Kamila Posted September 18, 2006 Posted September 18, 2006 Sylwia-Kora napisał(a):Kamila fajna ta Twoja psica---i duuuuuuuuuuuuuża :roll: No to ładnie zakombinowaliście z tym mieszkaniem...... Wiesz ci landlordzi to moze będą się skupiali na ryskach na panelach a nie na liczeniu szczoteczek do zębów :razz: Ale faktycznie trudno ukryć obecność innych osób w domu, więc możecie mieć mały kłopocik. Matko a co Ciebie tak ciągnie do tej Polszy??????? Ja sie moze nie bede przyznawala co mnie tam tak ciagnie...:oops: No ja wiem ze oni beda sie skupiac wlasnie na tego typu rzeczach jak panele ale faktycznie trudno mi bedzie co 2 miechy przerabiac mieszkanie na 2 osobowe :roll: A Lala jak na doga to jest malutka :lol: Ale przekochana :loveu: A to ja sie jeszcze tak profilaktycznie zapytam-czy ktos w najblizszym czasie czyli pazdziernik-listopad bedzie jechal z Pl do Londynu?Chodzi mi oczywiscie o kogos kto bedzie mial miejsce dla mnie i Lali :razz: Koszty oczywiscie na pol.Pewnie sie nikt nie znajdzie ale wole spytac. Quote
puli Posted September 18, 2006 Posted September 18, 2006 Dziewczyny, po co Wy tu chcecie wracać???? Ja juz nawet nie o pracy,czy kasie,ale o tej duchocie myślę...Już wam tęskno za rządami moherów? Przecież niedługo będziecie mogły na weekendy wpadać... Quote
Katcherine Posted September 18, 2006 Posted September 18, 2006 mnie teskno do lasu, laki, jezior.... moherki siedza w miescie:diabloti: szczegolnie jak zamiec, lewa, lub upal 40 stopni.... a tu...zawsze sie jest obcym pomimo niby ''tolerancji''.... Quote
Sylwia-Kora Posted September 18, 2006 Posted September 18, 2006 Ja jadę prawdopodobnie 3 listopada, ale do meganki to się nie zmieścimy razem. Mój brat jako kierowca, ja z przodu i z tyłu musiałabyś siedzieć Ty i dwie wielkie sucze. Bo cały bagażnik będzie zawalony moim dobytkiem :roll: Biorąc pod uwagę 20 godzinną podróż to jest po prostu technicznie niemożliwe---nie da się siedzieć 20 h na baczność. Zwłaszcza, że Kora kiepsko znosi jazdę autem i lubi sobie pohaftować w związku z czym będę musiała ją odurzyć Aviomarinem i będzie spała --- a wtedy cięzko jej wytłumaczyć, ze ma się nie rozpychać... Może skorzystaj z usług tej firmy co Shrek--on był w miarę zadowolony. Nie pamiętam ile on zapłacił, ale wiem, ze jak czytałam jego posta to cena mi się wydała atrakcyjna. Albo zajrzyj na Londynek.net--- tam się ogłaszają ludzie szukający pasażera do Ju-Keju. Quote
Kamila Posted September 18, 2006 Posted September 18, 2006 Katcherine napisał(a):mnie teskno do lasu, laki, jezior.... moherki siedza w miescie:diabloti: szczegolnie jak zamiec, lewa, lub upal 40 stopni.... a tu...zawsze sie jest obcym pomimo niby ''tolerancji''.... No wlasnie o to mi tez chodzi :oops: Quote
Kamila Posted September 18, 2006 Posted September 18, 2006 Sylwia-Kora napisał(a):Ja jadę prawdopodobnie 3 listopada, ale do meganki to się nie zmieścimy razem. Mój brat jako kierowca, ja z przodu i z tyłu musiałabyś siedzieć Ty i dwie wielkie sucze. Bo cały bagażnik będzie zawalony moim dobytkiem :roll: Biorąc pod uwagę 20 godzinną podróż to jest po prostu technicznie niemożliwe---nie da się siedzieć 20 h na baczność. Zwłaszcza, że Kora kiepsko znosi jazdę autem i lubi sobie pohaftować w związku z czym będę musiała ją odurzyć Aviomarinem i będzie spała --- a wtedy cięzko jej wytłumaczyć, ze ma się nie rozpychać... Może skorzystaj z usług tej firmy co Shrek--on był w miarę zadowolony. Nie pamiętam ile on zapłacił, ale wiem, ze jak czytałam jego posta to cena mi się wydała atrakcyjna. Albo zajrzyj na Londynek.net--- tam się ogłaszają ludzie szukający pasażera do Ju-Keju. Hehe,na tylnym siedzeniu to ja z Lala bym sie ledwo co zmiescila a jak jeszcze Kora to juz odpada ale i tak dziekuje. No Shrek to byl zadowolony ale jeszcze ktos tu jechal z ta firma(sorki,nie pamietam nicka)i ta osoba juz nie byla taka zadowolona :shake: A cena to 250funtow,to pamietam.Takze tego typu przejazd zostawiam jako ostatecznosc,szczerze wolalabym z jakas dogomaniaczka jechac :lol: Quote
