Diana S Posted January 21, 2008 Posted January 21, 2008 Ooooooooo matko :crazyeye:. Takie warunki straszne....:crazyeye: Quote
hanka456 Posted January 21, 2008 Posted January 21, 2008 Po rozmowie z w dniu dzisiejszym z VII Komisariatem Policji, do którego prznależy teren ulicy Dachowej i Tuszyńskiej, gdzie przebywa opuszczony psiak jest możliwe, że okażą pomoc w przejęciu chorego psa o ile dojdzie do weryfikacji właściciela. Jednak sprawa pozostaje otwarta, co potem? Quote
ewatonieja Posted January 21, 2008 Posted January 21, 2008 naglośnić w mediach , ludzie musza zoabaczyc na własne oczy jak sie traktuje zwierzeta, moze komus drgnie serce i pomoze /dt ,ds/ koło mnie na posesji mieszk wielki pies, domek wypasiony a biedak przebywa na podwórzu 10 m x 4 bez budy moknie marznie,nikt go do domu nie wpuszcza a pilnowac musi , czasem ida z nim na spacer, czy to jest obowiazek własciciela zapewnic psu schronienie w postaci budy? czy kazdy robi jak uznaje? Quote
Niewiasta_21 Posted January 21, 2008 Posted January 21, 2008 To jest chyba obowiązek by pies miał schronienie w postaci budy. Musi miec jakies schronienie przed deszczem,nie moze byc bez dachu nad glową :-( Quote
Czarodziejka Posted January 21, 2008 Posted January 21, 2008 Warunki koszmarne... Foty pewnie Hania z ukrycia strzelała, bo nikt jej nie zaprosił do środka ;) Quote
ewatonieja Posted January 21, 2008 Posted January 21, 2008 chodzi mi o prawne regulacje czy brak budy to juz jest jakies wykroczenie? Quote
Niewiasta_21 Posted January 21, 2008 Posted January 21, 2008 Pewnie kara pienięzna. Czarodziejko,zdięcia byłby robione z posesji obok,bo niestety własciciela oczywiscie nie było. Sunia nawet nie wstała,wiec troszke ciezko było zrobic zdiecia ale cos wyszło. Quote
ruru Posted January 21, 2008 Posted January 21, 2008 [SIZE=-1]USTAWA o ochronie zwierząt. z dnia 21 sierpnia 1997 r. (Dz. U. z dnia 23 września 1997 r.) [SIZE=-1] Rozdział 2 Zwierzęta domowe [SIZE=-1]Art. 9. 1. Kto utrzymuje zwierzę domowe, ma obowiązek zapewnić mu pomieszczenie chroniące je przed zimnem, upałami i opadami atmosferycznymi, z dostępem do światła dziennego, umożliwiające swobodną zmianę pozycji ciała, odpowiednią karmę i stały dostęp do wody. 2. Uwięź, na której jest trzymane zwierzę, nie może powodować u niego urazów ani cierpień oraz musi mu zapewnić możliwość niezbędnego ruchu. Quote
ewatonieja Posted January 21, 2008 Posted January 21, 2008 a co grozi takiemu ludziowi ktory ma ten przepis w d*** ? Quote
szajbus Posted January 21, 2008 Posted January 21, 2008 Obawiam sie, ze jak zwykle będzie " niska szkodliwość społeczna" Szlag by trafił to nasze polskie prawo. Bernardyn ma 2 obserwatorów i upierdliwie sie pytam czy jest w jego sprawie jakiś odzew? Quote
Reno2001 Posted January 22, 2008 Posted January 22, 2008 ewatonieja napisał(a):a co grozi takiemu ludziowi ktory ma ten przepis w d*** ? No chyba, że naślesz mu TOZ. Wtedy przyjeżdżają z interwencją i stawiają gościowi ultimatum. ja mam znajomego, który jeździ na takie inetewencje...;). Co i rusz pokazuje mi fotki z takich akcji. Mogę z nim porozmawiac jak on to widzi. Quote
Niewiasta_21 Posted January 22, 2008 Posted January 22, 2008 Porozmawiaj Ewa,moze jak podjadą to i facet sie przestraszy i wkoncu postawi jakies schronienie nad głową temu psu :-( Quote
