ciapuś Posted January 11, 2008 Posted January 11, 2008 cioteczki a może SUN jest duży i spokojny Quote
Niewiasta_21 Posted January 11, 2008 Posted January 11, 2008 Ale czy znacie Suna na tyle zeby dac go do chorych dzieci? Quote
hanka456 Posted January 11, 2008 Posted January 11, 2008 Puszek jutro (12.01.2008) rozpoczyna nowy etap swojego życia. Wyjeżdża do nowego domu. Dzisiejsze popołudnie i noc spędzi u mnie w oczekiwaniu na nowe. Jest bardzo spokojny. Śmiało wszedł do klatki, a później do windy, szybciutko wprowadzil się do pokoiku i teraz sobie śpi. Ten mądry pies będzie dlugo cieszył swoich nowych właścicieli, którzy jednakże będą musieli wiedzieć, że o jego miłość nie jest łatwo i czeka ich trochę pracy. Quote
pusia2405 Posted January 11, 2008 Posted January 11, 2008 Dziewczyny, mam do was prośbę. Jakiś czas temu wiozłam dwa kotki do Świdnicy (Kropek i Lemurek), tydzień temu jechały następne dwa mruczki do Wrocka. Pozostały u mnie dwa transporterki po Kropku i Lemurku, które wykorzystałam do transportu do Wrocka. Nie jestem zalogowana na miau i nie mam jak ustalić właścicieli tychże transporterków. Może Wy macie taką możliwość. Poza tym ja też chce jeden przekazać Fundacji. A jeśli właściciele się nie znajdą w najbliższym czasie, to czy Fundacja może je ode mnie przejąć? Quote
MonikaP Posted January 11, 2008 Posted January 11, 2008 Przepraszam, czy mogę zaproponować bernardynkę z Poznania? Ma 1,5 roku, jej opiekunowie mają dla niej za mało czasu, mieszka w ogrodzie, do domu nie mogą jej wziąć, bo dzieci podobno mają alergię. Jest łagodna, grzeczna, przez połowę roku, gdy jest w miarę ciepło, ma stały kontakt z dziećmi na dworze (rodzina spędza wtedy w ogrodzie dużo czasu). Jest zdrowa, ale niestety niewysterylizowana. Quote
szajbus Posted January 14, 2008 Posted January 14, 2008 Bernardyn ma znów obserwatora na allegro Quote
hanka456 Posted January 14, 2008 Posted January 14, 2008 Dzisiaj do domu tymczasowego pojechał Karmel, który mieszkał w schronisku od stycznia 2002 roku. Pelnych 6 lat śnił o lepszym życiu, to jest ponad 2200 nocy. W kwietniu wyjedzie do swojego ostatniego domu, do Niemiec. Niestety w naszym kraju nikt przez te długie lata nie zaproponowal mu miłości. A szkoda.... Żałujcie Ci co tego nie zrobiliście. Karmel po wyjściu ze schroniska..... nawet nie wiem jak to okreslić. Idzie ładnie na smyczy, jedzie grzecznie autobusem, wchodzi do klatki gdzie mieszka jego chwilowa Pani, wchodzi na piętro, a po zdjęciu kagańca zaczyna nas całować, po rękach, twarzy, skacze jak sarenka albo kózka i wydaje z siebie dźwięki, które w moich uszach brzmiały jak jęki rozkoszy. "Buźka" uśmiechnięta od ucha do ucha, i nie wiem skąd to wie, ale podaje łapy, przednie i tylne jak się przydaży. Dziękuje calym soba do tego stopnia, że Pani która go przytuliła na chwilkę do swojego domu nie może opanować łez. Po raz wtóry psy udawadniają, że nie mają konkurencji w potencjale jaki w sobie noszą. Podobnie jak Melanż i Puszek oraz Rali nie utracił nic ze swojej szlachetnej natury. Quote
Niewiasta_21 Posted January 14, 2008 Posted January 14, 2008 To prawda,takie psy kochaja najgłębiej :-) Quote
pusia2405 Posted January 14, 2008 Posted January 14, 2008 Niewiasta_21 napisał(a):To prawda,takie psy kochaja najgłębiej :-) ...i nigdy nie przestają! Quote
hanka456 Posted January 15, 2008 Posted January 15, 2008 Dziękujemy Pusi za wspaniały, sliczny transorterek, który przekazała w darze naszej Fundacji. Kotki będą jeździły super komfortowo. Quote
