Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 412
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Na chwilę obecną Micio ma mieć od jutra zapewniony osobny boks z pomieszczeniem i wprowadzoną dietę. Mam zgodę na zakup preparatów wspomagających, polecono mi taki preparat - enterogelan, osłonowo na jelita zamiast siemienia lnianego, będę mu też dowozić specjalistyczną karmę dietetyczną, zawsze to lepsze niż papka schroniskowa. Może uda mi się wywalczyć zgodę na wstępną diagnostykę w przychodni.
Nie wiem czy to wystarczy, ale zawsze coś.
Dziewczyny - hotel czy płatny dom tymczasowy poza trójmiastem albo poza warszawą - odpada, bo nie mamy żadnych perspektyw na adopcję psiaka. Jedna osoba o niego pytała - tylko jedna... Mam gwarancje na pokrycie kosztów hotelu, kliniki - ale na jak długo? Musimy zdawać sobie sprawę, że takich Miciów są tysiące i nikt za bardzo się nimi nie interesuje. A co zrobimy za pół roku? Doba hotelowa - ok.25 zł/dziennie z wyżywieniem i postawową opieką - ale to nie wszystko:
- wyżywienie Micia - najprawdopodobniej Royal Canin Intensinal 250 zł. - 15 kg, może na 3 m-ce wystarczy taki worek (nie wiem, bo ja mam tylko duże psy i one jedzą ok.15 kg. suchej karmy miesięcznie na każdego). Przy jelitach można gotować rybę z ziemniakami, ale w hotelach raczej się nie gotuje
- Micio będzie wymagał więcej niż podstawowej opieki - w gdańsku i warszawie poradzę sobie, gdzie indziej nie.
To jest ulubiony psiak mojego syna - staram się mu pomóc na tyle na ile mogę, ale znam swoje możliwości i muszę patrzeć racjonalnie. Dzisiaj i jutro Micio - ale pojutrze pojawią się kolejne psiaki potrzebujące naszej pomocy. Staram sią załatwić to własnymi środkami finansowymi, nie obciążając żadnej z was - potępiajcie mnie lub nie, ale pomóc Miciowi mogę tutaj na miejscu i tutaj jest dom tymczasowy potrzebny. Jeżeli Micio trafi gdzie indziej, jeżeli ktoś zainteresuje się nim na stałe - nie umywam rąk, zawsze będzie miał we mnie wsparcie, karma już jedzie więc sama jej nie zjem

Posted

Aga - to wszystko prawda... niestety..., ale dziękuję Ci za to co dla tego malca robisz. Ja jestem daleko, w dodatku zapsiona i zakocona zupełnie, więc mogę tylko kibicować z daleka.

Posted

Nie, to ja wam dziękuję za zainteresowanie i pomoc.
Z domów w trójmieście, jakie mi podałyście - jeden się ze mna skontaktował, ale zajęty
U Murki komplet
Niepołomice - czekam na info od albiemu. Tyle, że Bianka nie jest chora, chyba że na brak człowieka...

Posted

Aga niestety wszyscy zdajemy sobię sprawę z tego co napisałaś :( jednak cuda się zdarzają, już niejeden taki Micio znalazł dom. Gdybym nie mieszkała w małym mieszkanku tylko miała domek, albo chociaż nie musiała pracować tylko opiekować się Miciem, to uwierz mi sama bym go wzięła, podobnie jak kilka innych moich ulubionych psów z Dogo. Ze swojej strony mogę pomagać ci finansowo, być może nawet co miesiąc - nie będzie to wiele, ale zawsze jakiś dodatkowy grosz dla Micia. Tylko tyle mogę zrobić :(

Posted

Aga to co napisałaś to wszystko prawda ale....Sama wiesz że zdarzają się cuda. Z Niepołomic trafiają do wspaniałych domków pieski stare, niewidome. Są one ogłaszane w gazetach, co czwartek jest program- Kundel bury i kocury i po takim programie wiele piesków trafiło do domków.
Co do diety na pewno teraz ścisła ale może po leczenie będzie dobrze, może nie będzie musiał jeść drogiej karmy. Trzymam kciuki i dziękuję za to co zostało już zrobione.