Katcherine Posted September 18, 2006 Posted September 18, 2006 szczegolnie ze prasa swoje zrobila- popisali glupoty na polskich emigrantow....i teraz probuja to odkrecic...ale juz pewne zachowania swiadcza ze szmatlawce trafily na podatny grunt...gdzie bysmy nie byli- zawsze bedziemy przeszkadzac...a latwiej to zwyciezac jak sie jest...w domu, przy rodzinie i ze w swoim jezyku mozna sie odgryzc... tu ciagle sie slyszy ''it's not allowed to..'' :diabloti: jak oni z tym ''not allowed'' przezyli tyle wiekow..? ach. zapomnialam...inni za nich robili:diabloti: :diabloti: :diabloti: . No i to wszedobylskie ''keep smiling''. Co by sie nie dzialo i czego by nie spartolili- masz byc szczesliwy ze jestes, pracujesz i wogole...chyba mam zbyt polski charakter. Zaczyna mnie juz temperament ponosic. Stad ta tesknota. Quote
shrek-osito Posted September 18, 2006 Posted September 18, 2006 hej Mam pytanie i to na cito - kto jeszcze jechal z ta firma z ktora ja jechalem, nie pamietam ale ktos sie przymierzał i była mowa o zakupie klatki, wiem że jedno auto juz ma klatkę, ale coś mi wygląda na to że to nie ci sami kierowcy tylko ogólnie jedna firma jako jeden zarabiający na przewozie psów ale różne firmy jako wykonawcy. Potrzebuję tę informację na już bo w czwartek kolejny kurs tym razem w kierunku PL i wolałbym wiedzieć co może być nie tak. Co zabezpieczyć. Dodatkowo malutka mam prośbę o jakąś wskazówkę nasenną dla psa ogólnie dostępną. I jak psy reagują po tym i po jakich dawkach. Chciałbym żeby pies spał ale też żeby dało się odczytać chipa na granicy :cool3: no i też żeby się obudził :crazyeye: Quote
UTAAP Posted September 18, 2006 Posted September 18, 2006 Shrek, to ja jechalam z ta firma. Wiem, ze tam jezdzi wiecej niz jeden kierowca, ale 'szef' jest tylko jeden - Marcin H. I to on jest wlascicielem samochodow - tylko zatrudnia ludzi jako kierowcow. Ja bylam BARDZO, BARDZO, BARDZO NIEZADOWOLONA!!! Tydzien po moim przyjezdzie ich strona internetowa w koncu zaczela dzialac a na tej stronie wszystkie warunki przewozu zupelnie przeciwne temu z czym ja mialam doczynienia - totalne mydlenie oczu :angryy: !! Zreszta to co mnie spotkalo, to nie byla jednostkowa sprawa - ten kierowca, z ktoryrm jechalam twierdzil, ze to juz kolejny przypadek kiedy 'cos nie gra' :mad: ! Ja nigdy wiecej z ta firma nie pojade i bede odradzac kazdemu, kto mnie o nia spyta :shake: . Przeszukaj wczesniejsze posty i przeczytaj co opisalam... Znalazlam ten post http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=2029129&postcount=1015 :cool1: Quote
Kamila Posted September 18, 2006 Posted September 18, 2006 A mnie wlasnie chcial jakis sku... okrasc z laptopa jak bylam w pracy,sama... Jutro napisze bo poki co mnie trzepie A laptop chyba do wyrzucenia bedzie Quote
