BimBom Posted February 13, 2012 Posted February 13, 2012 Barbisia nie jest już ani drobna ani krucha. Waży ok. 10 kg, biega z łoskotem jak nosorożec. Można się przestraszyć gdy nadciąga z tyłu i wydaje się, że to jakieś bardzo duże zwierze. Jej nos zawsze martwi, wycieki ropne sugerują następną martwicę zapowiadaną przez weta. Całość to taki namiot z połamanym stelażem, którego płachta leży na ziemi i się psuje - opis dr Gawora. Każda likwidacja martwicy to 700 zł o ile serce jeszcze wytrzyma następną narkozę. Obecnie kolej na Hackera zakichanego. Jutro kolejna porcja zastrzyków, czterech równocześnie. Wetka przychodzi do domu , kota trzeba złapać przestawiając dwa pokoje przy okazji. Teraz siedzi w szelkach cały nieszczęśliwy, smycz przypnie się w ostatnij chwili. Kot Maurycy prawie zdrowy tylko jego protest songi w środku nocy mogą przyprawić o zawał. Tak parę razy w miesiącu wydziera się co sił w płucach. Już nie zrywam się na równe nogi, wcześniej sprawdzałam co się dzieje a to tylko mało uprzejme wołanie o inne jedzenie. Trzeba przeczekać do 3-ciej w nocy. Quote
BimBom Posted February 13, 2012 Posted February 13, 2012 http://www.dogomania.pl/threads/121393-starsza-BARBI-po-niesamowitej-przemianie-u-JoSi-DT-prosi-o-wsparcie!?p=14927333#post14927333 Znalazłam Barbisię Quote
sleepingbyday Posted February 13, 2012 Posted February 13, 2012 tak, ten nosek nad nią wisi co tu kryć. trzymamy kciuki za weta, oby wziął ze sobą rękawice spawalnicze ;-). i dzięki za link. Quote
BimBom Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 Wczoraj dzień zaczął się jak zwykle. Barbisia biegała z Fafikiem po śniegu całkiem sprawnie. Koło 11-tej zapukała cyganka do drzwi prosząc o pieniądze. Nie dostała. Wróciłam do komputera, zastałam Barbisię leżącą na boku z wywalonym językiem na całą długość. Był siny, oddech szybki bardzo, suczka dusiła się śliniąc. Położyłam suchą ściereczkę pod pysk, przemawiałam, głaskałam i uspokajałam. Po jakimś czasie oddech się wyrównał, Barbi usiłowała wstać ale jeszcze nie mogła. W końcu wstała z pobudzeniem lokomotorycznym biegała po domu. Znów przemawiałam cicho i spokojnie. Wszystko powoli się wyciszało. Później chodziła krok w krok za mną patrząc w oczy. Sama chciała wyjść na spacer z Fafikiem i chodziła powoli. Wróciła szybko, przy bramie wspięła się łapami i zaglądała do środka. W nocy leżała na posłaniu Frotki i było jak kiedyś, suczka nie spuszczała oczu ze mnie, ja usiłowałam czytać. W końcu położyła głowę i zasnęła. Wetka przez telefon poleciła podawać drugą dawkę vetmedinu, jutro przyjdzie osłuchać. Quote
BimBom Posted February 20, 2012 Posted February 20, 2012 Wetka była 2 dni temu. Wysłuchała w ciszy i spokoju serce, mimo "pomocy" Frotki podrzucającej nosem słuchawkę. Barbisia ma słabe serce. Bierze następne leki, w sumie 4-ry. Zachowuje się normalnie, nawet podbiega na spacerach. Quote
halcia Posted February 20, 2012 Posted February 20, 2012 No cóż Barbisia wiekowa,na wszystko trzeba byc gotowym.Ale to,ze zachowuje sie normalnie bardzo cieszy.I tak szczęśliwa bo u Twojego boku... Quote
