Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jestem bezsilna nie potrafie powstrzymac łez.

Już podjęłam tą decyzje. Zakończyłam leczenie. Wczoraj po odebraniu wyników badań o mało nie zemdlałam mocznik 546

kreatynina 5,5. Długo rozmawiałam przez telefon z jego wetem.

Dał mi wolną reke i kazał podjąć tecyzje delikatnie sugierując tą ostateczną.

Wiem i tak długo męczyłam go ale przeciez były efekty!

Weci i tak dziwią się że przy tak wysokim moczniku tak długo przezył.

Wiem byłam tak egoistyczna ale on po tych kroplówkach był taki świezy taki żywy. Myslalam że zdarzy się jakiś cud. :roll:

Głupia wierzyłam że moja miłosć wszystko przezwycięży.

...........................................................................................................

W zeszłym tygodniu po transfuzji krwi zaczął sie czuc gorzej wiedziałam

czułam że to powoli juz koniec. Co to daje że anemii juz prawie nie ma

gdy nerki przestają pracowac,

Gdybym teraz podjęła decyzje o dalszym leczeniu to kroplówki leki itak

do końca życia krótkiego życia 1,2 mięsiące..........................

ON JUŻ NIE MOŻE JA JUŻ NIE MAM SIŁY.

zYŁKI MA CAŁE POKŁUTE . STAŁ SIĘ ZNERWICOWANY JA

POWOLI WPADAM W DEPRESJE.

Chyba dobrą podjełam decyzje.

Będziemy sobie żyli do pierwszych , objawów -złych objawów.

Narazie jeszcze je, jeszcze bawi się( jak wychodziłam to bawił się koreczkiem) tylko dużo spi i mniej je.

Wczoraj leżelismy sobie razem przytuleni i on chyba już wie.

  • Replies 133
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ina tak mi bardzo przykro...... :(

To jest taka trudna decyzja - wiem, bo też ją kiedyś podjęłam- i potem tak bardzo boli serce.....

Ale jemu już będzie lepiej.....

Jestem z tobą całym sercem....

Posted

DZIĘKI WSZYSTKIM ..........

ALE JA SOBIE NIE POTRAFIE Z TYM PORADZIC CIĄGLE WYOBRAZAM SOBIE ŻE JEST OK CIĄGLE WIDZE JEGO MĄDRE OCZY I PSOTNY ZADZIORNY PYSZCZUŚ.

JA WOGÓLE NIE MOGE DZIŚ PRACOWAĆ. !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

w NIEDZIELE 04.04. WŁASNIE SKONCZYŁ 1 ROK :cry: :( :cry:

JAKA JA JESTEM GŁUPIA JA CIĄGLE JESZCZE MAM NADZIEJE TYLKO NA CO?

DLACZEGO NAM NIE DANE BYŁO PRZEŻYC RAZEM TYCH KILKU LAT

TERAZ TAK ŁADNIE BĘDZIE - zIELONA PIĘKNA WIOSNA, SPECJALNIE

Z MAMĄ PRZYGOTOWALISMY JEGO WŁASNY OGRÓDEK Z ZASIANĄ TRAWKĄ. MOJA MAMA CIĄGLE PŁACZE ..................................

TERAZ CHYBA BĘDZIEMY MUSIAŁY WYKORZYSTAC TO W INNY SPOSÓB .............................................................

Posted

Ina strasznie mi przykro moja moja bratowa pożegnała z pól roku temu swojego owczarka szkockiego miał ta sama chorobe co Twój psiak bardzo mi przykro trzymaj sie :cry:

Posted

Brak mi słów

:cry: :cry: :cry:

Pozostaje tylko wiara, że po drugiej stronie tęczowego mostu Twój psiak znajdzie swój raj.

Posted

Strasznie Ci współczuję, ale nie zwlekaj zbyt długo z TĄ ostateczna decyzją, to najlepsze rozwiązanie i dalsze przedłużanie jego cierpienia nie ma sensu. Mówię to z własnego doświadczenia bo też zbyt długo zwlekaliśmy z decyzją o przyśpieszeniu odejścia naszej chorej na raka suni. Też miała dni gdy czuła się lepiej i też jak idiotki ( ja z siostrą) liczyłyśmy na cud, a teraz najbardziej cierpimy gdy sobie ją wspomnimy, że ZA DŁUGO zwlekałyśmy z tą decyzją, niepotrzebnie cierpiała. Zdecydowałyśmy się gdy już nie miała siły się podnieść, a mimo to na ten śmiertelny zastrzyk poszła o własnych siłach, schodząc po schodzach z 3 piętra do auta. Nie zwlekaj, choć doskonale rozumiem Twoje wahanie i niemożność podjęcia TEJ decyzji!

Posted

INA!!!Jestesmy wszystcy z Toba.Jak to czytam to mam scisniete gardło. Wiem co sie działo z Twoim psiakiem,sledziłam posty na biezaco.

Wspołczuje Tobie,ale ciesz sie tymi ostatnimi dniami,wiem,ze bedzie trudno.

