moana Posted February 19, 2009 Posted February 19, 2009 Dzielna Tusia :loveu: Dzielna JoSi! :loveu: Quote
Monia70 Posted February 23, 2009 Posted February 23, 2009 Dodaję otuchy i trzymam mocno kciuki. Quote
JoSi Posted February 23, 2009 Posted February 23, 2009 Tusia po pięciu dniach skończyła terapię antybiotykową. Jej oczko już nie jest w stanie zapalnym jednak wygląda jak za szybą matową i tak już zostanie. Dzisiaj przyszła bardzo miła pani z pieniędzmi dla Barbi, Frotka jak każdego witała energicznie, dawała się głaskać, drapać za uszkami, pani zapytała czy może wziąć ją na ręce. No i po chwili wyszło, że nie może. Najpierw sunia zaczęła odwracać się do mnie, w oczach miała wielkie znaki zapytania, po braku mojej reakcji zaczęła groźnie warczeć więc wróciła na podłogę gdzie natychmiast się uspokoiła. Quote
halcia Posted February 25, 2009 Posted February 25, 2009 czyli,pomimo,ze nie wyglądaja na takie,masz psy obronne:evil_lol: Quote
majqa Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 halcia napisał(a):(...) masz psy obronne:evil_lol: Nie wspominając o słodyczy dźwięków, jakie wydają! Polecam słuchowisko telefoniczne!!! :lol: Quote
JoSi Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 Wczoraj byłam z Tusią w Arce u okulisty, zapalenie oczka powróciło po 2-ch dniach. Ona nie widzi na to oko, ma odklejoną siatkówkę prócz zapalenia i dużo rozmaitych zmian. Dostała kropelki, jedne 4x dziennie, drugie 1x oraz dwa różne lekarstwa i skierowanie do kardiologa, który musi ocenić możliwość narkozy w jej stanie, celem usunięcia wszystkich zębów. Zęby ma fatalne i one sieją gdzie mogą. Jeśli narkoza będzie wykluczona ma dostawać "weekendowe" antybiotyki, czyli 2 w tygodniu bez ciągłości. Oka nie usuwać w żadnym wypadku, samo zaschnie jak... zdąży (wet). Drugim ledwo widzi, też ma zmiany starcze. W tym tunelu jedynym światłem jest (o parodio !!!) Frotka, pełna radości życia, przemiła sunia. Quote
moana Posted February 28, 2009 Posted February 28, 2009 Biedna Tusia :shake: Życzę Wam, Josi jak najwięcej światełek... Dużo światła! :roll: Quote
JoSi Posted February 28, 2009 Posted February 28, 2009 Próbowałam nie wsadzać Frotce śpioszka przez parę dni i rezultat był kiepski. Obiła lewe kolano, starła lewą łapkę na wierzchu, uszkodziła leciutko również lewe udo więc śpioszki z gąbkami naramiennymi na kolana i skarpetkami wróciły. Poruszała się w samym pampersie lotem błyskawicy czyli jak zwykle. Tusi oczko wygląda lepiej pod wpływem leczenia. Okazuje się, że mimo wysięku ciśnienie jest w nim niższe. W Arce i to było badane. Najważniejsze jest już bezbolesne, sunia cieszy się życiem, kładzie na plecach machając łapkami, na spacerach znów podbiega wesoło. Tylko szybciej się męczy sygnalizując chęć wejścia do torebki. Quote
Worel Posted March 4, 2009 Posted March 4, 2009 Prepraszam za offa..wiem, czytam watek ale nigdy nic nie pisze... Mala sunia ma do jutra, by wygrac zycie. Postrzelono ja w kregoslup, nie bedzie chodzic, i co tu robic? Uspic, nie uspic....Prosze, zerknijcie chwilke i podzielcie sie radami.... http://www.dogomania.pl/forum/f28/postrzelona-w-kregoslup-mala-suczka-jesli-do-czwartku-nie-bedzie-dt-morbital-132791/ Dziekuje... Quote
black_cat Posted March 16, 2009 Posted March 16, 2009 ależ Tusia maluteńka jest, taka biedna, szkoda jej oczka :( dobrze ze z Frotką ok Quote
JoSi Posted March 17, 2009 Posted March 17, 2009 Dzisiaj Tusia ma mieć wyrywane zęby. Byłyśmy u okulisty, 2x u kardiologa, wczoraj u weta od szczęk i ten ostatni zalecił natychmiastowe działanie. Sunia nie spała od 5-tej rano, chodziła po łóżku, chyba czuje co się kroji. Wyniki krwi ma świetne, sam wet się zdziwił. Jeden jej ząb znalazłam wczoraj w łóżku. Boję się. Quote
