Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

przeslalam Josi na PW.

Chodzacy przyklad - Moj Moritz; urodzony z najciezsza z mozliwych
wada zastawek i refluksem krwi w komorze sercowej
Rokowania - 6 najwyzej 7 lat zycia
Wiek osiagniety - 13,5 ; leczony z powodzeniem od lat 9 - ciagle jeszcze aktywny

Pigula malgosmalgos

  • Replies 2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

MalgoMalgos, dziękuję jeszcze i jeszcze raz, odpisałam na PW.
Twój Moritz to imię mojego kota, Maurycego którego nazywam Moryc.
Siedział ten Moryc przed półką z butami w przedpokoju i myślał. Doświadczenie już mnie nauczyło o nie zawsze korzystnych skutkach myślenia kotów, więc on myślał a ja stałam przyglądając się, co można zrzucić lub uszkodzić podczas realizacji pomysłu kota. W końcu znudziłam się dochodząc do wniosku, że spadające buty niczego nie zepsują i poszłam przygotować Frotkę do wyjścia po pobraniu moczu. Wszystko szło zgrabnie, mocz znalazł się w pojemniczku, Frotka w torbie z przyczepioną karetą, wkładam stopę w adidasa a tu.... mokro, bardzo mokro, wypływa. Biedny staruszek, musiał się nagimnastykować by tak idealnie trafić.

Posted

JoSi napisał(a):
wkładam stopę w adidasa a tu.... mokro, bardzo mokro, wypływa. Biedny staruszek, musiał się nagimnastykować by tak idealnie trafić.


O kurcze ....:shake::cool1::cool1:
Moryc zrobił mokro :cool1:
I zaś sprzatanie, pranie....ech .Zycie.

Posted

Gdy masuję Frotkę w pozycji na plecach, ma bardzo silne odruchy wyprostu i zginania obu łapek, ale to co się dzieje przy masowaniu dokładnie tych samych miejsc w pozycji na brzuchu jest niesamowite. Najlepiej działają poduszki łapek, ogon zmienia pozycje z prawej na lewą jak przy merdaniu tylko mocniej, po prostu ona wali tym ogonem z całą siłą aż do wyczerpania baterii, zgina i prostuje łapy co chyba nie jest przyjemne bo nawet głowę jej podrzuca i uszy się trzęsą. Nie specjalnie lubi wcieranie traumelu w okolice kręgozmyku, sam traumel dla niej jakoś brzydko pachnie, nawet kichała na początku. Trudno wyobrazić sobie jak to jest, gdy przechodzi się z miejsc pełnego czucia do kompletnie znieczulonych.
Wyczyn Moryca odebrałam jako protest. Półeczka jak dotąd była kocia w lecie na balkonie, zimowa moja w przedpokoju. Grzecznie przeprosiłam i przeniosłam.

Posted

Szłam odebrać wyniki moczu Frotki jak na ścięcie. Wróciłam ścięta.
Leukocyty 6 - 8 w pol. widz.
Erytrocyty 2 - 4 " "
Moczany amonu
Mocz zastojowy, wodę z rybek ugotowanych może pić tylko 1x tygodniowo, za dwa dni odebrać URINARY U/C Royal Canin a miało być na wątrobę.
Czy ktoś wie, co dodawać do wody żeby suczka piła? Nieszkodliwe na nerki i wątrobę?
Jak przekazywać Frotce energię pozytywną, która właśnie wyparowała ze mnie razem z optymizmem?

Posted

W onecie znalazłam "Wskaźniki i normy dla organizmu psa" i ogólnie nie jest tak źle ale trzeba korygować i zadbać by było lepiej. Jutro odbieram Urinary, pokarm który podobno pomaga w siusianiu oraz już dokładne wyniki analizy moczu. Frotka dostała dwie małe porcje tego pokarmu suchego na próbę i oczywiście wcięła z radością, co mnie nie zdziwiło zupełnie. Ona by gwoździe zjadła o zapachu mięsa.
Apteka załatwiła homeopaty domięśniowe: traumel i discus.
Tusi muszę dawać Furosemid co drugi dzień, nie raz na tydzień jak dotąd ale dalej 1/4 tabletki, podczas gorszej kondycji codziennie, przy ataku dodatkowo rozpuszczony. Jutro idę z nią do weta na osłuchanie serca, ewentualne USG i coś na skórę, która zaczyna się jej łuszczyć. Optymizm znów wrócił.
Gabor jest najczujniejszym osobnikiem ze wszystkich, zawsze gdy ktoś idzie klatką schodową siedzi pod drzwiami. Jesli jest to mieszkaniec nie ucieka. Dobrze, że koty nie szczekają.

