Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

no to ciekawy temat, sbd... i w sumie trudny - bo nigdy nie wiesz czy klient/ka z zamysłem wciął/ęła się w wizytę aby przejąć ds czy też w trakcie rozmowy wyszło, że ds nie chce danego psa więc skorzystał/a z okazji by spróbować z innym...

  • Replies 1.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

sytuacja była przykładowa. a czy nigdy nie wiem? czasem możemy nie być pewni. jednak brak jakiejkolwiek informacji, jakiegokolwiek telefonu na bieżąco to o czym świadczy? np- słuchaj, jestem właśnie na wizycie i pan nie jest tak do końca chyba przekonany do tego psa (tu podajesz powody). może zaproponujemy innego?

wystraczy, no nie, żeby być fair? no i teksty w stylu - a, bo wiesz, oni się zdecydowali jednka na naszego.... ciekawe, no nie? nie dzwoniłoby ci w głowie?

poza tym- ja na wizyty przedadopcyjne nie chodze ze zdjęciami moich podopiecznych.... chyba, ze wizyta jest po to, zeby razem jakiegoś psa wynaleźć...

Posted

Ja, co prawda, nie jestem wolontariuszem, ale trzy razy zdarzyło mi się przeprowadzać wizyty przedadopcyjne. Dwie były szczęśliwie zakończone. Sam temat jest ciekawy, bo w przypadku Atosa nie było żadnej wizyty, czy ankiety przedadopcyjnej. Dostałem psa po paru dniach pisania na wątku. Dlaczego o tym piszę? Sama idea takich wizyt jest dobra, ale...
Wizyta przedadopcyjna to praktycznie bardzo krótki czas znajomości z nowym domkiem. Czy w tak krótkim czasie można faktycznie poznać charakter nowego opiekuna i jego stosunek do zwierząt? Jeżeli tak, to czemu piesy wracają? W tak krótkim czasie można wszystko zbajerować. Ja na swoje wizyty zabierałem Atosa i obserwowałem zachowanie się przyszłego domku w stosunku do niego. Przy umawianiu się na termin wizyty zawsze mówiłem, że nie mam gdzie zostawić swojego psa i czy mogę go zabrać ze sobą. W ten sposób jeden domek odpadł, bo państwo nie wyrazili zgody na wizytę z psem. Argumentacja była tak, że nie wiadomo jak się Atos zachowa w ich domu, a przecież chcieli mieć psa.

Posted

Jestem zdania, że to domek winno dopasowywać sie do psa a nie odwrotnie i dlatego , proszona o odbycie wizyty adopcyjnej, staram sie zebrac jak najwiecej informacji o psie. Jakos trudno mi sobie wyobrazić np parę schorowanych emerytów dających bezpieczny, odpowiedzialny dom młodemu zywiołowemu terierkowi albo domek ze zdrowym.aktywnym fizycznie 10-latkiem,który chce sie zaopiekować jamolowatym staruszkiem czy 50-kilogramową singielkę szukająca dla siebie kaukaziastego niedżwiedzia...Tak samo nie dałabym bernardyna do kawalerki na III pietrze bez windy....
Zwykle jest tak, że o potencjalnym domku niewiele wiemy, poza tym, co ten domek sam nam o sobie opowie przez telefon czy w mailu. Pytanie: jak bardzo osobom szukającym domu dla swego podopiecznego zalezy na znalezieniu odpowiedzialnego domu a na ile sa one zdeterminowane, by takiego psa ulokowac gdziekolwiek?
Osobiscie - gdy stwierdzę, że domek nie pasuje do konkretnego psa - informuje o swoich ustaleniach zlecajacych mi wizyte adopcyjną, a z osobami, u których tą wizytę odbyłam, umawiam sie na kolejny kontakt.Nigdy by mi do głowy nie przyszło to, o czym napisała SBD - żeby wynaleziony przez kogos innego domek wykorzystać dla "swoich" psów, bez dania szansy temu pierwotnemu...Ktos powie ,że to nieważne, grunt, że jakis bezdomniak znajdzie dom,ale jakos mi to nie do końca pasuje...
Natomiast bardzo chetnie przekazuję wiadomości o potencjalnych domkach innym zainteresowanym, gdy taki domek nie bardzo pasuje do mojego zwierzola...

Posted

gagata napisał(a):
...Jakos trudno mi sobie wyobrazić np parę schorowanych emerytów dających bezpieczny, odpowiedzialny dom młodemu zywiołowemu terierkowi albo domek ze zdrowym.aktywnym fizycznie 10-latkiem,który chce sie zaopiekować jamolowatym staruszkiem czy 50-kilogramową singielkę szukająca dla siebie kaukaziastego niedżwiedzia...Tak samo nie dałabym bernardyna do kawalerki na III pietrze bez windy....

