szaszthi Posted June 8, 2006 Posted June 8, 2006 no wiecie, ja na polska sluzbe zdrowia nie narzekam, z tym palcem zlamanym jechalam do polski bo musialam i dopiero tam, rowniez po tygodniu (dzien przed wizyta u chirurga angielskiego wyjezdzalam) mialam zalozony gips. odrazu, trwalo wszystko moze pol godziny. przyjechalam do swojego miasta, chwile odpoczelam, na pogotowie (byla niedziela) i wszystko. polski chirurg zrobil wielkie oczy jak sie dowiedzial, ze w anglii dosyc powszechne jest chodzenie z niezabezpieczonym zlamaniem co najmniej pare dni. Quote
Sylwia-Kora Posted June 9, 2006 Posted June 9, 2006 Lemonsky Ty litości nie masz!!!! Ty mnie informuj jakoś wcześniej, ze takie zdjęcia Torreadora wstawisz a nie tak z nienacka!!!! Mało na zawał nie padłam -- po prostu są cudne!!!!!!!!! :loveu: Kamila o zasadności sterylki wszyscy dobrze wiemy, ale dobrze Ci radzę -- bądź ostrożna w wyborze weta. Ja się właśnie do sterylki przygotowuję i na pewno zrobię ją jeszcze tu w Polsce, choć boję się jak diabli!!! Wiesz byłam u weta na Brynowie (podobno najlepszy na Śląsku -- pozwolę sobie mieć inne zdanie......) z Korą w sprawie kontuzjowanego łokcia i on mi chciał Korę sterylizować tak po prostu natychmiast, z ulicy. Że po co jakieś tam badania czy coś jak to młoda i zdrowa suka... Poza tym twierdził, ze łokieć też wymaga operacji bo mi za niedługo pies przestanie chodzić a wtedy to najlepiej uśpić bo kto będzie 40 kilo na rękach nosił. No więc mąż po powrocie z pracy zastał mnie beczącą w poduchę, że mi wet mówił o uśpieniu Kory. buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu Ale jak zwykle przytomny mężulek zarządził, że potrzebna nam jest opinia innego weta, takiego co ma łeb na karku. Ruszyłam więc znajomości na rottkowym forum i dostałam namiary na Klinikę w Siemianowicach Śl. i doktora Aleksiewicza. I to było bingo!!!! Aleksiewicz jak zobaczył łapę to powiedział, ze o żadnej operacji nie ma mowy, że wyprowadzimy ją lekami i rehabilitacją. I faktycznie--- zrobił punkcję, ściągnął z łokcia wodę, dał opatrunek ściągający i bombę antybiotykowo-witaminową. Po tygodniu zaczeliśmy rehabilitację, potem powtórka leków i w tej chwili mija 3 miesiąc i łapa jest jak nowa!!!!! Więc to najlepszy dowód, ze facet to fachowiec i nie kroi bez konieczności. A co do sterylki to powiedział, ze bez badań krwi i EKG nie położy mi psa na stół. Sama sterylka kosztuje u niego 250 zł + koszt badań. I jesteś z psem dopóki on nie zaśnie--nawet na moment nie zostaje sam. Normalnie włazisz na sale operacyjną, dostajesz ciuszek ochronny i krzesełko i siedzisz przy suni dopóki narkoza nie zacznie działać. Potem przy wybudzaniu to samo. A warunki u nich -- super !!! Kora się sterylizuje w sierpniu......... Quote
weihaiwej Posted June 9, 2006 Posted June 9, 2006 Dodam tylko, że rzeczywiście w klinice Prowet warunki są super, jeżdżę do Siemianowic, choć mieszkam we Wrocławiu... Iru ma problemy skórne, a w tym specjalizuje się dr Anna Machura. Kiedy pierwszy raz do niej przyjechałam, wizyta trwała półtorej godziny - b.dokładny wywiad, opis co i dlaczego będziemy robić plus badania. Ja w życiu u ludzkiego lekarza nie zostałam tak dobrze potraktowana :) Tutaj też pobierałam krew do badania serologicznego i wszystko załatwiała klinika :) Quote
