniu
uwierz, że z klatką to ja akurat wiem co robię :) jeżeli chcę żeby była przyzwyczajona do niej to niestety musi często w niej siedzieć. Pewnie nie miałaś szczeniaka, który sam nie potrafi położyć się spać? tylko łazi, gryzie, szczeka, szuka wrażeń, zaczepia innych i nie wie co ze sobą zrobić przez kilka godzin? no a ja mam :)

no to większość borderów ma chorą tarczycę :evil_lol: bo rozchlapują wodę w misce :diabloti:
Vectra napisał(a):
a Ty chcesz podkłady higieniczne ?


hahahaah , powodzenia :evil_lol:

sprząta się gorzej niż szczochy :grins:

przeczytałam wszystko o tych srodkach (BARDZO się przyda) i drybedach, tylko szkopuł jest taki, że ja nie mam pralki :diabloti:
Amber napisał(a):
U mnie sprawdzają się bardzo dobrze :hmmmm: Ja kupuje w aptece takie marki Seni. Tak... kupuje, nie w czasie przeszłym :diabloti: Moje jamnice są takie, że nie podarują. Jak np. wyjdę na imprezę na całą noc to mogę być prawie pewna, że po powrocie znajdę kałużę w domu :p Mimo, że wracam zwykle wcześniej, niż zazwyczaj wstaję więc nie jest tak, że biedne pieski cierpią siusiu, tylko są wrednymi stworami :evil_lol: Znudziło mi się ścieranie rozlanych, pół przyschniętych kałuż z kafelków, więc teraz rozkładam im podkład i sikają na niego... jak już muszą :p Ja polecam.

już chyba wiem czemu nigdy nie chciałam jamnika :evil_lol:
Justa napisał(a):
A ja powiem tak, że dużo to jest pojęcie względne ;) I myślę, że nie ma co mu od razu chorób przypisywać, małe toto, szybko się męczy, wszystko robi szybko -pije też. Dużo pić może z emocji. Są psy, które wypijają michę wody na raz, są takie, które piją niewiele i micha starcza na 2 dni (teoretycznie, bo wiadomo, że woda jest zmieniana)

dokładnie, Buba u mnie potrafiła dwie miski takie jak gram na raz wypić na początku, i nie wytrzymywała z sikaniem, ograniczyłam jej wodę to problem się skończył i później już piła normalnie ;)
Marta_Ares napisał(a):
te podklady uratowały moją wykładzinę, po zabiegu Mayki :P

za 5 sztuk podkładów o wymiarach 60 x 80cm płaciłam 8zł

a aptece? bo wiem że są w rossmannie jeszcze
Amber napisał(a):
Co nie znaczy, że Miotła okaże się takim destrukcyjnym szczeniakiem i będzie darła podkłady ;). Moja 7 tyg. Cortina tak nie robiła. Lepiej sprawdzić - jak będzie darła zabrać (albo nauczyć, że nie bawimy się) - jak nie - tylko lepiej. Jednakże jak nie kupi to nie będzie miała jak sprawdzić...

ale ona jest destrukcyjnym szczeniakiem :diabloti: tylko drybedy odpadają jak już wyżej napisałam

Posted

Witam.
Przyszłam sprawdzić czy rozdajesz Łomżę Miodową za friko ;)
A tak na poważnie to dopiero przed chwilą zarejestrowałam że Ty w Gdańsku stacjonujesz i się chciałam dowiedzieć gdzie dokładnie :diabloti: No i też się chciałam zapytać czy kiedyś dałabyś się porwać na jakiś spacer ze szczurem ;) Tylko to tak za jakiś czas jak ciut cieplej się zrobi bo Salsa teraz to się nie nadaje na spacery.

Posted

Jeśli Broom choć minimalnie wdała się w brata to podkłądy beda pogryzione, będą robiły za zarąbistą ślizgawkę i czasem posłanie... ale przecież to wcaaale nie jest do sikania! ^^

Posted

jonQuilla napisał(a):
Witam.
Przyszłam sprawdzić czy rozdajesz Łomżę Miodową za friko ;)
A tak na poważnie to dopiero przed chwilą zarejestrowałam że Ty w Gdańsku stacjonujesz i się chciałam dowiedzieć gdzie dokładnie :diabloti: No i też się chciałam zapytać czy kiedyś dałabyś się porwać na jakiś spacer ze szczurem ;) Tylko to tak za jakiś czas jak ciut cieplej się zrobi bo Salsa teraz to się nie nadaje na spacery.

niestety nie, za dobrze by było :evil_lol:
gdzie dokładnie... 5min od przystanku kościuszki na hallera :diabloti:
my na spacer bardzo chętnie, tylko jak temperatura będzie znośna i pies nie będzie kaleką :evil_lol:
Atkaaaa napisał(a):
Jeśli Broom choć minimalnie wdała się w brata to podkłądy beda pogryzione, będą robiły za zarąbistą ślizgawkę i czasem posłanie... ale przecież to wcaaale nie jest do sikania! ^^


właśnie tego się obawiam :diabloti:

