Dea Posted November 4, 2008 Posted November 4, 2008 osz kurcze:-( Szakuś walcz!!!! Ja już za dużo nie mogę, ale podajcie mi zwyczajowo konto na pw, cokolwiek dam radę wyślę. I ucałujcie chłopaka ode mnie, silny jest, i chce żyć, da radę mam nadzieję. Quote
Witokret Posted November 6, 2008 Author Posted November 6, 2008 Dziekujemy Kasiu. Szaki chce zyc i walczy. Jest w cudownych rekach i jest bardzo kochany, to z pewnoscia dodaje mu sily. Udalo nam sie wczoraj wcisnac na usg do dr.Marcinskiego. Szaki ma nowotwor, mozliwe, ze to to brakujace jadro. Stan Szakiego jest bardzo powazny, psiak bardzo slabnie. Wiem, ze niewiele osob zaglada na ten watek, ale moze ktos z Warszawy znalazlby dzisiaj troche wolnego czasu, zeby popoludniu podjechac z Szakim na kroplowke - z Woli na Prage i z powrotem ?? My dzisiaj nawet, jakbysmy na glowie stawaly, to nie damy rady :-( Gdyby ktos mogl, to prosimy o tel.: 0 601 299 709 Czy ktos moze pomoc Szakusiowi? Quote
Miki Posted November 6, 2008 Posted November 6, 2008 Witokret napisał(a): moze ktos z Warszawy znalazlby dzisiaj troche wolnego czasu, zeby popoludniu podjechac z Szakim na kroplowke - z Woli na Prage i z powrotem ?? Czy ktoś może pomóc Szakusiowi? Quote
Herspri Posted November 6, 2008 Posted November 6, 2008 Hop Hop biedaczysko potrzebuje transportu Quote
Folen Posted November 6, 2008 Posted November 6, 2008 Jestem w szoku.... Szaki już nic nie boli ['] Quote
Witokret Posted November 6, 2008 Author Posted November 6, 2008 Nasz kochany wilczek odszedł... [*] Quote
Witokret Posted November 6, 2008 Author Posted November 6, 2008 GDGT - wielkie dzięki za pomoc !!!! Na Ciebie i Zulkę ZAWSZE można liczyć. Quote
Witokret Posted November 6, 2008 Author Posted November 6, 2008 Nie mozemy dzisiaj wiele pisac, jednak dla nas najwazniejsze jest to, ze Szakus odszedl kochany i ze swiadomoscia, ze mial swoj wlasny dom, ktory bardzo kochal. To byl cudowny pies. Quote
Herspri Posted November 6, 2008 Posted November 6, 2008 Witokret napisał(a):Nie mozemy dzisiaj wiele pisac, jednak dla nas najwazniejsze jest to, ze Szakus odszedl kochany i ze swiadomoscia, ze mial swoj wlasny dom, ktory bardzo kochal. To byl cudowny pies. Szkusiu, teraz już nic nie boli :-( Quote
Irkowa Posted November 6, 2008 Posted November 6, 2008 Szaki dziekuje Ci za to ze moglam Cie poznac byles wyjatkowym , kochanym , wdziecznym przyjacielem ... nigdy , napewno nigdy Cie nie zapomne.... to bardzo przykre ze nie ma Cie juz wsrod Nas Chcialabym jeszcze podziekowac i ucalowac dziewczyny dzieki ktorym Szaki dostal kolejna szanse , dzieki ktorym byl szczesliwy ... i nie musial umierac w schronisku. Dziewczyny jestescie wspaniale...wiem jak Wam ciezko ... mocno Was sciskam ... Zrobilyscie dla niego WSZYSTKO co moglyscie , ratowalyscie do konca... dalyscie wszytsko czego mu bylo trzeba.. dzieki Wam byl szczesliwym psem ... nie zapominajcie o tym Quote
malagos Posted November 6, 2008 Posted November 6, 2008 Witokretki, nie wiem co powiedzieć.. Ściskam Was mocno i dziekuję. :-( Quote
Dea Posted November 6, 2008 Posted November 6, 2008 Szaki miał umrzeć w schronisku, uśpiony z powodu zwykłej nużycy, niechciany, zapomniany, po smutnym życiu w melinie i śmierci swego opiekuna. Dostał drugie życie, szczęście, miłość, opiekę dobrych ludzi. Odszedł kochany, i zaznał szczęśliwego dobrego życia. To bardzo dużo. Dałyście mu to co najważniejsze, i teraz mógł odejść w spokoju za Tęczowy Most. Żegnaj kochany Szakusiu:-( Quote
esperanza Posted November 6, 2008 Posted November 6, 2008 Ojej, nie wiedziałam. Trzymajcie się :calus::calus: ['] Quote
Panca Posted November 6, 2008 Posted November 6, 2008 bardzo smutne ale i pozytywne ze odszedl kochany,spokojny i we wlasnym domu a nie anonimowo na betonie w schronie... spij spokojnie Szakusiu... Quote
Irkowa Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 nie moge w to uwierzyc!!! no nieeeeeeeeeeeeee moge!!!! :-(:placz::shake: Quote
Miki Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 :-(:-(:-( Odszedł kochany - to najważniejsze Quote
