Panca Posted July 24, 2008 Posted July 24, 2008 wyjezdzam nad morze jutro na bez mala tydzien jak wroce obiecuje rozeslac maila o tragedii Pana Tomasza i sama weprzec go finansowo Quote
JoSi Posted July 25, 2008 Posted July 25, 2008 Pani bioenergoter... od dwóch miesięcy nie zajmuje się Frotką. Skutek wielkiej ilości pracy po odniesionych sukcesach. Wymyśliłam sobie przeciwdziałanie i chodzenie na kurs bioenergo we wrześniu. Wcześniej kursu nie ma. Pod kierunkiem pani, uczona między śmietnikiem a klatką schodową, trenuję oczyszczanie mózgu z myśli przy udziale spokojnej muzyki i ciszy w domu. Orka na ugorze, mózg zachwaszczony, ciszy nie ma, muzyka też nie taka. Wszystko co lubię i mam na płytkach jest raczej energiczne chociaż nie hard rock. W muzyce J.M. Jarra, Vangelisa, Reqiem i takich różnych nie płyną strumyczki i nie śpiewają ptaszki. Uzupełnię braki i bardzo będę się starała, nawet uwierzyć we wszystko co może pomagać Frotce. Ona tak bardzo usiłowała wczoraj stawać na łapkach. Podobno każdy ma energę mogącą wyzwolić się pod kierunkiem, byle nie tego pana, co już dwa razy Frotkę dopadł leczniczo, bo mi TZ nogi powyrywa. Quote
Monia70 Posted July 25, 2008 Posted July 25, 2008 Ło matko Josii.To brzmi bardzo powaznie !!!;) Idź, idź na kurs, nie tylko Froci przydadzą się Twoje umiejętności. A ile takowo kursa kosztuje? Jeśli chodzi o muzyke ta z ptaszkami , świergotem czy strumyczkiem to kiedys poszłam na jakies ćwiczenia wrównujące harmonię czy cos takiego .I co....???? dooooooopa blada.Myslałam, że mnie trafi jasna cholera(bardzo delikatnie mówiąć) po godzinie słuchania . Niestety świergot nie dla mnie . Ale Tobie zyczę, żeby był dla Ciebie Joasiu ! Królewna Frotka tak bardzo się stara :multi::loveu: Quote
JoSi Posted July 26, 2008 Posted July 26, 2008 Monia, o kosztach jeszcze nic nie wiem i dopiero na kursach powiedzą, czy w ogóle się nadaję. Ta muzyka podobno pomaga w wyrzucaniu wszelkich myśli, co na początku ma trwać krótko, do 3 min. To bardzo męczy, wiem coś o tym. Trenowałam po przeczytaniu książki "Jak rozmawiać z kotem", nie dokładnie to samo. Rezultaty są do dziś zadziwiające i da się przekazywać i odbierać myśli. Ale to inna bajka. Muszę pójść z Frotką do weta bo palcami wyczułam nierówne bicie jej serca. Oby nie arytmia to była jak u Tusi, która ma koszmarną. Boję się, czy uspokojenie Frotki nie jest skutkiem gorszej kondycji wewnętrznej. No nic, myślenie szkodzi, masaż i gimnastyka przed nami. Quote
black_cat Posted July 26, 2008 Posted July 26, 2008 Jejku trzymam kciuki za Frotunie, żeby wszystko było ok :( Quote
Monia70 Posted July 28, 2008 Posted July 28, 2008 Słodka królewna :loveu::loveu::loveu::loveu: Cudenko najmilsze !!! Dżekusiowi tez nierówno biło serduszko..... Quote
JoSi Posted July 28, 2008 Posted July 28, 2008 Kot przeszedł po klawiaturze i wychodzi co wychodzi... Osa ugryzła Ryfkę w łapkę Frotka pokonuje bagienko Ryfka z kolegą Ile można palić, żeby kot nie pomagał? Quote
JoSi Posted July 28, 2008 Posted July 28, 2008 Jeśli wczorajszy dzień był Wielką Nagrodą, to dzisiejszy jeszcze większą karą. Frotka w samochodzie zachowuje sie wspaniale, Ryfka wpada w chisterię od początku do końca jazdy. Znamy od lat kolegę, który nas zaprosił, ale nie od strony ujawnionej dzięki Frotce. Pierwszy człowiek mówiący wprost o zrozumieniu zabrania na dobre suczki i cieszący się z tego. Lekarz, który przepuszcza żaby i inne zwierzęta jadąc samochodem, mający suczkę i psa, oraz trzy koty, wszystko cudem uratowane. Zwłaszcza Fuksik (ze zdjęć) miał szczęście, znaleziony w starej skarpetce w śmietniku jako topiony, całkiem już spory szczeniak, przeżył topienie i wyzdrowiał w rękach lekarza. Frotka