Posted

JoSi, ja czytam często Twój watek, rzadko piszę, ale wiedz, ze myslę o Was ciepło, przekazuję dobra energie ile sił, ściskam Cię, dobra duszko, i twoje zierzaki, baaaardzo mocno!
co do kotów, świeta racja, dobrze, ze nie szczekają :evil_lol:

Posted

Dziękuję wszystkim za przekazywanie dobrej energii, również mojej przyjaciólce Ani z Australii, która czyta stale forum dogomanii i pomaga pomysłami mailowo.
Wybieramy się z Frotką po Urinary, jest parno i duszno, boję się burzy ze względu na Fafika, dla którego burza jest katastrofą i muszę być przy nim, żeby on mógł przytulać się do mnie w trakcie. Tylko wtedy jest spokojniejszy.

Posted

JoSi, będzie dobrze, zobaczysz, przecież nie może być zbyt różowo, Frotka to jednak poważnie chory maluch. Dacie radę... Ja mojego zbyt mało pijącego psiuna namawiam na picie tym, że wstawiam mu wodę do lodówki i daję taką chłodną, przy tych upałach raczej nie odmawia, zawsze coś chlipnie...

Posted

Rada Ani z Australi okazała się dobra a weci zaakceptowali. Można dodawać 1/2 łyżeczki oliwy z oliwek do wody i Frotka pije do dna, bo te oczka robią się coraz mniejsze i są do końca. Kupiłam 2 kg Urinary, dawać mam 1.2 g dziennie.
Ostatnio Frotka decyduje o sposobach masażu, gimnastyki i robieniu zastrzyków. Biorę ją na kolana a ona przewraca się natychmiast na brzuszek i siedzi z pieluszką między łapkami. Zaczynam więc masaż od grzbietu przy każdorazowej asyście Filipa czekającego na opakowanie igły, świetnej zabawki szeleszczącej. Przed zastrzykiem tworzę przedziałek w futrze i wyczuwam mięsień, jak już jestem gotowa Frotka podbija mi rękę nosem więc bawimy się od nowa. Po zabiegach po stronie pleców już bez protestów suni mogę przejść na stronę brzuszka.
Końcowym etapem drogi do weta jest długi chodnik między blokiem a trawnikiem. Frotka już doskonale zna tą trasę, po której pędzi bez oporów za to z dźwiękami, na zmianę powarkuje i popiskuje non stop. Gna przed siebie bojąc się równocześnie.

Posted

Epidemia szerszeni? Znów, późnym wieczorem, pojawił się taki jeden na suficie i odbyło się skuteczne polowanie z exmisją na zewnątrz. Kotu Morycowi spodobało się chyba moje kicanie po meblach bo wlazł na najwyższe meble w kuchni i nie dawał się złapać. Wchodziłam na taborety, Moryc ocierał się mrucząc ale gdy wyciągałam po niego ręce przechodził na następną szafkę. Taka zabawa trwała do 23.30 więc miałam po kokardę i chciałam położyć się w końcu.
Frotka mnie martwi bardzo, Urinary spowodował jeszcze mniejsze siusianie, z piciem też nie jest dobrze po pierwszych udanych próbach. Suchy pokarm nie zwiększa chęci picia natomiast zmniejsza siusianie nawet podczas przecierania oliwą. Cała zdenerwowana dałam jej normalne jedzenie bardzo rozcieńczone. Stała chwilę nad tym roztworem zdziwiona i wychłeptała wszystko. Wyniki analizy nie wskazują jeszcze uszkodzenia nerek tylko ten stan zastoju co jest groźne.
Wybieram się z Tusią do innych wetów na EKG, przy okazji przedstawię wyniki Frotki. Mam nadzieję, że prędko mnie tam przyjmą, trzeba się zapisać telefonicznie dopiero w poniedziałek.

Posted

Ta kobita przyprawi mnie o zawał. Taka była wczoraj zablokowana a dzisiaj, przy kolejnej zmianie pampersa siusiała bez końca. Kto by pomyślał, że mocz może tak uszczęśliwiać. Udało jej się przelać wszystko dookoła, tak trzymaj moja kochana suniu, nie zadręczaj niepewnością. Urinary spowodował dalszy skutek uboczny, zrobiła kamyczki a nie koo... mimo zwiększonej porcji jabłek.
To nie jest tak, że oglądam Frotkę tylko od tyłu, chociaż początki takie były gdy trwała walka z odleżynami. Faktem jest znajomość każdego zakamarka jej ciałka, doglądanie każdego zaczerwienienia, przyglądanie się wszystkiemu co z niej wychodzi. Taka konieczność, chociaż wolę patrzeć w jej śliczną mordkę o wielkich oczach i dużym, czarnym nosku, bawić się jej reakcjami, cieszyć z powolnej zmiany zachowania.

