Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

JoSi napisał(a):
Wczoraj wielki kot Gabor wykopał mnie z narożnika. Najpierw delikatnie wcisnął się za plecy, lekko się przesunęłam więc położył na brzuchu, znów się przesunęłam, on położył na boku i nagle wyprostował łapy wbijając pazury w nerki. Poszłam sobie.

też bym sobie poszła, jakby mnie tak ewidentnie skądś wyrzucali...:p
koty chyba uważają, że są na wyższym szczeblu rozwoju niż ludzie..:cool3:. a jeszcze w dodatku bywają rasistami :evil_lol:.

  • Replies 2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Jeśli chodzi o koty, to zastanawia mnie jedna rzecz. Dlaczego właściwie większość ludzi lubi psy a koty juz niekoniecznie. Zawsze mają do nich jakieś ALE. Dziwne to dla mnie. Sama mialam i psy i koty, aktualnie mam same koty, także nie widzę powodow dla ktorych ludzie nie lubia ich. Ja znam nawet osobe ktora twierdzi ze nie moze zniesc samego dzwieku mruczenia kota. Dziiiiwne.

Posted

Kot nie jest dla apodyktycznych ludzi i może dla tego więcej kobiet lubi koty niż mężczyzn, chociaż to też nie jest regułą. Jak powiadał Leonardo da Vinci, "nawet najmarniejszy kot jest cudem natury". Piękne są koty i bardzo mądre, tylko trzeba je poznać i zrozumieć, nie pozwalać gonić psom a już na pewno nie szczuć.
Z moich czterech psów trzy azylowe nie lubią kotów, nawet malutka Kleopatra, która czasami pogoni najmniejszego - Franeczkę. W domu przyzwyczaiły się do różnorodności stada, na spacerach trzeba uważać na reakcje Fafika, żeby nosem nie zaliczyć żywopłotu gdy znienacka pociągnie w stronę kota. Frotka na wózku zmienia się w psa gończego, jeśli kot zniknie w nieznanym kierunku, przeszukuje wzrokiem okoliczne drzewa.
Powoli zwiększyłam dawkę wody w zupce, daję już Frotce całą miskę, takę średnią, no i efekty są. Z jednej strony cieszą, z drugiej można dostać świra. Muszę zmienić plan dnia, jedzenie psom dawać na śniadanie i obiad a nie na obiad i kolację, 15 min. po wodzie z jedzeniem wychodzić z sunią na conajmniej 30 min. i niech podlewa trawniczki i chodniczki do woli.

Posted

dostanych w darze od znajomej apteki, oraz cala reszte - majteczki, kocyki, itd i nie mam jak wyslac!!!
Przewozniczka Ania na urlopie, i do tego jeszcze leje..
Pojade dzis na berlinski dworzec autobusow, skad jezdza autobusy do Krakowa i Rzeszowa (Orzechowce!) i bede urabiac kierowcow.
Sredecznie pozdrawiam malgosmalgos

Posted

Osiem miesięcy temu zabrałam Frotkę z Radomia. Osiem miesięcy z cudowną, pełną niespodzianek, o wielkim temperamencie sunią. Czas wzlotów i upadków z mojej strony, ożywienia mieszkania pełnego bardzo ruchliwego psa ze strony Frotki.
Frotka jest wszędzie, zupełnie nie odczuwa się jej kalectwa. Przemieszcza się błyskawiczne i tylko nie uśmiecha ogonkiem ale po układzie uszu widać i w ogóle wyrazie pyszczka w jakim jest nastroju, czego chce i jak się cieszy lub denerwuje.
Jestem jej wdzięczna za tolerancję moich poczynań i zupełny brak agresji. Jeszcze żeby zdrowa była zupełnie i wyniki analiz miała dobre to będzie szczyt szczęścia.
Sabino, dziękuję za wklejenie suni do mojego wątku, dziewczyny i wujkowie z Radomia, dziękuję za uratowanie Frotki, wszystkim dziękuję za podpowiadanie jak leczyć, za paczki i pieniądze.
DORKA, pamiętam Twoją ucieczkę przed pożegnaniem i nie dziwię się, przyjechała jakaś obca baba z Krakowa a Wy skazałyście na nią Waszą faworytkę. Mam nadzieję, że śpicie już spokojnie chociaż w tym, jednym z wielu, wypadku.
Wyobraźnia jest przekleństwem, powinnam się cieszyć ale martwią mnie inne psy, zwłaszcza dzisiaj po przejściu nawałnic z burzami i tornadach, psy będące w azylach, wyrzucane i błąkające się gdzieś po tym i innych krajach.
Czym bardziej jestem przywiązana do moich trzech przyjaciół azylowych, tym bardziaj boli los pozostałych.
A właśnie... trzy psy z azylu i ani jednej kontroli poadopcyjnej.
Frotka zmieniła się w lejka jakiegoś, mam nadzieję, że będzie lepiej.

