Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Trzymam mocno jak ............. !!!! nie powiem co, bo .... !!!!;););)
Po prostu trzymam, tak że mocniej już nie można... !!!!!!!!!!!!!!!:roll::roll::roll:

  • Replies 197
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

żeby być całkiem na bieżąco z Wami chciałam powiedzieć, że Misiek już od kilku godzin w nowym domu :smile:

dzisiejszy dzień, mnie tak wykończył ;-) że już nie mam siły opisywać co i jak, ale jutro wszystko napiszę!

to moja pierwsza adopcja....

Posted

:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:

Posted

O tym, że Miśiek jedzie dowiedziałam się w piątek w nocy.
Więc nowego właściciela poinformowałam z samego rana...

Mieliśmy się spotkać o 9.30 na posesji... stary właścicel pojawił się dopiero o 10.30...

Droga przebiegała bdb - Misiek cały czas spał, w samochodzie zrobiło mu się wreszcie ciepło, całą drogę spędził przytulony do mojej ręki :)

Zatrzymywaliśmy się 2 razy, ale on nie nie wychodził samochodu, budził się, ale się nie wybierał na zwenątrz.

Jak dojechaliśmy na miejsce, nowy właściciel wyprowadził Miśka z samochodu. Misiek bez problemów wysiadł. Witało go 6 osób, wszyscy powiedzieli że jest śliczny :loveu:
Misiek zrobił obchód na smyczy, potem my weszlismy do domu, a Misiek został "z chętną" do zostania z nim na dworzu. Opowiadali nam o poprzednich pieskach, w lecie Misiek będzie urzędował na działce gdzie jest 1500 metrów :)
Powiedzieli mi, że w poniedziałek pojda z Miśkiem do weta.

Zmartwili się, że on poki co do domu nie wejdzie, ale szybko przestawili budę bliżej domu, położyli kołdrę na której Misiek jechał w samochodzie. Mam nadzieję, że niedługo przekona się, że schody nie są takie straszne...

Misiek spacerował na smyczy w czasie "naszego pobytu", ale na noc został na smyczy obok budy, żeby nie poszedł sam na spacer. Na początku miałam mieszane myśli, ale w końcu chłopak nie zna terenu... to chyba dobre rozwiązanie na pierwsze kilka dni.

Jak odjeżdzaliśmy, Misiek już był obok swojej budy, trochę zjadł, do miski dostał suche papu.
W drodze do Częstochowy, zadzwonił do mnie nowy właściciel i powiedział ze Misiek sam wszedł do nowej budy (nie byłam pewna czy będzie chciał).

Nie mogłam wytrzymać więc rano zadzwoniłam zapytać co i jak, powiedzieli mi, że Misiek dostał michę, chodzą na krókie spacery, bo brzydka pogoda, a nowa buda już opanowana :)

Chyba jest dobrze? :)

Kosztów wyprawy jeszcze nie policzyłam, dzisiaj do wieczora napiszę dokładnie ile kosztowała benzyna i reszta (plus minus - bo nie mam pojęcia o kosztach obrozy, smyczy i misek)
Zostawiłam 100 zł na pierwszą wizytę u weta - szczepienie na wściekliznę, krople do oczu, pchły...

Posted

[FONT=Times New Roman]Widzisz nie taki diabeł straszny…chociaż po tym co mówiłaś o zachowaniu Miśka tez myślałam, że problemem będzie sama jazda a nie tylko wepchniecie go do samochodu. Jak się okazało – Misiek zaskoczył nas wszystkich. [/FONT]
[FONT=Times New Roman]I do budy wszedł !!![/FONT]
[FONT=Times New Roman]Piszesz: chyba jest dobrze?[/FONT]
[FONT=Times New Roman]Alekso – jest SUPER !!!:multi::multi::multi:[/FONT]
[FONT=Times New Roman]I myslę, że Ty jestes bardzo szczesliwa, ze Twoja pomoc dla Miska okazała sie sukcesem.[/FONT]

Posted

wejście do samochodu oczywiście nie było łatwe....
magdyska dziękujemy za pomoc :)
dziękuję też tym wszystkim, którzy chcieli ze mną jechać - napisałam już wcześniej - o tym że będzie można jechać, że wejdziemy "normalnie" do Miśka dowiedziałam się o 1 w nocy... dlatego się nie odezwałam...

wydatki na wyjazd
razem 3 rachunki za paliwo: 254,38 zł
weterynarz: 100 zł
2 miski około 30 zł

Posted

No OLA - jestem z Ciebie dumna :p

Byłam "wirtualno-telefonicznym" świadkiem rozwoju historii MISKA....i choć
były chwile zwątpienia :roll: - niezle mnie zaskoczyłaś :multi::multi::multi:
Nie powiem, sobotni sms mnie zmurował :loveu::evil_lol:

OLA- URATOWAŁAŚ MIŚKA!!! Kosztowało Cię to duuuużo zdrowia - ale tak to jest jak coś się robi pierwszy raz ;) Potem już nie taki diabeł straszny :lol:

Wiesz, w sumie jak tak to wszystko biorę do kupy - MISIEK miał niebywałe szczęście. Przede wszystkim dlatego, że się nim zainteresowałaś, a potem tak szybko znalazł się dom, którego nie można było stracic...

ufffff, jeszcze trzymajmy kciuki przez najbliższy tydzień oby Mis sie łatwo zaadoptował w nowym miejcu, PRZYPOMINAM też o adresatce!!!!!

