asher Posted December 21, 2007 Posted December 21, 2007 Gaga napisał(a):Noo mialas do nas na cwiczak przyjechac ;)No właśnie w tym kontekście to napisałam :) Że mimo coraz większych wątpliwości, nadal chcę przyjechać. Ale to raczej już po nowym roku ;) Aaaaa i małe sprostowanie, bo tak mi się jakoś głupio napisało... Oczywiście nie myślę sprawieniu sobie belga tylko dlatego, żeby przygotował mnie na posiadanie w przyszłości wilczaka :lol: Quote
Gaga Posted December 22, 2007 Posted December 22, 2007 Moim zdanem, z Twoich słów wynika, że jednak wilczak to nie to ;) Jeśli faktycznie chcesz się wyżyć sportowo, masz plany i ambicje to taki belg będzie lepszy . Osobiście uważam, że w kontekście sportu, wilczak jest dla tych co chcą sie w to bawić MIMO świadomości schodów jakie sa do pokonania :) A jeśli ktoś chce wejść na ćwiczak bardzo serio i widzieć oczekiwane postępy to ... niech wilczaki sobie podziwia z daleka :razz: Chyba, że się lubi napotykac na drzwi do wyważenia- to wtedy proszę bardzo- wilczak zapewni 100 % rozrywki z tym zakresie ;) Dlatego podoba mi sie, że racjonalnie podchodzisz do sprawy - da to daleko lepszy efekt niż ślepy zachwyt i głuchnięcie na "przestrogi" :) Przyjezdzaj więc, ogladaj i nadal myśl tak madrze jak dotychczas :) Quote
AngelsDream Posted December 24, 2007 Posted December 24, 2007 Gaga napisał(a): Chyba, że się lubi napotykac na drzwi do wyważenia- to wtedy proszę bardzo- wilczak zapewni 100 % rozrywki z tym zakresie ;) Wychodzi, żem masochistka :cool1: Quote
Gaga Posted December 24, 2007 Posted December 24, 2007 Jak napisałam - co kto lubi. Ja nie jestem typ sportowca, marzącego o walce o podium. Nie nadaję się na to :) Za to dziką frajdę sprawia mi praca po grudzie, przez kłody i wądoły.. czyli z wilczakiem. Nie czuję się masochostką :) Wkurza mnie za to jak ktos próbuje stawać ze mna do rywalizacji - wtedy zabieram zabawki i ide do innej pisakownicy. Z nikim nie będę się ścigac. Dla mnie czysty sport to taki, gdzie każdy skupiony jest na swoim psie, na pracy, na nauce opanowywania wszystkich elementów. W nosie mam egzaminy i zawody. Ja wracam utytłana,zgrzana, spocona z treningu to wtedy jestem szczęśliwa :) Quote
asher Posted December 24, 2007 Posted December 24, 2007 Ja też nie jestem typem sportowca. Ale jednak chciałabym liznąć szkolenia na przyzwoitym poziomie, przede wszystkim chciałabym liznąć IPO. No i w końcu chciałabym, żeby psu praca za mną po prostu sprawiała przyjemność. Korzystając z Twojej metafory - zanim zacznę wyważać drzwi, wypadałoby najpierw nauczyc się je po prostu otwierać ;) Dlatego chyba jednak będzie owczarek. Pozostaje kwestia jaki... Ale wcale nie mówię wilczakom kategorycznego "nie" ;) Tak, jak Ci pisałam na priw - moja kanapa jest przyzwyczajona do tego, że leżą na niej dwa futra... Więc kto wie, może kiedyś :cool3: Z jednym futrem będę się wyżywac szkoleniowo, a drugie będzie się wyżywać na mnie, układ idealny :evil_lol:;) Quote
Gaga Posted December 24, 2007 Posted December 24, 2007 Alez,... z obydwoma mozesz sie wyzywac na cwiczaku, serio:) Problem powstaje tylko w poziomie oraz szybkosci dojscia do tego poziomu ;) A roznice sama sobie zbadasz ;) Quote
asher Posted December 24, 2007 Posted December 24, 2007 Powiem jedno. To niesprawiedliwe, że ras jest aż tyle, ot co! ;) "Problem" w tym, że ja mam za dużo czasu na myślenie.Trudno podjąć ostateczną decyzję ze świadomością, że zrealizuje się ją najwczesniej za kilka lat. Póki co wydaje mi się, że jednak kolejność: najpierw owczarek, potem inna rasa jest dobra. A jak to faktycznie będzie? Któż to wie. Ja jeszcze nie wiem ;) Quote