Posted

[quote name='JoSi']Osiem miesięcy temu zabrałam Frotkę z Radomia. Osiem miesięcy z cudowną, pełną niespodzianek, o wielkim temperamencie sunią. Czas wzlotów i upadków z mojej strony, ożywienia mieszkania pełnego bardzo ruchliwego psa ze strony Frotki.
DORKA, pamiętam Twoją ucieczkę przed pożegnaniem i nie dziwię się, przyjechała jakaś obca baba z Krakowa a Wy skazałyście na nią Waszą faworytkę. Mam nadzieję, że śpicie już spokojnie chociaż w tym, jednym z wielu, wypadku.
A właśnie... trzy psy z azylu i ani jednej kontroli poadopcyjnej.
quote]

dogomania wystarczy za kontrolę ;-). nie zmyslasz, jakbyś zmyślała, to już dawno byś dała spokój albo krótkie, lakoniczne info wrzucała :diabloti:

Posted

Przeglądałam wieczorem Frotkę kolejny raz, chyba tysięczny. Nie znalazłam blizny po sterylce ani blizn po odleżynach, które zupełnie zarosły futerkiem.
W kalendarzu zapisuję kolejność zstrzyków: M T M D itd., jakiś kod genetyczny marsjanina. Nie daję już nivalinu, dwóch lek. wet. było za, trzech lek. med. przeciw ze względu na wątrobę a Frotka i tak się podnosi. Wyraźną różnicą jest ustawianie prawej łapki na poduszeczkach, lewą dalej stawia na podwiniętej stopie. Większe zmiany obserwuję przy masażach, silniejsze odruchy rdzeniowe.
Usiłowałam zważyć sunię trzy razy u wetów, wyniki od 5.200 kg do 6.00 kg, do wyboru. Nie ma możliwości bezruchu psa przez 30 sek., cyferki czerwone latają jak głupie w te i wewte a Frotka się kręci non stop.
Miało być krótko i lakonicznie a wyszło jak zwykle.

Posted

sleepingbyday napisał(a):
ja zośkę biorę na ręce i wchodzę na wagę, a potem odejmuję swoją bez cargo.. minusy - przy okazji jestem ważona publicznie :evil_lol:

Ja też tak własnie robię z Malizną, hehehe niekiedy po zejściu z wagi robię taką minę :crazyeye: Malenstwo tak przytyło??? :crazyeye: hehehe zazwyczaj to raczej chodzi o mnie :evil_lol:

Posted

No to kanał. Przyszli ludzie z Krakowskiej Kroniki, jedna pani i trzech panów, psy ujadały jak wściekłe, Frotka zlewała podłogi i ludzie dziwili się, jak to sąsiedzi wytrzymują. Na szczęście psy szybko się uspokoiły, jakoś tak głupio odpowiadałam na pytania i, na bank, jedną odpowiedź wytną bo gdy pani zapytała, dla czego tak poświęcam się psom, powiedziałam jak zwykle: - nie poświęcam się tylko uszczęśliwiam, często jest mi głupio, że jestem człowiekiem wiedząc jak ludzie postępują ze zwierzętami. Poprosili o wzięcie Frotki na kolana a ja w białych spodniach, spodziewałam się totalnego zalania. Spodnie zostały czyste, Frotka wylizywała mi twarz, oglądali zdjęcie Tusi w dezabilu i Tusię obecną, posłuchali jej historii ponurej zmywając się następnie do Oli.
U Oli psy się bardziej zdenerwowały, Gawronek ugryzł ją w palec a Bodzio w tyłek czego normalnie nie robią.
Wolę tego wszystkiego na własne oczy nie oglądać.

Posted

JoSi napisał(a):
No to kanał. Przyszli ludzie z Krakowskiej Kroniki, jedna pani i trzech panów, psy ujadały jak wściekłe, Frotka zlewała podłogi i ludzie dziwili się, jak to sąsiedzi wytrzymują. Na szczęście psy szybko się uspokoiły, jakoś tak głupio odpowiadałam na pytania i, na bank, jedną odpowiedź wytną bo gdy pani zapytała, dla czego tak poświęcam się psom, powiedziałam jak zwykle: - nie poświęcam się tylko uszczęśliwiam, często jest mi głupio, że jestem człowiekiem wiedząc jak ludzie postępują ze zwierzętami. Poprosili o wzięcie Frotki na kolana a ja w białych spodniach, spodziewałam się totalnego zalania. Spodnie zostały czyste, Frotka wylizywała mi twarz, oglądali zdjęcie Tusi w dezabilu i Tusię obecną, posłuchali jej historii ponurej zmywając się następnie do Oli.
U Oli psy się bardziej zdenerwowały, Gawronek ugryzł ją w palec a Bodzio w tyłek czego normalnie nie robią.
Wolę tego wszystkiego na własne oczy nie oglądać.