szajbus Posted January 22, 2008 Posted January 22, 2008 Schronienie? Pies sie boi, prawdopodobnie jest chory . Nie tylko schronienie, ale wizytę u weta i porządne leczenie. Jak patrze na te warunki to facetowi bym nawet karalucha nie powierzyła a co dopiero mówić o psie?? Ten pies potrzebuje pomocy , a nie strachów faceta, który powie, ze owszem zrobi jakieś zadaszenia ale kiedy?????????????????????????????? A co z leczeniem????? Jedzeniem??????????? Prawdziwa opieką????? Quote
Reno2001 Posted January 22, 2008 Posted January 22, 2008 szajbus napisał(a):Schronienie? Pies sie boi, prawdopodobnie jest chory . Nie tylko schronienie, ale wizytę u weta i porządne leczenie. Jak patrze na te warunki to facetowi bym nawet karalucha nie powierzyła a co dopiero mówić o psie?? Ten pies potrzebuje pomocy , a nie strachów faceta, który powie, ze owszem zrobi jakieś zadaszenia ale kiedy?????????????????????????????? A co z leczeniem????? Jedzeniem??????????? Prawdziwa opieką????? Szajbusku, to sie tyczyło psa o którym pisała Natalia. Tego z posesji obok niej. Nie o tę amstafkę z rumowiska. Na jej "opiekuna" to juz są paragrafy. Quote
szajbus Posted January 22, 2008 Posted January 22, 2008 Sorki. Nie doczytałam. Myślałam, że o tą z rumowiska. Prawie półtora dnia z małymi przerwami siedziałam bez prądu, wiec szybko czytam i nadrabiam zaległości. Jakbym dorwała tego debila za takie warunki jakie zgotował psu, to osobiście bym mu kulosy powyrywała skąd trzeba. Quote
hanka456 Posted January 22, 2008 Posted January 22, 2008 Nie jestem w stanie oddać tego na piśmie co czuję. Mam ochotę chyba coś zrobić temu właściecielowi amstaffki, ale jeszcze nie wiem co. Dzisiaj doszły do mnie słuchy , że zaginęła z terenu posesji. W minutę kamasze na nogi wdziałam, latarkę do ręki i pognałam. Sunia była w najgłębszym rogu szopy, nie ruszała się wcale. Wydobyłam wieści z ust sąsiada jak znaleźć tego "właściciela" pognałam na ulicę gdzie mieszka i wypytując sąsiadów znalazłam go. Facet pokazał recepty, że niby był u lekarza i psa leczy. Spisałam z recepty nazwisko lekarza i lecznicę gdzie był i pognałam do lecznicy. Tam p. doktor powiedziała, że był z psem ale pierwszy raz w zyciu, pies nie ma szczepień, ksiązeczki zdrowia niczego. Recepte wypisała wczoraj do dzisiaj nie zrealizowana. A sunia w stanie katastrofalnym, nuzyca tak zaawansowana, że pies nie widzi na oczy wcale prawie i ma 50% na przeżycie pod warunkiem, że będzie leczony. Proces chrobowy trwa już od kilku miesięcy. Facet przyleciał do lecznicy jak my pojawiliśmy się i zaczęliśm pytać. Nie chce wziąc psa do domu, bo mu tam dobrze mówi. Opinia lekarza jest taka, że dostał tej nurzycy ze stresu. I jeszcze jedno sunia ma ok. 1 roku życia i jest tak jak lekarka powiedziała słodka. Myślę, że trzeba mu ją odebrac. Policja zgodziła się na asystę, teraz tylko kwestia domówienia szczegółów. Mimo, że facet jest bezrobotny, to i tak sprawa nadaje się do prokuratora, a facetowi należą się galery. Dopilnuję tego aby tak się stało. Dla przestrogi dla tych co nie mają pieniędzy i jest to usprawiedliwienie dla ich postępowania. Nawet jeśli pieniędzy nie ma, to są instytucje, które pomagaja, a facet w pewnym sensie przyglupi nie jest. Quote
Niewiasta_21 Posted January 22, 2008 Posted January 22, 2008 Teraz tylko pytanie gdzie ja zabrac?? Quote
szajbus Posted January 22, 2008 Posted January 22, 2008 Kaktus mi na dłoni wyrośnie jak wykupi te recepty i jak w takich warunkach sunia będzie wyleczona. Gdzie ją zabrać??? Oto pytanie. Jedno jest pewne. Zostawić ja tam na pewną śmierć w męczarniach nie można. Jak znam życie tabletki na odrobaczenie sunia nie widział i nie dość , ze zjadają ja pasożyty zewnętrzne to i wewnętrzne. Karmy wysokobiałkowej jej właściciel nie kupi a jak dostanie to szybciej ja sprzeda niż da psu. Idzie kolejna fala mrozów, a chora sunia woła POMOCY! Quote