Posted

Nie chcę pieniędzy. Zostawcie je na psy, o które nikt nie dba. Zakup karmy i leków to w tym przypadku najmniejszy problem.
Nie zapominajcie tylko o nim.
To, że pozwoliłam by został w schronisku na zasadzie hotelu - nie powoduje, że Micio nie potrzebuje już pomocy. Proszę - szukajcie domu, który będzie odpowiedzialny i będę miała pewność, że Miciowy posag trafi do niego a nie na coś innego

Posted

już wysłałam maila. Jutro zadzwonię, ale musicie wiedzieć, że denerwują mnie teksty w stylu "profesjonalna opieka, świetna zabawa, szkolenie...". Ja niejednego psa miałam, niejednego mam. Wystawiam, hodowałam, leczyłam, szkoliłam, zawodowo pracuję z 45 psami, mąż z nie wiem z iloma - bo nie gada ze mną, ale nie stać mnie na stwierdzenie "profesjonalna opieka..."

Posted

Esia napisał(a):
Aga niestety wszyscy zdajemy sobię sprawę z tego co napisałaś :( jednak cuda się zdarzają, już niejeden taki Micio znalazł dom. Gdybym nie mieszkała w małym mieszkanku tylko miała domek, albo chociaż nie musiała pracować tylko opiekować się Miciem, to uwierz mi sama bym go wzięła, podobnie jak kilka innych moich ulubionych psów z Dogo. Ze swojej strony mogę pomagać ci finansowo, być może nawet co miesiąc - nie będzie to wiele, ale zawsze jakiś dodatkowy grosz dla Micia. Tylko tyle mogę zrobić :(

To nie do końca jest tak że wystarczy mieć domek i juz można zabrać wszystkie swoje ulubione psy. Jest jeszcze opieka. Pies jej wymaga a czym więcej psiaków jest tym mają gorszą opiekę.
Ja mam dwa niufy. I kota. Jedna z niufek jest adoptowana w wieku 5 lat. Nie cierpi innych zwierząt. Tak więc zyjemy dziwnie. Kot króluje u góry ( bo jak go zamkniemy to drze morde aż do ciężkiej jego i naszej choroby) a psy na dole i to...rozdzielone. Jak Jedna wychodzi na dwór to druga idzie na pokoje i tak na zmiane. Raz dziennie wychodzą pod opieka TZta razem na dwór pobawić się. Raz dziennie chodzą razem na spacery do lasu lub na łąki. I wtedy jest ok. Pracujemy.... Ja juz nawet do znajomych chodzę raz na kilka miesiecy bo każde wyjście wydaje mi się zaniedbaniem psów. I tak steruję ruchem i się rozdrabniam...Pomiedzy sterowaniem muszę jeszcze zająć się domem i zadbać o sierść sierściuchów.
Tak więc wizja domu i zabrania wszystkich ulubionych psów umarła śmiercia okrutną - czyli codzienną szarą prawdą :roll:


Co do Micia to on ma szanse bo jest nieduży. Ale rzeczywiście zasranego psa nikt nie weźmie. Dlatego tak wazne jest jego ustabilizowanie jelitowe.
Jakoś tak bardzo mi na Bobku zależy i przywiazałam się do jego fotek z Miciem...Nie chciałabym aby mu się coś stało :shake:

Posted

Pysia napisał(a):
To nie do końca jest tak że wystarczy mieć domek i juz można zabrać wszystkie swoje ulubione psy. Jest jeszcze opieka. Pies jej wymaga a czym więcej psiaków jest tym mają gorszą opiekę.

wiesz ja mam tych ulubieńców kilku na dogo, na razie właściwie 3 yakich naj, naj :) myślę że gdyby było stać nas na domek, to i na utrzymanie 2-3 psów również. ale to takie marzenia tylko, mało realne :(

Posted

Aga - Czakra napisał(a):
już wysłałam maila. Jutro zadzwonię, ale musicie wiedzieć, że denerwują mnie teksty w stylu "profesjonalna opieka, świetna zabawa, szkolenie...". Ja niejednego psa miałam, niejednego mam. Wystawiam, hodowałam, leczyłam, szkoliłam, zawodowo pracuję z 45 psami, mąż z nie wiem z iloma - bo nie gada ze mną, ale nie stać mnie na stwierdzenie "profesjonalna opieka..."