Tez mam powaznie chorego psiaka,i wiem,ze jestesmy na straconej pozycji,ale walczymy... nie wiadomo na ile starczy nam sił. Nadziei mam jeszcze duzo...

Bezsilnosc moze człowieka wpedzic w maxymalna depresje,a ja chyba zostane niedługo kłebkiem nerwow.

Nie moge juz wiecej pisac,bo łzy zalewaja klawiature :bigcry:

Posted

Ina

Ważne, że jesteś do końca ze swoim przyjacielem.

Rozstania są najtrudniejsze. Przekonalam się o tym sama...

Nie zdecydowałam się na przyspieszenie śmierci czy uśpienie. Po prostu nie umiałam. Moja suka kochana zgasła sama, po podaniu przeze mnie leku...

To było chyba najcięższe co mnie spotkało.

Nasi przyjaciele są z nami a potem - musimy spotkać się z nimi po Drugiej Stronie.

Ważne, żebyście reazem spędizli ten czas, który Mu pozostał

Ewa

Posted

Ina , cóż ja moge powiedzieć chyba tylko to co wszyscy. Trzymaj się i pomóż psince w cierpieniu.Wiem jak boli serce kiedy traci się ukochanego przyjaciela. Wszyscy jesteśmy z Tobą w Twoim cierpieniu.

Posted

INA,

Chyba najważniejsze jest to, żeby to była Twoja decyzja. Świadoma i odpowiedzialna. Ty znasz Misia najlepiej, Ty go najbardziej na świecie kochasz i on najbardziej na świecie kocha Ciebie.

Ja tak to czułam, kiedy odchodził mój Filip. To była decyzja, którą podjęlismy wspólnie, on i ja, wiedziałam, że on już dłużej nie może tak żyć. Że wywalczyliśmy wszystko co było nam dane. Że już czas. Że najlepsze co mogę zrobić dla mojego ukochanego psa to pozwolić mu spokojnie odejść.

Wiem, jak strasznie boli. Niestety, będzie długo bolało, ale pomyśl o tym, że Misiu już nigdy nie będzie cierpiał.

Postaraj się nacieszyć tymi chwilami, które Wam jeszcze zostały, zapamiętaj wszystko co najlepsze.

Trzymaj się...

Posted

INA wiem co czujesz dzis mija tydzień jak odszedł Gizmo. Nie umiem sobie jeszcze poradzić. Gizmo też był chory i też liczyliśmy na jakiś cud ale było coraz gorzej. Podjęcie decyzji o zakończeniu jego męczarni było koszmarem (nie wiedziałam że to tyle trwa u weta). Byłam z nim dopóki nie usnął.

Pamiętaj o jednym, że zwierzakowi można ulżyć on jest za to bardzo wdzięczny (widziałam to w oczkach mojej psinki).

Nie trzeba się smucić trzeba się cieszyc że piesek był z nami i że go kochaliśmy i robiliśmy dla niego wszystko co najlepsze.

Pamiętaj o tym że robisz dla niego wszystko z miłości i on to wie nawet jak się zdecydujesz na ten ostatni krok pies będzie ci za to wdzięczny.

Trzymaj się (jakby co jestem tu i jakoś spróbuję pomóc).

Posted

W TEJ CHWILI URYWAM SIE Z PRACY DO MOJEGO MISIA

CHCĘ BYC Z NIM JAK NAJDŁUŻEJ.

Momentami jestem taka wściekła na wszystko na wszystkich na siebie.

Za to że możE to moja wina może czegos nie dopilnowałam, na mojego pecha, na los, dlaczego mi odbiera mojego Misia? TO NIESPRAWIEDLIWE!

WAYPŁAKALAM W PRACY (DZIŚ NIE BYŁO SZEFA) WSZYSTKIE ŁZY.

W domu przy Misiu nie moge płakać on tego nie lubi. Nie lubi jak sie smucę jak płacze.Jest wtedy taki smutny zwija sie w kłebuszek albo kładzie łepek na kolanach i patrzy prosto w oczy. On jest jesze taki malutki a tyle rozumie.Szybko wydoroślał.

DZIĘKI ZA SŁOWA OTUCHY .WSZYSTKIM DOGOMANIAKOM.

Banjo ja sobie nie wyobrażam żebym mojego Misia mogła pożegnać( spokojnie).PODZIWIAM CIĘ.

Chyba nie jestem taka dzielna./ Jak to bedzię przecierz ja wpadne w histerie. :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry:

NIE NIE MYŚLE O TYM.

Posted

Wiem jak strasznie Ci trudno Ina... :cry: :cry: :cry: Tez całkiem niedawno przeżywałam śmierć przyjaciela... odeszła sama... :cry: :cry: :cry:

Wiem, najgorsza jest ta bezsilność, co by się nie zrobiło przyjaciel i tak odejdzie... :cry: :cry: Jestem z TOBĄ całym sercem!!!!!!!!!!!! Wierzę, że podjęłaś słuszną decyzję... :( piesek nie będzie się męczył, będzie już w Psim Raju... :) nic Go nie będzie już bolało, będzie czekał tam na Ciebie!!! Podziwiam Cię za to, że potrafisz podjąć taką decyzję... :( jak bym chyba nie mogła... :cry: :cry: :cry: Ty potrafiłaś... !!

