Monia70 Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 To wam dowalili z tym chodnikiem.Zreszta, tak to w całej Polsce sie robi:-( http://images27.fotosik.pl/269/2db0c45c79ec2ea6.jpg Wyglada tutaj jak królwena myszka :loveu: Quote
JoSi Posted August 29, 2008 Posted August 29, 2008 Filip na szafce 60 cm. szer. Zarośnięta Frotka zawsze w ruchu więc ostrość do niczego. Widok na częściowego Filipa z sypialni Quote
sleepingbyday Posted August 29, 2008 Posted August 29, 2008 wow, kawał kiciuni z filipa... :diabloti:. wygląda na większego od frotki. a ja jutro ze Śliwką, co to u mnie na DT siedzi, idę do weta obejrzeć ją dokładnie, zaszczepić, zaczipować i umówic sterylkę. nawet nie wie dziewczyna, co ja czeka... ale tak sobie myślę, że wezmę ze sobą zośkę, bo jak zostanie sama w domu, a śliwka ze mną wyjdzie, to po powrocie zastanę pół ściany odgryzionej....:cool3: Quote
JoSi Posted August 29, 2008 Posted August 29, 2008 Filip nie tylko wygląda, on jest większy i waży więcej, ok. 8 kg. czyli tyle co Ryfka od której też jest większy. Obaj z Gaborem są łagodnymi kotami, dostałam tych chłopców z hodowli za darmo ale są zagrożeni, ojciec jednego, równocześnie dziadek drugiego, umarł w wieku 4-rech lat, nagle, znienacka idąc przed siebie. Gabor urodził się z wadą genetyczną, jego rodzeństwo już nie żyje, wszystkim czegoś brakowało, Gaborowi kawałka mostka. Staram się nie myśleć o tym, jesteśmy razem tu i teraz. Wieczorem widziałam dwa psy i sukę bezdomnego z działek, siedziały koło bloku czekając na pana. Rano, pod śmietnikiem, znów zobaczyłam te psy ale z innym bezdomnym, znajomym tamtego. Trochę się krępował powiedzieć gdzie jest pan Boguś, w końcu wydusił o interwencji policji na Rynku Głównym i że nie może się dowiedzieć gdzie siedzi. Poprosiłam o nazwisko pana Bogusia obiecując pomoc. Dodzwoniłam się do informacji policyjnej i okazało się: rejonizacja komendy zależy od miejsca wykroczenia a że pan Boguś wykroczył na Rynku to przysługuje mu komenda na ul. Szerokiej, gdzie nie było żadnej notatki na jego temat czyli zabrany został do Izby Wytrzeźwień. No i dobrze, powinien już być na działce razem z psami i kotami. Pani wet była przestraszona absolutnym spokojem i brakiem ruchu Moryca podczas zastrzyków. Gdy w końcu dawała mu pastylkę zupełnie się uspokoiła bo w kota wstąpił diabeł. Następna wizyta w niedzielę, w pysku nie jest już czerwono. Trzymam za Śliwkę, psa rasy Ogólnopolskiej jak Fafik. Quote
JoSi Posted August 30, 2008 Posted August 30, 2008 Gryzelda zjadła kawał listwy podłogowej w kuchni. Pan Boguś wrócił do swojego stada. Frotka jest kochana. Quote
Monia70 Posted August 30, 2008 Posted August 30, 2008 Joasiu, czy ten kolor Filpka jest taki rzeczywisty ????????????????? Kurczę, wywalilismy wszyscy oczy ze zdumienia:crazyeye::crazyeye: nad brzoskwiniowo/różowym umaszczeniem :-)))))) Filip jest piękny !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Quote
JoSi Posted August 31, 2008 Posted August 31, 2008 Monia, Filip jest taki, jak był cztero- miesięcznym kotkiem wyglądał jak z bombonierki, różowy. Nazywają ten kolor "biszkoptowy" i zmienia się w zależności od patrzenia, gdy patrzy się z przodu jest jaśniejszy, z tyłu ciemniejszy. Quote