Tu masz całkowitą rację, tylko takie informacje można uzyskać też bez wizyty. Na wizytę powinna iść osoba/osoby, która się na tym zna (psycholog?), a i to nie stanowi gwarancję powodzenia adopcji. Chyba mogę przypuścić, że wizyty w sporej części przeprowadzane są przez osoby bez odpowiedniego wykształcenia i przygotowania w tym kierunku? Ja nie jestem przeciw takim wizytom, ale nie jestem też za. Z drugiej strony schroniska wydają psy bez wizyt. Warto byłoby pokusić się o jakieś statystyki ile psów znajduje domki na stałe bez wizyt i ile z wizytami.
gagata napisał(a):
Natomiast bardzo chetnie przekazuję wiadomości o potencjalnych domkach innym zainteresowanym, gdy taki domek nie bardzo pasuje do mojego zwierzola....

Popieram

Posted

sleepingbyday napisał(a):
wracając troche opkrężnie do tematu wątku, okrężnie, bo o złej stronie wolontariatu. czy zdarzyło sie wam, lub słyszeliście o przypadku "kradzieży" ds? przykładowo: prosisz kogos o wizyte przedadopcyjna w nie swoim mieście i ta osoba zachęca i namawia do innego psa, którego ma pod swoją opieką. i waszemu psu dom przepada.
ja sie spotkałam z takimi sytuacjami. ale nigdy nie słyszałam, żeby ktos taka sprawę podniósł na forum. a to jawne świństwo. jeśli slyszeliście, to powiedzcie, jakie sa wasze motywy nie robienia rabanu?


Ja słyszłam i wiem ze jest dziewczyna ktora to nagminnie robi co wiecej idac na wizyte ma przygotowane zdjecia i opisy psów ktore potencjalnie moga sie spodobac...

Posted

Osobiście nie chodzę na wizyty przedadopcyjne, bo jestem niepełnoletnia. Nie słyszałam też o czymś takim. Jednak gdybym wysłała wolontariusza z innego schroniska na wizytę, a potem dostałabym telefon:
- Słuchaj, Sara, panu X bardziej spodobał się nasz Max, więc musicie znaleźć Rexowi nowy dom
To nie wiem, co bym zrobiła. Ale byłabym wściekła. Telefon:
- Hej Sara, państwo X nie są przekonani do Rexa. Mają internet, może mógłbym pokazać im Maxa?
Coś takiego byłoby o wiele bardziej fair, ale gdyby ktoś taki nosił zdjęcia i opisy psów, które po wstępnej selekcji do państwa X pasują, to to już fair by nie było.
Takie moje zdanie.

Posted

absolutnie nie zgadzam sie, ze "jakis bezdomniak ma dom" to jest argument. jesli jakis ma mieć, to dlaczego nie ten, którego ogłoszenie przyciągneło ludzi. przeciez to jest praca wolontariuszy, wyogłaszac wstu miejscach psa! i to jets jego kontakt, a nie kogos innego. doskonały pomysł, chodzic masowo na wizyty ze swoim zestawem zdjęć i nie musiec placem kiwnąć w pisaniu ogłoszeń.
to tylko strona praktyczna sprawy, bo jest jeszcze cały aspekt niemoralnośc takiego zachowania.


wizyty sa potzrebne. nie eliminuja ryzyka, ale zdecydowanie je zmniejszaja. ma ktoś watpliwości w ogóle?

  • 2 months later...
  • 5 weeks later...
Posted

W Kaliszu jeszcze dwa lata temu była tragedia. Psy ładowane do kojców ile wlezie, zagryzały się nawzajem. Szczeniaki przy zgniłych budach. Wszelkie mozliwe choroby, brak sterylizacji, więc nikt nie musiał przyprowadzać znajdek, żeby schronisko sie zapełnialo. Do czasu aż powstało stowarzyszenie Help Animals i zrobili tam jako taki porządek. Zmienił się zarząd i psów jest mniej. Jednak dyskusje na ten temat toczą sie do dziś, ponieważ HA nadal doszukuje sie nieprawidłowości. Faktycznie duża śmiertelność, ale za to zlikwidowane budy na rzecz nowych kojców, wybieg i to co najcenniejsze -WOLONTARIAT- jest.

