xxxx52 Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 Proces mojej adopcji. Pieska dobrze poznanego pod wzgledem charakteru(mam obraz do jakiej rodziny sie nadaje)wstawiam opis i czekam na ciekawe jak dla mnie propozycje(nie odpowiadam na e-maile bez podpisu,zaczynajace sie od "ile kosztuje""biore psa z litosci"prezent gwiazdkowy lub urodzinowy" Zapraszam do siebie do domu wpierw jedna rodzine pozniej druga,analizuje."ciezkim porodem"jest wybor ,jest to dla mnie meka. zawoze pieska ,rownoczesnie robie kontrole.Zdarza sie ,ze pieska nawet po tym wyborze nie zostawie,a decyduje sie na inna rodzine. przy adopcji zastrzegam sie ,ze w razie sytuacji losowych piesek MUSI wrocic TYLKO do mnie .W przypadku suczek jak adoptuje mlodzutka suczke,pisze z uzgodnieniem przyblizona date kastracji.Nie wpisuje w umowie adopcyjnej tylko komorkowych numerow Robie zdjecia i otrzymuje zdjecia .Po adopcji mam kontakt z rodzinami. Nie adoptuje : -szczenikow dla dzieci ponizej 8 lat(zalezy tez w duzym stopniu od nastawienia do zwierzat rodzicow) -nie adoptuje mlodzutkich pieskow babciom dziadkom ,ktorzy skanczyli +-65 rok zycia(siwy pies do siwej glowy) -nie adoptuje rodzinom jezeli obydwoje pracuja na 8 godzin,chyba ze maja opiekunke albo jedno z osob pracuje 4 godziny -adoptuje do rodzin szczeniaki ,ktory musi byc 24 godzin pod opieka jednej osoby z rodziny. -przy psach trudniejszych zalatwiam psiego psychologa -przy szczeniaczkach,i pieskach nie ulozonych zalecam pojscie do psiej szkoly Jest tyle do powiedzenia , kazdy dzien przynosi zawsze cos ciekawego gdyz zajmowanie sie zwierzetami i obserwowanie jest to pasja ,do nasladowania.Gdyz jak juz pisalam pieski wyciagane ze schronisk w duzym przypadku przedstawiaja sie zupelnie inaczej niz w domu.Dlatego wazne jest zabieranie tych biedakow do domu,dla dokladniejszego poznania celem wybrania najodpowiedniejszch ludzi .jest to duza szansa ,ze piesek pozostanie do konca swego zycia w danej rodzinie.Unikniemy powrotow.A o to chodzi ,zeby wlasciciele byli szczesliwi i czworonog.:lol: ******************** Posty zostały wydzielone z tego tematu http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=8851131#post8851131 - Moderator Quote
Cavisia Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 xxxx52 napisał(a): Nie adoptuje : -szczenikow dla dzieci ponizej 8 lat(zalezy tez w duzym stopniu od nastawienia do zwierzat rodzicow) -nie adoptuje mlodzutkich pieskow babciom dziatkom ,ktorzy skanczyli +-65 rok zycia(siwy pies do siwej glowy) -nie adoptuje rodzinom jezeli obydwoje pracuja na 8 godzin,chyba ze maja opiekunke albo jedno z osob pracuje 4 godziny -adoptuje do rodzin szczeniaki ,ktory musi byc 24 godzin pod opieka jednej osoby z rodziny. -przy psach trudniejszych zalatwiam psiego psychologa -przy szczeniaczkach,i pieskach nie ulozonych zalecam pojscie do psiej szkoly Wiesz, ja jako hodowca jestem w szoku ciężkim po tym co napisałaś :crazyeye:. Rozumiem, że bierze się pod uwagę wiek dzieci, ale bez przesady! Moja sunia z ostatniego miotu poszła do rodziny, gdzie jest dwójka dzieci - 4 i 7 lat i dom jest naprawdę wspaniały. Dzieci i pies doskonale się dogadują, byłam, odwiedzałam i jak na mój gest to chyba nawet za dobrze. Drugie moje szczenię poszło do starszego małżeństwa,jedno 62, drugie 67 i również dom najlepszy z możliwych. Choć na spokojnie porozmawiałam również o sytuacji, kiedy będą problemy z opieką nad psem. To trzecie to już genialne - czy ty nie