Ja sobie to przeczytałam i myślę, że to nie wypali :roll: Ale próbować zawsze warto.
Pogadam z kimś. Nie wiem kiedy będę się z tą osobą widziała na żywo. A ta rozmowa może być wyłącznie w ten sposób przeprowadzona. Nie wiem czy za tydzień, czy za dwa... Ale potrzebna mi wiedza co Miciowi jest. Czy to rzeczywiście chodzi o chorobę psychosomatyczną czy o coś czego zlikwidować sie nie da. Dl;atego powienien mieć badania przeprowadzone łącznie z USG. Bo jak on tak będzie zasrywał wszystko non stop to jego życie będzie składało się z kroplówek :-( A przy tym nikogo na takie coś namawiać nie mogę :shake:

Posted

Esia napisał(a):
wiesz ja mam tych ulubieńców kilku na dogo, na razie właściwie 3 yakich naj, naj :) myślę że gdyby było stać nas na domek, to i na utrzymanie 2-3 psów również. ale to takie marzenia tylko, mało realne :(

Ja mam jednego najukochańszego - Bobka. Mało kto do niego zagląda :-( No i co? W domu miejsca brak...Podwórko małe ale miejsce na kojec jakoś by się znalazło. I co z tego? Jakby Szelma była na dworze to Bobek musiałby być w kojcu. Jak Zmorka - to samo tylko z powodu takiego że na nią skaczą nawet wysterylizowane psy :cool1: Wszystkie nieustannie są w niej zakochane :roll: I biedak byłby w tym kojcu bez towarzystwa praktycznie cały dzień. Czy to byłoby w porządku? NIE! Zmieniłby jedno schronisko na takie bardziej ekskluzywne ... Nie takiego domu dla niego pragnę :razz: On potrzebuje człowieka dla siebie.

Posted

Wiem o czym piszesz Pysiu. I u mnie podobnie. Kojec stoi, ale jak nowobogaccy się pobudowali - to kamieniami z balkonów rzucają jak pies szczeka. Moje psy nie mają wybiegu.
A stado? Jeden z kotów jest ze śmietnika (wykupiony z domu, gdzie życie sędzał w kuwecie) - to pers z taką traumą, że boi się wszystkiego, a jak sie boi to jak Micio wali pod siebie, tzn.we własne kłaki. Jest z nami 12 lat i niewiele sie zmieniło. Prawie siedemnastoletnia karelka wymaga stałej opieki i izolowania od pozostałych psów. Starość nie tylko w schronie jest okrutna. W domowym stadzie także bywa przykra. Jest spychana z kanapy, na spacerach młodziak niby przypadkiem na nią wpada, więc Goja leży na glebie, w domu podobnie, niby koło niej przechodzi a zawsze ją trąci. Selekcja naturalna, jak to się mówi fachowo. I pomyśleć, że 16 lat temu - ona tak samo zachowywała się do starej suki, która wtedy była w domu. Podobnie było z Czakrusią - jak już chorowała i słaba była - też próbowały ją eliminować.
Co do diagnostyki Micia - jutro sylwester i nowy rok, więc pewnie nic nie zrobię.