AngelsDream Posted December 24, 2007 Posted December 24, 2007 Gaga napisał(a):Jak napisałam - co kto lubi. Ja nie jestem typ sportowca, marzącego o walce o podium. Nie nadaję się na to :) Za to dziką frajdę sprawia mi praca po grudzie, przez kłody i wądoły.. czyli z wilczakiem. Nie czuję się masochostką :) Wkurza mnie za to jak ktos próbuje stawać ze mna do rywalizacji - wtedy zabieram zabawki i ide do innej pisakownicy. Z nikim nie będę się ścigac. Dla mnie czysty sport to taki, gdzie każdy skupiony jest na swoim psie, na pracy, na nauce opanowywania wszystkich elementów. W nosie mam egzaminy i zawody. Ja wracam utytłana,zgrzana, spocona z treningu to wtedy jestem szczęśliwa :) Podoba mi sie ta wizja. Ale podoba się też dlatego, że mam nadzieję właśnie na to, że pies pracując ze mną będzie szczęśliwy. Brzmi jak banały, ale to naprawdę istotna kwestia. U mnie ilość ras do 6 ograniczył mężczyzna mojego życia. Tak bym miała trudniej ;) Quote
Gaga Posted December 25, 2007 Posted December 25, 2007 asher napisał(a):Powiem jedno. To niesprawiedliwe, że ras jest aż tyle, ot co! ;) "Problem" w tym, że ja mam za dużo czasu na myślenie.Trudno podjąć ostateczną decyzję ze świadomością, że zrealizuje się ją najwczesniej za kilka lat. Póki co wydaje mi się, że jednak kolejność: najpierw owczarek, potem inna rasa jest dobra. A jak to faktycznie będzie? Któż to wie. Ja jeszcze nie wiem ;) JA miałam mały dylemat :) Albo czarny ruski albo wilczak, z czarnego zrezygnowałam ze względu na konieczność pielęgnacji sierści. Został wilczak :) Dostałam dokładnie to, czego chciałam: po raz pierwszy samca i właśnie takie wyzwanie o jakim marzyłam, że zawsze muszę być krok do przodu bo inaczej zostanę bardzo w tyle i będę mogła sobie pójść :cool3: MImo rosnącej więzi, coraz fajniejszych przejawów mojego istnienia w psim świecie nadal nie mogę spocząć na laurach i to jest właśnie to co mnie kręci ;) Pamietam taki moment z moją cudowną ONKą, że brakowało mi tej adrenalinki... teraz ją mam ;) I chyba się uzależniłam, to się powinno leczyć :diabloti: Quote
lisica Posted December 25, 2007 Posted December 25, 2007 Gaga ja mam takie pytanie:lol: Wyczytałam ze miałaś ON-a, a wilczak to mieszanka ON i wilka, co różni te dwie rasy?W sensie psychiki,co wniósł ON,a co pozostało z wilka prócz eksterieru oczywiście. p.s.Wilczak jest moim marzeniem,ale nie w tym życiu,za cienka w "uszach" jestem Quote
Gaga Posted December 25, 2007 Posted December 25, 2007 Uproszczę i powiem, że dla mnie wilczak wziął z ONa tyle, że w ogóle raczy współpracować z człowiekiem :evil_lol:. Więcej nic nie widzę :) 1,5 roku miałam oba psy (sunia ON niestety juz jest za TM :-() i ciągle nie mogłam się nadziwić jakie między nimi są różnice. Moim zdnaiem to przepaść. Oba psy inaczej postrzegają świat, funkcjonuja na zupełnie innych instynktach, nie da się tego porównać. Quote
lisica Posted December 25, 2007 Posted December 25, 2007 Rozumiem,mam koty:evil_lol:,dwa i ON-a w wersji XXL w sensie DON Zastanawiam się, czy jest jakiś specyficzny sposób szkolenia CW,bo z tego co sie orientuję to te psy wymagaja dynamiki,np jak się sprawdzają w sportach z tą swoją trochę niepokorną i kocią naturą Quote
AngelsDream Posted December 25, 2007 Posted December 25, 2007 Gaga napisał(a): Pamietam taki moment z moją cudowną ONKą, że brakowało mi tej adrenalinki... teraz ją mam ;) I chyba się uzależniłam, to się powinno leczyć :diabloti: Nie powinno, nie powinno :diabloti: Quote