shrek-osito Posted September 18, 2006 Posted September 18, 2006 o boże !!!! :angryy::angryy::angryy::angryy: ZGROZA !!!! znalazlem ten opis podróży - na 102 stronie masakra,az mi sie wiezyc nie chce Powiem tak - Marcin to wydawaloby sie OK koles, ale sciemnial mnie i czarowal, tysiac rzeczy sie nie zgadzalo, jednak ja jechalem innym busem. Do tego busa ktorym Ty jechalas nie wsiadlbym i zarzadal bym dodatkowej kasy za straty (inny transport - oczywiscie teoria nie do wyegzekwowania). Ja nie zalatwialem zadnej umowy, ogolnie wszystko na slowo ale... przy tym co Ty przeszlas to moj transport byl BARDZO WZOROWY !!! Ta firma Marcina to transporty w Londynie tylko. On znajduje innych kolesi co jezdza i im daje klientow biorac czesc kasy. Sadze teraz ze oni za przewoz czlowieka z psem maja jakies 50 funtow bo teraz rozmawialem z nim i on twardo ze promocyjnie to mi zejdzie jakies 20funtow z tych 250 bo juz jechalem, a jak rozmawialem z kierowca czyli wlascicielem tego mojego busa to powiedzial z radoscia 150. Kolejna ogromna roznica. Ze mna jak jechali to mieli potezna przyczepe, gdzie polowa to byly moje rzeczy. W busie byly 3rzedy siedzen plus miejsce bagazowe. Bus oszkolony caly wiec normalnie. Dla mnie do dyspozycji z psem byly 3tylne siedzenia. Probowalismy roznie ze Shrekiem, on pod siedzeniami ja na siedzeniach - za ciasno dla niego, on na dwoch siedzeniach, ja na jednym - zle mu bo siedzenia troche profilowane i za wasko mimo wszystko. No to po 300km - sorry panowie ale musimy zrobic miejsce dla psa. OK, zjazd na pobocze, i tyl w 2/3 wyczyszczony dla psa. Tutaj juz byl tylko problem ze troche w tych upalach slabo tam powietrze dochodzilo i musialem prosic o mocniejsze otwieranie okien co dawalo w tylek tym z przodu siedziacym. Ale ogolnie kazde moje polecenie bylo wykonane. Dla mnie do dyspozycji w tym momencie byl tylny rzad do spania, tylko ze mnie budzilo sapanie zdenerwowanego psa. To juz moj blad ze mu nic nie dalem na uspokojenie/spanie. Jeden okropny minus to ze zamiast drugiego kierowcy jechal koles ktory byl poprostu pasazerem jak sie okazalo. Okazalo sie to w momencie gdy zazyczylem natychmiastowej zmiany kierowcy widzac jak kierowca zasypia w upale z czestotliwoscia grozaca wypadkiem i to bardzo realnym. Tak wiec mielismy wymuszane przeze mnie postoje co kilkadziesiat kilometrow i polewalem woda i psa i kierowce bo nie zdecydowal sie oddac mi kierownicy. Co do trasy - kierowca w Holandii wskazywal mi trudne odcinki, jak leciec, na co patrzec, gdzie nie skrecic. Pelna swoboda poruszania sie. Bilet na prom. Podjechalismy, zakupil, kolejka pierwsza kilka minut, sprawdzenie biletow, odczyt chipa samemu, paszport psa (w pelnie wypelniony poprawnie) zadnych innych papierow bo paszport to papier wierny i poprawny, celnicy - o jaki piesek ladny (ze strachem zamkneli drzwi) , przyczepa zawalona piwem i sokami plus moje manele, zerkneli do kilku pudelek - dziekujemy. Teraz postawilem swoje warunki i mam obiecane ze bedzie OK. Bardzo sie ciesze ze to nie ten sam transport. Troche mnie to pocieszylo. W razie czego moge podac namiary na tego kierowce - Marcin niestety nie zasluguje na klientow. Quote
malutka Posted September 18, 2006 Posted September 18, 2006 Kurcze , myslalam ze szukanie domu to bedzie sama przyjemnosc, a narazie to tylko wielki problem, piekny dom, wspaniale pokoje, duzo swiatla, podjazd lub garaz, a odrodek na szerokosc domu i 3 metry trawy wzdluz, pies nawet niemialby gdzie nogi podniesc. No zdazaja sie kornerploty, z calkiem fajnymi ogrodkami, ale niestety w srodku tynk do zmienienia bo smierdzi curry i syf i brud wszedzie. Ja niewiem jak ludzie moga z domu zrobic smieciowisko i jeszcze sa w stanie sie tym chwalic oprowadzajac po chalupie. Domku znajdz sie, kurcze sobota i niedziela zwiedzanie domkow ( to az 1,5 godziny w jedna strone jazdy) tak ze caly dzien w Kent, psy pod opieka szwagra, a nam sie marzy ogrodek, matrini na lezaczkach i sapiace psy u stop. Do tej pory jest kawa w drodze , klotnia z TZ bo nie w ta droge wjechalam, agenci ktorzy dzwonia w jak nieodpowiedniejszym momencie, sikanie w krzakach, telefony w ktorych baterie wysiadaja po