lemonsky Posted June 9, 2006 Posted June 9, 2006 Oj dziewczyny, poważna sprawa wbrew pozorom taka operacja... ja to w tym temacie ignorant, ale gdzieś czytałam, że teraz robią dziewczynkom (bo u suk to bardzo była do tej pory inwazyjna operacja) malutkie nacięcie na brzuszku i tamtędy działają - znaczy nie kroją całego podbrzusza, tylko kawałek i potem rekonwalescencja jest dużo szybsza. Może coś pomieszałam, ale pisali, że wtedy szybki powrót do zdrowia, operacja trwa max 20 min i muszę odgrzebać, gdzie to wyczytałam to zalinkuję i już. Torro pozdrawia Korę ;) i nie tylko oczywiście :loveu: Znalazłam - przepraszam, że to trochę drastyczne, ale jakbym szykowała mojego psiura do operacji w narkozie, to bym wszystko też sprawdziła: http://www.vetserwis.pl/sterylizacja_pies.html A! Dopadłam tą*moją koleżankę co w Londynie w nieruchomościach niby siedzi - jak przyszło co do czego, to się okazało, że trochę wodę lała... i ona raczej na weekendowym stażu w jakiejś agencji i raczej niechętna do pomocy. Jedyne, co mówiła, to, żeby raczej otwarcie informować o psie, bo może być nieprzyjemnie - szybka wyprowadzka i porzepadek kaucji. Ot, co. Dziewczynyyyy - gapię się i gapię na tę stronkę eurotunelową i o psie nic nie widzę, cholerka, bo nie wiem, jak zarezerwować bilet w dwie strony - w jedną auto+1 człowiek, w drugą auto+2 ludzia+1 pies. Pomocy! Quote
malutka Posted June 9, 2006 Posted June 9, 2006 W euro tunelu przy rezerwacji w tabelce ilosc osob powinno byc okienko Pets. Z Angli sie nie placi za przewoz, tylko przy powrocie, tak ze moze to okienko wyskakuje tylko przy return. Oplata 30 funtow za psa. Quote
lemonsky Posted June 9, 2006 Posted June 9, 2006 Dzięki, dzięki - doszukałam, co trzeba chyba - taka próbna przymiarka do września :p Czy to znaczy, że nie ma dodatkowych opłat za ludzi w aucie? np 2,czy 3 bez różnicy? Naiwne te moje pytania, ale tak się wolę upewnić, bo nigdzie nie pojawiła się informacja o ilości pasażerów, tylko zwierz za 46 euro :roll: eee, coś mieszam-jeszcze raz na spokojnie muszę stronke przepatrzeć (www.eurotunnel.com) Quote
malutka Posted June 9, 2006 Posted June 9, 2006 Placi sie za auto i zwierzaki, smieszne bo zawsze mozna np, te 10 osob upchac :evil_lol: na te pol godziny. Quote
lemonsky Posted June 9, 2006 Posted June 9, 2006 :evil_lol: albo 15 malutkich! Polak potrafi :sweetCyb: hihi, taki żarcik ;) - ale ja tu raczej z siebie żartuje (158 cm) :wink: No - znaczy mam ścieżkę przetartą w temacie eurotunelowym, dzięki! Quote
Sylwia-Kora Posted June 9, 2006 Posted June 9, 2006 Powiedzcie mi kobity taką rzecz: w piątek lecę na wyspę. Nie widziałam męża już 2 miesiące i nadszedł kres mojej wytrzymałosci. Już więcej nie moge ani jednego dnia bo powoli tracę równowagę psychiczną i zdrowy rozsądek. Po prostu muszę lecieć i go zobaczyc. I tu problem. Kora oczywiście zostaje. Różni ludzie się oferowali, żeby się nią zaopiekować ale wybrańcem jest mój tatko kochany, bo tylko jemu w 100% ufam. Wiecie jaki to fajny widok? Starszy pan o kuli (mój tato miał kilka lat temu udar mózgu) i pies morderca żądający od niego rzucania kameni i patyków? Super! A tatko dzielnie się wywiązuje i rzuca -- obopójna korzyść -- Kora zadowolona a tatko ma rehabilitację. No ale pytanie jest takie: czy Wasze psy zostawały na dłużej pod czyjąś opieką? I jak one się wtedy zachowywały? Jak to znosiły? Bo szkocka owczarka mojej znajomej blisko tydzień nie jadła jak została pod opieką jej mamy. I tego się boję. Nie będzie mnie 10 dni.... Cholerna kwarantanna:angryy: :angryy: :angryy: Quote