Gaga Posted December 25, 2007 Posted December 25, 2007 lisica napisał(a):Rozumiem,mam koty:evil_lol:,dwa i ON-a w wersji XXL w sensie DON Zastanawiam się, czy jest jakiś specyficzny sposób szkolenia CW,bo z tego co sie orientuję to te psy wymagaja dynamiki,np jak się sprawdzają w sportach z tą swoją trochę niepokorną i kocią naturą Ani ta natura kocia ani ONkowa tylko wilczakowa ;) Po prostu. Szkola sie jak inne psy, tu i owdzie wymagaja tylko szerszego spojrzenia na delikwenta, ciepliwosci...w sumie zaden kosmos. Osobiscie tylko zdecydowanie odradzam porownywanie do ONow - to sa naprawde inne rasy ;) Rownie dobrze moglabys zapytac o cane corso czy pireneja...co prawda nic Ci o nich nie powiem ale z pewnoscia sa inne niz ONy :) Mysle sobie, ze zlym doradca przy wyborze jest zachwyt nad uroda wilczakow, za to jesli mimo zapedow do pracy mamy duzo zrozumienia i wyrozumialosci dla tej kwintesencji zwierzecosci to czemu nie? ;) Quote
lisica Posted December 26, 2007 Posted December 26, 2007 Nie porównuje, to tak jak by porównywać, OB do ON,sie nie da.Wiczakami zainteresowałam się 3 lata temu w Czesji jak byłam i miałam przyjemność troszkę pobyć z dwoma przedstawicielami tej rasy i ich hodowcą. Siedziałam jak durna z wywalonymi gałami rozdziawiona japą i słuchałam opowieści o tej rasie.Jestem nią zachwycona ale uważam że nie dla mnie.Zbyt wymagająca a ja zbyt chaotyczna :placz:,aczkolwiek biorąc pod uwagę mój masochizm rowerowy, to mogę pomagać w próbach rowerowych,:lol:bo mój DON to wysiada po 15 km Quote
Gaga Posted December 26, 2007 Posted December 26, 2007 lisica napisał(a): aczkolwiek biorąc pod uwagę mój masochizm rowerowy, to mogę pomagać w próbach rowerowych,:lol:bo mój DON to wysiada po 15 km Wiesz, przez drugie pol roku zycia czw marzysz o rowerze, ze wezmiesz to diable i zmeczysz do upadlego i bedziesz miala spokoj ;) Ale figa, czekasz az gnojek skonczy rok, robisz przeswietlenie i jesli wynik jest OK zaczynasz treningi.. na poczatek delikatnie. Szybko pies osiaga mozliwosci klusowania przy rowerze wiec mozesz robic te kilometry...tyle, ze wcale nie meczysz psa ;) Te cholerne maszyny nie za bardzo sie mecza ;) Jak dotad najbardziej meczacym zajeciem, jakie znalazlam jest tropienie. :cool3: Po przebiegnieciu ok 60 km pies ma ochote na zabawe i brykanie i nawet niekoniecznie chce sie napic wody ;) WIec dla radosci rowerowania z psem wilczak sie nadaje, owszem, ale nie powiem zeby to go jakos specjalnie meczylo ;) Quote
asher Posted December 27, 2007 Posted December 27, 2007 Jakby mi ktoś pod groźbą kary smierci kazał porównywać, to umieściłabym wilczaki gdzieś między owczarkiem, a... szpicem. Intuicyjnie oczywiście, bo ani wilczaków, ani szpiców nie znam za dobrze. I mocno uogólniając, bo same szpice są przecież różne ;) Quote
lisica Posted December 27, 2007 Posted December 27, 2007 50 km na rowerku to dam radę,ale słyszałam że wilczaki to 100, nawet mogą,jak by co to motor(ower) też może być? Kurcze szpica to nie znam w sensie jaki on być.Widziałam ON-y kolesiów co z nimi byłam w czesji i te dwa wilczaki to, ON-y były bardziej niespokojne w pomieszczeniach,natomiast wilczak jak zobaczył przestrzeń to fijoł. Hodowca mówił że potężny instynkt łowiczy mają i tu podobno jest problem z wyćwiczeniem szybkiej reakcji człowieka,choć jak patrzę na swojego to, za kotem żadna komenda nie działa.on musi i koniec Quote
Gaga Posted December 27, 2007 Posted December 27, 2007 lisica napisał(a):50 km na rowerku to dam radę,ale słyszałam że wilczaki to 100, nawet mogą,jak by co to motor(ower) też może być? Wszystko zalezy od tempa rowerowania :) Treningowo z wilczakiem jedziesz pomiedzy 12-18 km/h. 12 gdy pies ma w nosie i mu sie nie chce ;) Czyli weź sobie wartośc środkową, przy takim tempie to książkę możesz czytac (gdyby nie to, że musisz patrzec co się dzieje dookoła ) :) Quote
asher Posted December 27, 2007 Posted December 27, 2007 Gaga napisał(a):przy takim tempie to książkę możesz czytac (gdyby nie to, że musisz patrzec co się dzieje dookoła ) :) Jechałam kiedyś tramwajem, którego motornicza pomiędzy skrzyżowaniami i przystankami... rozwiązywała krzyżówkę :shock: :evil_lol: Quote