godzinie,duchota, nieciekawe okolice, albo domy za 500 000 funtow. Kurde w Polsce jest latwiej, kupujesz dzialke, budujesz i wprowadzasz sie....Mam juz serdecznie dosc, psy obrazone bo weekendy nie ich a zawsze byl wypad na conajmniej pol dnia do lasu, parku, nad jezioro itd, bajzel w domu bo brak sil na robienie porzadku zreszta po ogladnieciu paru domkow stwierdzilam ze u mnie najwiekszy balagan to dla anglika sterylka, zreszta i tak zostawiam te stare smieci:diabloti:. Shrek co do usypiaczy to nie mam pojecia... raz Guinessowi przed lotem dalam pol aviomarinu( guinessa to cale 8 kilo wagi) ale nie wiem jak to dzialalo, nie mialam juz do niej dostepu...stewardessy mowily ze wszystko OK, ale one maja z gory przykazane ze wszystko OK. Na podroz autem psy nie dostaja nic, sniadanko przed podroza i papu po podrozy, One wiedza ze w aucie sie spi, i nie marudza, no suka sie domaga pieszczot i tyle. Obydwa sa przyzwyczajone do jazdy, zawsze na koncu maja nagrode dlugi spacer i nowe atrakcyjne papu. Tesciowa im nagotuje watrobeczek, plocek i serduszek, a jak sie wracaja to dostaja puche. Tak ze jak dla nich to nagroda... Slyszalam o tych homo...costam...tycznych srodkach na uspokojenie i zrelaksowanie psiakow. Jakies zapachy w formie olejkow, choinek i perfum. Na wymioty ponoc sie daje imbir, lub herbatke imbirowa, w jaki sposob nie wiem. Pozdrowienia Malutka Quote
UTAAP Posted September 18, 2006 Posted September 18, 2006 Shrek, to ja nie rozumiem. Przeciez to Marcin jest szefem i to jego firma i to z nim moi ridzice podpisywali umowe!? Mnie nie obchodzi ktory kierowca bedzie jechal, nawet jesli on zatrudnia podwykonawcow - to on odpowiada za efekt koncowy i ewentualne niedociagniecia, bo mnie nie obchodzi jak on sie rozlicza ze swoimi pracownikami i jak sie z nimi umawia! Mnie interesuje tylko to jak on sie umawia ze mna i czy to jest dotrzymane. Wedlug tego co on mowil i tego co stoi na jego stronie interentowej to on zajmuje sie transportami i w UK i UK<=>PL. W czasie podrozy kierowca z nim rozmawial przez komorke i mowil ze Marcin wlasnie kupuje w Szkocji jakis nowy samochod do transportu, dlatego myslalam ze to jego samochody, zreszta ten chlopak co z nami jechal mowil ze ten 'nasz' samochod to Marcin ma dopiero przerobic... A strona internetowa to kompletne bzdury :mad: , jak czytalam to nie wiedzialam czy mam sie smiac czy plakac. Wyliczona cala gama klatek do przewozu zwierzat jakie posiadaja, lacznie z kolorowymi zdjeciami owych klatek....ktorych w rzeczywistosci nie ma, no moze poza ta jedna o ktorej mowisz ze wlasnie kupili :angryy: . Mnie i moich rodzicow Marcin tez omamil i dlugi czas pieknie udawal porzadnego - ostatecznie wyszlo szydlo z worka :evil: Quote
Katcherine Posted September 19, 2006 Posted September 19, 2006 malutka napisał(a):Kurcze , myslalam ze szukanie domu to bedzie sama przyjemnosc, a narazie to tylko wielki problem, piekny dom, wspaniale pokoje, duzo swiatla, podjazd lub garaz, a odrodek na szerokosc domu i 3 metry trawy wzdluz, pies nawet niemialby gdzie nogi podniesc. No zdazaja sie kornerploty, z calkiem fajnymi ogrodkami, ale niestety w srodku tynk do zmienienia bo smierdzi curry i syf i brud wszedzie. Ja niewiem jak ludzie moga z domu zrobic smieciowisko i jeszcze sa w stanie sie tym chwalic oprowadzajac po chalupie. Domku znajdz sie, kurcze sobota i niedziela zwiedzanie domkow ( to az 1,5 godziny w jedna strone jazdy) tak ze caly dzien w Kent, psy pod opieka szwagra, a nam sie marzy ogrodek, matrini na lezaczkach i sapiace psy u stop. Do tej pory jest kawa w drodze , klotnia z TZ bo nie w ta droge wjechalam, agenci ktorzy dzwonia w jak