Posted

Mnie chodzi po głowie zebranie najciekawszych wątków z lekką korektą i napisanie w postaci książki pt. "Już w nowym domu" czy jakoś tak. Niektóre historie czyta się z bijącym sercem mimo pewnej wiadomości o psie, który miał szczęście.

Frotka załapała się na zwykłe jedzenie z przewagą wody, pije/je bardzo chętnie i dużo tylko trochę dłużej to trwa, ale ile wychodzi! Płucze te nerki, mam nadzieję, dużo lepiej.
Zmieniła trochę zachowanie podczas zabiegów leczniczo- kosmetycznych. Dawniej, gdy brałam ją na ręce, wydobywało się z niej gardłowe -yyyym, teraz -wrrryyym. Tylko wieczorem sama ją zbieram z kocyka, Frotka przewraca się na plecy, w postaci zemdlonej i usypiającej ląduje na rękach, w dzień wołam i przychodzi do nóg.
Muszę bardzo uważać podczas tych zabiegów, jest zawsze w szelkach przygotowana do samodzielnego opuszczenia kolan. Gdyby mogła to by zeskoczyła, problem w tym, że myśli o takim zwyczjnym skoku.

Posted

JoSi napisał(a):

Frotka załapała się na zwykłe jedzenie z przewagą wody, pije/je bardzo chętnie i dużo tylko trochę dłużej to trwa, ale ile wychodzi!


Joasiu, najważniejsze,że wychodzi i że widzisz ile wychodzi !!!!!
Maleńka kruszynka:loveu: gotowa do normalnego skoku.Niezwykłe mozliwosci mózgu.Jak długo pamieta.

Na zawsze już jesteście w mojej głowie i sercach.Cała rodzina.

Posted

Wczoraj, późnym wieczorem, położyłam Frotkę na własnych udach, zdjęłam śpioszek, chcę rozpinać pampersa a ona wydaje dźwięki, najpierw wrrrr..., zaraz po tym auuuu...
Przestraszyłam się, czy ją coś zabolało czy ma już powyżej? Raczej stawiam na to drugie.
Zostawiłam pampersa w spokoju, dałam się suni przekręcić na brzuszek, zabrałam do masowania pleców i dostępnych mięśni łapek. Po jakimś czasie zgięłam jej te łapki do pozycji "siad" a Frotka podniosła się na przednie i zaczęła ziapać. Mięśnie ud zrobiły się jak buły twarde, jakieś silne napięcie powstało. Z ciekawości wyprostowałam łapki, Frotka położyła się normalnie i przestała ziajać. Ponowiłam próbę i znów to samo. Oczywiście zastanawiałam się, na ile szkodzę a na ile pomagam.
Wymęczona Frotka dała się przewijać bez specjalnych komplikacji, nie licząc efektu pokarmu wodno-stałego z przewagą wody. Leży na plecach z pieluszką między łapami i leci z niej jak z fontanny prosto w górę, taki wielorybek. Po raz pierwszy mało w oko nie dostałam. Tym razem "wielorybków" było osiem, niewątpliwy rekord. Wczuła się w Olimpiadę i podbija wyniki? Za każdym razem wycieram ją ręcznikiem kuchennym do sucha, nigdy nie wiadomo kiedy to się skończy a na końcu trzeba wetrzeć oliwę. Mokra powirzchnia jest do kolan, wszędzie, poza brzuszkiem pełno futerka, którego się nie pozbędę bo z Frotki nie zrobię pawiana.
Oj wychodzi Monia, wychodzi, a ja się tylko cieszę. Też jesteś w mojej głowie i sercu via wózeczek Dżekusia.

Posted

sleepingbyday napisał(a):
JoSi ty masz nowy zawód - rehabliitacja psów z problemami ruchowymi. przecież codzienna obserwacja jej organizmu daje ci bezcenną wiedzę -powinnaś zająć się konsultacjami...


No to mnie rozbawiłaś jak dzisiejszy telefon. Wszystko robię w ciemno, ledwo się czegoś nauczę a już nowe powstaje i głowa pęka od myślenia.
Telefon był taki:
-Pani robi wieczorki panińskie?
Powstrzymałam się z trudem od odpowiedzi, że tylko noce poślubne z instrukcją obsługi ale śmiechu nie udało mi się powstrzymać.