Trzymaj się !!! Bądź silna!!! Jesteśmy z Tobą!!!

Dalmati & Maja... :cry: :cry:

Posted

Ina łzy to ja nie wiem skąd mi się biorą bo tyle to chyba nie można ich mieć. Nie martw się wszystko będzie dobrze dasz sobie radę jak do tego dojdzie . Teraz przytulaj psinkę i całuj później te wspomnienia pomagają. Ja pocieszam się tym że Gizmo już jest spokojny nie cierpi i cieszę się, że był z nami te 9 lat. Piesek nie chce zebyś z jego powodu była smutna na pewno woli żebyś się cieszyła ze byliście razem.

Uśmiechnij się wszystko będzie dobrze

Posted

Jesteś dzielna INA.

Nawet nie wiesz jaka siła drzemie w człowieku.

Ja też myślałam, ze nie wytrzymam, że wpadnę w histerię.

A byłam spokojna i wyciszona, bo takiej mnie potrzebował Mój Pies.

Pamiętaj, że Misiek będzie szczęśliwy.

Posted

Vet powiedział mi,zebym spojrzała na chorobe mojego psa z innej strony:

Pies ma szczescie,ze trafił akurat do nas, walczymy o jego zycie jak tylko mozemy, jest otoczony miłoscia. Moze nie miałby tyle szczescia gdyby nie był u nas i juz dawno by nie zył.

Zrobiłas co było w Twojej mocy, nie mozesz sie za nic obwiniac, Twoj Misiek to wie i Ty tez.

Trzymaj sie . Jestes dzielna.

Posted

INA trzymaj się jesteśmy z tobą. Twój piesio miał naprawdę wielkie szczęście że trafił do ciebie i był otoczony miłością.

Na pewno się jeszcze kiedyś spotkacie na Tęczowym Moście. On na pewno o tobie nie zapomni i tam będzie na ciebie czekał.

Trzymaj sie cieplutko i ucałuj Misia

Posted

INA : Dziś o 7.29 wysłałam Ci wiadomość na prv - napisz na forum czy doszła bo coś mi się "mieszało " z logowaniem. (i nadal szwankuje) M...

Posted

Faro - nie otrzymałam wiad. na prv.

banjo - jak Ty sobie z tym radzisz? Jak można poradzic sobie po odejścciu przyjaciela? gdy wszędzie pełno psich zabawek, kocyków, niedojedzinych gryzaków, miseczek, witamin- spejalnie przywiezionych z daleka. gdy zostaje karma niedojedzina gdy album ugina sie od zdjęc a każdy kont w domu, każde

miejsce w parku czy w ogródku przypomina ci ....

Kupiłam taki specjalny szamponik dla Misia i na świątka mieliśmy go ładnie umyć..............

Coztego- dzięki że od początku wspierasz mnie;masz racje Misiu gdy wczoraj zapłkałam( cichutko) on to zaraz usłyszał wpadł w popłoch i zrobił sie taki smutny. Przy nim wyciszyłam się uspokiłam.

W nocy dawniej wcale nie chciał wchodzic do łóżka( straszny indywidualista) a teraz tak sie tuli..... .Całą noc prztulał się i chciał spać

tak bliziutko że prawie nie mogłam złapać oddechu.

W nocy mam jeszcze dobre sny( Misiu jest przy mnie) TO podświadomie odpycham od siebie jak najdalej jakby to było w dalekiej :roll:

przyszłości. :roll: Najgorzej jest rano gdy wracam do rzeczywistosci( gdy widze że Misiu jest coraz słabszy)

mam ochotę szybko jechac do weta i podawac mu kroplówkę.

Potem rozsądek zwycięża....?

Posted

Ina - teraz wychodzę do pracy - a jak wrócę to pewnie Ty nie będziesz miała dostępu do komputera. napisze jednak na prv raz jeszcze to co chciałam powiedzieć tylko Tobie a co jest związane z miimi bardzo osobistymi przeżyciami z okresu gdy walczyłam o życie Sokratesa.

Pamietaj, że Misiu żyje tu i teraz i nie rozumie dlaczego musi cierpieć, dlaczego ktoś stale Go kłuje i robi inne bolesne rzeczy .... . Dziś zanjąc waszą sytuację wiem, że z mocznicą sie nie wygra to tylko kwestia przedłużeniażycia o tydzień , dwa - może krócej lub trochę dłużej ALE JAKIM KOSZTEM (nie myślę o finansach). Najgorsze jest to , że nie wiemy czy nasz piesiu tego chce, i musimuy same to odczytać z Jego oczu, zachowania. Kochasz Misia i na pewno odczytasz dobrze Jego wolę.

Ważne byś była z nim jak najwięcej i.... gdy przyjdzie TA chwila, by usypiał czyjąc się bezpieczny i kochany . A jak z tym sobie radzic ???

Napiszę resztę na prv. Myślę , że Ejkum - Kejkum też odezwie sie do Ciebie. teraz jest u babci na Mazurach i o niczym nie wie. M...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...