sleepingbyday Posted February 20, 2012 Posted February 20, 2012 zmroziło mnie na chwilę, przyznaję.... Quote
BimBom Posted March 6, 2012 Posted March 6, 2012 Ogólnie jest dobrze razem z cieczką, na którą jak zwykle nikt nie zwraca uwagi. Barbisia chodzi bardziej dostojnie i nie galopuje od incydentu. Quote
halcia Posted March 6, 2012 Posted March 6, 2012 No cóż...dostosowała chód do wieku.Dzielna mała Barbiś! Quote
BimBom Posted March 12, 2012 Posted March 12, 2012 Dzisiaj Ryfka obchodzi swoje 16-te urodziny. Jest zupełnie inną suczką niż jeszcze 3 lata temu. Kiedyś była wesoła, zwariowana, bardzo odważna. teraz zgorzkniała, warkliwa, robiąca koo... tam gdzie akurat chce. Kiedyś pływała i nurkowała na dno rzeczek, nosiła kawałki drzew wiele razy dłuższych od niej wzbudzając radość mijanych na długich spacerach ludzi. Brała udział w wyprawach do dolinek jury Krakowsko-Częstochowskiej bez oznak zmęczenia, suszyła się tarzając w trawie, gorzej w rzepiku, po którym zostawała zielonym psem aż do wyczesania. Wszystkie ssaki starzeją się podobnie. Fafik pod śmietnikiem rzucił się na Agata, brata Fredzia, czekającego na swoich opiekunów przeszukujących śmietnik. Bracia (14 lat) są pięknemi mieszańcami z długim futram, opiekunowie mieszkają na działkach. Opiekunka Agata przestała pić, ma marskość wątroby. Fred przeżył zimę, opiekunowie też chociaż nie w całości. Pan Boguś stracił po kilka palcy u nóg, jego kolega całą stopę. Sprzedali jedyny piecyk i zamarzali. Quote
halcia Posted March 12, 2012 Posted March 12, 2012 Niestety psiaki starzeja sie podobnie jak ludzie,niesprawność,choróbska,zgorzkniałość...Zawsze są wyjątki,ale wiekszosć podobnie... Quote
sleepingbyday Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 moja babcia przez kilka ostatnich lat zycia też zrobiła się zrzędliwa, podejrzliwa, obrażalska. tak to bywa.... Quote
MalgosMalgos Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 Joasiu, napisalam maila. Odpiszesz? Pozdrawiam serdecznie, Malgosia Quote
BimBom Posted May 12, 2012 Posted May 12, 2012 Barbisia jest z nami od 01.10 2008. Dobrze nam idzie, znów biega zabawnie z tupotem. TZ nazywa jej zachowanie radością z rozwiązania kwadratury koła, gdy staje nagle i myśli, myśli... nagle rzucając się do wesołego biegu. Merda wtedy ogonkiem, uszka ma podniesione, pyszczek roześmiany. Frotka b.z. Deszcz nadciąga i tak spacer przed nami, tylko na trawę bez wózka jej nie wypuszczę co nie znaczy, że sama się nie wypuści. Nadal jest wesołym, czujnym psem. Fafik biega pięknie i z gracją gdy w okolicy nie ma psów, których jak zwykle nie toleruje. Ryfka konsekwentnie robi się coraz słabsza, o bieganiu nie ma mowy. Ma zmienioną obrożę na szelki, łatwiej ją podtrzymać i pociągać. Maurycy po katuszach, zastrzykach i kroplówkach, wrócił do siebie. Głos też mu wrócił w pełnej sile gdy nagle, o 3-ciej w nocy robi się głodny stawiając cały dom na równe nogi. Ma 17 lat i trzy zęby. Hacker tyje niestety, często leży na plecach wystawiając tłusty brzuszek do wglądu. Filipek jest cały i zdrowy, nie ma tendencji do tycia tylko do wbijania kłów w rękę po krótkim lizaniu. Na szczęście psów i kotów tak nie traktuje, liże Barbisię za uszami bez niemiłych konsekwencji. Gryzelda zmieniła wyraz pyszczka, robi się stara, 8 lat ma dopiero. Hr. Leoś łagodny i przyjacielski, nigdy nie gryzł. Quote