pracowałaś, nie pracujesz? Szczenięta i dorosłe psy doskonale jak najbardziej mogą być w domach, gdzie pracuje się po te 8 godzin. Niestety pracować trzeba i ja bym się obawiała bardziej domu, gdzie się nie pracuje, niż tam gdzie się pracuje. A co do "bycia" przy szczeniaku 24 godziny/dobę - to ja wręcz przestrzegam przed tym. To jest absolutnie złe i rodzi w przyszłości kłopoty. Szczenię czy dorosły pies musi zostawać w domu, musi być tego nauczone. Czwartego nie rozumiem? Czy naprawdę uważasz, że szczenię powinno mieć 24/24 kogoś "stojącego mu na głową"? No gratuluję pomysłu, aż szkoda pomyśleć, co będzie jak pies będzie musiał zostać sam. Quote
Guest Elżbieta481 Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 Cavisia-a dlaczego obawiałabyś się domu gdzie się nie pracuje?Nie rozumiem,ja np.nie pracuję.Co z tego wynika? Wg mnie każde uogólnienie jest błędne,a każdy dom powinnien mieć,,indywidualne rozpoznanie,, Elżbieta Quote
Guest Elżbieta481 Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 A dlaczego obawiać się domu w którym jest osoba niepracująca?Nie rozumiem,ja np.nie pracuję.Co z tego wynika? Ja uważam,że dom w którym jest osoba niepracująca jest dobrym domem szczególnie gdy pies wymaga leczenia,szczeniak nauczenia czystości. A co np z ludżmi,którzy nie są młodzi?Czy ich wiek stanowi dyskwalifikację?Jeśli tak to jaka winna być granica wieku do którego wyadoptujemy psa? Ludziom 30-40 letnim tak,a tym co 50,55 już nie?Czy np.my w średim wieku gdyby zabrakło naszego psa,to juz nie mamy prawa przygarnąć następnego? Elżbieta Quote
xxxx52 Posted November 11, 2007 Author Posted November 11, 2007 Cavisia-moja droga mnie stac na takie wymagania,gdyz jestem wymagajaca i nic na to nie poradze.Z biegiem lat te wymagania wzrastaja.moze gdybym byla w Polsce myslalabym podobnie jak Ty,ale obecnie jest inczej.Wiesz o hodowcach z biegiem lat,wybacz mam takze okreslone zdanie.Nie miej mnie za zle, ale za duzo widze obserwuje i czytam,i mam" hodowcowa alergie" Quote
ARKA Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 waldi481 napisał(a):a tym co 50,55 już nie?Czy np.my w średim wieku gdyby zabrakło naszego psa,to juz nie mamy prawa przygarnąć następnego? Elżbieta ;) maja ale chyba nie szczeniaka, dla kazdego JEST ale ODPOWIEDNI i tez wiekowo pies;) Ja sama, tez po 50-stce, napewno nie adoptowala bym juz mlodziutkiego a tym bardziej szczenie psa. Quote
Cavisia Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 xxxx52 napisał(a):Cavisia-moja droga mnie stac na takie wymagania,gdyz jestem wymagajaca i nic na to nie poradze.Z biegiem lat te wymagania wzrastaja.moze gdybym byla w Polsce myslalabym podobnie jak Ty,ale obecnie jest inczej.Wiesz o hodowcach z biegiem lat,wybacz mam takze okreslone zdanie.Nie miej mnie za zle, ale za duzo widze obserwuje i czytam,i mam" hodowcowa alergie" xxx52, alergię możesz mieć i urazy również. Ale zawsze od ludzi wymagam rozsądku i odpowiedniego podejścia do psów. Kwestia "stać -nie stać" myślę że akurat ciebie nie dotyczy, bo po pierwsze nie hodujesz, nie masz planowanych szczeniąt, które ewentualnie musiałyby u ciebie zostać. Ja decyduję się na szczenięta bo mnie na to stać - czy to na wydatki nieprzewidziane, czy to koszt pozostania szczenięcia w domu. Ty z kolei bierzesz psy ze schronisk, szczenięta (tak? - bo tak dokładnie was nie znam?) i szukasz im domu. I dobrze, ale czy czasem za szybko nie dyskwalifikujesz domów? Ja rozumiem, że pewnie chcesz