Selena Posted January 23, 2006 Posted January 23, 2006 Witajcie! Mam do was pytanie, jest to dla mnie bardzo pilna i ważna sprawa, więc proszę o szybką odpowiedź. Zacznę od tego, że dzisiaj po raz pierwszy tej zimy odwiedziłam nasze, wałbrzyskie schronisko. Załamałam się stanem „kojców”, bud i wyglądem zamieszkujących tam psów. Przyznam szczerze, że mam dość silny charakter, ale tego moje nerwy nie były w stanie wytrzymać. Po raz pierwszy ryczałam w schronisku jak bóbr... to było straszne... Widziałam jak te psy dosłownie zamarzały, błagalnym wzrokiem starały się zwrócić moją uwagę. To co widziałam w schronisku... to był szok... nie po raz pierwszy byłam w tym schronisku, ale tej zimy jest naprawdę strasznie... Jeden piesek z całą pokrwawioną sierścią, wyżełek wprost zamarzający na moich oczach, wszystkie psy głodne, chude i zmarznięte... Koców było niewiele, odrobina siana, w ogóle kojce nie wysprzątane... na jednej z bud widziałam dosłownie kolekcję psich odchodów :( Ta bezsilność wprost łamała mi serce. Nieraz prosiłam dyrekcję schroniska, rozmawiałam z pracownikami, starałam się o utworzenie wolontariatu... żeby chociaż trochę tym psom umilić życie... cały czas dostawałam odmowną odpowiedź. A jakie otrzymywałam argumenty? A bo nie będziecie regularnie przyjeżdżać, „już ja znam takie dziewczyny jak wy” :/ a bo będziecie wyprowadzać po dwa psy a co z resztą? No ale kurczę wiadomo, że we dwie z koleżanka nie damy rady pomóc wszystkim psom (chociaż jestem pewna, że gdyby taki wolontariat powstał to nie tylko my dwie chciałybyśmy pomóc, w końcu Wałbrzych nie jest małym miasteczkiem), ale dlaczego nie mogłybyśmy spróbować zapewnić chociaż trochę opieki i miłości kilku pieskom? Przecież zawsze lepiej coś niż nic. Kiedy dzisiaj podeszłam do klatki gdzie przebywał około roczny mieszaniec wyżełka, który wyciągał do mnie przez kraty łapkę i przyciągał moją rękę do siebie a potem delikatnie łapał za rękaw mojej kurtki jakby błagał „zabierz mnie z tej klatki” stwierdziłam, że nie mogę siedzieć bezczynnie, kiedy te psy tam cierpią i zamarzają... nie mogę tylko użalać się nad ich losem, muszę coś zrobić! I tutaj zamierzam zadać wam pytanie- Jak mogę przekonać dyrekcję schroniska do utworzenia wolontariatu? Co mogę zrobić? Błagam was pomóżcie mi, bo ja tego dłużej nie wytrzymam... w środę jadę z koleżanką do schroniska zawieźć parę rzeczy, więc mogłabym spróbować znów porozmawiać z tą kobietą, tylko pomóżcie mi, jakich argumentów mam użyć?? Quote
Mysia_ Posted January 24, 2006 Posted January 24, 2006 Heh... Niestety niektóre schroniska boją się mieć wolontariuszy, uważają to za wielką odpowiedzialność... Rzeczywiście jest to odpowiedzialność dla schroniska, ale też ogromna pomoc :) Naprawdę nie rozumię takich ludzi :( Ja sobie nie wyobtrażam życia bez schroniska w którym pomagam, bez tych wszystkich piesków... Wolontariusze robią bardzo wiele: od sprzątania, po oswajanie wystraszonych psiaków... Dzięki wolontariuszą te zwierzaki odzyskują wiarę w człowieka, czasami poczują jego dotyk i sprawi im to ogromną radość... Przecież zwierze bez kontaktu z człowiekiem może zdziczeć, a pracownik tego kontaktu nie jest w stanie zapewnić w odpowiedniej ilości. Wolontariusze poznają psy i potem kiedy ktoś chce zaadoptować jakiegoś pieska łatwiej jest mu pomóc... Jest jeszcze wiele argumentów :) A jakich używa schronisko będące przeciw??? Quote
szajbus Posted January 24, 2006 Posted January 24, 2006 Ja z kolei podejrzewam, ze czesc schronisk nie chce przyjmowac wolontariuszy, zeby nie wyniesli na zwnatrz tego co tak naprawde sie tam dzieje. To sa tylko moje przypuszczenia.Jezeli dyrekcja nie wyraza zgody, to chyba glowa muru nie przebijesz. W takim wypadku zostaje tylko organizowac jakies zbiorki dla schroniska. koce,koldry, poduchy, swetry, styropian cokolwiek co nadaje sie do ocieplania , miski , karme itp. Pomoc w takim wydaniu jest rownie wazna. Mysia Zabrze slusznie zauwazyla, ze przyjmowanie wolontariuszy jest ogromna odpowiedzialnoscia ( ew.pogryzienie przez psy), jednak niektorzy dyrektorzy po uzyskaniu pisemnej zgody od rodzicow (nieletnich) wyrazaja zgode. Quote