nieodpowiedniejszym momencie, sikanie w krzakach, telefony w ktorych baterie wysiadaja po godzinie,duchota, nieciekawe okolice, albo domy za 500 000 funtow. Kurde w Polsce jest latwiej, kupujesz dzialke, budujesz i wprowadzasz sie....Mam juz serdecznie dosc, psy obrazone bo weekendy nie ich a zawsze byl wypad na conajmniej pol dnia do lasu, parku, nad jezioro itd, bajzel w domu bo brak sil na robienie porzadku zreszta po ogladnieciu paru domkow stwierdzilam ze u mnie najwiekszy balagan to dla anglika sterylka, zreszta i tak zostawiam te stare smieci:diabloti:. :diabloti: :diabloti: :diabloti: malutka...a jak ci sie ceny podobaja za pokoleniowo zaniedbywana klitke z korytarzem na szeroksc doslownie na wpol otwartych drzwi....itp itd...np. nowo wyremontowany budynek z instalacja rurowa na zewnatrz witajaca cie radosnie na dzien dobry w okolicy gdzie szyby leca, ogrodki popalaja itp.... albo panowie z agencji- zawsze w wlosami na sztorc na hmmm- cukier(????:-o ) i z czyms rozowym...rozowe okulary...rozowy garnitur...rozowa sluchawka w uchu od komorki..zeby posciemniac zem taki rozrywany;)... :evil_lol: jestem o krok dalej- za dwa miesiace mam nadzieje sie pochwale- narazie nie zapeszam.rok ciezkiej pracy mam nadzieje uda sie uwienczyc sukcesem. na ogrodek jednak troche poczekamy.....ponizej 150 000 lepiej nawet nie probowac- bo sie mozna tylko zdenerwowac. ps. no i te zdjecia z agencji z panoramicznym obiektywem gdzie czasem kulistosc horyzontu wrecz zastanawia czy robili ze szklanej kuli to zdjecie...:lol: :lol: :lol: :lol: Ech tu tak samo a nawet chyba lepiej probuja naciagac, i zroic w balona. Nie ma jak POLSKIE wykonawstwo. 1. lekarze 2. weci 3. budownictwo 4. dentysci- oto czym powinnismy sie chawalic. chyba jako narod mamy jakis kompleks - i to ogromny jak Mount Everest:shake: . Quote
Katcherine Posted September 19, 2006 Posted September 19, 2006 natomiast - zaryzykowalam i zamowilam karme psiowa z internetu. zaplacilam.i sie zaczely mysli...czy wogole dojdzie, pozniej jak zobaczylam ze sla HM Forcem....malo zawalu nie dostalam ile zachardzuja za dostawe...a tu dzis po calym dniu emocji podjezdzam pod domek...a tam czeka 20 kg pysznosci dla Gryska:loveu: dostawa gratis:evil_lol: :roll: tylko Dropsia bede chyba musiala przezucic na cos gorszego bo tu biomill'a nie sprzedaja:placz: :placz: :placz: :placz: :cool1: chyba ze mnie przez granice przepuszcza ze 100kg karmy...jak myslicie? Quote
Sylwia-Kora Posted September 19, 2006 Posted September 19, 2006 Ło matko Katcherine a Ty to śpisz w ogóle kiedyś?:razz: Więc tak: interesuje mnie Kamila co sie stało? Co to za typek Ci wlazł do tej Twojej winiarni????????:crazyeye: I co--dałaś mu tym laptokiem w łeb czy jak??;) Jeśli chodzi o kupno domu.... No cóż, nasza zdolność kredytowa jest chwilowo marna, ale gośc u którego wynajmuje mój mężulo jest właścicielem fajnego flatu w całkiem przyjemnej okolicy Luton. Byliśmy tam zajrzec ostatnio bo mieszka tam kolega z pracy mojego mężnego. 4 bedroom, kuchnia z wielgachnym oknem połączona z livingiem czy jak tam go zwą, 2 łazienki--jedna na dole druga na górze, 2 kanciapy na graty i ogródek--tak na oko 8x8 m. Zapłacił za to 80 tyś. funtów. A właściwie nie on zapłacił tylko płacą lokatorzy, którzy tam u niego wynajmują. Tak na marginesie--w ten sposób ten człowiek jest właścicielem 5 takich flatów w samym Luton. On kupuje, wynajmuje i samo się spłaca. I o czymś takim własnie myślimy na początek. Jak tylko uzyskamy zdolność kredytową to sprawimy sobie taki flacik. Bo kombinujemy tak: że zanim uzyskamy zdolność na dom taki jaki byśmy chcieli to miną wieki a oboje nie lubimy płacić za nie swoje i nabijać komuś kieszeni. Więc zamiast płacić landlordowi to wolę spłacać raty bankowi i po kilku latach mieć SWÓJ kawałek podłogi. A taki flat to nie jest uwiązywanie się do miejsca--zawsze go można komuś wynająć i spadać tam gdzie się widzi lepszą perspektywę. Quote