Niewiasta_21 Posted January 17, 2008 Posted January 17, 2008 Kolejna prosba o pomoc w szukaniu domku: Piszę do Pani, ponieważ mam problem, który nie bardzo potrafię sama rozwiązać. 2 stycznia, w czasie spaceru z moim psem znalazłam psiaka. Była pierwsza w nocy, a on spał na na trawniku na śniegu. Przynieśliśmy mu z mężem jeść, a kiedy okazało się, że ma problemy ze wstaniem bo jest mocno przemarznięty, po prostu zabraliśmy go do domu. Poszedł za nami bez żadnych oporów. I tu zaczęły się problemy. Dziś ukazało się czwarte ogłoszenie w Expressie i nikt się nie zgłasza. Dzwoniłyśmy z córką, pytałyśmy i zostawiłyśmy wiadomość na Marmurowej, w przytulisku Medor, w Głownie i Pabianicach oraz u kilku weterynarzy. Ogłoszenia dałyśmy także na kilku ogólnopolskich portalach internetowych (podano nam je w Medorze). I zero reakcji. Przesyłam fotki Maxa (odkryłysmy z córką, ze tak ma na imię po dwóch dniach testowania różnych imion). Straciłam już raczej nadzieję,że znajdzie się właściciel, a bardzo chciałabym znaleźć mu nowych miłych właścicieli, bo jest tego wart. Max jest wielkości i postury boksera, z pyska bardziej przypomina amstaffa. Jest brązowo-czarny, pręgowany, ma białą krawatkę i ucięty ogon. Mimo dość groźnego wyglądu jest bardzo łagodny, grzeczny i dobrze ułożony: reaguje na siad, daj łapę, spuszczony ze smyczy bez problemu wraca po przywołaniu. Uwielbia ganiać za śnieżkami i bawić się piłeczką. Jest bardzo szybki i ma niesamowity refleks (łapie piłkę w locie). W stosunku do innych psów jest towarzyski, chyba, że drugi jest niemiły (jak np. mój pies) - wtedy szczeka i też zaczyna się stawiać. Widać, że pies komuś zginął, bo ewidentnie tęskni. Ktoś musiał włożyć dużo energii w ułożenie go. Pies jest zadbany, lśniący, bez pcheł, wybiegany (ma bardzo ładną sylwetkę). Dlatego dziwi mnie, że nikt się nie zgłasza. Co do wieku, jeden weterynarz twierdzi, że ma 3-4 lata, może mniej, drugi, że siedem. Myślę, że nie ma wiecej niż trzy lata na co wskazuje jego świetna kondycja fizyczna. Gotowi bylibyśmy zaadoptować Maxa, ale jest problem z moim psem. Mamy 7,5-letniego beagle, który jest okropnie zazdrosny i ciągłym awanturowaniem się zniechęcił do siebie Maxa. Finał sprawy jest taki, że psy są od siebie separowane, chodzą po różnych częściach domu, przez co mamy 6 spacerów dziennie i ciągle uważamy by się nie spotkały. Lekarze, z którymi rozmawialiśmy twierdzą, że pogodzenie psów może być trudne i nawet kastracja jednego z nich nie musi przynieść oczekiwanych efektów. W związku z tym zwracam się do Pani z ogromną prośbą o pomoc w znalezieniu dla Maxa nowych, kochających go właścicieli. Pies jest naprawdę mądry i grzeczny. Nie mam serca oddać go do schroniska, a przedłużający się pobyt u nas sprawia,że on przyzwyczaja się do nas, a my do niego. My ze swej strony także szukamy mu nowego domu, ale zdaję sobie sprawę, że wiele osób woli psy małe (wzrostem i wiekiem) i do tego rasowe... Będę naprawdę ogromnie wdzięczna, jeśli będzie Pani mogła pomóc nam i Maxowi. tel: 604 459 609 Quote
ewatonieja Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 Karmel odżył straznie się cieszę :) a oto fotki z dzisiejszego poranka Ewa bez głowy z kajtkiem tył Lubka, a na dole głowa psiaka 547 pepin otrząsa się ze snu ;) Lubek wiadomo ... trzeba zalatwić pewne sprawy przed podróżą Kajtek trząsł sie jak osika, rekompensata za stres to miejsce leżące koło kierowcy dla niego w samochodzie Niemieckiej Fundacji :)) Zyta usmiech od ucha do ucha :) przeciagnęła Jarka na wszystkie strony,ale nie doszło do wyrwania reki z barku ;) Hania z Pepinem Ewa z Kajtkiem Quote
Reno2001 Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 ewatonieja napisał(a):a oto fotki z dzisiejszego poranka Ewa bez głowy z kajtkiem tył Lubka, a na dole głowa psiaka 547 Cóż za ujęcie :cool3::cool3::cool3:!!! Quote
ewatonieja Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 od pani Beate dostałysmy zdjęcia Piłeczki Mazaka i Starszaka z ich nowych domów Quote