dobrze, ale czy czasem nie wylewasz dziecka z kąpielą? A o "wyadoptowujących" hodowcy też mają swoje zdanie. Bardzo często trafiają do nas potem ludzie z pytaniami, prośbami, błaganiami o radę, bo pies który został adoptowany ma problemy z psychiką, zdrowiem i masą innych rzeczy. Też musimy to naprawiać. Dodam, że robimy to zupełnie bezinteresownie, udzielam rad za darmo - choć to moja wiedza, nauka i czas. Dla mnie to jest niestety efekt braku wiedzy i przygotowania osób które wybierają domy - przykre to czasem, kiedy np. duży, dość ostry pies trafił do domu z dziećmi (nie wcale małymi). A to przykład z przed paru dni. A generalizować nie można - zarówno w jedną, jak i drugą stronę. Quote
ARKA Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 Cavisia napisał(a):Drugie moje szczenię poszło do starszego małżeństwa,jedno 62, drugie 67 i również dom najlepszy z możliwych. Choć na spokojnie porozmawiałam również o sytuacji, kiedy będą problemy z opieką nad psem. Nie wątpie,ze teraz jest najlpeszy z mozliwych ale......... Mozesz napisac czego ta rozmowa konkretnie dotyczyla, jesli cos sie stanie opiekunom, szczegolnie w tym wieku juz. Nie zapominaja,ze rozmawiamy o psach po przejsciach, z NIEZNANĄ przeszloscia a nie psach hodowlanych, hodowanych w DOMU. Quote
xxxx52 Posted November 11, 2007 Author Posted November 11, 2007 dziewczyny nie czuje sie staro,energi ma za dwoch"ale poniewaz mam duzo do czynienia z dojrzalymi psami ,dlatego uwazam ze dojrzaly piesek czy w podeszlym wieku jest o wiele mniej wymagajacy,nie musze uczyc go czystosci,obserwowac co z niego wyrosnie.mam poprostu pieska doroslego ,z okreslonym charakterem,potrzebami psa odpowiedniego dla mojego charakteru,a szczeniaki czy to z papierami czy ze schroniska to zo duza praca,obowiazki,wymagania,to nie dla mnie i mysle ,ze nie dla kazdego.szczegolnie powinni ludzie ,kiedy nie mieli wczesniej kontaktu z psami zabierac psa dojrzalego malo wymagajacego dobrze opisanego poznanego przez wolontariuszki ze schronisk. ewenementem jest moja mama ma skonczone 75 lat i chodzi ze swim owczarkiem niemieckim juz 3 rok 3x w tygodniu do psiej szkoly(pies jest po przejsciach z Polski)ale ustalililsmy ,ze ja zajme sie psem gdyby........... Quote
Cavisia Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 ARKA napisał(a):Nie wątpie,ze teraz jest najlpeszy z mozliwych ale......... Mozesz napisac czego ta rozmowa konkretnie dotyczyla, jesli cos sie stanie opiekunom, szczegolnie w tym wieku juz. Nie zapominaja,ze rozmawiamy o psach po przejsciach, z NIEZNANĄ przeszloscia a nie psach hodowlanych, hodowanych w DOMU. Rozmowa dotyczyła opieki nad psem, kiedy sytuacja życiowa spowoduje niedołężność, niemożność wyprowadzania czy opieki, dotyczyła także odejścia jednego lub obojga małżonków. Wypowiedzi mnie jak najbardziej satysfakcjonowały, ponadto mam umowę i prawo pierwokupu psa, więc naprawdę nie widzę problemu. Strasznie nie lubię generalizowania.Gdyby ktoś tak generalizował to 20 lat temu w moim domu nie byłoby psa, bo dzieci miały 5 lat, były osoby w domu powyżej 65 rż., pracowali wszyscy powyżej nawet 8 godzin. Mimo to nasz pies przeżył z nami szczęśliwie 15 lat, jeździł, mieszkał był kochany. Ot generalizacja... Quote
