Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Barbisia nie jest już ani drobna ani krucha. Waży ok. 10 kg, biega z łoskotem jak nosorożec. Można się przestraszyć gdy nadciąga z tyłu i wydaje się, że to jakieś bardzo duże zwierze.
Jej nos zawsze martwi, wycieki ropne sugerują następną martwicę zapowiadaną przez weta. Całość to taki namiot z połamanym stelażem, którego płachta leży na ziemi i się psuje - opis dr Gawora. Każda likwidacja martwicy to 700 zł o ile serce jeszcze wytrzyma następną narkozę.

Obecnie kolej na Hackera zakichanego. Jutro kolejna porcja zastrzyków, czterech równocześnie. Wetka przychodzi do domu , kota trzeba złapać przestawiając dwa pokoje przy okazji. Teraz siedzi w szelkach cały nieszczęśliwy, smycz przypnie się w ostatnij chwili.
Kot Maurycy prawie zdrowy tylko jego protest songi w środku nocy mogą przyprawić o zawał. Tak parę razy w miesiącu wydziera się co sił w płucach. Już nie zrywam się na równe nogi, wcześniej sprawdzałam co się dzieje a to tylko mało uprzejme wołanie o inne jedzenie. Trzeba przeczekać do 3-ciej w nocy.

  • Replies 2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Wczoraj dzień zaczął się jak zwykle. Barbisia biegała z Fafikiem po śniegu całkiem sprawnie. Koło 11-tej zapukała cyganka do drzwi prosząc o pieniądze. Nie dostała.
Wróciłam do komputera, zastałam Barbisię leżącą na boku z wywalonym językiem na całą długość. Był siny, oddech szybki bardzo, suczka dusiła się śliniąc. Położyłam suchą ściereczkę pod pysk, przemawiałam, głaskałam i uspokajałam. Po jakimś czasie oddech się wyrównał, Barbi usiłowała wstać ale jeszcze nie mogła. W końcu wstała z pobudzeniem lokomotorycznym biegała po domu. Znów przemawiałam cicho i spokojnie. Wszystko powoli się wyciszało.
Później chodziła krok w krok za mną patrząc w oczy. Sama chciała wyjść na spacer z Fafikiem i chodziła powoli. Wróciła szybko, przy bramie wspięła się łapami i zaglądała do środka.
W nocy leżała na posłaniu Frotki i było jak kiedyś, suczka nie spuszczała oczu ze mnie, ja usiłowałam czytać. W końcu położyła głowę i zasnęła.
Wetka przez telefon poleciła podawać drugą dawkę vetmedinu, jutro przyjdzie osłuchać.

Posted

Wetka była 2 dni temu. Wysłuchała w ciszy i spokoju serce, mimo "pomocy" Frotki podrzucającej nosem słuchawkę.
Barbisia ma słabe serce. Bierze następne leki, w sumie 4-ry. Zachowuje się normalnie, nawet podbiega na spacerach.

  • 2 weeks later...
Posted

Ogólnie jest dobrze razem z cieczką, na którą jak zwykle nikt nie zwraca uwagi.
Barbisia chodzi bardziej dostojnie i nie galopuje od incydentu.

Posted

Dzisiaj Ryfka obchodzi swoje 16-te urodziny.
Jest zupełnie inną suczką niż jeszcze 3 lata temu. Kiedyś była wesoła, zwariowana, bardzo odważna. teraz zgorzkniała, warkliwa, robiąca koo... tam gdzie akurat chce. Kiedyś pływała i nurkowała na dno rzeczek, nosiła kawałki drzew wiele razy dłuższych od niej wzbudzając radość mijanych na długich spacerach ludzi. Brała udział w wyprawach do dolinek jury Krakowsko-Częstochowskiej bez oznak zmęczenia, suszyła się tarzając w trawie, gorzej w rzepiku, po którym zostawała zielonym psem aż do wyczesania.
Wszystkie ssaki starzeją się podobnie.

Fafik pod śmietnikiem rzucił się na Agata, brata Fredzia, czekającego na swoich opiekunów przeszukujących śmietnik. Bracia (14 lat) są pięknemi mieszańcami z długim futram, opiekunowie mieszkają na działkach.
Opiekunka Agata przestała pić, ma marskość wątroby.
Fred przeżył zimę, opiekunowie też chociaż nie w całości. Pan Boguś stracił po kilka palcy u nóg, jego kolega całą stopę. Sprzedali jedyny piecyk i zamarzali.