lemonsky Posted June 9, 2006 Posted June 9, 2006 Leć, fruń, zobacz! Skoro to Twój Tato, czyli, osoba znajoma i "wrowadzona w stado", zostanie tymczasowym opiekunem, więc dziewczyna będzie w dobrych rękach. Torro zostawał kilka razy u moich rodziców - niestety wcale za mną nie tęsknił - ale on to taki charakterek, że sobie rzeczywistość szybciutko obczaja i ustawia pod siebie (domowników i drugiego psiura też...). A zdarzało się, że z powodu podwójnego mojego wyjazdu spędził u nich swego czasu prawie 3 tyg - bo ja mieszkam w 3m, rodzice prawie 600 km ode mnie, a ja musiałam latać właśnie z 3m i nie miałam jak go na kilka dni wziąć z powrotem. Bardziej mnie zastanawiało, jak oni sobie z nim dawali radę - to w końcu tornado. Więc miał tam jak w raju i jeśli Kora trafi pod opiekę Twojego Taty, to jest duuże prawdopodobieństwo, że będzie Ok :) Nic się nie martw, leć - sfrustrowana pańcia, to niefajna pańcia. :evil_lol: Quote
Devis&Marta Posted June 9, 2006 Posted June 9, 2006 Lemonsky - a ja 160cm (jak sie wyprostuje;) ) Sylwia nie ma co panikowac, jesli Kora zna Twojego Tate to napewno bedzie ok, moj Devis to nawet nie zauwazy ze mnie nie ma jak ktos trzyma jego pileczke w reku, pojdzie wtedy wszedzie! Lec i sie nie przejmuj, napewno bedzie dobrze i lepiej zostawic go tacie niz komus obcemu, nad tym sie nie ma co zastanawiac! Quote
Kamila Posted June 9, 2006 Posted June 9, 2006 Sylwia,ja tez mysle ze nie masz sie co martwic.Jesli kora zna twojego tate(a domyslam sie ze napewno)to zobaczysz ze nie bedzie problemu.Co innego z obca osoba ale ty nie masz takiego problemu. Lemonsky,bardzo dziekuje za strone o sterylce,bardzo duzo sie dowiedzialam.Tylko na fotki nie weszlam bo jakos tak nie wiem czy chce:roll: Ps.Jutro sie przeprowadzam.A dzis dopiero widzialam chate i cos wam powiem-w lazience mam schodki do wanny:crazyeye: Ale jaja:razz: Mowie wam:evil_lol: Quote
lemonsky Posted June 9, 2006 Posted June 9, 2006 :evil_lol: nono, będziesz kroczyć do wanny jak królowa ;) tylko na kurek z wrzątkiem uważaj! Quote
Nansi Posted June 13, 2006 Posted June 13, 2006 a ja tak sie zapytam niesmialo czy moze ktos ma wolne miejsce w samochodzie do anglii (docelowo irlandia) dla mnie i moje siberian husky (z braku transportu ona nadal w polsce)? wszelkie info prosze na priva Quote
karjo1 Posted June 13, 2006 Posted June 13, 2006 Nansi, tu chyba wszyscy poluja na transport dla psowatych ;) Quote
Matuchowa Frajda Posted June 13, 2006 Posted June 13, 2006 Może u nas będzie wolne miejsce dla kogoś z psem w lipcu do Anglii..... samochód combi. Wyjazd z południa Polski ........, ale jeszcze detali nie znam. Quote
UTAAP Posted June 14, 2006 Posted June 14, 2006 Mam pytanie, moze ktos wie - czy w Anglii sa kleszcze? Cos mi sie kiedys o uszy obilo, ze nie ma, ale nie jestem pewna, moze ktos kto juz jest po tamtej stronie bedzie wiedzial:roll: ...no i jesli tak, to czy za kazdym razem trzeba chodzic do weta "na kropelki" czy mozna samemu w domu zakroplic - tak mysle, czy nie kupic tutaj zapasu advantixa albo czegos podobnego zeby uzywac juz na wyspach, bo tak chyba taniej wyjdzie, niz kupowanie tam:roll: Quote
