Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 7.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Hej, mam wielka prosbe. Jade do Polski na Wielkanoc i niestety w tym roku nie moge zabrac psa ze soba. Mam tutaj jeden hotel, nie jakis tam luksus, ale wpadlam bez zapowiedzi i wszystkie boksy byly czysciutkie i zwierzaki sie lasily, wiec tragedii nie ma, ale.... Moje wychuchane szczescie nigdy nie mieszkalo w boksach, nawet kiedy musialam go zostawic, zawsze byl albo z wspollokatorami, albo u chlopaka... Teraz mam problem. Szukam kogos, kto mi go wezmie na 10 dni na "home-boarding". Znacie kogos, polecacie, albo moze sami byscie sie podjeli?? Oczywiscie zaplace. Blagam... Nie chce go zostawiac w kennelu, on nie bedzie wiedzial o co chodzi... Daty 27.03 - 5.04. Lece z Londynu. Moj numer 079333 08273

Posted

ja naprawdę nie zmyślam! ta podróz to była tragedia, najpierw ponad 2 h straty w PL bo sie umówili między busami że się wymienią pasażerami no i staliśmy na stacji i tamci też i oczywiście oni się nie zczaili że drugi bus tam też stoi...potem gdzieś w niemczech kierowca mówi do mnie że oni nie zgłaszają na odprawę zwierzaków i żebym sama nie mówiła że mam zwierzaki i oczywiście zapewniał mnie że tak robią zawsze i nigdy nie było problemów [no to co miałam zrobić powiedzieć nie i co by mnie wysadzili gdzieś w polu?] jak dojechaliśmy do portu na prom to przeszliśmy odprawe bez zwierzaków, na promie wbrew zapewnień kierowcy kazali nam wysiąść (od każdego słyszałam ze kazą wysiadac, ale ten kierowca całą drogę zapewniał mnie że wszystko ok mogę zostać psem-więc nie podałam jej tabletki uspokajającej, po czym się okazało że każą wysiadać- no to kierowcy stwierdzili żebyśmy się schowali by nas nie było widać ale oni i tak widzieli, dosłownie prezd wyjściem z samochodu wcisłam Fionie tabletkę do pyszczka i poszliśmy na pokład. Myślałam że zwariuje miałam taką ochotę im najprościej przywalić, po paru minutach zaczęli nawoływać przez megafon kierowcę naszego busa. Jak poszłam z nim do informacji to babka powiedziała ze jest pies w samochodzie i że to nielegalne i może grozić olbrzymia grzywna nałożona na właściciela psa właśnie czyli na mnie!po dopłynięciu do Dover kazali nam zostać na promie , przyjechała policja zaczeli gadać co za to grozi itp. Kierowcy wogóle prawie nie gadali z policją tylko ja musiałam wszystko załatwiac, pokazałam im wszystkie świstki i paszporty zwierzaków, spisali protokół i kazali wrócić do francji, przejśc odprawę i płynąć jeszcze raz. JAk zawróciliśmy do portu we francji to przy bukowaniu nowego biletu (co też ja musiałam gadać z gościem w okienku) to oni jak dzwonili do szefa to dali mi go do telefonu i on do mnie ztekstem że on już zapłaci za psa ale za fretkę to nie wie jakie są opłaty i być moze będe musiała sama dopłacić i on sie zapierał że nierozumie co się stało bo zawsze tak jeżdżą i nigdy nie było problemów...skończyło się tym że oni zapłacili za cały bilet wkońcu...ale ile nerwów ta podróż mnie zżarła to masakra, nie wspomnę o tym że rozładowały nam się telefony, karta się skończyła i nie było nawet jak dać znać rodzinie w PL że wszystko wporządku, psina była tak wymęczona, głodna i na proszkach które ją praktycznie naćpały (wetka mi powiedziała że to na uspokojenie tylko!)
Imion nie pamiętam bo to było prawie rok temu, spytam się później mojego TZ może on pamięta.
Poprostu boję się z nimi jechać drugi raz...
Dahme ja i tak muszę dojechać zawsze gdzieś bo jestem ze szczecina a wszystko co obdzwoniłam to tylko południe polski...

Posted

O matko judith1986, wspolczuje! To chyba podobna 'przeprawa' do mojej. Ja co prawda nie musialam sie nigdzie wracac, ale tez kierowca ani jeden ani drugi 'ani be ani me' po angielsku, wiezli innego pieska oprocz mojej suczy, ale tamten pies bez wlasciciela i bez papierow! I ja musialam wszystko zalatwiac na granicy we Francji, psa kazano nam zostawic, ale ani kierowcy ani kierownik firmy do ktorej dzwonilismy nie czuli sie specjalnie odpowiedzialni za wszystko i nie rozumieli w czym problem - udawali takich biednych niedoinformowanych. Ech....