Mysia_ Posted January 24, 2006 Posted January 24, 2006 No w sumie racja może to schronisko ma coś do ukrycia... naprawdę nie wiem :-( Quote
szajbus Posted January 24, 2006 Posted January 24, 2006 Glownie mialam na mysli proceder usypiania zdrowych psow, o ktorych sie tak wiele pisalo, a takze o sytuacji jak maila miejsce w schronisku w Gdansku. Dlatego uwazam, ze to calkiem mozliwe. Nie moge bowiem zrozumiec , ze skoro sa chetni do niesienia bezinteresownej pomocy psom to im sie odmawia. Tym bardziej, ze nie wszyscy wolontariusze ( majacy pisemna zgode rodzicow) sa nieletni. Ja osobiscie jestem pelna podziwu dla wszystkich wolontariuszy pracujacych w schroniskach.Chyle przed nimi glowe i mowie, ze mi wstyd za ludzi, dzieki ktorym mamy tak wiele bezdomnych stworzen. Darze ich ogromnym szacunkiem za trud jaki wkladaja w swoja prace i wiem, ze zadne slowa nie sa w stanie wyrazic tego co chcialabym napisac. Quote
Azyl_Cichy_Kąt Posted February 13, 2006 Posted February 13, 2006 My także nie wyobrażamy sobie naszego azylu bez wolontariuszy - bo gdyby nie oni, to by nas po prostu nie było. Jedynie dzięki temu jakoś się trzymamy... Na pewno przyjęcie wolontariuszy to wielka odpowiedzialność, oraz czas dla nich poświęcony - aby wyrobić pewne zachowania i zwyczaje, tak by wszystko było jak najbezpieczniejsze. Jednak na przykładzie naszego schroniska mogę z całą pewnością powiedzieć, że to procentuje. Na prawdę! Część chętnych oczywiście odchodzi po 3, 4 miesiącach, lecz mamy także grupkę WYTRWAŁYCH wolontariuszy - w różnym wieku. Selena - ale postaraj się nie podchodzić to tej sprawy negatywnie - może z pewnych powodów nie chcą wolontariuszy... ale może nie warto domniemywać, że chcą coś ukryć. Na pewno będziesz w stanie im pomóc działając na zewnątrz :) Quote
plastelina Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 no właśnie ja mam pytanie do ludzi z Lublina jak to jest z naszym schroniskiem??kilka lat temu zadzwoniłam do schroniska i spytałam sie o wolontariat,jakis mało sympatyczny pan cos warkną(niestety nie zrozumiałam),ostatnio jak przyjechałam zapytac sie o znalezionego psiaka,na hasło wolontariat jakas pani odpowiedziała mi "no wolontariuszy to my mamy" ale jej ton głosy nie wskazywał na radosc z tego powodu. Quote
14ruda Posted February 15, 2006 Posted February 15, 2006 Jeśli rzeczywiście nie chcą wolontariusy ,"bo nie",to z pewnością mają coś do ukrycia.Kiedyś wolontariusze byli tanią siłą roboczą.Potem zaczęli się za bardzo interesować tym co dzieje sie wewnątrz schronisk i powstał problem.U nas było to samo.Toczyliśmy naprawdę długą wojnę z kierownikiem i miastem.I się udało.Ważnym elementem są media. przedstawiliśmy opinię psiego psychologa i szkoleniowca o tym,że wolontariat jest niezbędny,ponieważ,m.in.: 1.zapobiega dziczeniu i agresji u zwierząt poprzez bezpośredni kontakt z wolontariuszem,spacery,zabawy 2.wolontariusz oswaja i socjalizuje psy uznawane za agresywne(często ze strach i przetażenia).Psy odzyskują zaufanie do człowieka,zwiększają się jego szanse na adopcję 3.Wolontariusz zna psy i ich charaktery.Może doradzić adoptującym odpowiedniego psa,ponieważ ma na jego temat dużo info-może np.zapobiec adopcji przez rodzine z dziećmi psa,który dzieci nie lubi-w ten sposób unikamy niebezpieczeństwa pogryzienia.Pod tym wzgledem schronisko powinno być wdzięczne wolontariuszom. 