Posted

Unbelievable napisał(a):
niestety nie, za dobrze by było :evil_lol:
gdzie dokładnie... 5min od przystanku kościuszki na hallera :diabloti:
my na spacer bardzo chętnie, tylko jak temperatura będzie znośna i pies nie będzie kaleką :evil_lol:


to wiem mniej więcej gdzie...ja mieszkam koło manhattanu we wrzeszczu także w sumie rzut beretem :diabloti:
czekamy na lepsze warunki pogodowe i sprawdzimy czy psiska się zjedzą :evil_lol: póki co też nie mam serca brać rudzielca na dłużej bo ona zaczyna po 5 minutach kuleć na wszystkie łapy po kolei i piszczeć :shake:

Posted

Ja dla Franka kupowałam a aptece zwykłe podkłady 60x90 paczkę za 6 zł. Sprawdziły się super, jak już musiał to od razu na podkład leciał. Albo na dywan. :diabloti: Ale na to znalazłam sposób - dywan poszedł w odstawkę, wróci wiosną jak wypiorę. :lol:

Posted

Ja to chyba miałam wszystkie trzy szczeniaki jakieś podrobione, bo:
Gordon sikał tylko na powierzchnie bezdywanowe i tylko przez pierwszy tydzień,
Raper sikał podobnie, tylko z tydzień dłużej,
Lotos tylko raz nasikał, a później to już piszczał, żeby go wynieść na dwór;-) Ale Lotos miał 2 i pół miesiąca jak do mnie trafił;-)

Co robiłam, zeby tak szybko przestały lać w domu? Po prostu po każdym przebudzeniu i po każdej zabawie - praktycznie co 15 -20 minut wynosiłam szczyle na dwór, nagradzałam za siku wielkim entuzjazmem i smaczkiem (Lotos załapał bez smaczków) i każdego następnego dnia trochę dłużej je przytrzymywałam i tak jakoś szybko poszło:niewiem:

Posted

Doginka napisał(a):
Po prostu po każdym przebudzeniu i po każdej zabawie - praktycznie co 15 -20 minut wynosiłam szczyle na dwór


Hehe to niezła zabawa musiała być zważając, że mieszkasz na 10 (?) piętrze :p Zanim na górę wróciłaś już znów trzeba było schodzić :lol:

Martyna, szczerze współczuję w te mrozy wychodzić tyle razy dziennie :diabloti: Ja zredukowałam liczbę spacerów do 3 dziennie i grzejemy tyłki w domu :p Chociaż psu krzywdę robię.. ostatnio się dowiedziałam, że sznaucery muszą max co 4h sikać żeby nie zachorować na nerki :mdleje:

Posted

Justa napisał(a):
ostatnio się dowiedziałam, że sznaucery muszą max co 4h sikać żeby nie zachorować na nerki :mdleje:

ja pare razy słyszałam, że yorki musza mieć kuwetki w domu, zeby sikały wtedy kiedy chcą a nie na jakies spacery muszą czekać...małe są, małe pecherze mają i trzymać im nie wolno!!

Posted

sacred PIRANHA napisał(a):
ja pare razy słyszałam, że yorki musza mieć kuwetki w domu, zeby sikały wtedy kiedy chcą a nie na jakies spacery muszą czekać...małe są, małe pecherze mają i trzymać im nie wolno!!


Małe są - mniejsze pęcherze mają w porządku, ale też mniej moczu produkują ;) Ludzie to czasem wymyślają.. pies ma tak naprawdę ogromny pęcherz w stosunku do objętości jamy brzusznej kiedy stopniowo się wypełnia!

Posted

Justa napisał(a):
Małe są - mniejsze pęcherze mają w porządku, ale też mniej moczu produkują ;) Ludzie to czasem wymyślają.. pies ma tak naprawdę ogromny pęcherz w stosunku do objętości jamy brzusznej kiedy stopniowo się wypełnia!


moja suka (yorczyca) miała 2/3 pęcherza nieczynne a potem wycięte i owszem musiała się załatwiać często tzn co ok 3 godziny :-)

Posted

Justa napisał(a):
Hehe to niezła zabawa musiała być zważając, że mieszkasz na 10 (?) piętrze :p Zanim na górę wróciłaś już znów trzeba było schodzić :lol:...

Mój blok nawet tyle pięter nie ma, to po pierwsze, po drugie w tym czasie przebywałam u mamy lub u J, gdzie jest ogródek, a po trzecie napisałam, że co dzień czas się wydłużał - może źle się wyraziłam, bo powinnam napisać, że zaczynałam od 15-20 minut i to też nie tak dosłownie;-)
I po czwarte, mimo braku 10-u pięter w moim bloku jest winda:lol: (6 pięterek)
Poza tym miałam jeszcze jeden sposób - pudełko zapałek - jak widziałam, ze szczyl się przymierza do sikania to rzucałam w niego pudełkiem, łapałam szczyla i na dworek:lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...