ARKA Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 Cavisia napisał(a): A o "wyadoptowujących" hodowcy też mają swoje zdanie. Bardzo często trafiają do nas potem ludzie z pytaniami, prośbami, błaganiami o radę, bo pies który został adoptowany ma problemy z psychiką, zdrowiem i masą innych rzeczy. Cavisia, a jak myslisz, skad sie biora pieski w typie danej rasy? Dodam, że robimy to zupełnie bezinteresownie, udzielam rad za darmo - choć to moja wiedza, nauka i czas. Co chcesz przez to powiedziec, ze my to....nie robimy bezinteresownie, nie mamy wiedzy, nie uczymy się. Nie bardzo to rozumiem, co napisalas. Mysle,ze generalizujesz poprostu. Z jednej strony sie nie dziwie, jak sie poczyta na pwp, prawie kazdy(anonimowe osoby) jest specjalista od adopcji ale jak skolei sie poczyta tez o hodowlach to ILOSC hodowli przebija te adopcje. Czy chcesz powiedziec ze 99.9% hodowcow to specjalisci od zwierząt domowych, psow? Jakie weryfikuje sie osoby, ktOre chcą zalozyc hodowle? Quote
Cavisia Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 ARKA napisał(a):Cavisia, a jak myslisz, skad sie biora pieski w typie danej rasy? Co chcesz przez to powiedziec, ze my to....nie robimy bezinteresownie, nie mamy wiedzy, nie uczymy się. Nie bardzo to rozumiem, co napisalas. Mysle,ze generalizujesz poprostu. Z jednej strony sie nie dziwie, jak sie poczyta na pwp, prawie kazdy(anonimowe osoby) jest specjalista od adopcji ale jak skolei sie poczyta tez o hodowlach to ILOSC hodowli przebija te adopcje. Czy chcesz powiedziec ze 99.9% hodowcow to specjalisci od zwierząt domowych, psow? Jakie weryfikuje sie osoby, ktOre chcą zalozyc hodowle? Arko, myślę, że się nie zrozumiałyśmy. xx52 pisała , że ma takie warunki adopcji, bo stać ją na to. W domyśle, ja sprzedałam np. starszym osobom, bo mnie na to nie stać. Cóż, nie będę dyskutowała o kwotach, bo myślę, że xx52 by się zdziwiła, ale mniejsza z tym. Stać mnie na hodowlę, na szczeniaki to je mam. To, że pomagam bezinteresownie to moja sprawa. Bezinteresownie, bo nie biorę od nikogo za to pieniędzy. A specjaliści - ci prawdziwi biorą spore pieniądze, i słusznie, bo z tego żyją. Poza tym słowo specjalista jest nadużywane, pokażcie mi na dogo jednego specjalistę od adopcji? Bo podejrzewam , że każdy, we własnym JA, uważa sie za wybitnego, nieomylnego i najlepszego. Hodowców kontroluje ZK, szczenięta są oglądane przez komisję, psy dopuszczane do rozrodu są kontrolowane na wystawach. Adpoptujący nie mają ŻADNEJ kontroli, co pokazują wątki - bez odpowiedzi choćby o Sali czy Perraszku. Przykre, ale prawdziwe. Quote
xxxx52 Posted November 11, 2007 Author Posted November 11, 2007 Cavusia -moja droga bym musiala zalozyc nowy watek o nieprawidlowosciach w hodowlach,o przestepstwach w hodowlach i o ZK np,w Poznaniu ktorego dzialanie potepiam.Ale to nie w tym watku. Quote
Guest Mrzewinska Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 Pieski w typie rasy biora sie przede wszystkim stąd, że ludzie kupujący psy rodowodowe nie chcą wydawać niemałych środków na uzyskanie uprawnien do hodowli i rozmnażają bez tego - a że znajdują chętnych na "bezpapierowe", to i właściciele tych "po rodzicach z papierami" - mnożą dalej. Przynależność do Związku nikogo nie uszlachetnia, ale można w Związku wiele zgodnie z prawem, przeopisami hodowlanymi kontrolować - a i władze zmienic można bez trudu, byle znaleźli sie chętni. Hodowli "bezpapierowych" nie kontroluje nikt. Kanty sa wszdzie - chyba ten wątek nie wynikł z pełnego zaufania do działania ludzi zajmujących się adopcją???? A co do generalizowania komu jaki pies - już na emeryturze zdecydowalam sie na szczeniaka malinois, czyli jednego z trudniejszych w prowadzeniu i bardziej żywiołowych psów. Nie sądzę, aby bylo to ze szkodą dla tego zwierzęcia. Jeśli ktoś uważa inaczej - zapraszam na wspólny trzygodzinny trening. I nikt nie musi sie martwić, co będzie z Raszką, jesli ja zniedołężnieję lub umrę wczesniej od niej. Po skonczeniu 60 lat nie traci się poczucia odpowiedzialności - chyba że ktoś był całe życie nieodpowiedzialny, ale to i tak niczego nie stracił. Zofia Quote
