brooklyngirl Posted November 29, 2007 Author Posted November 29, 2007 ma_ruda napisał(a):Kiedy przeczytałam historię choroby Twojego pieska, wstyd przyznać, pomyslałam: brooklyngirl miała szczęście. Szczęście, bo wiesz że walczyłaś, że możesz mieć pewność, że podjęłaś w porę właściwą decyzję. Wiem, że w tej sytuacji mówienie o szczęsciu jest niestosowne. Pomyślałam jednak w ten sposób chyba dlatego, że ja do dzisiaj nie mogę się pogodzić z tym, że o nowotworze, który mi odebrał moja sunię dowiedziałam się jeden dzien przed naszym rozstaniem. Też miała guza na śledzionie i podobnie jak w przypadku Twojego pieska, weterynarz dawał 20% szans na powodzenie operacji. Ale chociaż to o 10% więcej, niż wtedy gdy Tobie udało się uratować swojego przyjaciela, mnie się nie udało:placz:. Tylko "dzięki temu" nie musiałam podejmować tej najtrudniejszej decyzji, która wtedy była jedyna alternatywą dla operacji. Teraz nasze pieski biegają beztrosko za Tęczowym Mostem a nam pozostaje nadzieja, że kiedyś znowu będą z nami. Na razie możemy je odwiedzać tutaj i wspominać wspólnie przeżyte lata. droga ma_ruda, nie moge mowic o szczesciu, moze gdybym wczesniej zauwazyla cos..., wiem jednak, ze rak dlugo pozostaje w ukryciu, a gdy sie ujawnia, jest juz za pozno. ty podjelas taka sama decyzje jak ja- walke, wiem, ze tak jak na mnie i na ciebie spadla ta cala sytuacja jak grom z jasnego nieba, caly szok polegal na szybkosci owych wydarzen, braku umiejetnosci oswojenia sie z nowa sytuacja, ale decyzji w pore nie podjelam, bo nie mialam takiej mozliwosci, z czystej niewiedzy - gdyby wczesniej wykryto u niej raka, gdyby tak bylo, dzisiaj moj pies by zyl,jednak musisz wiedziec i nie wolno ci zapominac, ze zrobilas wszystko co moglas by ratowac psiaka.. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.