sleepingbyday Posted September 1, 2008 Posted September 1, 2008 JoSi napisał(a): Gabor urodził się z wadą genetyczną, jego rodzeństwo już nie żyje, wszystkim czegoś brakowało, Gaborowi kawałka mostka. co mu brakowało??? no to nieźle, nie wiedziałam, ze może brakowac kawałka kości tak bez powodów mechanicznych.... Pani wet była przestraszona absolutnym spokojem i brakiem ruchu Moryca podczas zastrzyków. Gdy w końcu dawała mu pastylkę zupełnie się uspokoiła bo w kota wstąpił diabeł. Następna wizyta w niedzielę, w pysku nie jest już czerwono. no własnie, ponoc to najlepszy sprawdzian na kota - dac mu tabletkę :diabloti:. Trzymam za Śliwkę, psa rasy Ogólnopolskiej jak Fafik. Sliwa zaszczepiona na wściekliznę, nie zachipowana, bo czytnik padł. zośke chciałam doszczepić na zakaźne, moja przyjaciółka poszła z nia do gabinetu obok i wyszła z zoską... zaszczepioną na wściekliznę. poraz drugi w to lato! pan wet oglądał książeczkę, ale nieskutecznie. po czym oczywiście chciał od razu ja zaszczepić na zakaźne, choć jak ją szczepił, to mówił, że najpierw wścieklica, a za dwa tygodnie zakaźne, żeby nie obciążać organizmu.... pogoniłam konowała.... a w międzyczasie przyplątał się do nas mruczek uliczny, wladował na kolana i zaczął mruczeć. wyglądał na zgubionego, bądź wychodzącego zaniedbanego. pojechał do ochronki (inny koniec miasta oczywiście) i podrapał nas, a że ślinił sie obficie moja psiapsióła zapanikowała na tle wścieklicy... aż mi sie udzieliło. aha- śliwka juz była troche border collie i troche owczarek belgijski, a co! stawiam na owczarka mazowieckiego :-). Quote
JoSi Posted September 1, 2008 Posted September 1, 2008 Wczoraj z Morycem do weta na zastrzyki, jutro to samo i dalej nie wiadomo jak długo. Tym razem wbił pazura w wetkę. Tusia głównie śpi, na spacerach trochę biega i właściwie jest bez zmian. Frotka dużo siusia, przez parę dni podnosiła się wysoko a wieczorem przelała bardziej pojemną pieluszkę ze śpioszkiem i skarpetkami dokładając do tego koo..., która się w tej wilgoci zupełnie rozbabrała. Musiałam ją myć, wycierać ręcznikiem, przecierać oliwą. Z przedpokoju dochodziło mlaskanie, Haker zgryzał pasek od mojego sandała, Ryfka napoczęła klapki TZta. W takie dni ręce opadają. Quote
JoSi Posted September 2, 2008 Posted September 2, 2008 Życie przebiega w miłej, rodzinnej atmosferze. Pochowaliśmy sandały i klapki, zostały adidasy więc Haker odgryza sznurowadła. Franeczka otwiera wszystkie dostępne szafki, Gabot z Filipem odkryli gniazdko telefoniczne i co chwilę wyciągają wtyczkę. Frotka porusza się po domu udając chodzenie chociaż już długo nie dostaje nivalinu. Niestety więcej ciągnie łapki za sobą niż "chodzi" bo szybciej się przemieszcza. Quote
sleepingbyday Posted September 2, 2008 Posted September 2, 2008 czyli dzień, jak co dzień. ja wczorajszy dzień opisałam fotograficznie, zapraszam do zosioblogu, na zosię, śliwkę i inne sierściuchy... Quote
JoSi Posted September 3, 2008 Posted September 3, 2008 Powinnam mieć ksywę "łowca szerszeni". Trzeci raz udało mi się złapać i wyeksmitować olbrzymiego owada, ciekawe jak długo tak będzie bezkarnie. Tym razem było nerwowo, jakiś wyjątkowo nerwowy obywatel latał dookoła pokoju jak wściekły obijając się o ściany i lampę, Filip koniecznie chciał go złowić i mało brakowało z wątpliwym sukcesem. W piątek idę z Frotką na Piłsudskiego. Już się boję, bo jeśli głębokie czucie nie wraca??? No nic, będzie jak jest czyli bardzo dobrze. Właśnie Frotka pokłóciła się z Tusią, która nie lubi przytulania się "wielkiego" psa. Górą była Kleopatra, wystraszyła Frotkę jazgocząca, zębata furia. Quote