Kamila Posted September 19, 2006 Posted September 19, 2006 Sylwia-Kora napisał(a):Ło matko Katcherine a Ty to śpisz w ogóle kiedyś?:razz: Więc tak: interesuje mnie Kamila co sie stało? Co to za typek Ci wlazł do tej Twojej winiarni????????:crazyeye: I co--dałaś mu tym laptokiem w łeb czy jak??;) Juz to napisalam i mi net siadl...:angryy: Wiec siedzialam w pracy sama bo czasem sie tak zdarza,ze wystarczy 1 osoba(teraz juz napewno mnie samej nie zostawia).No i siedze sobie przy biureczku i jak zwykle z moim laptopem i non stop na dogo.Za pol godz mialam zamykac juz sklep jak wpadl ten sku... i zaczal mi wyrywac laptopa.Ja w pierwszej sekundzie myslalam ze to zart bo bi sie to w glowie nie miescilo :-o Ale jak zobaczylam jego wzrok,taki wsciekly i jak do mnie krzyknal 'give it to me!' to mi sie slabo normalnie zrobilo :roll: Naszczescie mialam refleks i przytrzymalam na czas laptopa wiec tak sie silowalismy z 5 sek-dla mnie to trwalo dluzej... Oczywiscie slychac tylko bylo jak cos peka i wogole,caly ekran jest zrypany ale i tak jestem z siebie dumna ze mu go nie oddalam :p najgorsze jest to ze jak sie wkoncu odkleil od niego i wyszedl to jeszcze przez okno mi palcem pogrozil i nie musze chyba pisac ze jestem wycykana mimo ze nie naleze do strachliwych osob :roll: Cala jestem poobijana,tylko kiedy mi sie to stalo to nie wiem... Od razu zadzwonilam do szefa,kazal mi zamknac sklep,zadzwonic na policje i wziasc butelke ulubionego wina do domu na uspokojenie :p Wiec policja dzis przyjedzie i wezmie odciski palcow z laptopa no i zobaczymy.Ja oczywiscie w nocy spac nie moglam bo non stop mi sie ta scena odtwarzala.I tak sie tylko zastanawiam jak teraz bede z pracy sama wracac jak koncze o 23 i ide przez park :cool1: A myslalam ze takie rzeczy to tylko w filmach,oj naiwna bylam :oops: Quote
shrek-osito Posted September 19, 2006 Posted September 19, 2006 karma przez granice - 5 duzych workow 20kg, nikt nie zwrocil uwagi w ogole na to wiec nie wiem co Cie martwi Kamila... tak jak rozmawialismy... nie mowilas o tym parku - proponowalbym sobie znalezc jakas alternatywna dobrze oswietlona i troche bardziej ruchliwa trase Marcin jest wlascicielem firmy przewozowej, ma swoj samochod ktorym kiedys jezdzil na trasie PL-UK, teraz zakupi sobie drugi, ale na trasach jezdza inne firmy. On tym firmom podrzuca klientow (paczki) a takze teraz tez zwierzaki. Ale tak naprawde ma i mial w nosie to jak te firmy wykonuja te usluge. Dla niego wazne ze kase zgarnia i tamcie tez sa zadowoleni bo maja klienta. Niestety ale sam spowodowal takim wlasnie podejsciem ze niektorzy klienci beda sie kontaktowac bezposrednio ze sprawdzonymi podwykonawcami a nie z firma zarzadzajaca, ktora ma ogolnie to w powazaniu. Taki podwykonawca nie moze sobie przygrac w kulki z kims takim jak firma nagrywajaca towar bo to staly kontakt, ale nie moze miec nikt do nikogo tez pretensji ze klienci wola bezposrednio sprawdzonego podwykonawce a nie losowo cos od koordynatora - raz pelny woz :mad:, a raz poprawny i kulturalny przewoz :evil_lol: no ale co z tymi lekami dla psa na spanie ??? please !!! w srode musze je juz kupic bo w czwartek wyjazd prosto z pracy najlepiej poprosze o sprawdzona nazwe angielska czegos ogolnie dostepnego, cos slyszalem o nazwie w stylu hydroxizina ??? Quote