Posted

o matko dziewczyny !!! straaaaszne rzeczy mówicie ... :-o
ja nie wiem jak ja dojadę ... chyba się obie z Dahme nafaszerujemy tabletami ...
żeby tego było mało - to ja odkąd zrobiłam prawko - to mam straszne lęki przed
jeżdżeniem z kimkolwiek jako pasażer
mogła bym śmiało powiedzieć że zrobiła się z tego taka moja fobia ...
i mam mdłości na punkcie przysypiających kierowców

to z jaką firmą ja mam jechać?

Posted

dziewczyny a powiedzcie mi jak wieziecie psa samochodem to on musi byc w klatce? czy moze byc tylko przypięty pasami? jak to wyglada prawnie i jaka wy się do tego stosujecie??

i jeszcze jedno pytanie.. czy na promie z psem sie wysiada i mozna po nim spacerowac z psiakiem czy jak?? ( promem plynelam ale bez psa) a jak wyglada droga eurotunelem? ( tym w ogole nie miałam przyjemnosci jechac)

Posted

Dahme ja zdecyduje się chyba na ten autobajer, jutro jeszcze będe dzwonić i może się jakoś już umówie z nimi wstępnie.
gii przewoźnicy do których wysyłałam maile z zapytaniem co i jak, to odpisywali że w klatce musi być tylko agresywny pies, Fiona w tej "podróży" do UK siedziała na siedzeniach z nami albo na podłodze w nogach, już chwilami to bidulka miejsca nie mogła znaleźć :(
A na promie zwierzak zostaje w samochodzie sam, ludzie idą na pokład, możesz poprosić kogoś z obsługi by sprawdził czy wszystko jest ok ze zwierzakiem, ja nawet mogłam iść z babką z personelu i sama zajrzeć do auta. Chciałabym eurotunelem jechać mieć spokojną głowę że psina się nie boi i nie zniszczy nic i po prostu być z nią.

Posted

aż ciężko uwierzyć, że ta sama firma (i to raczej mała) i mamy tak różne doświadczenia? ale szczerze mówiąc jakby mi kierowca wyjechal z takim tekstem, że nigdy psa nie odprawiają to od razu dzwoniłbym do szefa firmy aby go postawić do pionu.

(pozostaje wierzyć, że czegoś się nauczyli - a zapewne tak - skoro poszły monetki z firmowej kasy, nie ma lepszej metody nauki :diabloti:)

życzę tym razem jak najspokojniejszej podróży i bez nerwów.

moeera jechała też bez klatki i żadnych pasów, rozłożyłem jej fotel - rozkładał się prawie do poziomu - i położyłem na to jej ponton, nie narzekała, spała więcej ode mnie.

my też czekaliśmy z 2h w poznaniu bo jakiś pasażer sie spóźnił, na mnie zresztą też pewnie z godzinę poczekali, bo zapomnieli na czas zadzwonić, że dojeżdżają. ale w sumie częste przerwy mi nie przeszkadzały.

Posted

acha czyli rozumiem ze nie trzeba psa w samochodzie trzymac ani w klatce ani zapiętego, i podczas jakiejkolwiek kontroli będzie wszystko okej, narazie sie nie wybieram ale pytam tak na zapas

Posted

nykea napisał(a):
Hej, mam wielka prosbe. Jade do Polski na Wielkanoc i niestety w tym roku nie moge zabrac psa ze soba. Mam tutaj jeden hotel, nie jakis tam luksus, ale wpadlam bez zapowiedzi i wszystkie boksy byly czysciutkie i zwierzaki sie lasily, wiec tragedii nie ma, ale.... Moje wychuchane szczescie nigdy nie mieszkalo w boksach, nawet kiedy musialam go zostawic, zawsze byl albo z wspollokatorami, albo u chlopaka... Teraz mam problem. Szukam kogos, kto mi go wezmie na 10 dni na "home-boarding". Znacie kogos, polecacie, albo moze sami byscie sie podjeli?? Oczywiscie zaplace. Blagam... Nie chce go zostawiac w kennelu, on nie bedzie wiedzial o co chodzi... Daty 27.03 - 5.04. Lece z Londynu. Moj numer 079333 08273


Ja chetnie wezme ale ja w lonynie mieszkam :)

