Jump to content
Dogomania

Jeden pies martwy, drugi odebrany wariatce już w nowym domu..


Recommended Posts

Posted

Zaraz wkleję obiecane fotki. Zobaczycie, że imię Pusia zupełnie do niej nie pasuje, bo jest gładkowłosa, podobno jako szczeniak była puchatą kulką, stąd to imię, ale ponieważ na nie reaguje, nie będę już jej go zmieniać.
Jest bardzo przytulastą sunią, ale nie do wszystkich, jedynie do mnie i do męża, czyli do osób, które poznała na wsi. Natomiast na pozostałych domowników szczeka do tej pory, gdy przychodzą do domu, w prawdzie już coraz mniej, ale jednak.
Mojego męża kupiła sobie tym, że gdy siedział na kanapie, siadała koło niego, kładła mu pysk na ramieniu, wpatrywała się w niego tymi wielkimi brązowymi oczami i cały czas merdała ogonem. Czyż można nie pokochać takiego psa?!Śpi oczywiście w łóżku, wieczorem w nogach, a rano jej pysk znajduje się na mojej poduszce. Milunia nie jest zazdrosna, bo ona tylko zimą pcha się pod kołdrę, a teraz jest jej za gorąco i nie lubi sypiać w łóżku.
Pusia jak na psa z kojca jest idealna, ładnie chodzi na smyczy, zachowuje idealnie czystość w domu, właściwie wystarczają jej trzy wyjścia, co jest idealne, bo Mila z racji swojej nadpobudliwości potrzebuje ok. 6 wyjść, razem biorę je wtedy, gdy jedziemy na działkę oraz ewentualnie na ostatnie wyjście przed snem, bo choć Agnieszko fajnie napisałaś, że człowiek ma po to dwie ręce, by mieć dwa psy, to z nimi nie jest tak łatwo razem wychodzić, bo każda ma inne potrzeby. Mila nie lubi daleko chodzić (chyba, że jedzie na działkę), załatwia co potrzeba i wraca szybko do domu, a Pusia, która ma dopiero 15 miesięcy, lubi sobie pospacerować, więc jak widzicie tych wyjść dziennie trochę jest.
Bardzo bałam się, czy nie będą się z Milą gryzły, ale jest dobrze, nawet się razem bawią, a jest też jeden pozytyw, gdy zostają same, to Mila nie szczeka i jest cisza.
Problemem jest to, że mieszkamy w samym centrum miasta, na trzecim piętrze, ale jakoś sobie radzimy.
A teraz obiecane zdjęcia:

Milunia:

" class="ipsImage" alt="">


Pusia z Milą na kanapie:

" class="ipsImage" alt="">


Pusia na działce: (nie wiem, czemu się nie wkleiło, trzeba kliknąć na link)


[IMd43m.jpg" class="ipsImage" alt="">

Posted

jejku, jejku, jakie tu wieści!!!
:laola:

gratuluje decyzji - odwagi i determinacji!!!
macie wielkie serca.
śliczna ta kundelka :loveu::loveu::loveu:
jakie ma oczy :loveu::loveu:
to z pewnością przemądry psiak :p
no i wielkie brawa dla Milusi, że zaakceptowała nową w rodzinie :p
bo to nie jest łatwe, nagle przestać być jedynaczką ;)
Milusia przepięknie wygląda. :loveu::loveu:
Pozdrawiamy Was bardzo, bardzo serdecznie!!!

Posted

[quote name='jotpeg']jejku, jejku, jakie tu wieści!!!
:laola:

gratuluje decyzji - odwagi i determinacji!!!
macie wielkie serca.
śliczna ta kundelka :loveu::loveu::loveu:
jakie ma oczy :loveu::loveu:
to z pewnością przemądry psiak :p
no i wielkie brawa dla Milusi, że zaakceptowała nową w rodzinie :p
bo to nie jest łatwe, nagle przestać być jedynaczką ;)
Milusia przepięknie wygląda. :loveu::loveu:
Pozdrawiamy Was bardzo, bardzo serdecznie!!!

Bardzo dziękujemy za miłe słowa:lol: Pusia ma rzeczywiście niesamowite oczy, na które od razu zwróciłam uwagę, gdy wypatrzyłam ją w tym boksie. Gdy pierwszy raz tam weszłam i chciałam ją pogłaskać uciekła, za drugim razem pozwoliła się pogłaskać, ale przypłaszczyła się cała przy ziemi, a za trzecim razem, jak zjadła to co jej przyniosłam, sama usiadła obok mojej nogi i przytuliła się do mnie całym ciałkiem. Wtedy wymiękłam zupełnie. Wiedziałam już, że muszę je oba uratować. Właścicielka rozważała uśpienie jednego albo drugiego, bo "Pusia jest głupia i nie słucha, a Misiek jest stary" (ma jak się okazało 5 lat). Problemem była jednak ilość psów, jeden mógł zostać, ale dwa to już za dużo. Mam nadzieję, że Miśkowi się dobrze wiedzie, z resztą pod koniec tego miesiąca tam będę to zobaczę co u niego słychać. Zawiozę mu też zapas karmy, żeby w zimie nie głodował. Misiek też fajny psiak, zawsze bardzo się cieszył jak wchodziłam do boksu, wydawał takie śmieszne dźwięki i uwielbiał jak go wypuszczałam, żeby sobie pobiegał.
Dobiło mnie całkiem podejście wiejskich weterynarzy (tych od krów i świń). Jak do jednego zadzwoniłam i zapytałam o sterylizację suki, to był bardzo zdziwiony o co pytam, tak jakby w ogóle nie zrozumiał, co ja do niego mówię, inny stwierdził, "kundli nie sterylizujemy". To jest prawdziwy dramat. Weterynarz wiejski na widok psa i suki w jednym boksie nie jest wcale zbulwersowany, potrafi tylko stwierdzić " będą dwa razy do roku szczeniaki". Jak dotrzeć do ludzi na wsi, gdy weterynarze potrafią być tacy zacofani!?
A tak a propos sterylizacji. Biję się z myślami, czy Pusię sterylizować. U mnie jest bezpieczna i w ciążę nie zajdzie, a Mila tak strasznie źle zniosła ten zabieg i ma to okropne nietrzymanie moczu, cały czas na propalinie. Na prawdę nie wiem, co robić.