Irkowa Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 Wciaz o nim mysle i nie umiem sie z tym pogodzic... jeszcze niedawno , biegał , szalał .... podskakiwał ... Szakuniu , mam nadzieje ze spotkales sie juz z Babią twoja ulubiona kolezanka ... i razem biegacie jak dwa szalone zajace!!! byliscie wyjatkowymi psiakami ... nigdy Was nie zapomne... Quote
Neris Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 O matko, on odszedł tak niedługo po rudej babci... Quote
madzia828 Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 tak mi przykro:-(:-( żegnaj Szakuniu [*] Quote
Fasolka Posted November 12, 2008 Posted November 12, 2008 O Boże... Dowiedziałam się dopiero przedwczoraj. Nie poznałam Szakunia, choć tyle o nim myśleliśmy... Dobrze jest wiedzieć, że choć bez stałego domu to jednak przeżył w miłości tyle lat i że można powiedzieć, że miał dobre życie, choć bez tego jedynego pana. Biegaj szczęśliwy za TM... Witokretki - należą się Wam podziękowania za wiele dobrych lat Szakunia, za uratowanie i miłość do niego :Rose: Trzymajcie się :calus: Quote
Witokret Posted November 12, 2008 Author Posted November 12, 2008 Szakus byl pod nasza opieka tylko niecale 13 miesiecy. Byl wyjatkowym psem. Nigdy nie okazal w stosunku do swoich opiekunow nawet cienia agresji. Kochal ludzi, kochal zycie. Umarl kochany i bezpieczny i to chyba najwazniejsze. Quote
Dea Posted November 12, 2008 Posted November 12, 2008 A pamiętacie jak pierwszy raz w schronie zaskoczył Was szczekaniem w kojcu i zębami? A on się bronił wtedy przed dominacją innych psów, zawahałyście się chwilę, ale jednak intuicja zwyciężyła. Pamiętam to jak dzisiaj. I okazało się, że to najłagodniejszy pies. 13 miesięcy dobrego życia to dla niego było bardzo dużo. Jak już będziecie mogły proszę napiszcie mi tutaj czy na pw, czy umarł spokojnie, czy ktoś przy nim był. Quote
Witokret Posted November 13, 2008 Author Posted November 13, 2008 No więc dokładnie było tak...:-( Tego dnia Szakunio był bardzo słaby :shake: przestał już całkiem chodzić, był kompletnie wycieńczony. Nieomalże na sygnale trafił do lecznicy naszej wetki - dostał kroplówe na wzmocnienie - wczesniej po takiej baterii chłopak stawał na łapy i zaczynał zachowywać się jak nasz Szakuś :loveu: z ADHD. Tym razem było inaczej. Nie miał siły nawet się podnieść; gdy znosiłysmy go na rękach na siusiu nie miał siły nawet utrzymać łebka :placz: nie miał siły już na nic. Do tego widać było, że coś poza tym mu dolega - skóra na grzbiecie cały czas mu falowała i nie chodziło tu o ból kręgosłupa. Nasza wetka postawiła już wczesniej diagnozę - jedno jądro zawędrowało do jamy brzusznej i wytworzył się nowotwór, który bardzo mocno zaczął oddziaływać na szpik kostny - stąd takie koszmarne wyniki i zero regeneracji. Tego dnia Gdgt, na którą zawsze możemy liczyć, podjechała do lecznicy ze swoją sunią (która pomogła już wielu psiakom) żeby przetoczyć Szakusiowi krew. Poprzedniego dnia Szaki miał robione USG, które wykazało duże zmiany - w tym dużego guza o nieokreślonym charakterze. Nasz wilczek po prostu zaczął gasnąc w oczach. Po wspólnym przeanalizowaniu bardzo dokładnie z dr Wojciechowską wszystkich wyników, za i przeciw i po długim namyślaniu podjęłyśmy decyzję... :placz: Nie można było pozwolić żeby Szakunio tak cierpiał, zwłaszcza, że nawet po transfuzji i ewentualnej operacji - nie miałby żadnych szans :shake: Odchodził na naszych rękach cały czas przytulany i głaskany... cały czas upewniał się, czy jesteśmy przy nim... on po prostu spokojnie zasnął :-( Nasza wetka postanowiła upewnić się, co było przyczyną tak nagłego pogorszenia jego stanu - zrobiła sekcję. Dokładnie potwierdziła się jej diagnoza - ogromny guz - to było to jądro, które zawędrowało aż do jamy brzusznej. Na dodatek nastapiła immunopresja - zaatakowany był szpik kostny - nie było szans na uratowanie Szakusia :shake: Od tej pory dokładnie będziemy sprawdzały, czy psiak ma OBYDWA JĄDRA na miejscu... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.