Posted

Kamila dzieki bardzo. Nie szkodzi ze Londyn, wlasnie stad bede leciec. Jak narazie mam juz dwie osoby chetne, bardzo sie ciesze i jestem wdzieczna za chec pomocy :)

A na Cruftsie nie wiem jak bylo, ale w tv widzialam wybor Working Group i wygral rotek, drugie chyba doberman, a trzecie CZARNY TERIER!!!! Jestem bardzo dumna :) Skakalam z radosci i wysciskalam mojego czarnego jakby to co najmniej on wygral :D Cieszyl sie ze mna, chociaz za bardzo nie wiedzial o co chodzi ;>

Posted

Kamila dzieki bardzo. Nie szkodzi ze Londyn, wlasnie stad bede leciec. Jak narazie mam juz dwie osoby chetne, bardzo sie ciesze i jestem wdzieczna za chec pomocy :)

A na Cruftsie nie wiem jak bylo, ale w tv widzialam wybor Working Group i wygral rotek, drugie chyba doberman, a trzecie CZARNY TERIER!!!! Jestem bardzo dumna :) Skakalam z radosci i wysciskalam mojego czarnego jakby to co najmniej on wygral :D Cieszyl sie ze mna, chociaz za bardzo nie wiedzial o co chodzi :lol:

Posted

śmieszne to nie jest niestety, też widziałem to info i w radio podają... tylko niech mi ktoś wytłumaczy jak wykupienie ubezpieczenia ma sie przełożyć na mniej pogryzień???

jak dla mnie to wygląda na podobna zabawę do np. ptasiej grypy - afera zrobiona i klienci dla korporacji napędzeni
... a że ubezpieczalnie działają jak biznes po prostu - jak najwięcej kasy ściągnąć i jak najmniej wydać to przymusowe ubezpieczenie jest po prostu sytuacją gdy rząd zamiast dbać o interes ludzi gra przeciw nim idąc na rękę firmom...

Posted

może chodzi o to że nowy nabywca psa zastanowi sie dwukrotnie zanim nabedzie psa - no bo w końcu ubezpieczenie to dodatkowa kwota na wydanie i to nie jednokrotna tylko systematycznie co miesiac.

Posted

no ale zobacz - posiadanie kilku typów psów jest zabronione - i co, nie widzisz ich na ulicach? jak dla mnie to kolejny przepis który uderzyłby w normalnych właścicieli psów, a osoby które chcą mieć agresywne psy po prostu to oleją... zresztą jaki ubezpieczyciel ubezpieczy psa którego oficjalnie mieć nie wolno?

a druga sprawa to to o czym pisałem poprzednio - kilka ostatnich stron toczy sie dookoła tego jak działają (albo raczej jak NIE działają) firmy ubezpieczeniowe. w takiej sytuacji zmuszanie ludzi żeby wyrzucali pieniądze w błoto to po prostu skandal...

Posted

kasia_1982 napisał(a):
może chodzi o to że nowy nabywca psa zastanowi sie dwukrotnie zanim nabedzie psa - no bo w końcu ubezpieczenie to dodatkowa kwota na wydanie i to nie jednokrotna tylko systematycznie co miesiac.


tak tylko liczby pogryzień to to nie zmniejszy... przynajmniej tak mi się wydaje ..

Posted

Raczej chodzi o zmuszenie finansami ludzi, by bardziej panowali nad psami, nakazanie pewnej formy rejestracji psow i w jakis sposob zabezpieczenie poszkodowanych.
UK robi sie podobna dzungla kynologiczna, co Polska. Jedyne, przed czym sie nie cofaja, to masowe usypianie psow, przy czym nie dziwie sie, widzac ilosci mnozonych kundelkow, psow chorych itp.
Z tego, co widze, coraz czesciej jest brudno na okolicznych chodnikach, coraz wiecej psow w okolicy, przy czym opiekunowie zostawiaja duzo do zyczenia, wiele psow jest nieodwolywalnych, niekoniecznie przyjaznych, w porownaniu do czasu, jak sie tu wprowadzilismy prawie 3 lata temu.
No i ta powszechna moda na miksy stafikowate, im wieksze, tym lepiej.

Posted

zaba14 napisał(a):
tak tylko liczby pogryzień to to nie zmniejszy... przynajmniej tak mi się wydaje ..

nie bezposrednio, ale w taki sposob jak opisała to Karjo2. Zmniejszy to liczbe psów w nieodpowiednich rękach a co za tym idzie i pogryzień.
A co do staffikowatych Kajro ma racje, nie raz widziałam szczeniaki w wieku mojej 2 - 3 razy wieksze - juz cos na wzór naszych polskich amstaffów

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...