ewatonieja Posted January 22, 2008 Posted January 22, 2008 a ja juz miałam czarne myśli, bo zrozumialam ze sunia ma rok życia przed sobą :oops: a ona ma tyle za sobą w tym wiekszosć to długie godziny cierpienia pewnie z głodu na skutek choroby i mrozu osobny watek trzeba założyć Quote
hanka456 Posted January 22, 2008 Posted January 22, 2008 Tak też mi się wydaję, tylko zdjęcia są takie jakby ich wcale nie było i jeszcze myslę, że trzeba poczekać aż znajdzie się w naszych rękach. I jeszcze lekarka powiedziała, że to stresy i kiepskie jedzenie tak ją wykończyły, bo nurzyca rozwija się właśnie wtedy. Czyli jak znalazła się w jego rękach nie było jej najlepiej. czyli jakby zaklinał się na wszystkie świętości, to i tak wiary dać nie można, że się poprawi. Quote
Niewiasta_21 Posted January 22, 2008 Posted January 22, 2008 Olga dowiedziała sie ze przy leczeniu nużycy pies nie moze byc na dworzu,zadna buda,zaden kojec,tylko dom i codzienne kąpiele zeby leczenie przyniosło jakis skutek. Wiec narazie lecznice (jesli jakas ja przyjmie) ALE POTEM MUS BYC DOM. Quote
ewatonieja Posted January 22, 2008 Posted January 22, 2008 Leczenie nużycy obejmuje zwalczanie samego pasożyta, opanowanie wtórnych powikłań bakteryjnych jak i stymulację odporności naturalnej organizmu. Ze względu na potencjalną toksyczność, dobór leku likwidującego bezpośrednio inwazję Demodex canis należy wyłącznie do decyzji lekarza weterynarii. Wtórne infekcje bakteryjne zwalcza się antybiotykami o szerokim spektrum działania. W leczeniu należy uwzględnić również preparaty podnoszące odporność - zarówno ogólną (leki immunostymulujące), jak i lokalną skóry (np. odżywki, szampony). Zalecanym uzupełnieniem leczenia jest stosowanie witamin, w tym biotyny i leków zawierających NNKT. z innej weselszej beczki " Hallo, od 547 (teraz nazywa sie Rex) mamy wiadomosci. Jego nowi wlasciciele sa zachwyceni. Nie ma zadnych problemow, on lubi sie piescic, idzie dobrze na smyczy, slucha , lubi jechac autem. On zostal wykapany w ogromnej wannie i wyglada super. Sasiad umie po polsku i juz z nim rozmawial po polsku." nowa rodzina od Lubek pisze: "Lubek jest prawdziwym skarbem!!! My wszyscy, a przede wszystkim moj maz go kochamy. Mysle, ze mu sie u nas podoba. Lubek lubi isc na spacer, pomimo tego, ze jest slepy zna sie u nas wogrodzie lepiej niz my wszyscy razem. Tylko martwie sie o jedzenie. Obojetnie co mu dam do jedzenia (najlepsze smakolyki) to on prawie nic nie chce. Bede musiala isc z nim do lekarza, jezeli sie to wkrotce nie zmieni. Czy mozecie mi napisac co on dostawal do jedzenia w Lodzi??? Czy jest cos wiadomo o jego przeszlosci? bylibysmy bardzo wdzieczni za odpowiedz. Pozdrawiamy wszystkich i dziekujemy za Lubka!!! Annelie i Martin" Quote
katya Posted January 23, 2008 Posted January 23, 2008 Moriaaa znalazła pokrwawionego gołębia, a ona ma przecież 4 psy i jeża na 28m2. Tak więc gołąbek po wizycie u naszej Buni, gdzie dostał środki przeciwbólowe, przeciwkrwotoczne i antybiotyk, znalazł się u mnie. Skrzydełka i nóżki są całe, ale jest krwiak i na pewno jeszcze jakieś obrażenia wewnętrzne. Gołąbek jest dość osowiały i tak jakby mokry - nie wygląda najlepiej. Prawdopodobnie poturbował go samochód, a później jeszcze kocurki. Najpierw sobie tylko odpoczywał, ale teraz już zaczął jeść. Rokowania są ostrożne, ale trzymajcie proszę kciuki! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.