Gaga Posted December 27, 2007 Posted December 27, 2007 Trzeba było wyjrzeć za okno ..może obok biegł wilczak :lol: Quote
asher Posted December 27, 2007 Posted December 27, 2007 Gaga napisał(a):Trzeba było wyjrzeć za okno ..może obok biegł wilczak :lol:Rozglądałam się bardzo pilnie, bo uznałam, że skoro motornicza nie patrzy, to trzeba byc czujnym :cool1: Ale wilczaka nie widziałam :shake: ;) Quote
polciuaa Posted December 28, 2007 Posted December 28, 2007 Motornicza...byla nie powazna...to,ze sie woooolno jedzie to nie znaczy,ze mozna nie zwracac uwagi na to,co dzieje sie naokolo...:roll: Quote
Charly Posted April 20, 2008 Posted April 20, 2008 sluchajcie, z tego co czytam to trzeba cale swoje zycie przestawic na wilczaka zeby bylo ok; Ale jak to jest z pojciem do teatru, albo koncert albo zwyczajnie w sobote dluzsze zakupy...nie wiem....szukanie ciuchow w H&M...;). Czy ten pies moze zostac sam na jakis czas? Ze "moze" to wiem, ale czy wytrzyma to mieszkanie i sasiedzi?? Drugie pytanie dotyczy "ruchliwosci" tego psa. rodzina ma dalmatynczyka, ktorym opiekowalam sie przez dlugie lata ja mieszkajac w domu. Pies taki "typowy nietypowy" dalmat. dziki, energiczny, szalenie polujacy. 3 godziny dziennie spacerow za jednym zamachem. A to i tak za malo...4 za malo, 5 za malo, CAŁY dzien wedrowki lasem...za mało..... Duzo pracy, zeby spacer nie skonczyl sie tylko i wylacznie polowaniem a i tak polowanie bylo naj.... Czy z wilczakiem takim "typowym" mozna wyjechac na spacer ze znajomymi do lasu nad rzeczke. Wybiegac psa, poczym usiac przy ognisku? Nie było i nie jest to mozliwe z naszym dalmaten. Niezaleznie ile sie wybiegal i wychasal, na dworze jest zawsze szalenie podekscytowany (podekscytowana;) to dzieweczka 11 letnia) zawsze biega, ucieka, chce łowic. Kazdy spacer z nosem przy ziemi , postawionymi uszammi, tanczacymi łapami. Kazdy. Po spacerze na dzialce z nudow łowi mrowki. Szuka ich w trawie i tropi....do głowy idzie dostać. W sumie ogranicza sie zycie z dalmatka do tego, ze po wyhasaniu dalmatka zostaje sama w ogrodzie w budzie a my jedziemy. poniewaz nie mozna jej nigdzie zabrac ze soba. to smutne dla wszystkich, dla mnie szczegolnie. A co na to wilczak? Wilczak to z natury jest przeciez "dziki i pierwotny" . Czy biorac powyzsze pod uwage z tym psem mozna "normalnie";) zyc? bo z naszym dalmatem nie mozna. pozdr. Ola Quote
Gaga Posted April 20, 2008 Posted April 20, 2008 z kazdym psem mozna, wiec i z wilczakiem :) Tylko, ze kazdy pies potrzebuje zajecia.. takie swobodne bieganie to nie zajecie... to mozna sobie zafundowac raz na jakis czas. Aby psa zmeczyc trzeba mu uruchomic mozg:) Popracowac z nim, powymagac od niego.. Jesli zycie to praca, wyjscia i siedzenie przy ognisku to kazdy pies oleje i bedzie sobie biegal na wlasna lape. Bedzie polowal.. wypatrywal.. bo nikt mu nie zaproponowal zajecia, wiec znajdzie je sobie sam. A w tym wilczaki sa wybitne :diabloti: Tak zupelnie poza wilczakami.. to moje osobiste zdanie jest takie, ze jesli bardziej nas kreci buszowanie godzinami po sklepach i wieczorne wyjscia to po co nam pies? :cool3: Oczywiscie nikt biorac psa do domu nie rezygnuje calkowicie z pewnych "imprez" ale rzeczywiscie- pies to przeprogramowanie zycia. Sprobuj na to popatrzec z psiej perspektywy: siedzisz w 4 scianach, sama, raz dziennie ktos przychodzi i wypuszcza Cie na podworko.. gdzie tu miejsce na kontakt, wiez, bliskosc, przyjazn, rozwoj, wspolne robienie czegos?? Chcial;abys tak spedzic zycie? Bo ja nie... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.