Katcherine Posted September 20, 2006 Posted September 20, 2006 martwi mnie to zeby nagle ktos sie nie zainteresowal czy to jest sprzedawane w anglii- bo Biomillu tutaj nie kupisz...chyba za dobre;) .I np. zeby sie nagle na granicy nie okazalo ze mam placic clo/ albo ze nie wolno itp. a skoro nie mozna kupic...wiec mozliwe ze te 100 kg sie zmieni w wieksza ilosc...no nic sprawdze sama. :shake: co do lekow uspokokajajcych dla psa- nigdy nie stosowalam.I szczerze- obawialabym sie podac moim psom cos czego nie sprawdzilismy wczesniej na spokojnie.. Ja szkole swoje psy zeby sie nie baly, przyzwyczajam je do roznych sytuacji. jak narazie to wystarcza. nawet pierwsza podroz promem Gryfa przebiegla bezbolesnie. I pomyslec ze pierwsza jazde samochodem 10 lat temu pies zalatwil w samochodzie na zielono...a druga jazda malo sie nie skonczyla wylamaniem dzwigienki biegow u kolegi w aucie. Tym razem kolega byl zielony... Kamila- wspolczuje ale tez czytam przerazona. Pierwsza zasada to nie prowokowac takich sytuacji. W zyciu np. przez pusty park bym nie przeszla.No chyba ze z psem przy boku;). Quote
Sylwia-Kora Posted September 20, 2006 Posted September 20, 2006 Piotrek z tą hydroxyziną to ja bym uważała. W końcu to jest lek psychotropowy. (W Polsce tylko i wyłącznie na receptę) Moja teściowa jest entuzjastką tego typu leków i kiedyś jak miałam taką cholernie ciężką sesję to dała mi to dziadostwo w syropie "dla spokojności". Efekt był taki, że 2 godziny po wypiciu syropku zasnęłam prawie na stojąco i spałam ponad 10 godzin. Mało mnie szlag nie trafił jak się obudziłam bo pewnie wiesz, że podczas sesji "każda godzina z książką droższa pieniędzy!!!!" ;) Nie pamiętam już dokładnie ile ja tego wypiłam ale to na pewno nie była jakaś wielka ilość. Ja Ci polecam Aviomarin. Wypróbowałam go na kilku swoich psach i zawsze działał bez zarzutu. Lekko uspokajał i usypiał, a przy tym pies był na tyle przytomny by samodzielnie wyjść z auta na siku. A jak wiesz w wypadku dużego psa ma to znaczenie. Mojej poprzedniej suni -- wieeeeeelkiej dobermance wystarczyła jedna tabletka i było OK--- była dość spokojna i nie haftowała. Po kilku godzinach (minimum 4-5 h) jak obserwowałam, ze działanie słabnie to owijałam w kiełbaskę kolejną tableteczkę i wciskałam psu do dzioba. Nie wiem jaką nazwę handlowa ma w Anglii Aviomarin, ale skoro u nas jest bez recepty to tam powinno być podobnie. W każdym razie jak mówi mądra ulotka: "1 tabletka zawiera 50 mg dimenhyrdaminy" więc jak nie będzie nazwy Aviomarin to można pytac w aptece o tą substancję lub po prostu sprawdzić w necie w angielskim Leksykonie Leków. Czy ja Cię dobrze zrozumiałam i Ty znów jedziesz do Polski??????? Kamila Ty się pilnuj w tym parku albo swojego TZ-a zatrudnij jako ochroniarza--- niech wychodzi po Ciebie. Lepiej nie kusić losu. Może powinnas sobie kupić jakiś gaz albo inny przydatny gadżecik.:cool3: Quote
shrek-osito Posted September 20, 2006 Posted September 20, 2006 gaz w UK jest zabroniony, tak samo jak bron gazowa i jakakolwiek inna oraz paralizatory - ale sam mam tutaj bron, zabieralem wszystkie rzeczy z PL to i to zabralem tak... kierunek Polska - Shrek musi pobiegac sobie po lasach, po lakach, wsrod koni, w ruchu a nie po 10 godz. w malym ogrodku samemu a potem i tak w domu ze mna tak wiec.... wakacje co do aviomarinu to powoli ciezko dostac w PL, a tutaj napewno jakis inny srodek jest z rysuneczkiem stateczek,auto,samolot - rozumiem ze to pewniejszy srodek; tylko ze wiem tez jak jest go przy duzo to bierze na wymioty, takze ludzi :-o no ale jeszcze bede pytal, moze malutka cos zna co do przyzwyczajania psa to sadze ze nie mamy co porownywac - Shrek jest spokojny w kazdym rodzaju transportu, czy to jest masakryczne metro gdzie samemu nie moge wytrzymac od huku, czy pociag gdzie jak sie tutaj pociagi mijaja to jest taka sila uderzenia ze nie raz sam sie przykurczylem odruchowo - on jest caly czas spokojny, ale nie zasnie w takich warunkach, zdenerwowanie objawia sie staniem w trasie, podwyzszona temperatura i dyszeniem. Nigdy nie bylo mowy o skakaniu, pchaniu sie, zalatwianiu, czy jakiekolwiek podobne - dlatego tak sobie cenie CC bo to nie tylko Shrek taki cud. Quote