betuana Posted March 17, 2009 Posted March 17, 2009 Josi, nie bój się. Ten szczękolog naprawdę potrafi dokonywać cudów, nie tylko w zakresie szczęki. Trzymam kciuki za Tusię!!! Quote
Monia70 Posted March 17, 2009 Posted March 17, 2009 Cudowna sesja ! Bo i cudowne zwierzaki. Pieknie wyglądają jak żebrają hihihi Za Tusie nieustannie trzymam kciuki. Daj znać JoSii. Quote
JoSi Posted March 18, 2009 Posted March 18, 2009 Odebraliśmy wczoraj Tusię z Arki ok. 18-tej. Pochodziła na własnych łapkach, zrobiła co trzeba, zjadła kolację łapczywie i chciala koniecznie wyjść z resztą na najpóźniejszy spacer. Wyszła w ciepłym sweterku, zimno się zrobiło. Zasnęła po 24-tej, mogła jej lecieć krew z pyszczka ale nie leciała. Dostała leki przeciwbólowe na 4-ry dni, przeciwzapalne na kolejne 8 i nasercewe. Usunięto jej wszystkie zęby z powodu zaawansowanej choroby przyzębia. Dzisiaj zachowuje się normalnie, trochę języczek jej wypada z jednej strony, trochę ma spuchniety pyszczek. W trakcie narkozy była podpięta do EKG, nawet wykresy dali z dwóch czasów monitorowania. TZ sponsorował pół zabiegu bo słabość ma wyjątkową do małej, która całą drogę powrotną popiskiwała w tramwaju nr 13-ście i opuścić chciała na każdym przystanku. Mam nadzieję, że jeszcze długo będzie nas bawiła swoim zachowaniem. Quote
JoSi Posted March 18, 2009 Posted March 18, 2009 Monia70 napisał(a): Pieknie wyglądają jak żebrają hihihi Monia, one nie proszą o nic do jedzenia tylko o głaskanie. To samo na wątku Barbi, są zdjęcia ze spaceru, gdzie psy z nosami w górze wyglądają jakby chciały dostać coś dobrego a moje ręce są puste i znów o głaskanie chodzi. Dla nich wszystkich "coś dobrego" to sam dotyk. Quote
sleepingbyday Posted March 18, 2009 Posted March 18, 2009 [quote name='JoSi'] boski sierściuch... gratulacje dla Tusi, dzielnie zniosła zabiegi. trzyma kciuki za najbliższe dni, oby czuła się jak najlepiej. Quote
JoSi Posted March 19, 2009 Posted March 19, 2009 sleepingbyday napisał(a):boski sierściuch 14-to letni Maurycy, mój drugi w życiu kot. Pierwszym był Behemot, niewidomy najprawdopodobniej z powodu ciężkiego zatrucia. Radził sobie świetnie bez widzenia świata, miał gronkowca w uszach, stabilnego dzięki lekom i rozwaloną wątrobę. Żył tylko 10 lat. Sam mnie znalazł, podszedł pod nogi i został. Maurycy wyskoczył z pod samochodu w ostatniej chwili na opuszczonej trasie koło kopca Piłsudskiego. Dookoła żadnych domów. Zabrałam go razem ze świerzbem, nicieniami, glistami, był jeszcze dzieckiem ok. 8-mio tygodniowym, wielkim przyjacielem Behemota. Później nastała Ryfka myśląca, że jest kotem. Później Franeczka spod kiosku, z połamaną tylną łapą, która po operacjach została sztywna, co widać na zdjęciach. Następna Luna, 2-u, 3-y dniowe, ślepe szczenię niewiadomego pochodzenia z przeznaczeniem na odhodowanie i oddanie. Syn bardzo prosił o pozostawienie, wyrosła na ON-kę a Wiktor na odpowiedzialnego do dziś opiekuna i przyjaciela. Itd., itd. trochę lawinowo. Frotka utyła, już nie wystają jej kości, chyba muszę ją odchudzić trochę. Tusia dzisiaj nie kaszle i nie charczy, pyszczek nie jest już bardzo spuchnięty. Quote
JoSi Posted March 20, 2009 Posted March 20, 2009 Koty nie przestaną mnie zadziwiać. Franeczka siadła sobie normalnie tuż obok Tusi na poduszce. Tusia wcześniej ją goniła jako najmniejszą w naszym stadzie więc kotka się z nią nie spoufalała. Jakim cudem kot wie o stracie zębów psa, który jeszcze nie do końca zdaje sobie sprawę ze straty. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.