Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted




Miałam dwa latka, kiedy tata przywiózł ze sobą czarną kuleczkę. A jej historia zaczęła się tak: mój ojciec był w lesie na grzybach i zauważył, że facet idzie ze szczeniakiem i siekierą, bez zastanowienia wziął go od niego i tak pojawiła się w moim życiu Kora. Na początek była u nas, ale później gdy była już bardziej samodzielna rodzice zawieźli ją do moich dziadków. Mieszkała przy budzie, ale była zadbana, a nawet bardzo (grubasek :evil_lol:) Często jeździliśmy tam więc Korcia miała jeszcze większą opiekę, bo przyjeżdżałam ja :) Niesamowite było to że jak zobaczyła nasz samochód tak ogromnie się cieszyła,że musieliśmy ją pilnować by nie wbiegła nam pod koła. Mijał czas, moja babcia zachorowała i musiała jechać na operację do Warszawy i było jedno wyjście KORA WRACA DO NAS!! Ogromnie się cieszyłam! W innej sytuacji nie było by mowy o psie. Korcia przyjechała do mnie trochę "chora", ponieważ miała guza na szyji, który później się otworzył, a na wiosce w której mieszkali dziadkowie nie było porządnego weta i tylko przemywałam tą rankę "magiczną miksturą" tamtejszego weterynarza. Ale nie ważne. Po przyjeździe zgadnijcie co zrobiła moja "podwórkowa" sunia? wskoczyła na kanapę cała szczęśliwa :lol:, nie mówiąc jak podobała jej się podróż samochodem :lol: No i następnego dnia pojechaliśmy do naszej lecznicy, od razu operacja guza i co się okazało? ze to był po prostu kawałek kości, utknął jej. Później było już wszytko dobrze. Korcia nie odstępowała mnie na krok, z pokoju do pokoju, krok krok za mną i nawet drapała w drzwi od łazienki kiedy się kąpałam :lol:. Gdy wracałam do domu zawsze witała mnie uśmiechnięta mordka i machające "żądełko" (tak nazywałam jej zabawny ogon :evil_lol:) Mijały lata, cudowne lata, szczęśliwe i dla mnie i dla niej. Byłyśmy dla siebie stworzone. Tego roku (2007) zaczęły się problemy, gdy Korcia mając już 12 lat zaczęła chorować na oczka. Wydawałam ostatnie pieniądze na jej leczenie. I żyła jeszcze dwa miesiące, gdy pewnego ranka obudziłam się i zobaczyłam, że Korcia leży koło mojego łóżka dziwnie mrużąc drugie, zdrowe do tej pory oczko. Okazało się, że ma już jaskrę na obydwu oczach. 22.10.2007 pojechaliśmy do weta, powiedział mi, że z dnia na dzień będzie bardziej ją bolało. I w końcu pytanie: czy usypiamy, czy będzie cichutko żyła na przeciwbólowych. Nie mogłam jej tego zrobić, więc cała we łzach powiedziałam, że eutanazja. Zasnęła, w swojej ulubionej pozie. Główka na łapkach i śpi. I to koniec :placz: :placz:.
Dziękuję ci Koruniu, że byłaś! Nigdy nie zapomnę i tęsknie!!
Bądź moim aniołem stróżem i czekaj na mnie w niebie!!!!!

Napisałam ten wątek z ponad miesiąc po odejściu Kory, bo nie mogłam się wcześniej w ogóle pozbierać, teraz gdy to piszę, wspominam to wszytko również płaczę, ale mam nadzieję, że ten wątek długo nie zniknie, żeby pamięć o mojej wiernej suni była, choć na pewno zostanie na zawsze w moim sercu.


Moje "żądełko" :loveu:



Posted

Aniuś ślicznie napisałaś o swojej PRZYJACIÓŁCE... Aż mi się łezki zakręciły choć nigdy Koruni osobiście nie poznałam, słyszałam o niej dużo na 1 spacerku z Dingusiem....-pamiętasz? Korusia napewno czuwa nad Tobą jako malusi ANIOŁEK.... Dzięki Ania,że pomagasz naszym GAJOWCOM! śliczna ta Twoja Korunia, fajne ślepka miała-takie rozumne:)

Posted

to prawie tak jak moje slonce odeszlo Kajtus, pieknie opisalas zycie swojej psinki, oni tam teraz za tym teczowym mostem bawia sie, biegaja i obserwuja czekaja na nas, takie nasze aniolki

Posted

Dziękuje Wam bardzo, to co opisałam to nie wszystko, jest jeszcze wiele do opowiadania, bo Korcia to była magiczna sunia, która mnie "wychowała" na takiego człowieka jakim jestem. Wykształciła we mnie wiele dobrych cech np. opiekuńczość, odpowiedzialność.
I może jedna historyjka żeby rozweselić pamięć o Korce:
Gdy byłam malutka i Kora nasikała pierwszy raz na dywan to szybko pobiegłam po szklankę wody, rozlałam ją w dokładnie to samo miejsce i powiedziałam mamie, że ta plama to przeze mnie, bo się bałam że mama będzie zła na Korcie
:oops:

Piaskol ->oczywiście, że pamiętam i żałuję że nie poznałam was.


Pamiętam, tęsknię już na zawszę będziesz w moim sercu aniołku!!

Posted

Ania, Korcia na zawsze pozostanie w Twoim serduszku... Takich przyjaciół nigdy się nie zapomina... na zawsze mają miejce w serduszku swych właścicieli... Pamiętaj Kora, tam za tęczowym mostem jest dumna i szczęśliwa,że pomagasz jej braciom.... --naszym GAJOWCOM..... Głowka do góry-ona jako mały aniołek czuwa nad Toba...;)

  • 3 weeks later...
  • 2 weeks later...
  • 2 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...