Katcherine Posted September 20, 2006 Posted September 20, 2006 jak stoi i dyszy- niezaleznie od temperatry to chyba sam wiesz ze to oznaka stresu:roll: a co do szalenstw...bylo tak 10 lat temu. teraz mam aniolka:evil_lol: . nawet strach i stres przy wybuchach petard opanowalismy- pies nie ucieka w histerii, sam przychodzi do nogi i sie daje wziac na smycz...Grunt to zaufanie. Quote
malutka Posted September 20, 2006 Posted September 20, 2006 No Shrek wlasnie przeszukalam apteczke i mam 3 nazwy lekow w tym dwa podalabym psom: Kalms i Lanes quiet life, one sa ziolowe, troche walerianki i melisy. Kalms podawalam kotu przed wetem i bylo ok. Lanes Quaiet life tez ziolowe ale nietestowane przeze mnie na siersciuchach tzn dopyskowo, bo na Haloween i 5th of November ( sztuczne ognie) mam postac zapachowych olejkow. Trzecia opcja chyba dosyc ostra jak dla psow to Travel sickness Relive, Moja mama kiedys wziela i obudzila sie dopiero na Dominikanach....:evil_lol:. Chyba wszystkie te leki dostepne w kazdej aptece za pare pensow ale najlepszy chyba pod wzgledem zaopatrzenia to Boots. Powodzenia.... w razie czego na Hendon chyba mam jeszcze dwie tabletki aviomarinu. Pozdrowienia Malutka Quote
Gasnik Posted September 20, 2006 Posted September 20, 2006 witam wszystkich, pod koniec lutego czeka mnie wyjazd z moim psiakiem i wałkuje ten temat od kilku dni :) jestem już na 66 stronie:multi: i czytam i czytam z ciekawością, ale zapytam tutaj czy ktoś może planuje wyjazd z końcem lutego i szuka towarzystwa :) dotychczas myślałam, że zaangażuje kogos znajomego w zawiezienie mnie tam, ale w sumie może znajdzie się ktoś chętny na wspólną podróż :) Quote
Devis&Marta Posted September 20, 2006 Posted September 20, 2006 hej wszystkim! mam juz net w domu wiec bede czesciej zagladac, tak sobie was czytam i sie ciesze ze nie tylko mi teskno, ja za miesiac bede w Polsce- przyjezdzam na absolutorium, ale mozliwe zostane jeszcze na wystawe w poznaniu bo moj klub robi wielki pokaz, mam nadzieje ze sie spotkamy-ci co beda:p (Paulina jedziesz w koncu? a Puli?), tak wiec mam nadzieje posiedziec w Polszy 3tygodnie, potem wrocic a potem swieta wiec jakos to leci, tak mi latwiej sie bedzie zaaklimatyzowac:cool3: tez tesknie za rodzina, znajomymi, klubem, lasami, gorami itd - ale sie ze mnie patriotka zrobila;) nie podejrzewalam sie o to, przeraza mnie tylko ten rzad bo coraz gorzej to wyglada, no ale nic, zbieramy pieniadze i probujemy (TZ juz przekonany coraz bardziej:multi: ) jak nie to spowrotem wracamy-nie problem, takze z rok jeszcze trzeba tu posiedziec, jak sciagne Devisa to mam nadzieje ze bedzie duuuuzo latwiej, Kamila ja pracuje w hotelu dla psow, stawke mam calkiem calkiem po7/h, ale minus jest taki ze musze daleko dojezdzac, no i nie mam zbyt duzo godzin, plus-nie przepracowuje sie bo patrze na psy by byly grzeczne lub chodze na spacery nad Tamize, popracuje napwano miesiac a potem chyba (po powrocie z PL) poszukam czegos w okolicy, oglosze sie moze u weta i na internecie jako dog walker, zobaczymy jak bedzie, bo niestety miesieczny zarobek nie wychodzi zbyt super, pozyjemy zobaczymy, czas leci szybko wiec jest git;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.