auraa Posted October 20, 2016 Posted October 20, 2016 Paulinko, możesz mi wierzyć lub nie ale ostatnio myślałam o Tytusku! Nawet oglądałam jego stare zdjęcia :) Napisz więcej jak on się czuje, bo wygląda bardzo ładnie. Widzę, że u Ciebie zaszły też duże zmiany. Obydwa maluszki są Twoje, czy może też brata? :) Quote
Paula! Posted October 20, 2016 Posted October 20, 2016 Tytus nadal jest z nami, nie mogłoby być inaczej. Bardzo dobrze się czuje wcześniej, był tylko ze mną rodzicami i bratem teraz rodzina nam się powiększyła. Brat ma żonę od dwóch lat a ja jestem mężatką od 3 lat. Ta dziewczynka w chusteczce jest mojego brata a Alina moja, na zdjęciu oczywiście z Tytusem. Myśleliśmy że jak urodzę córkę, bo Alina jest starsza to Tytus może źle zareaguje, ale było zupełnie inaczej to bardzo dobry i grzeczny piesek. Pilnował wózka i nie przejawiał najmniejszej agresji, identycznie było jak urodziła się Ola, która jest w nim zakochana, mówi że on jest naszym przyjacielem.:) i tak jest, Tytus jest naszym przyjacielem i członkiem rodziny, bardzo ważnym. Brat z żoną zostali u naszych rodziców a ja z mężem przeprowadziłam się do innego domu i z racji tego że mamy trochę przestrzeni znalazło się miejsce i u nas dla innych biednych czterech łap;) Przygarnęliśmy do siebie sunie dwuletnią, Tytus jest trochę zazdrosny a raczej bardzo dlatego nie mogli być razem i Pusia bo tak dała jej na imię moja Alina zamieszkała z nami. Dopiero się uczy czystości itp. i mąż zawsze żartuje gdy musi sprzątać, albo szukać kapci po domu dlaczego nam trafiła się taka wariatka a mama ma Tytusa on jest grzeczny, inteligentny, nie załatwia się w domu dlaczego nie możemy wziąć Tytusa do siebie a mamie dać trochę Puśke. Oczywiście to są pozytywne słowa;) Raz nam tylko Tytus zachorował, jak miał kleszcza, ale dostał antybiotyk i wszystko wróciło do normy, ząbków tylko ma trochę mniej na górze są wszystkie ale na dole niektóre wypadły, dlatego mama nie daje mu kości i dużych kawałków mięsa tylko takie żeby mógł pogryźć. Tata gotuje mu parówki , smaży jajeczko. Ma u nas jak w niebie. Weterynarz u nas mówi że to agresor, ponieważ agresywny jest bardzo co do obcych. Quote
Paula! Posted October 20, 2016 Posted October 20, 2016 Pilnuje się domu, jedyne jego wyjazdy to na szczepienia i ewentualne kontrole czy wszystko dobrze. Pilnujemy tez żeby nigdzie nie wychodził poza posesje, mama zawsze się śmieje że jak ktoś z domowników zobaczy że Tytus wyszedł z domu sam bez opieki za kimś np. do ogródka to zaraz wszyscy wołają Tytus do domu, a on biedny znów do domu. Za swoją potrzebą w zimę wychodzi przeważnie z tatą, nigdy sam. Quote
azalia Posted October 20, 2016 Posted October 20, 2016 A ja dzisiaj dopiero znalazłam wątek,zdziwiłam się,że z 2007 roku ale postanowiłam przeczytać. I nie żałuję,fajna historia o Tytusku,który znalazł wspaniały dom i żyje niczym królewicz,kochany i hołubiony przez całą rodzinę.Żeby wszystkie zwierzęta miały takie dobre życie... Zastanawiałam się czytając wątek,jak się teraz miewa piesio,a tu taka niespodzianka,zdjęcia piękne i wiadomości wspaniałe. Dziękuję za nie i proszę o długie głaskanie dla Tytusia ode mnie. No i bardzo proszę o kolejne wiadomości i zdjęcia za jakiś czas. Quote
Paula! Posted October 21, 2016 Posted October 21, 2016 Oj tak świetnie Pani trafiła królewicz. Jak jeszcze nie mieliśmy swoich rodzin to mama zawsze powtarzała, że nie przynosimy jedzenia na łóżko, gdy w tym czasie wchodził na kanapę Tytus z wielkim naleśnikiem ( uwielbia je, jest stałym bywalcem w kuchni a jak tylko jakieś smakołyki są to wręcz jej nie opuszcza) wtedy mówiliśmy no tak a ten to panicz, królewicz wszystko mu wolno heheh a mama twierdziła że tyle co on przeszedł biedny w swoim życiu to nic się nie stanie jak zje placuszka na kanapie. Pamiętam że wtedy tyle radości mieliśmy z niego jak wciągał tego dużego placka na kanapę. Tyle lat minęło i wciąż jest z nami staruszek nasz;) Ktoś pomyśli stuknięta rodzina, ale bardzo go kochamy. Ha, kiedyś chrupnął sobie chipsów z miski, jak brat zostawił na dywanie i wyszedł, mama mówiła Cyt:"Tytus Ci z tego jadł" na co brat Cyt." a co tam on jest jak brat" ahhaha ;) Na pewno wstawię jeszcze więcej zdjęć, a proszę mi wierzyć że chyba mamy uwieczniony na telefonach i w aparacie każdy moment.:) Tytus wycałowany dziękujemy i pozdrawiamy. Quote
auraa Posted October 22, 2016 Posted October 22, 2016 Oj jak fajnie!!!!. Dzieciaczki śliczne :) Tytuska rozpoznałabym spośród wielu psów nie po pyszczku ale po ułożeniu łapek. Na ósmym zdjęciu widać Tytuska takiego jakim go pamiętamy. Razem z mężem oglądałam zdjęcia i z rozrzewnieniem wspominaliśmy tego pieszczocha .A miał być ratlerkowatą sunią :) Ja byłam jego panią i był o mnie bardzo zazdrosny :) Cały czas pamiętam drogę do Państwa. Nie jest łatwo jechać z psem ze świadomością, ze być może nigdy go nie zobaczę i nie pogłaszczę. Aż nieprawdopodobne że był u nas tyle lat temu...... Paulinko, zapraszam na inne wątki. Teraz mamy problem z malutką sunią i jej szczeniakami. To się nigdy nie skończy.... Quote
Paula! Posted October 22, 2016 Posted October 22, 2016 zawsze można go odwiedzić i zobaczyć jak się czuje.:-)Poprosze jesli można link do wątku mamusi i szczeniaczków ..nasza tez nam zrobila niespodzianke i oszczenila sie w szafie. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.