  • 1 month later...
Posted

Barbisia jest z nami od 01.10 2008. Dobrze nam idzie, znów biega zabawnie z tupotem. TZ nazywa jej zachowanie radością z rozwiązania kwadratury koła, gdy staje nagle i myśli, myśli... nagle rzucając się do wesołego biegu. Merda wtedy ogonkiem, uszka ma podniesione, pyszczek roześmiany.
Frotka b.z. Deszcz nadciąga i tak spacer przed nami, tylko na trawę bez wózka jej nie wypuszczę co nie znaczy, że sama się nie wypuści. Nadal jest wesołym, czujnym psem.
Fafik biega pięknie i z gracją gdy w okolicy nie ma psów, których jak zwykle nie toleruje.
Ryfka konsekwentnie robi się coraz słabsza, o bieganiu nie ma mowy. Ma zmienioną obrożę na szelki, łatwiej ją podtrzymać i pociągać.
Maurycy po katuszach, zastrzykach i kroplówkach, wrócił do siebie. Głos też mu wrócił w pełnej sile gdy nagle, o 3-ciej w nocy robi się głodny stawiając cały dom na równe nogi. Ma 17 lat i trzy zęby.
Hacker tyje niestety, często leży na plecach wystawiając tłusty brzuszek do wglądu.
Filipek jest cały i zdrowy, nie ma tendencji do tycia tylko do wbijania kłów w rękę po krótkim lizaniu. Na szczęście psów i kotów tak nie traktuje, liże Barbisię za uszami bez niemiłych konsekwencji.
Gryzelda zmieniła wyraz pyszczka, robi się stara, 8 lat ma dopiero.
Hr. Leoś łagodny i przyjacielski, nigdy nie gryzł.

  • 1 month later...
Posted

W piątek umarła Gryzelda. Zaszczepiona na początku marca, pazurki przycięte.

Barbisia zwolniła, nie biega, człapie dostojnie.
Ryfka coraz słabsza z pustką w głowie. Chwilami wygląda, jakby nie wiedziała gdzie jest i po co. Spacery trwają pół godziny, chce wracać bez zrobienia czegokolwiek. Pod bramą przypomina sobie, zbieramy, znów chodzimy. Następny powrót taki jak pierwszy... koo pod bramą. Zawsze zostaje śmiech.
Morycek, zasuszony staruszek. Stale głodny i chudy. Ostatnia prosta?
Frotka jak zwykle ruchliwa i wesoła awanturnica. W domu pełno jej wszędzie, na spacerze szczeka na każdego psa bez względu na płeć.

Posted

Oj bardzo smutno :candle::candle::candle::candle::candle::candle::candle::candle::candle::candle::candle:



3mam kciuki za zdrówka pozostałej gromadki /Frotuni mojej "ukofanej" :loveu: na czele ;)/ oczywiście OPIEKUNOM również i RÓWNIEŻ NA CZELE :buzi::buzi::buzi:

  • 3 weeks later...
Posted

Halciu, i jedno i drugie.
Barbisia w największe upały znów biegała, teraz jeszcze lepiej. Przychodzi codziennie Klaudia, którą psy bardzo lubią. Dziewczynka jak zwykle spędza wakacje na miejscu. Dzisiaj krzyknęła: -Barbisia wskoczyła na wersalkę. -Zdejmij ją, będzie rzygała.
Faktycznie, skończyło się na podłodze. Suczka wbiła sobie do głowy siusianie na szmatkę w kuchni a wymiotowanie na wersalce. Najadła się futra.
Ryfka odegrała kolejny spektakl sparaliżowanej suczki. Tym razem wyglądało poważnie. Leżała na podłodze i nie mogła wstać, łapki jej się rozjechały, popiskiwała i tak pół dnia. Na spacer wyniosłam ją na rękach, postawiłam na trawie, łapki działały w miarę normalnie. Okazało się, że szelki są źle włożone.
Frotka została zaszczepiona bezinwazyjnie w część znieczuloną. Niestety nic nie poczuła ale już nie chce zjeść weterynarza. Psy okoliczne chętnie, chyba że znajdzie się jakiś desperat chętny do podejścia i wąchania.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...