niufek Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 Cavisia napisał(a):Arko, myślę, że się nie zrozumiałyśmy. xx52 pisała , że ma takie warunki adopcji, bo stać ją na to. W domyśle, ja sprzedałam np. starszym osobom, bo mnie na to nie stać. Cóż, nie będę dyskutowała o kwotach, bo myślę, że xx52 by się zdziwiła, ale mniejsza z tym. Stać mnie na hodowlę, na szczeniaki to je mam. To, że pomagam bezinteresownie to moja sprawa. Bezinteresownie, bo nie biorę od nikogo za to pieniędzy. A specjaliści - ci prawdziwi biorą spore pieniądze, i słusznie, bo z tego żyją. Poza tym słowo specjalista jest nadużywane, pokażcie mi na dogo jednego specjalistę od adopcji? Bo podejrzewam , że każdy, we własnym JA, uważa sie za wybitnego, nieomylnego i najlepszego. Hodowców kontroluje ZK, szczenięta są oglądane przez komisję, psy dopuszczane do rozrodu są kontrolowane na wystawach. Adpoptujący nie mają ŻADNEJ kontroli, co pokazują wątki - bez odpowiedzi choćby o Sali czy Perraszku. Przykre, ale prawdziwe. Wlasnie to jest ten problem ,gdy ktos sie uwaza za "specjaliste " W adopcjach nie ma gwarancji ,ze to co robimy ,robimy w 100% prawidlowo .Jedyne co moezemy ,to z kazdego popelnionego bledu wyciagnac wnioski by tego bledu nie popelnic ponownie .Nie istnieje cos takiego jak instrukcja dotyczaca adopcji .Powinnismy jednak sluchac innych , czytac , miec czas dla nowych rodzin ,miec czas dla psow , starac sie dopasowyc psy i rodziny tak by obie strony byly szczesliwe z tego wyboru . Nie ma specjalistow od adopcji .Sa jedynie solidne adopcje lub "tasmowe,masowki " Quote
ARKA Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 Cavisia napisał(a): Poza tym słowo specjalista jest nadużywane, pokażcie mi na dogo jednego specjalistę od adopcji? Bo podejrzewam , że każdy, we własnym JA, uważa sie za wybitnego, nieomylnego i najlepszego. Ja nie uwazam sie za specjaliste od adopcji aczkolwiek, przeszkolenie z własnej woli odbyłam, w HSUS, 'zachowania i adopcja zwierząt'. Mimo,ze juz robilam jakies adopcje wczesniej, uważalam, ze jest mi to poprostu bardzo potrzebne, po co mam odkrywac ameryke, kosztem byc moze zycia zwierząt-nieudane adpocje. Z mlekiem matki nie wyssysa sie doswiadczenia i wiedzy. Hodowców kontroluje ZK, szczenięta są oglądane przez komisję, psy dopuszczane do rozrodu są kontrolowane na wystawach. Cavisia ja sie pytalam o LUDZI, ktorzy maja zamiar otworzyc hodowle, jak ONI są, czy są, weryfikowani przez ZK. Adpoptujący nie mają ŻADNEJ kontroli, Masz na mysli wyadoptowujacych czy tez przeprowadzajacych adopcje, tak? Quote