malutka Posted June 14, 2006 Posted June 14, 2006 W UK sa kleszcze, moje naszczescie jescze nie zlapaly, ale mojej mamy kot mial. Ja wlasnie zaopatrzenie kropelek robie w Polsce, tu sama wizyta to 30 funtow plus kropelki. Chociaz mozna w zologikach kupic jakies proszki, kropelki i tabletki, ale nie wiem czy dzialaja, nigdy nie probowalam. Ja nawet smycze , obroze, i zabawki wykupuje w Polsce, no taka piekna obrozka skorzana, z podszewka, cwiekami i ladnym szwem to wydatek 20-50 funtow w Polsce 60zeta. Roznica jest. Ach jak ja te swoje siersciuchy rozpieszczam.... Quote
UTAAP Posted June 14, 2006 Posted June 14, 2006 Dzieki malutka :p . Musze jeszcze sprawdzic, czy takie odkleszczenie bez veta to bedzie wazne jakbym chciala przyjechac z psem do PL stamtad i pozniej droga powrotna. Przy powrocie z PL to chyba musi byc vet-owa parafka, ale do PL :roll: ...moze tez wiesz jak to jest? A! I spytam jeszcze - czy jak ubezpiecze tam psa, to to ubezpieczenie pokrywa koszty "podstawowej opiki veta"(szczepienia, odrobaczanie), tzn. ide do veta z psem "z ulicy" i nie musze miec kasy przy sobie?....nie bardzo rozumiem jak te ubezpieczenia dzialaja:shake: Quote
karjo1 Posted June 14, 2006 Posted June 14, 2006 Hejku Wszystkim! Utaap, warunki wywiezienia i wwiezienia do UK nic nie mowia o kleszczach, tylko o odpchleniu i odrobaczeniu. Jesli sie myle, poprawcie mnie. Mam z kolei pytanie, te wszystkie zabiegi przed przewozem psa na wyspy, na ile podrozy miedzy kontynentem a UK pozwalaja, bo wet zasugerowal mi waznosc na 10-krotne przekraczanie granicy badz na okreslony (bez uscislenia na jak dlugo) czas. Quote
Sylwia-Kora Posted June 14, 2006 Posted June 14, 2006 Myślę karjo1, że Twój wet coś pił..... :evil_lol: Zabiegi wykonywane przed wyjazdem są potem ważne całe psie życie o ile dotrzymasz prawidłowych terminów szczepień przeciw wściekliźnie. Byle do piątku....... Już jestem cała spakowana.... Quote
bajadera Posted June 14, 2006 Posted June 14, 2006 Jeśli chodzi o wściekliznę, to raz zrobiony test jest raz na zawsze, o ile przestrzega sie terminów kolejnych szczepień (nie może być nawet dnia przerwy czyli jak był szczepiony np 11.05 to w następnym roku najlepiej 10.05). Natomiast odrobaczenie (np Pratelem) i potraktowanie środkiem na kleszcze (np Frontline) kazdorazowo przed wjazdem do UK. Quote
lemonsky Posted June 14, 2006 Posted June 14, 2006 Sylwia - o rany... znaczy w piątek nastąpi galwaniczne :loveu: połączenie pomiędzy Polską i Wielką Brytanią! Baw się dobrze! Pozdrowienia znad morza! Badanie jest ważne dożywotnio - Sirion ma oczywiście rację. Tylko terminów szczepień trzeba pilnować. Quote
karjo1 Posted June 14, 2006 Posted June 14, 2006 Sylwia udanego wyjazdu :multi:, nastaw TZ, na jakie grono netowych znajomych musi sie przygotowac :evil_lol:. Kurcze, moze i wet chlapnal sobie cos przy tym upale, a ja czasem juz glupne od ilosci informacji :oops:, dzieki za oswiecenie. To migracje ruszaja, Sylwia tylko wroc po to swoje malenstwo , bo w zadna paczke sie nie zmiesci :diabloti: Quote
Sylwia-Kora Posted June 14, 2006 Posted June 14, 2006 Wrócę, wrócę... W życiu nie zostawię mojego suńka. :p Kurczę nie widziałam męża czy TZ-a czy jak tam jeszcze inaczej 2 miesiące i normalnie denerwuję się jak przed pierwszą randką. :roll: Farba na włosach, lakier na pazurkach.... Czy ktoś wie jak do piątku schudnąć jakieś 8 kilo?..... 68 minuta Polska:Niemcy 0:0...............:-o Jestem wielce zdziwiona........... :-o Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.