Posted

Teraz czuję się jak egoistka, psa mam jednego :-(:-( w dodatku mieszka u rodziców.
Aga trzymam kciuki za badania Micia, mam nadzieję że to nic groźnego i szybko uda się opanować. No i podrzucam Micia na pierwszą, tylko to mi pozostaje :-(

Posted

Każdy powinien mieć tyle zwierząt ilu jest w stanie zapewnić prawidłową opiekę bez zaniedbywania pozostałych obowiązków i bez szkody dla życia pozapsiego. Ja akurat przekroczyłam pewną granicę, bo życia pozapsiego już nie mam. Idę spać, bo jutro do roboty
I pamietaj, że Micio w Warszawie ma weta i żarełko gratis

Posted

Aga - Czakra napisał(a):
Każdy powinien mieć tyle zwierząt ilu jest w stanie zapewnić prawidłową opiekę bez zaniedbywania pozostałych obowiązków i bez szkody dla życia pozapsiego. Ja akurat przekroczyłam pewną granicę, bo życia pozapsiego już nie mam. Idę spać, bo jutro do roboty
I pamietaj, że Micio w Warszawie ma weta i żarełko gratis

Dokładnie. Kazdy powinien mieć tyle zwierząt ilu potrafi zapewnić opiekę. I wierz mi Esia, że akurat w tym względzie domek i ogród nie grają roli ;)
Co do mojego życia pozapsiego to raczej istnieje w jakiejś szczątkowej formie :lol: A znajomych mam - zapsionych ;)
Gdyby Szelma była taka jak Zmorka wtedy mogłabym mieć psów wiecej. Bo żyłyby sobie razem. A tak to kazdej muszę poswięcić czas osobno. Mam jeszcze to szczęście, że mój TZ kocha je obie bardzo. Szelme ( tą adoptowaną chyba nawet bardziej bo to jest ewidentnie jego pies). No i syn pomaga mi - spaceruje z psami, zostaje z nimi jak chcemy np na narty pojechać albo na wesele iść itp. Ineczej byłoby cieniutko:roll:

Jak napisałam najwazniejsze jest aby Micio przestał mieć biegunke. Badania nie uciekną. Czy jutro czy za dwa dni - to nieważne. Najwazniejsze w tej chwili żeby go ustabilizować a na badania moze poczekać kilka dni. Ja tak bardzo się martwię, że on odwodni się całkowicie ... Bo kroplówek na pewno nie dostaje...

Posted

rozmawiałam ze swoim wterynarzem - i nie jest za ciekawie..
Jest niechętny podjęcia się leczenia Micia dopóki Micio będzie w schronisku, bo:
- solidarność lekarska
- brak gwarancji na zastosowanie się do zaleceń, bo każdy lekarz ma swoje ulubione leki, swoje metody i niechętnie słuha drugiego zwłaszcza na swoim terenie
- utrudniona diagnostyka i obserwacja przy 360 psiakach schroniskowych wymagających opieki

Domki, o których myślałam też dzisiaj odpadły.

Posted

:-(:-(
Nie wiem co teraz ...

Mam dzisiaj załamke....u nas w schronie w ciagu światecznego tygodnia przyszło 10 szczeniaków-takich ok pół rocznych...wiem ,że teraz przez najbliższe miesiące nie bedzie mowy o jakiejkolwiek adopcji psa który jest starszy...bo małe wiadomo,że zawsze fajne ...:-(

Posted

a mnie jakoś te szczeniaki nie ruszają. Fajne są, miłe, zawsze staramy się z nimi trochę pobyć, jakas smyczka, jakaś zabawa - taki socjal podstawowy. Ale to jak Micia zamykam w boksie, jak niosę go przez całe schronisko na rękach, bo on od bramy już się zapiera, to jak się wyrywa z rąk, kiedy zbliżamy się do budynku, to jak skowycze i skacze na mnie kiedy w boksie zdejmuję mu obrożę - to jest straszne...
nawet Bobek nie jest taki dołujący, mimo że uwielbiam go tak samo jak Micia, miżo że daje mi tyle radości...
Na 16 umówiona jestem z wetem na konsultację, na razie na podstawie zdjęć i opisu. Leki też już mam...
co dalej?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...