4.Wolontariuse mogą organizować akcje pomocowe i adopcyjne-ulotki,plakaty za zdięciami psów,możnaby zagadać z miejscową gazetą czy nie mogliby raz w tyg.zamieszczać małej fotki psa ze schronu 5.Psy porzucone często boją się obroży i smyczy.Kto takiego psa bezstresowo od nowa przyzwyczai do tego jak nie wolontariusz?Kto je przekona,że smycz znaczy spacerek,a nie bicie? Wolontariat nie tylko ma znaczenie dla psów.Także dla nas.Bo chcemy pomagać(za darmo!),spędzać czas pożytecznie,nie jak nasi rówieśnicy nawaleni po dyskotekach:) ,bo przez to czujemy się potrzebni,praca daje nam satysfakcję,doskonalimy siebie,nawiązujemy nowe znajomości,itd. No i animaloterapia.Nie jesteśmy chorzy,niepełnosprawni,ale dzięki pracy z psami w schronisku ma pozytywny wpływna nas.Kontakt z psem daje nam radośc,stymuluje ruch i aktywność,poprawia samopoczucie,zdrowie,odstresowuje. Totylko niektóre korzyści płynące z wolontariatu,ale chyba najważniejsze! Selena!Walcz o wolontariat!Możecie dużo zrobić dla tych piesków,poprawić im los!POWODZENIA!!!:) Quote
Mysia_ Posted February 16, 2006 Posted February 16, 2006 14ruda zgadzam się z tobą w 99 % Ale w życiu bym nie powiedziała, że schronisko odstresowuje i poprawia samopoczucie... Kiedy zaczynałam jeździć do schroniska przez jakieś pierwsza dwa-trzy lata może tak myślałam... Wolontariuszem może zostać tylko osoba odporna psychicznie, teraz wychodzi, że chyba taka nie jestem , bo mam w życiu takiego gigantycznego doła, że momentami to wystarczy chwila i ryczę :( Quote
14ruda Posted February 17, 2006 Posted February 17, 2006 Z tym odstresowaniem nie chodziło mi o schronisko jako całość(bo to same stresy),ale o sam kontakt z psem,o świadomość,że wyrwałaś go na chwilę z tego piekła kiedy zabierasz go na spacer,bawicie się razem,przytulacie.:) Quote
Mysia_ Posted February 17, 2006 Posted February 17, 2006 14ruda napisał(a):Z tym odstresowaniem nie chodziło mi o schronisko jako całość(bo to same stresy),ale o sam kontakt z psem,o świadomość,że wyrwałaś go na chwilę z tego piekła kiedy zabierasz go na spacer,bawicie się razem,przytulacie.:) W takim razie popieram :) Quote
Tami Posted February 18, 2006 Posted February 18, 2006 SELENA - odezwij się - mieszkam blisko Wałbrzycha - może coś zadziałamy! Jak tam wizyty w schronisku? Nie odpuściłaś? Popytamy innych i zobaczymy co się da zrobić! Tylko odezwij się! Może być na PRIV. Quote
14ruda Posted February 20, 2006 Posted February 20, 2006 Jak tam dziewczyny?Dajcie znać czy udało się coś zdziałać. Quote
alispo1 Posted February 21, 2006 Posted February 21, 2006 moze warto sie wybrac w pare osob na spotkanie z dyrekcja schroniska.I po prostu powaznie porozmawiac o sprawie.Nic chyba innego nie da rady zrobic.Jak myslicie? Quote
Tami Posted February 21, 2006 Posted February 21, 2006 Czekam na odzew od NeTi i Seleny na konkretny termin. Bo najpierw trzeba wiedzieć kto jest właścicielem schroniska. alispo 1 a może z Tobą mi się uda spotkać żeby chociaż pogadać i się poradzić? Napisz mi na priv czy mogłabyś? Quote
14ruda Posted February 23, 2006 Posted February 23, 2006 Dziewczyny!Niedługo na stronie naszego stowarzyszenia w aktualnościach będą opisane działania jakie podjęliśmy w związku z powrotem wolontariatu do schroniska.Może wam się to przyda. Narazie zapraszam do udziały w dyskusji http://idz.zgora.pl/forum/viewtopic.php?t=385 www.inicjatywa.zgora.pl Quote
