Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Wczoraj po tygodniu nadziei i cierpienia mojego pieska :placz:okazało się, że nie da sie go już uratować, a operacja którą mógłby mieć i tak by mu nie pomogła...Więc musiałam uśpić moją małą cząstkę mnie.Taysonek miał 7 lat zamieszkał z nami przez przypadek, bo kiedy był szczeniaczkiem nikt o niego nie dbał we wcześniejszym domu. Wszedł do garnka z wrzątkiem, gdzie jego poprzedni właściciele wyparzali kurę (taki był roztrzepany do końca swoich dni. Takiego go zawsze będę pamiętać, niesforny łobuziak :diabloti:)zobaczyłam go na podwórku, kiedy przechodziłam koło jego wcześniejszego domu stał biedny poparzony i kiedy spytałam sie jego byłej pani co mu sie stało odpowiedziała "wszedł głupi kundel do gara szkoda, że sie tam nie utopił bo teraz ja to będę musiała zrobić za niego. "Głupie babsko jak tak można mówić, nie myśląc nawet co ona chciała z nim zrobić. Powiedziałam jej, że jak go nie chce to niech mi go da i wzięłam moje małe poparzone maleństwo do domu i tak już z nami został, aż do wczorajszego dnia.
Mój mały przyjaciel był kimś dlamie najważniejszym i najukochańszym raz już udało mi się go uratować od śmierci ale drugim razem już nie. Tajsonek miał wpadek, po którym uszkodził sobie kręgosłup przez tydzień dostawał zastrzyki i żyliśmy nadzieją, że da sie jeszcze go uratować ale on już chyba wiedział, że to koniec. Znikneła jego radość z oczu, którą zawsze emanował.
Poszłam z nim po "wyrok"okazało sie, że nie da sie już nic zrobić i trzeba go uspać słysząc te słowa serce mi pękło ale postanowiłam z nim zostać, aż do końca dać mu oparcie w tej ciężkiej chwili. Patrzyłam jak powoli uchodzi jego życie z minuty na minute po dostaniu 2 zastrzyku uśmiechnął sie po raz ostatni tak jakby mi dziękował, że jestem i skończył sie ból, który odczuwał.
Nigdy go nie zapomnę i zawsze będę wspominać i odczuwać pustkę w serduszku po jego utracie:placz:



Moje maleństwo mam nadzieje że dobrze Ci po tamtej stronie

Posted

Tak pięknie ubrałaś to w słowa. Aż się poryczałam. Trzymaj się Kochana! Dziękuję Ci że dałaś temu pieskowi tye szczęścia...miał wielkie szczęście, że trafił na taką Pancię.

Pozdrawiam, Mery

Posted

Dziękuje wszystkim za wsparcie i mam nadzieje, że dobrze mu jest za TM ...
Nigdy nie zapomnę mojej kofanej pociechy...:placz:

Nie umiem sobie poradzić z tą pustką, braku kochającego spojrzenia, odgłosu tupotu kiedy chodził po mieszkaniu, tego pięknego przywitania mnie kiedy wracałam do domu nawet kiedy nie było mnie w nim 5 minut...wyczuwania wszystkich moich trosk i pocieszania....ehhhh....straszny brak....

Dlatego....

Zdecydowałam sie na drugiego psiaka i także chce pomóc jakiejś niewinnej pokrzywdzonej istocie jak kiedyś Taysonkowi...
Będzie to Plutonik z tego forum...
Teraz to już jest kwestia transportu z W-wy ale mam nadzieje, że wszystko dobrze sie ułoży i Pluton spędzi z nami święta...

Posted

Mea_nh wspaniale, że zdecydowałaś się w taki sposób wyrazić Taysonkowi swoja przyjaźń i miłość. Ja też po śmierci mojej Puni niemal od razu podjęłam decyzję, że będzie miała następczynię a 3 miesiące później znalazłam na dogomanii Fraszkę. Myślałam wtedy, że to jakby spełnienie testamentu Puni- to przecież dzięki temu, ze była zemną 12 lat, gdy odeszła nie potrafiłam wyobrazić sobie życia bez czworonożnego przyjaciela. W pewnym sensie, jestem o tym przekonana, Punia wybrała dla mnie Fraszkę. A Taysonek pewnie wybrał dla Ciebie Plutona.;)

Posted

Boże... Czytam Twoja historię i czuję, jakby zatoczyło się wielkie koło... Mam na DOGO wątek swojego Przyjaciela,którego pożegnałam ponad 3 miesiące temu... Tak jak i Twoj Tyson, miał wypadek, przerwany rdzeń kręgowy... Ale nie daliśmy mu odejść od razu... Ponad tydzień czekaliśmy z nadzieją, że odzyska władzę w łapkach, że siły wrócą... Ale kiedy któregoś z tych okropnych dni zobaczyłam w Jego oczach tą niemoc, zrozumiałam, że muszę pozwolić mu odejść... Tak jak i Ty byłam z Nim do ostatniej chwili, do ostatniego oddechu, trzymałam za łapkę, żeby wiedział, że jestem z Nim do końca... A potem zostałam sama... I tak trwam, mimo że nic już nie ma tego sensu, gdy On był przy mnie... I tak samo jak Tobie, mi również nadal nie dają spokoju odgłosy psich łap, chęć przytulenia się... Nie powiem Ci, że czas zagoi Twoje rany, bo nigdy tak się nie stanie... Poprostu nauczysz się żyć z tym bólem, który stanie się Twoim towarzyszem na co dzień... Ale będziesz mieć Pociechę w postaci drugiego Pieska i za to wielkie dzięki w Twoją stronę, bo ja do tej pory nie umiem się zdecydować... Tyson na pewno biega z moim Axlem i całą resztą dogomaniackich pupili i patrzy na Ciebie każdego dnia... Bądź szczęśliwa, bo On tego by chciał...

  • 1 year later...
Posted

Wciąż Cie pamiętam Serce Ty moje :* przyjacielu Ty mój największy...odeszłeś przed czasem...i dałeś dom innemu nieszczęśliwemu wtedy pieskowi dom...dom szczęśliwy...przynajmniej tak mi sie wydaje....niedługo zamieszcze znów zdjecia Plutona na tym forum...i Twoje zdjęcie też zamieszcze...Nie potrafie o Tobie zapomnieć...mam nadzieje że dobrze Ci tam jest.. ;-(:placz:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...