sleepingbyday Posted September 3, 2008 Posted September 3, 2008 JoSi napisał(a):Powinnam mieć ksywę "łowca szerszeni". Trzeci raz udało mi się złapać i wyeksmitować olbrzymiego owada, ciekawe jak długo tak będzie bezkarnie. JoSi napisał(a): Moja kumpela wzywa straż pożarną - jak wlatuja co szerszenie regularnie, toz oznacza, że mają gdzies blisko gniazdo (masz bzy w okolicy? one ponoc lubią). straż pożarna sie akurat tym tez zajmuje, szerszenie w końcu sa niebezpieczne. spróbuj... Tym razem było nerwowo, jakiś wyjątkowo nerwowy obywatel latał dookoła pokoju jak wściekły obijając się o ściany i lampę, Filip koniecznie chciał go złowić i mało brakowało z wątpliwym sukcesem. To się nazywa pyrrusowe zwycięstwo :razz:. W piątek idę z Frotką na Piłsudskiego. Już się boję, bo jeśli głębokie czucie nie wraca??? będę siedziec jak na szpilkach... oby do piątku, najgorsze jest czekanie... Quote
JoSi Posted September 3, 2008 Posted September 3, 2008 Jeszcze straży pożarnej mi brakuje po 22-giej !!! Remiza jest jakieś czterysta m. od nas, efekty akustyczne zapewnione kilka razy dziennie, najlepsze z wozu o wysokiej, blokowej drabinie. Stado dinozaurów. Za oknami mam ogród i chyba tam sobie żyją te szerszenie a jeszcze sroki je tłuką w locie. Widziałam na własne oczy. Moja wina, zostawiam szeroko otwarty balkon, rano okoliczni sąsiedzi mają szczelnie pozamykane wszystko, nie tylko w sezonie szerszeniowym, oglądam wychodząc z psami. Quote
sleepingbyday Posted September 3, 2008 Posted September 3, 2008 toż nie mówię, że w nocy dzwonić. no i nie spodziewaj się, że do szerszeni na sygnale przyjadą :evil_lol:. ale wiesz, mają specjalistów od radzenia sobie z problemem tego typu. okadzą czy coś i wiuu do wora.. a sroki pomrą :roll:. Quote
JoSi Posted September 4, 2008 Posted September 4, 2008 Mamy nowy widok z okna i trudności w spacerach starą trasą. Skończył się sezon na śpiew ptaków więc w powietrzu gorącym i dusznym latają q..y - zew ludu pracującego. Boję się o serce Tusi, bardzo spokojna jakaś. Jutro jedziemy z Frotką za pomocą mojego brata do weta. Quote
sleepingbyday Posted September 4, 2008 Posted September 4, 2008 juz się martwiłam, co u was tak cicho... ja pracuję w budynku PSL :p .... No, ale tu same pany prezesy... Quote
Monia70 Posted September 4, 2008 Posted September 4, 2008 Trzymam kciuki. Jestem myslami. I czekam na wieści. Quote
JoSi Posted September 5, 2008 Posted September 5, 2008 [SIZE="5"]FROTKA MA GŁĘBOKIE CZUCIE[FONT="Arial" [COLOR="Black"]Sama nie wierzę, Cieszę się jak szlona. Sunia waży 5.80 kg Quote
Wisełka Posted September 5, 2008 Posted September 5, 2008 JoSi napisał(a):[size="5"]FROTKA MA GŁĘBOKIE CZUCIE[FONT="Arial" [COLOR=black]Sama nie wierzę, Cieszę się jak szlona. Sunia waży 5.80 kg :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: BRAWO JoSi :Rose: Quote
sleepingbyday Posted September 5, 2008 Posted September 5, 2008 ufff, kamień z serca! gratulacje dla frotki. pokłony dla JoSi :loveu:. Quote
JoSi Posted September 5, 2008 Posted September 5, 2008 FROTKA MA GŁĘBOKIE CZUCIE Tak z tego wszystkiego, z wielkiej radości i wzruszenia, popaprało się w mojej głowie, że jeszcze raz piszę na czerwono. Nie tylko głębokie, zareagowała na szczypnięcie pensetą poderwaniem prawej, tylnej łapki i warknięciem na weta. Badał ją wet bardzo długo i często się uśmiechał po różnych reakcjach. Powiedział, że jest szansa na poprawę, zmienił trochę leki, zaakceptował to co robię a właściwie, mówiąc mało skromnie, pochwalił. Wyrażnie był nastawiony optymistycznie. Nie trzeba jej obcinać wlosów nad oczami, może wychodzić na spacery do -10 st.C. Za dwa miesiące do kontroli. Poszłam tam nie nastawiona na nic, wróciłam szczęśliwa. Dziękuję za trzymanie kciuków, wiem, że cieszymy się razem. Quote
Wisełka Posted September 5, 2008 Posted September 5, 2008 !!! ALEŻ JA SIĘ CIESZĘ !!! :sweetCyb: :sweetCyb: :sweetCyb: :sweetCyb: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.