wypuszczona na łące, bez wózka i smyczy, doganiała pozostałe psy, często wstawała na tylnych krótko, żeby gonić dalej. Wróciliśmy do domu na kawę. Włożyłam Frotce pampersa i śpioszek, powiedziałam cicho i bez nadziei na wysłuchanie prośby: -wejdź do torby, odpocznij sobie, a ona popatrzyła na mnie i weszła. Osłupieliśmy wszyscy, jednak nie okazałam zaskoczenia jak by to było zupełnie normalne. Dzisiaj poszłyśmy do weta gdzie dała koncert Super Drakuli. Z trudem włożyłam jej kaganiec aby wetka w ogóle mogła podejść do rozjuszonego psa, o wysłuchaniu serca nie było mowy, dało się pobrać krew przez przyduszenie Frotki moim ciałem. Cukier w normie, to na dzisiaj, reszta wyników w środę. Quote
JoSi Posted July 29, 2008 Posted July 29, 2008 Dalszy ciąg niedzieli na wsi. Frotka w strumyczku Za głęboko. Z nosem w trawie. Quote
Monia70 Posted July 29, 2008 Posted July 29, 2008 BO Ona rozumie wszystko. Frociu, nie mozesz tak drzec japki u pani doktorki .Posłuchaj Joasi i zrozum i wykonaj ;).Ta wetak to wszak dla Twojego życia jest i zdrowia. Więc do gabinetu marsz!!!! Quote
JoSi Posted July 29, 2008 Posted July 29, 2008 [quote name='JoSi']Na wsi w niedzielę Tak staje Frotka To zdjęcie jest najważniejsze, gdy Frotka wstaje sama, nie przewraca się, jest bez smyczy a przy mniejszych nierównościach udaje, że chodzi. Prawa łapka wykonuje takie ruchy przód-tył i tylko wtajemniczeni wiedzą o pamięci neurologicznej. Wszystko idzie bardzo powoli do przodu, dalszej degeneracji nie widać, mam wielką nadzieję na regenerację nerwów. Codzienne masaże ujawniają nowe odruchy łapek, drżenia mięśni, silne wyprosty i zgięcia nawet lewej. Przednie łapki ma jak Pudzian, bardzo wyrobione i mocne mięśnie. Quote
JoSi Posted July 29, 2008 Posted July 29, 2008 Popatrzcie w twarz owada. Taki, ale nie ten, buczał wieczorem groźnie na suficie. Cztery koty obserwowały bez ruchu, piąty, Filipek usiłował złapać, fajtłapa jeszcze nigdy nie ugryziona przez osę. Udało mi się złowić szerszenia do pudełeczka i wypuścić przez okno. Ugryzienie byłoby groźne dla kota. Efektem mojego miotania się po pokoju było przerażenie Filipa, uciekał nawet przed muchą. Zdjęcie robił kiedyś starszy syn. Quote
Wisełka Posted July 30, 2008 Posted July 30, 2008 Ale paskudny owad! Ja to takich nie lubię, oj jak strasznie... Za to mój pies lubi polować na osy, muchy... Ech, taki glut - to co dopiero będzie później ;) Quote
JoSi Posted July 31, 2008 Posted July 31, 2008 Wisełko, pozwól, żeby osa Docenta ugryzła, to nie jest groźne a zacznie szanować i nie łowić bzyczących obywateli. Młodego jamnika znajomej ugryzł szerszeń 2 tygodnie temu. Ratowano go kroplówkami i lekami przez trzy godz., przeżył. Okazuje się, że każdy inaczej widzi, dla mnie ten owad jest piękny jak i inne, które poznałam dzięki macro fot. mojego syna. Owady są niesamowite, nawet mucha mięsna. Frotka ma złe wyniki krwi, bardzo podniesiony aspat i alat. Dostaje leki na wątrobę, nie będzie brała sterydu. Zaniosłam dzisiaj jej mocz do analizy, wyniki w sobotę. Tusia znów miała atak, który mogłam obserwować od początku do końca. Podeszła do mnie, łapki się pod nią ugięły i przewróciła się na bok, po chwili uniosła się z trudem jak pijana. Opisałam wet., może to być jej bardzo słabe serce i omdlenie. Wszystkie objawy przeszły po godzinie. Opowiadałam napotkanym sąsiadom o tych przeżyciach a oni zapytali, czy mnie nie szkodzą (???). Nie warto żyć uważając tylko na siebie. Oczywiście martwię się bardzo ale brałam komplikacje pod uwagę razem ze zmartwieniami. Quote