hanka456 Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 Dzisiejszy poranek, a właściwie przedporanek był niezwykły, pięć "bid" wyruszyło expresem do nowych domów. Beate z niemieckiej fundacji kobieta błyskawica szybko i sprawnie wraz ze swoją koleżanką "zapakowała" psiaki i wyruszyła do domu. Lubek dojedzie do granicy, tam będzie czekała na niego jego Pani i wraz z nią samolotem poleci dalej do swojego domu. Zyta ma domek u pani, która jest lekarzem weterynarii, na Kajtka czeka starsza Pani, której nie przeszkadza 12 wiosen na jego karku, podobnie jak domowi owczarka. któremu wpisałysmy do ksiązeki imię Kazan, nie przeszkadza, to że chora łapa wymaga zabiegu operacyjnego. I Pepin, mały nerwowy Pepin, który jadąc samochodem opierał przednie łapy na szybie aby przypadkiem nie uronić niczego ważnego, a później ufnie połozył głowę na kolanach i przymknął oczy. Ten mały gest ze strony tego psiaka zrekompensował wszystkie ewentualne trudy organizacyjne i dał siłe do nowych zadań. Pepina przejmuje mała rodzinna niemiecka fundacja, będzie z nimi mieszkal jako ich domowy psiak dopoki nie zjawi się jakiś inny aniol, który go zechce. Quote
hanka456 Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 Jamnisia Zora, która wydawała się troszkę chora jest bardzo chora. Nie może zostawac sama w pokoju ani na chwilke. Wyciągnęła sobie z żyły wneflon. Trzeba byc przy niej non stop. Quote
szajbus Posted January 19, 2008 Posted January 19, 2008 Czy były jakieś zapytania odnośnie bernardyna??? Cały czas ma obserwatora . Ogłoszenie jest aktualizowane, ze nie nadaje sie do domu z dziećmi ale na psa stróżującego Quote
hanka456 Posted January 19, 2008 Posted January 19, 2008 Dzięki Aniu za tego kolosa, ale na razie nie było żsdnych zapytań. czekamy. Quote
hanka456 Posted January 20, 2008 Posted January 20, 2008 To miejsce, gzie zyje sunia amstaffka, chora i oppuszczona. Quote
hanka456 Posted January 20, 2008 Posted January 20, 2008 [URL=www.fotosik.pl][/URL Z daleka świecą jej oczy. Jesli właściciel posesji do poniedzialku nie odpowie na wezwanie, podejmiey bardziej radykalne kroki. Wiemy, że jest chora i opuszczona. Quote
ewatonieja Posted January 20, 2008 Posted January 20, 2008 jakie warunki powinien zapewnic psu własciciel ,który trzyma psa na podwórzu czy sa jakies regulacje "prawne" ? Quote
hanka456 Posted January 20, 2008 Posted January 20, 2008 Przede wszystkim ten pies jest tam sam. Nie mielismy możliwosci przyjrzeć mu się z bliska. Jeżeli okaże się, że pies jest chory i nie leczony jest to podstawa do podjęcia krokow radykalnych np. doniesienia do prokuratury o popełnieniu przestępstwa - maltretowanie zwierząt. Nie widzieliśmy budy, leżała w rozwalającej się imitacji szopy, zdana na zimno, z daleka widoczny byl łancuch. Quote
hanka456 Posted January 20, 2008 Posted January 20, 2008 A teraz chciałabym wystapić w imieniu jamnisi Zory z prośbą o pomoc. Zorę czeka długotrwałe lecznie. Objawy jakie wystapiły, wymioty, biegunka, ropny wyciek z nosa wskazują na drugie stadium nosówki. Taka diagnoza została postawiona. Jamnisia ma niewiele ponad pół roku, jej zycie dopiero się rozpoczyna, oby trwało jak najdłużej, ale to zależy w dużym stopniu od jej woli walki. W tej chwili stan jest bardzo poważny. Dwa razy dziennie kroplówki do cała bateria zastrzykow. jak długo to potrwa? Czasami leczenie rozciaga się na miesiące. W imieniu Zory proszę o wsparcie finansowe: KONTO DOBROWOLNYCH WPŁAT: Bank PKO BP 22 1020 3408 0000 4902 0174 2246 Z dopiskiem: ZORA Quote
katya Posted January 20, 2008 Posted January 20, 2008 http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=104417 Quote
Pogódka Posted January 20, 2008 Posted January 20, 2008 Dajcie mi na adres black_sun@vp.pl zdjęcia kotów/nie kotek i to małych kotów, które mogłyby dostac się drogą samochodową od was do mnie czyli do Siedlec, bo nie mam transportu, jest osoba kotem zainteresowana, jezeli jest taka szansa proszę o kontakt Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.