halcia Posted May 12, 2012 Posted May 12, 2012 Pięknie opowiedziane,jak zawsze.Tupoczący Barbiś,....nisamowite,kiedyś cień psa.Co dobry dom i miłość mogą zdziałać. Quote
BimBom Posted June 19, 2012 Posted June 19, 2012 W piątek umarła Gryzelda. Zaszczepiona na początku marca, pazurki przycięte. Barbisia zwolniła, nie biega, człapie dostojnie. Ryfka coraz słabsza z pustką w głowie. Chwilami wygląda, jakby nie wiedziała gdzie jest i po co. Spacery trwają pół godziny, chce wracać bez zrobienia czegokolwiek. Pod bramą przypomina sobie, zbieramy, znów chodzimy. Następny powrót taki jak pierwszy... koo pod bramą. Zawsze zostaje śmiech. Morycek, zasuszony staruszek. Stale głodny i chudy. Ostatnia prosta? Frotka jak zwykle ruchliwa i wesoła awanturnica. W domu pełno jej wszędzie, na spacerze szczeka na każdego psa bez względu na płeć. Quote
halcia Posted June 19, 2012 Posted June 19, 2012 Przykre każde odejscie....Barbis może przyspieszy jak miną te cholerne upały.Moja sunia całe dnie śpi po kątach... Quote
Wisełka Posted June 19, 2012 Posted June 19, 2012 Oj bardzo smutno :candle::candle::candle::candle::candle::candle::candle::candle::candle::candle::candle: 3mam kciuki za zdrówka pozostałej gromadki /Frotuni mojej "ukofanej" :loveu: na czele ;)/ oczywiście OPIEKUNOM również i RÓWNIEŻ NA CZELE :buzi::buzi::buzi: Quote
BimBom Posted July 11, 2012 Posted July 11, 2012 Opuściłam na tydzień moją rodzinkę, którą zajmował się TZ. Wszyscy przeżyli, TZ schudł jakby. Quote
halcia Posted July 11, 2012 Posted July 11, 2012 Czyzby tak sie stało po przejęciu Twoich obowiazków...czy po prostu z "przejęcia?':diabloti: Quote
BimBom Posted July 12, 2012 Posted July 12, 2012 Halciu, i jedno i drugie. Barbisia w największe upały znów biegała, teraz jeszcze lepiej. Przychodzi codziennie Klaudia, którą psy bardzo lubią. Dziewczynka jak zwykle spędza wakacje na miejscu. Dzisiaj krzyknęła: -Barbisia wskoczyła na wersalkę. -Zdejmij ją, będzie rzygała. Faktycznie, skończyło się na podłodze. Suczka wbiła sobie do głowy siusianie na szmatkę w kuchni a wymiotowanie na wersalce. Najadła się futra. Ryfka odegrała kolejny spektakl sparaliżowanej suczki. Tym razem wyglądało poważnie. Leżała na podłodze i nie mogła wstać, łapki jej się rozjechały, popiskiwała i tak pół dnia. Na spacer wyniosłam ją na rękach, postawiłam na trawie, łapki działały w miarę normalnie. Okazało się, że szelki są źle włożone. Frotka została zaszczepiona bezinwazyjnie w część znieczuloną. Niestety nic nie poczuła ale już nie chce zjeść weterynarza. Psy okoliczne chętnie, chyba że znajdzie się jakiś desperat chętny do podejścia i wąchania. Quote
halcia Posted July 13, 2012 Posted July 13, 2012 NIe wiem dlaczego,ale kazy pies kombinuje żeby wyrzygać sie na dywan.U mnie ich prawie nie ma....to Nuta idzie choćby na kudłatą wycieraczke... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.