Posted

sleepingbyday napisał(a):
JoSi ty masz nowy zawód - rehabliitacja psów z problemami ruchowymi. przecież codzienna obserwacja jej organizmu daje ci bezcenną wiedzę -powinnaś zająć się konsultacjami...

Ależ JoSi ja tez tak uważam, ile osób w sytuacji, kiedy pies staje się niepełnosprawny ulega weterynarzowi, stereotypowi, bo ja wiem czemu jeszcze, że teraz to już nic się nie da zrobic tylko uśpić można, bo tak się męczy... A gdyby wiedzieli, gdyby widzieli ludzi z niepełnosprawnymi, radosnymi psiakami może podjeli by ten trud... Uwierz mi JoSi masz olbrzymie doświadczenie, pewnie, że zdobyte/zdobywane po omacku ale masz!!! Myślę też, że gdyby był ktoś taki konsultant ds niepełnosprawnych z powodu niewładu tylnych łapek to byłby rozrywany. Sama swego czasu rozgrzałabym Twój telefon do czerwoności i nie byłabym jedyna ani pierwsza ;)

Posted

JoSi napisał(a):
Mnie chodzi po głowie zebranie najciekawszych wątków z lekką korektą i napisanie w postaci książki pt. "Już w nowym domu" czy jakoś tak. Niektóre historie czyta się z bijącym sercem mimo pewnej wiadomości o psie, który miał szczęście.



och tak, czyta się niektóre historie jak njalepszą literaturę. mi już chodzą po głowie konkrety, pomysły i projekt, ale ciii, nie zapeszajmy:cool3:.

Posted

Sleepingbyday, trzymam za realizację pomysłu.
Czytam niektóre wątki o sparaliżowanych psach i czasem nieśmialo coś doradzam. Wiecie, ja dotąd miałam wyrzuty sumienia z powodu adopcji Frotki. Liczyłam, że ktoś lepszy się znajdzie ale po siedmiu miesiącach przestałam liczyć i tak Frotka została skazana na mnie. Cieszę się całym sercem, mam nadzieję, że z wzajemnością. Dalej szukam mieszkania na parterze, właśnie ze względu na sunię.
A sama Frotka ? Pije jak piła, czyli prawie wcale ale wodniste zupki działają tak dobrze, że pieluszki nie wytrzymują. Ciągną się smugi mokre po podłodze, śposzki są przelewane, wypadają przez otworek na ogonek jakieś wnętrza pampersów w postaci galaretki, na które trzeba szybko reagować bo sunia zjada.
Któregoś dnia spotkałam znajomą z pieskiem, terierkiem Westią (?). Przyglądała się dłuższą chwilę Frotce i jej poczynaniom po czym potwierdziła identyczne zachowanie jej pupila. Fakt, najpierw szczekały na siebie, później się znudziły i wymyślały wszystkim psom i ludziom w zasięgu wzroku. Biały piesek i kolorowa suczka na wózku, taki ładny, głośny duecik.

Posted

Wczoraj wielki kot Gabor wykopał mnie z narożnika. Najpierw delikatnie wcisnął się za plecy, lekko się przesunęłam więc położył na brzuchu, znów się przesunęłam, on położył na boku i nagle wyprostował łapy wbijając pazury w nerki. Poszłam sobie.
Fafik kończy dewastować kolejne poduszki na wersalce. Reasumując: zniszczył trzy pontony, czwarty zaczął (schowałam), kompletnie pogryzł dwie budki kotów z gąbki, trzecią, welurową od Wisełki, tylko nadgryzł, zniszczył dwie poduszki z Lumpexu służące Frotce podczas gimnastyk, podarł następne dwie (ładne były), zdewastował odzyskany spód pontonu. Na całe szczęście nie połyka jak Ryfka koce, w której zniknęły cztery przez całe jej życie. Fafik, biedny Psycholek.
Frotka miała wieczorem niespodziewane odruchy siedząc na kolanach. Łapek nawet nie układałam, sama podciągnęła pod brzuszek. Zaczęłam głaskać ją po szyii, drapać za
uszkami, ugniatać kark i podczas tego ugniatania tylne łapy zaczęły reagować drżeniem i ruchem. Tak jakby nieuszkodzony przód rdzenia łapał połączenie z uszkodzonym tyłem. Oby, mogę się mylić.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...