No to JoSi narozrabiałaś???;) :evil_lol: Ale opowieść urocza, zwlaszcza o Bodziu i Gawronku :crazyeye::loveu:

Posted

Niniejszym obwieszczam, ze wrocila z urlopu Ania-przewozniczka!

Wyobrazcie sobie takie scenario - idzie Malgos na wieczorny spacerek z Frycem - widzi - oooo! - samochod Ani!

Dzien nastepny, godzina 7 rano - juz po spacerku z Frycem i pospiesznej wizycie w piekarni, czeka zaczajona Malgos z termosem kawy i swiezymi rogaliczkami przed samochodem Ani.

Ania wychodzi - Malgos napada - paczka wyslana!

Czajnik Malgos

Posted

Sparaliżowana Funia ma szanse na chodzenie, duże szanse, merda ogonkiem i wróciło głębokie czucie, zresztą przeczytajcie sami.
Sparaliżowany Bursztyn, na razie nie grozi mu eutanazja ale powrót do schronu. Również duże sznse na chodzenie, głębokie czucie zachowane. Link na poprzedniej stronie, zobaczcie jakie kochane psy.
[SIZE="5"]Konieczny chociaż DT by mogły wrócić do zdrowia.
Opieka nie jest trudna a radość dla pomagającego wielka.

Frotka ma małe szanse na normalne chodzenie ale jest w domu kochana i nic już jej nie grozi, mam nadzieję na poprawę wyników analiz ale trzeba czekać.

Posted

jaka miłość wielka :crazyeye:. u mnie to nie przejdzie. zośka pluje na ślwikę (na tymczasie, młode cielę szukające odpwoiedzialnego opiekuna, który przyczepi jej identyfikator do obroży :angryy::angryy:). a śliwka nic sobie z tego nie robi, nawet zośkę karci, to zośka zamiast się pogodzić z faktem dalej fochy, nerwy i trzęsionkę zazdrości pokazuje...:shake:.
inna sprawa, że śliwka też zaczyna zazdrością się wykazywac. a mase spoczynkową ma tak 2x większa od zofii..
ech... szukamy pilnie domu, zwłaszcza stałego, ale tymczas też - zośka lepiej uspołeczniłaby się z jakims męskim i njalepiej pierdołą na tymczasie. śliwka ją pzreraża i przygnębia bardzo.

Posted

Tusi serce jest jak dzwon... po upadku z najwyższej dzwonnicy.
Przeszła ostatnio zawał lub dwa, to te omdlenia. Jutro mam się zjawić już bez niej, po główkowaniu wetów nad wynikami i lekami, chociaż te co bierze są dobre więc może zostaną.
Dr Kujawski oglądał wyniki Frotki ale chętnie zobaczy samą Frotkę. Chce zrobić Frotce EKG bo raczej zmiany w wynikach krwi stawia na serce a nie wątrobę. Dał iskierkę nadzieji, jeśli kręgozmyk nie jest w odcinku piersiowym tylko na pograniczu piersiowego i lędźwiowego, to jest minimalna szansa na wytworzenie nowych połączeń nerwowych. Pewnie badania krwi też zrobi, brakuje jakiś istotnych wyników.
Jeśli wyczyny Tusi u lekarza były karkołomne, to dopiero Frotka pokaże co to jest diabeł tasmański. Bałam się o malutką, oczy jej wyszły zupełnie na zewnątrz całe przekrwione. Koszmar.

Posted

Potwierdzono dwa zawały, potwierdzono możliwość następnego, mogącego być ostatnim.
Tusia dostała dodatkowo leki: Acetan (1/4 rano) i Karcivan (2x dziennie 1/2).
Zwróciłam uwagę na łuszczenie się skóry od niedawna. Drożdżyca, nie zaraźliwa dla reszty. Raz dziennie ma być spryskiwana lekiem, powinno przejść do 2 miesięcy.
Nie ma dysplazji tylko wiotkość kolan, dalej ma brać glukozaminę razem z resztą leków tak jak brała.
Maurycemu znów leci z jednej dziurki nosa, jak zwykle ząb. Muszę iść do weta jutro, z Frotką razem z rendgenem na Piłsudskiego w przyszłym tygodniu.
Życie jest ciężkie gdy rodzina choruje.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...