Wisełka Posted July 31, 2008 Posted July 31, 2008 A jak go w gardło ugryzie, spuchnie... Mój poprzedni jamnik Hektor non stop łapał osy!! Gryzły go nieraz a on sobie nic z tego nie robił i dalej polował!! Wpadał w taki amok że głowa mała, na nic nie reagował tylko osa, osa, osa :cool1: A co do Froci - ech... nasza bida kochaniutka.... że też musi ją tyle spotykać złego :shake: Nie dość że sparaliżowana, potem robale, teraz złe wyniki. Modlę się żeby wszystko jak najszybciej wróciło do normy :modla: Quote
Monia70 Posted July 31, 2008 Posted July 31, 2008 Kurczę, niedobrze .A USG ? watroba jest powiekszona ? Asiu , a nerkowe ? Co dostaje nawątróbkę? A wiesz, że Aspat i Alat wskazują tez na uszkodzenie mięśnia serca :-( Tusiaczku , taki upał i Ty na niego zareagowałaś .Bidulka. Przytulam was bardzo mocno !!!! Quote
JoSi Posted August 1, 2008 Posted August 1, 2008 Frotka dostaje Essentiale Forte na wątrobę. Ona jest taka zwariowana, u weta jeszcze bardziej niż zwykle, że USG nie jest możliwe a narkozy nie powinna mieć. We krwi nie ma innych zmian, mocznik jest dobry, jutro wyniki badań moczu. Atak Tusi (omdlenie) nie jest pierwszy tylko pierwszy raz widziany w całości. Było to rano, zupełnie chłodno po chłodnej nocy. Musiała się źle poczuć, gdy przyszła pod moje nogi do łazienki, gdzie się przewróciła. Jesteśmy razem prawie dwa lata i od początku miała bardzo silną arytmię. Dostaje codziennie leki na serce. Nie wiadomo ile ma lat, oceniana od 10-14. Właściwie wszyscy, którzy ją znają dziwią się, że jeszcze żyje. Taryfa ulgowa dawana przez sąsiadów, jest właśnie dzięki Tusi, nie wierzyli w wyciągnięcie jej z tego stanu, w którym była. Znalazłam ją w internecie, w psach z naszego azylu, gdzie nigdy nie wchodzę. Zadzwoniłam i dowiedziałam się o jej pobycie w DT, który się kończył bo dziewczyna wyjeżdzała na święta. Pojechałyśmy do akademika z Olą, na zewnątrz stała roztrzęsiona Tusia z panią, mająca na gołym, bezwłosym ciele tylko smycz. Był 15-ty grudnia czyli zimno. Spojżałyśmy z Olą na siebie, decyzja o zabraniu była natychmiastowa i bez zbędnych słów. W domu obcięłam rękaw z polara, wycięłam dwa otworki na przednie łapki i tak Tusia przebywała wewnątrz, (na zewnątrz miała wsadzane dodatkowe ubranko) aż do odrośnięcia włosów po operacji czyli ok. czterech miesięcy. Wszystkie leki z azylu były przeterminowane, wymienione natychmiast. Refundacja operacji przez TOZ była możliwa tylko u wskazanego weta, czyli jak zwykle krakowska korupcja. Podziękowałam uprzejmie i moje wetki operowały. Dzisiaj jest 64-ta rocznica Powstania Warszawkiego. Czemu nie mogę być tam, w W-awie z pozostałą resztką mojej rodziny? Quote
black_cat Posted August 1, 2008 Posted August 1, 2008 Jak to mówi moja mama: Co się polepszy to się popieprzy. :roll::roll::roll: ech Quote
JoSi Posted August 2, 2008 Posted August 2, 2008 Dzisiaj wyniku nie było, mamy nowy mocz zanieść w poniedziałek. Zwyczajnie wetki zapomniały, każdemu się zdarza. Ten, który oddałam był jakiś mętny. Dawno zauważyłam jak mało Frotka pije, ale dopiero dzisiaj wpadłam (kretynka) co zrobić, żeby ją zachęcić. Codziennie zostaje mnustwo wody po ugotowaniu ryb kotom. Ta woda to ósmy cud świata, jak się okazało. Frotka wypiła dwie pełne miski, resztę pozostałe psy. Nie jestem pewna czy bardzo chciałam mieć cztery lejki w domu, jednak się cieszę. Apteka zamówiła mi Traumeel żel i pozostałe homeopaty. Traumeel żel już jest więc działamy. Quote
JoSi Posted August 3, 2008 Posted August 3, 2008 Świetny pomysł z dużą ilością picia zaowocował przelewaniem pampersów, śpioszków, skarpetek, gąbek na kolanach czyli wszystkiego. Za Frotką ciągnęły się mokre smugi po calłym mieszkaniu a nerki oczyszczały się przez pół dnia. Muszę dawać jej jedną dużą miskę wody spod rybek przed spacerem a nie dwie po. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.