Tami Posted February 27, 2006 Posted February 27, 2006 14ruda - dzięki ale nie pomogła mi ta Wasza historia .... po prostu nóż w kieszeni się otwiera. U nas z okolicy Wałbrzycha jest problem bo ja mam kawałek na dojazd ( koszty) i jeszcze jak mam kogoś "zaciukać" to i tak mam życie przegrane...Mam ogromnego kaca teraz , deprecha total. Jestem tylko ja dorosła a reszta dziewczyn nieletnia - nie wiem czy podołamy....W ogóle nic nie wiem!!!!:shake::placz::shake::placz::shake::placz: Przeraża mnie stan schronisk i zastanawiam się czy ich nie można ukarać za naruszanie Ustawy o ochronie...- fatalne warunki życia : przepełnienie boksów, nieocieplone budy , nieodrobaczone i nie szczepione... Wg Ustawy rażące zaniedbanie to utrzymywanie zwierzęcia w stanie zagłodzenia,brudu, nie leczonej choroby, w niewłaściwym pomieszczeniu i nadmiernej ciasnocie - czyż tak nie jest w większości schronisk?????? A właściwe warunki bytowania - to zapewnienie zwierzęciu możliwości egzystencji zgodnie z potrzebami danego gatunku, rasy , płci i wieku _ czyż tak nie jest w większości schronisk???? KTO KONTROLUJE SCHRONISKA? Quote
Mysia_ Posted February 28, 2006 Posted February 28, 2006 Tami jedno wiem na pewno nie możecie sie poddawać!!! Quote
Patikujek Posted March 3, 2006 Posted March 3, 2006 Jeśli chcecie coś zdziałać może zacznijcie najpierw regularnir jeździć i np. wyprowadzać psiaki na spacery a z czasem kierowniczka zauważy że przyjeżdżacie regularnie to zmieni swój stosunek do wolontariatu. U nas większość wolontariuszy właśnie od tego zaczynała: najpierw robiła zbiórki i przywoziła zebrane rzeczy potem za pisemną zgodą rodziców przyjeżdżała i wyprowadzała choćby 1 psa a po jakimś czasie stawała się pełnoprawną wolontariuszką. Potwierdzić to może Mysia Zabrze.:lol: Quote
14ruda Posted March 3, 2006 Posted March 3, 2006 Schroniska kontroluje powiatowy lekarz weternarii. Tu jest link do rozporządzenia ministra rolnictwa w sprawie wymagań weterynaryjnych dotyczących prowadzenia schronisk.Poczytajcie i dopiero zobaczycie,że prawie wszystko jest wbrew prawu w polskich schroniskach. http://www.abc.com.pl/serwis/du/2004/1657.htm Quote
Tami Posted March 4, 2006 Posted March 4, 2006 A może jeszcze jakiś zapis urzędowy na to jak ma sprawdzać ten wet powietowy schronisko...jak często itp. A ciekawe jakby na schroniska nasłał NIK ??? Quote
Biedronka Posted March 4, 2006 Posted March 4, 2006 Ja mogę ze swojej strony doradzić tylko jedno - nie dawajcie za wygraną. Przecież muszą się kiedyś zgodzić, MUSZĄ, jeśli choć trochę zależy im na dobru psów ( tylko pytanie czy zależy???). Quote
Patikujek Posted March 5, 2006 Posted March 5, 2006 Mnie osobiście dziwi że się zgodzić nie chcą ale myśle że w końcu ulegną jak będą widzieć że naprawdę ci zależy!!! Quote
Edi100 Posted March 6, 2006 Posted March 6, 2006 Chciałam Was poprosić bardzo o pomoc 15 lutego Zaginął Pies w Sosnowcu. Żuczek Sproket pojechał do sosnowca ze Żmigrodu, był jednym z dziesiątki odebranych siłą, pewnej babie, która katowała je i głodziła przez cztery lata. W nowym domu był dwa tygodnie. Na spacerze, wystraszył się, pekła obroża i uciekł. Serce peka na myśł że tyle wycierpiał a teraz siedzi gdzieś głodny, zmarznięty, wystraszony.On jest Tutajhttp://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=22143&highlight=Edi100Błagam Was, rozejrzyjcie się. Jeżeli bedziecie w schronach, popatrzcie dokładnie. Jesli jest w schronisku to na pewno siedzi w kącie lub budzie. On bardzo sie wszystkiego boi.Błagam o Pomoc! Quote
jotka Posted March 6, 2006 Posted March 6, 2006 Piszecie głównie o wolontariuszach młodych wręcz nieletnich. Uwazam, ze ludzie w sile wieku i emeryci tez moga byc wolontariuszami. Najtrudniejsze jest zebranie grupy ludzi odpornych na niechec zarzadów schronisk. Pojedyncze osoby niewielw wskóraja. Szukam chetnych do oblęzenia shroniska w Sosnowcu-Milowicach. Tam jest koszmarnie, a wejscie graniczy z cudem. W piatek spróbuję się dowiedziec chociaz czyje ono jest, bo nie TOZu. Jesli jest ktos chętny niech sie zgłosi na prv. Mysłowice ju z mają jakas swoja grupke wiec psy tam trzymane mają szanse. O Milowicach głucho. Moze ktos juz cos wie o tym schronisku? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.