A co do pierwszej Twojej adopcji... zobaczysz co poczujesz jak dostaniesz
zdjecie Miska za jakis czas :p Taki miód na serce uzależnia :evil_lol:

Dzieki wszystkim na tym wątku ( i nie tylko) , ktorzy pomogli Oli.

Dorzuce cos i ja na Twoje konto. Czy ktoś jeszcze wspomoże finansowo Olę?
- Olga zaoferowala 30,00
- Ciemny 100,00
- ja przeleje 50,00

Zostaje okolo 200,00 pln, ktore Ola wylozyla z wlasnej kieszeni...

Misiek - TY szcześciarzu :loveu::loveu::loveu:

Posted

Gratuluję doprowadzenia do takiego finału tej akcji!!! :-)
Tak jak napisała Mośka - jak się czyta/słucha wieści z nowego domu to wtedy człowiek czuje, że warto było tracić nerwy i poświęcać czas...

Posted

a tak z Waszej praktyki :) jak często mogę dzwonić do nowego domu? :roll:
bo ja to oczywiście chciałabym kilka razy dziennie, ale to raczej nie dobry pomysł :oops:

Posted

[quote name='Mośka']No OLA - jestem z Ciebie dumna :p

Byłam "wirtualno-telefonicznym" świadkiem rozwoju historii MISKA....i choć
były chwile zwątpienia :roll: - niezle mnie zaskoczyłaś :multi::multi::multi:
Nie powiem, sobotni sms mnie zmurował :loveu::evil_lol:

OLA- URATOWAŁAŚ MIŚKA!!! Kosztowało Cię to duuuużo zdrowia - ale tak to jest jak coś się robi pierwszy raz ;) Potem już nie taki diabeł straszny :lol:

Wiesz, w sumie jak tak to wszystko biorę do kupy - MISIEK miał niebywałe szczęście. Przede wszystkim dlatego, że się nim zainteresowałaś, a potem tak szybko znalazł się dom, którego nie można było stracic...

ufffff, jeszcze trzymajmy kciuki przez najbliższy tydzień oby Mis sie łatwo zaadoptował w nowym miejcu, PRZYPOMINAM też o adresatce!!!!!

A co do pierwszej Twojej adopcji... zobaczysz co poczujesz jak dostaniesz
zdjecie Miska za jakis czas :p Taki miód na serce uzależnia :evil_lol:

Dzieki wszystkim na tym wątku ( i nie tylko) , ktorzy pomogli Oli.

Dorzuce cos i ja na Twoje konto. Czy ktoś jeszcze wspomoże finansowo Olę?
- Olga zaoferowala 30,00
- Ciemny 100,00
- ja przeleje 50,00

Zostaje okolo 200,00 pln, ktore Ola wylozyla z wlasnej kieszeni...

Misiek - TY szcześciarzu :loveu::loveu::loveu:

Dziękuje za pomoc i dorzucenie! ;) :)

Poprosiłam,żeby zorganizowali dla niego adresatkę.... zastanawiałam się nawet czy nie kupić i in nie wysłać pocztą, ale nie wiem czy to nie będzie już "przesadna troska"?

Nowych zdjęć już się nie mogę doczekać.... :loveu:

Posted

Dzwoniłam do Miśka.... :)

Misiek sobie bdb radzi :)
Nowi właściciele moim zdaniem są zadowoleni :loveu:

Misiek dostał kropelki do oczu, nie był zachwycony, podobno trochę warczał, ale się udało - cieszę się, że oni się nie zrażają jak on ma "małe fochy"....

Chodzi na spacery, czasami nie chce wracać tą samą drogą ;) cały Misiek, jak z nim kiedyś sama szłam na smyczy (do weta) to ciężko było go przekonać, że moja droga jest lepsza niż jego ;)

Spotkał się z pieskami, które tam mieszkają... suczka oczywiście przypadła mu do gusty, pies.... chłopcy postanowili się ściąć, ale nic się na szczęście nie stało (Misiek jest większy i młodszy, mam nadzieję, że nie będzie chciał zdobyć władzy za pomocą zębów...)

Podobno pokonał sam 2 schodki przed domem, a potem się wycofał... ale 2 to zawsze coś, mam nadzieję, że niedługo zrozumie, że nie takie schody straszne i będzie wchodził, tam gdzie jest zapraszany :)

W budzie śpi nadal na mojej kołdrze, jego nowa Pani, powiedziała mi, że ma drugą starą kołdrę i jak jedna się zamoczy, to ją suszy i trzepie :) zaproponowałam słomę, powiedziała, że suszenie jej nie przeszkadza, a z siana/słomy może się zrobić bajoro... buda w najbliższym czasie przemieści się jeszcze bliżej domu, ponieważ kochany Misianio w nocy postanowił przegryźć smycz i pobiegać po podwórku... dobrze, że nie uciekł cichaczem.... wiedziałam, że jest sprytny, ale tym mnie bardzo zaskoczył ;)
Dzisiaj muszę iść kupić adresatkę - póki co ma karteczkę przypiętą do obroży.

Tak więc chyba wszystko na dobrej drodze.... :multi:

aaaaaaaaaaaaa Misiek zaczął szczekać :) no i oczywiście się bardzo przytula.... :loveu:

Wieści dobre, ale kciuki proszę nadal trzymać!!!!!!!! :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...