ARKA Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 Mrzewinska napisał(a): A co do generalizowania komu jaki pies - już na emeryturze zdecydowalam sie na szczeniaka malinois, czyli jednego z trudniejszych w prowadzeniu i bardziej żywiołowych psów. Nie sądzę, aby bylo to ze szkodą dla tego zwierzęcia. Jeśli ktoś uważa inaczej - zapraszam na wspólny trzygodzinny trening. I nikt nie musi sie martwić, co będzie z Raszką, jesli ja zniedołężnieję lub umrę wczesniej od niej. Po skonczeniu 60 lat nie traci się poczucia odpowiedzialności - chyba że ktoś był całe życie nieodpowiedzialny, ale to i tak niczego nie stracił. Zofia Pani Zofia, Ja osobiscie uwazam, ze jest czas na posiadanie dzieci tak jak i czas na posiadanie psa szczeniaka. Nie wiem jaka jestem-czy odpowiedzialna czy nie ale zawsze uwazalam; nie licz na innych, przede wszystkim licz na siebie. Dlatego mając tyle lat ile mam, wiem ze juz szczeniak nie moge brac czy tez kociaka. Najmlodszy moj kot ma trzy lata i juz sie boje czy Fiona mnie nie przezyje, no taka jestem i juz. I to nie chodzi o to czy dam rade wychowac psa, od malego, ale co z nim się stanie jak mnie zabraknie. I biorąc po uwage to, co widzę-starsze juz psy, po smierci opiekunow w schroniskach, które KOMPLETNIE są bezradne, jestem przeciwna wyadoptowywaniu mlodych psiakow, szczeniat, starszym osobom. Testamenty, zabezpieczenia prawne, to FIKCJA! Zycie, pokazuje co innego-rodzina kłoci sie o majtek, nagle okazuje sie ze nie ma w ich domu ani miejsce dla psa czy kota, ani czasu ani SERCA,dla ukochanego futrzaka bliskiej im osoby-takie scenariusze pisze prawdziwe zycie. Quote
xxxx52 Posted November 11, 2007 Author Posted November 11, 2007 ARKA-podobnie mysle jak Ty i co ciekawe coraz czesciej spotykam sie z tym rozsadnym stwierdzeniem:lol: Quote
Hakita Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 ARKA napisał(a):Pani Zofia, Ja osobiscie uwazam, ze jest czas na posiadanie dzieci tak jak i czas na posiadanie psa szczeniaka. Nie wiem jaka jestem-czy odpowiedzialna czy nie ale zawsze uwazalam; nie licz na innych, przede wszystkim licz na siebie. Dlatego mając tyle lat ile mam, wiem ze juz szczeniak nie moge brac czy tez kociaka. Najmlodszy moj kot ma trzy lata i juz sie boje czy Fiona mnie nie przezyje, no taka jestem i juz. I to nie chodzi o to czy dam rade wychowac psa, od malego, ale co z nim się stanie jak mnie zabraknie. Arko, nie zgodzę się...a to tylko dlatego, że i bardzo młode osoby odchodzą z naszego świata... Nigdy nie znasz dnia i godziny... "Jesteś młodą, zdrową osobą, adoptujesz szczeniaka i nagle giniesz w wypadku..." To tylko założenie, ale jak bardzo prawdziwe... A czy ja, jako osoba dość młoda, ale w pewnym sensie chora (problemy z kregosłupem, guz w głowie, itp...) nie mogę zaadoptować szczeniaka, czy kociaka? Bo właśnie wydałam na siebie wyrok? Nie mogę, bo nie wiem, czy za 2 miesiące żyć nie będę? Choć obecnie czuję się dobrze, a nawet bardzo dobrze... Nie można generalizować w żadnym przypadku... Oczywiście wyadoptowanie szczeniaka osobom w wieku 70 lat byłoby nierozsądne, ale nie generalizujmy... Życie nigdy nie jest takie jakiego byśmy chcieli i nigdy nie wiemy, kiedy przestanie być życiem... Kartki dla każdego są zapisane, ale my ich treści nie znamy...stety lub niestety... Quote
ARKA Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 xxxx52 napisał(a):ARKA-podobnie mysle jak Ty i co ciekawe coraz czesciej spotykam sie z tym rozsadnym stwierdzeniem:lol: Wiesz, moj Syn kocha moje psy i koty, kocha zwierzeta, tak byl wychowany. Sam pomagal i pomaga, na tyle ile moze, zwierzetom w potrzebie, ale nie moge go uszczesliwiac na silę.:shake: Tak jak i on wie, ze nie chcę byc jeszcze babcią:evil_lol: Quote
xxxx52 Posted November 11, 2007 Author Posted November 11, 2007 ............................... Quote