A jak to wygląda u was?
Dużo dobrego słyszałam np o schronie w Ostrowie Wielkopolskim, ale chciałabym dowiedzieć się równiez czegoś na temat innych miast. Jak wygląda schronisko w sensie estetycznym, czy są wolontariusze, jak wygląda procedura adopcyjna i takie tam inne ciekawe rzeczy ;)

  • 2 months later...
Posted

Podjęłam się wolontariatu w kaliskim schronisku i bywam tam od kwietnia. Warunki na pewno się poprawiły. Słyszałam wiele o poprzednim kierowniku. Podobno nie bardzo interesowało go, co się dzieje ze zwierzętami, za zmarłe zwierzęta pobierał pieniądze, twierdząc, że zostały adoptowane, ogólnie zachowywał się nie tak, jak na kierownika przystało. Było tam czterech wolontariuszy - o których nikt nie mógł wiedzieć, nie ujawniali się - ale po jakimś czasie zabronił im przychodzić.
W tej chwili kierownikiem schroniska została pani Marta Grabowiecka. Zauważam poprawę - od jakiegoś czasu wszystko się zmienia :). Obecnie schronisko otwarte jest od poniedziałku do piątku w godzinach 7-20 (wcześniej 8-16, kierownik często zamykał obiekt na przykład dwie godziny wcześniej), w weekendy od 8-13 (planowana zmiana - będzie otwarte również od 7 do 20!). Część psów dostała już nowe budy, ostatnio braliśmy udział w wystawie psów - zbieraliśmy pieniążki, pojawiliśmy się z kilkoma pieskami; w sobotę kilka osób było obecnych na wystawie artystycznej. Ogółem, zaczyna się "coś dziać".
Obecnie zbieramy pieniądze na budy dla jak największej liczby psów. W tej chwili do dyspozycji wolontariuszy jest mały kojec dla szczeniąt, dwa wybiegi dla psów, kociarnia i pomieszczenie z najmniejszymi szczeniakami oraz szczennymi suczkami. Planuje się powstanie specjalnego budynku dla wolontariuszy. Część zwierząt ma wymienione kojce, dachy wszystkich boksów zostały zmienione na bardziej szczelne. Zakupiliśmy smycze, obroże, karmy. Są zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany!
Może ktoś chciałby sobie poczytać o schronisku - zapraszam na http://www.kalisz-schronisko.pl . :D

Posted

Ja byłam wolontariuszką za Bogaczyka, przynajmniej do momentu, kiedy zamykali przed nami bramę na klucz. :/
Cieszę się, że jest już lepiej. :) W takim razie czekamy na wątki psiaków ze schroniska w Kaliszu, będę pomagać na tyle, na ile będę mogła. W Kaliszu niestety bywam niestety stosunkowo rzadko.

  • 3 months later...
Posted

Nie ,juz chyba wszyscy na miejscu.Ja np. działałam w Mielcu i działam dalej.Przestałam tylko jak i reszta tylko jezdzic do Orzeszków,bo nie czułysmy sie tam mile widziane,a warunki sie poprawiły,wiec na siłe nie ma sie co pchac.Wczesniej była taka koniecznosc,bo warunki były tragiczne....Pozdrawiam.Przeciez to był" doopa ,nie wolontariat":diabloti:;)

Posted

No to IroCześ pozdrawia doopowaty wolontariat i pyta czy ktos go jeszcze pamięta?;) Na dobranoc uśmiech Czesława :p Czesiu w swoim naturalnym środowisku został przedstawiony na wątku orzechowskim

Posted

Nic nie wiemy.Na pewno psiaki z kazdego boksu maja wybiegi i sa wypyszczane.A wszystkie boksy nowoczesne z podłga,choc niewielkie.Na pewno jezdzi Neczka,która zrobiła wszysko bysmy były tam niemile widziane.Ale czy zajmuje sie psami?

  • 4 months later...
  • 7 months later...
Posted

Jutro mamy rozmowę z władzami miasta w sprawie dalszego wolontariatu w schronisku. Nie będzie łatwo ich przekonać do naszych pomysłów -choć są to rzeczy dla nas oczywiste jak chipowanie, kontrole poadopcyjne i sterylki, Musimy przygotować argumenty. Dlatego bardzo proszę napiszcie jak wygląda to w Waszych schroniskach. Konkretnie zaś
- kto prowadzi schronisko
- czy zwierzaki są sterylizowane
- czy mają chipy
- kto robi kontrole poadopcyjne
- czy są opłaty przy wydawaniu zwierzaka
- czy nowy właściciel dostaje świadectwo szczepienia psa

Prosimy o szybkie odpowiedzi!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...