Posted

hm, jak pewnie cala dgm, jestem za sterylizacja, ale rozumiem swietnie twoje obawy, zwlaszcza jesli operacja Milusi tak nieszczegolnie sie udala. Najtrudniej podjac taka decyzje i potem czekac na skutki. Z drugiej strony - jak ja troche odpasiecie i wzmocnicie, psinka mloda i zdrowa, wiec szanse na powodzenie zabiegu beda duze, a potem spokoj z klopotliwymi cieczkami i innymi historiami. Najtrudniej zadecydowac. :roll:
a co do tego, co piszesz o stanie swiadomosci wsrod weterynarzy na wsi - to sie w glowie nie miesci!!! I przeciez nie jest to wies na koncu swiata!!! Ci ludzie konczyli studia w duzych osrodkach miejskich i czego sie nauczyli??
jak to moj znajomy mawia: chlop ze wsi wyjdzie, ale wies z chlopa... :diabloti:
bez obrazy, mam na mysli okreslona mentalnosc i stan swiadomosci. groza. :shake:

  • 1 month later...
Posted

Klamka zapadła. Pusia jest umówiona na sterylizację na najbliższą środę na godz. 11.00. Podjąć decyzję ułatwiła urojona ciąża, która pojawiła się u niej miesiąc temu. Pusia zrobiła się agresywna do wszystkich domowników z wyjątkiem mnie i męża, przeganiała też Milusię i strach było wyjść z nią na spacer, bo do ludzi na ulicy też szczerzyła zęby. To ewidentne wskazanie do sterylizacji i już nie mam wyrzutów, że zdrowego i wesołego psa oddaję pod nóż. Ale i tak Was proszę o trzymanie kciuków;)

Posted

dorota1 napisał(a):
Klamka zapadła. Pusia jest umówiona na sterylizację na najbliższą środę na godz. 11.00.

bedziemy mocno trzymać i myśleć pozytywnie!!!!
ps
a to mały drańciuszek się zrobił!

Posted

Jagienko, jotpeg dziękuję za kciuki. Na pewno będą potrzebne. Pusia jak jej ta ciąża urojona przeszła, znów jest do wszystkich w domu kochana i przymilna, bo do obcych na ulicy różnie to bywa. Okropnie szczeka na kogos opatulonego w cos grubego w czarnym kolorze i jak jeszcze niesie jakąs torbę, to już jest apogeum szczekania.:cool3:

Posted

dorota1 napisał(a):
Okropnie szczeka na kogos opatulonego w cos grubego w czarnym kolorze i jak jeszcze niesie jakąs torbę, to już jest apogeum szczekania

a jakby to grube/czarne/otorbione jeszcze miało kapelusz lub kaptur na głowie... oj, to dopiero byłby dym :diabloti:
jutro trzymamy!!! :thumbs::thumbs::thumbs:

Posted

Dziękujemy Wam za zainteresowanie i kciuki:lol: Pomogły. Jest całkiem dobrze. Gdy ją odbierałam, to machała ogonem. Nie wymiotuje, spokojnie sobie leży. Jak wspomnę jak Milusia przez 12 godzin wymiotowała, a przez 4 dni nie jadła, ogonem te przez 4 dni nie ruszała, tylko miała skulony pod siebie, to muszę powiedzieć, że Pusia jest w dobrej kondycji. Pani doktor od razu założyła jej kubraczek ochronny, więc jeszcze nie widziałam cięcia, ale pani doktor pokazała mi na palcach jakie jest duże, więc tak na oko to 1.5 do 2 cm, choć i tak ponoć musiała zrobic większe niz zwykle, bo coś tam Pusia miała stwardniałe. Mila miała cięcie na ok. 8 cm.
W sobotę mamy iśc do kontroli.
Pozdrawiamy serdecznie:lol:

Posted

To super, że najgorsze macie już za sobą. Każda sunia inaczej się czuje "po". Miałam jedną tymczasowiczkę, która 2 dni po zabiegu przeczołgała się pod płotem, zostawiając kubraczek zahaczony na drucie :) Na szczęście nic złego się jej nie stało.

Posted

Bylismy do kontroli. Wszystko jest w porządku, jeszcze przez 10 dni ma nosić kaftanik. Szwy mają rozpuścić się same. Bardzo się z tego cieszę, bo to wyjmowanie szwów u Milusi z tego ośmiocentymetrowego cięcia było okropne.
Pusia zabieg zniosła bardzo dobrze, na drugi dzień miała już ogromny apetyt, a teraz już prowokuje Milę do zabawy aż musimy je obie powstrzymywać, żeby Pusia sobie coś tam nie uszkodziła.
Pani doktor, która ją sterylizowała ma w tych zabiegach ogromne doświadczenie i już gdzieś na dogo ktoś żartował, że operuje "przez dziurkę od klucza" i jak widać po takim zabiegu sunie bardzo szybko do siebie dochodzą.:lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...