xxxx52 Posted November 11, 2007 Author Posted November 11, 2007 Hakita-nie zgodze sie z Toba,gdyz prawdopodobienstwo zachorowalnosci na choroby,nieporadnosc to narazona jest grupa ludzi w starym wieku nie mlodych .ile statystycznie nieporadna nie dajaca sobie rade w zyciu jest mloda generacja,a jaka nieporadna grupa sa seniorzy? Kilka lat temu adoptowalam pieska 6miesiecznego pieska pani ,mieszkajacej z pobliskiej wioski.Miala wtedy 70 lat i mieszkala w ogromnym domu z ogrodem, z 40 letnia corka,w umowie corka podpisala ,ze przejmie pieska w razie choroby ,lub wypadku losowego.Po 2 latach dostaje telefon ,ze ta starsza pani ma problemy z kolanami i nie moze choodzic na spacery z Hela,a corka sie rozwiodla i nie przejmie pieska.No coz ja zrobilam,starsza dama miala tak dlugo pieska u siebie w domu ,az ja Heli nie znalazlam domku.Starsza pani dostala numer telefonu od nowch wlascicieli suczki i utrzymuja bardzo dobry kontakt. Od tego czasu zmienilam sie i nie wierze obiecankom nawet na papierze. Quote
ARKA Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 Hakita napisał(a):Arko, nie zgodzę się...a to tylko dlatego, że i bardzo młode osoby odchodzą z naszego świata... Nigdy nie znasz dnia i godziny... "Jesteś młodą, zdrową osobą, adoptujesz szczeniaka i nagle giniesz w wypadku..." To tylko założenie, ale jak bardzo prawdziwe... A czy ja, jako osoba dość młoda, ale w pewnym sensie chora (problemy z kregosłupem, guz w głowie, itp...) nie mogę zaadoptować szczeniaka, czy kociaka? Bo właśnie wydałam na siebie wyrok? Nie mogę, bo nie wiem, czy za 2 miesiące żyć nie będę? Choć obecnie czuję się dobrze, a nawet bardzo dobrze... Nie można generalizować w żadnym przypadku... Oczywiście wyadoptowanie szczeniaka osobom w wieku 70 lat byłoby nierozsądne, ale nie generalizujmy... Życie nigdy nie jest takie jakiego byśmy chcieli i nigdy nie wiemy, kiedy przestanie być życiem... Kartki dla każdego są zapisane, ale my ich treści nie znamy...stety lub niestety... Hakita masz racje. Nikt nie zna swojego dnia ani godziny, tak naprawde. Wypadki losowe:shake: Kazda adopcja jest sprawą indywidulaną-nie przekreslam osob chorych, ABSOLUTNIE, ale mam pewne zasadu co do adopcji, ktorych sie staram trzymac. Quote
Hakita Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 Hakita-nie zgodze sie z Toba,gdyz prawdopodobienstwo zachorowalnosci na choroby,nieporadnosc to narazona jest grupa ludzi w starym wieku nie mlodych .ile statystycznie nieporadna nie dajaca sobie rade w zyciu jest mloda generacja,a jaka nieporadna grupa sa seniorzy? Od tego czasu zmienilam sie i nie wierze obiecankom nawet na papierze. xxxx52 nie zgodzę się teraz i nigdy tego nie zrobię... Prawdopodobieństwo prawdopodbieństwem, nieporadność i kalectwo w wieku niewyobrażalnym dla kogokolwiek również...jak i statystyka statystyką, ale jak napisała ARKA... Nikt nie zna swojego dnia ani godziny, tak naprawde. Wypadki losowe:shake: WYPADKI LOSOWE... I to niemalże z podkreśleniem... Jak również napisałam, że adopcja szczeniaka osobom w wieku 70 lat, byłaby bardzo nierozsądna... I to są właśnie indywidulane adopcje, przy których jedni będą mieć obawy, a inni zupełnie nie...i nie mówię tu nawet o osobach chorych, dla których bardzo często obcowanie ze zwierzęciem daje o wiele więcej i potrafi UZDROWIĆ, niż farmakologia... Piszę o zdrowych ludziach, o nas wszystkich, dla których ta data nie jest znana... Quote
Guest Mrzewinska Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 Rezygnuje z dalszych komentarzy. Zofia Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.