red Posted December 11, 2007 Posted December 11, 2007 Piszcie proszę jak możecie najczęściej, boję się bardzo o Lenkę:-(:-( Quote
jotpeg Posted December 11, 2007 Posted December 11, 2007 biedna Lenka :-(:-(:-( co za zgroza :-( malenka, walcz! Quote
red Posted December 11, 2007 Posted December 11, 2007 Boję się pytać..... wierzę, że zwalczy ten wirus..... Quote
jayo Posted December 11, 2007 Posted December 11, 2007 Jesli chcecie jakichkolwiek podpowiedzi - odezwijcie sie - udalo nam sie juz pare razy zwalczyc wirusa z pomoca naszej nieocenionej wetki. Najlepsza jest krew ozdrowiencow - ale nasze za daleko :(( Quote
red Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Dziś znów seria kroplówek, zastrzyków....trzymaj się skarbie, trzymam cię cały czas w myślach za łapeczkę.:-( Quote
Myszu Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Leneczko skarbie ciocia cały czas myśli o tobie. Napewno maleństwo wyjdzie z tego nie może być inaczej. Quote
mar.gajko Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Wczorej wieczorem odebrałyśmy Lenę z lecznicy po kroplówkach zastrzykach surowicy i co tam trzeba było. Ponieważ nie mogła wrócić na hotel, ubłagałyśmy naszą sąsiadkę Beatę, aby ją wzięła do mieszkania. Lena w lecznicy jak mnie zobaczyła podnisła główkę i pomachała ogonkiem. Jakoś to mnie troszeczkę podniosło na duchu, choć może to bez sensu. Po przyjeżdzie do Beatki położyła się spać i właściwie cały czas leżała. Zrobiła siusiu. Ma nic nie jeść i nie pić, aby nei podrażnić jelit. Rano jeszcze nie rozmawiałam z Beatką, bo nie spała do drugiej, byłyśmy "na telefonie". Zaraz do niej zadzwonię, to napisze co było w nocy. Dziasiaj ma kolejny "seans" weterynaryjny. Trzy-cztery godziny kroplówek, i potrzebnych leków. Jutro dostanie kolejną dawkę surowicy i oczywiście następne kroplówki, leki, etc. Quote
mar.gajko Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Lenka w nocy wymiotowała dwa razy. Krwi było niewiele w wymiotach. Dużo leży. Ożywia się troszeczkę na widok kotów. Quote
red Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Trzymaj się skarbie.... ściskam łapeczkę mocno. Tyle wycierpi biedactwo...:-( Czekamy na coraz lepsze wieści:oops: Quote
red Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Lenka odeszła:placz::placz::placz: na zawsze...................:placz::placz::placz: Dlaczego??? Quote
pani_stanislawa Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 dzis dzien złych wiadomosci :( [*] Quote
Tigraa Posted December 12, 2007 Author Posted December 12, 2007 żegnaj Lenko, przez te kilka tygodni swojego życia byłaś szczęśliwa...(*) Mariola, kochane Ciocie krakowianki, dziękujemy za to, ile zrobiłyście dla Lenki. Dla niej ten czas był jedynym czasem szczęścia i namiastką prawdziwego domu. Lenko, nie było Ci dane poznać co to znaczy prawdziwy dom, choć Twój Człowiek już czekał na Ciebie. Nie zaznałaś w życiu szczęścia. Tylko te kilka tygodni, gdy trafiłaś pod opiekuńcze skrzydła kochanych Ciotek... Oddaję Cię pod opiekę mojej Przyjaciółce. Biegnij do Niej, Ona się Tobą zaopiekuje, utuli i pokocha. Quote
Dorothy Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 wiecie co, takie wieści są najgorsze :-( takie kiedy już ies miał szanse normalnie życ... i nie doczekał tego. Zawsze wtedy ryczę i pytam Boga DLACZEGO??? DLACZEGO NIE POZWOLILES? :placz::placz::placz: szkoda słów... człowiek jest taki bezradny...:-( robi tyle, ile może, pomaga, wyciąga, leczy, a to wszystko tylko kropla w morzu cierpienia, biedy i śmierci/. W takich momentach zaczynam się poddawać... Quote
gallegro Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Lenko... tak mi przykro... <'> <'> <'> Quote
Myszu Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 W takich chwilach zaczynam się zastanawiać czy Bóg naprawdę istnieje:angryy::-(???????????????????????????? Lenko w mojej pamięci zawsze pozostaniesz merdająca ogonkiem i pokazująca wszystkim swojego jeżyka. Śpij spokojnie maleńka. [`][`][`][`][`][`] Quote
red Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Myszu napisał(a):W takich chwilach zaczynam się zastanawiać czy Bóg naprawdę istnieje:angryy::-(???????????????????????????? Lenko w mojej pamięci zawsze pozostaniesz merdająca ogonkiem i pokazująca wszystkim swojego jeżyka. Śpij spokojnie maleńka. [`][`][`][`][`][`] To był aniołek, niewinny, cichy, skrzywdzony, z ogromnym uwięzionym wraz z nią zasobem miłości do człowieka, bez dzieciństwa, bez praw, bez możliwości pokazania się i błagania o pomoc. Taki był jej "dom" , :-( Dzięki Wam, Mariolko i Myszu, poznała zabaweczki, spacerki, trawkę, słońce, miły głos, czułe ręce.....dziękuję Wam za to. Strasznie mi przykro... brak mi słów...( a jak inne chore pieski?):placz: Quote
gallegro Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Właśnie, jak inne psiaki? Jak Pajutek? Mariolko, a Aza nie złapała? Martwię się o wszystkie te psiaki. Quote
Myszu Posted December 13, 2007 Posted December 13, 2007 Największe ukłony należą się Mariolce, Luizie i Beatce które były z nią do ostatnich jej chwil:-(. Quote
mar.gajko Posted December 13, 2007 Posted December 13, 2007 Leno! Dla mnie to dalej nierealne. Na moich rękach umierała, a dalej w to nie wierzę. Zdrowa, młoda. Piękna, wesoła. Pełna energii. Dwa dni i jej życie zgasło. Pochowałyśmy ją. Nie byłam w stanie odwieźć jej do utylizacji, choć może powinnam. Z kocykiem, szeleczkami... Nie wiem jak to możliwe. Lenko wybacz! I wy dziewczyny wybaczcie! Nie wiem co mogłam jeszce zrobić, ale może coś mogłam... Nie wiem już nic. Quote
red Posted December 13, 2007 Posted December 13, 2007 Mariolka, jestem w okropnym stanie psychicznym, nie śpię, nie funkcjonuję...Zdrowa sunia, która zaczynała nowe życie....dlaczego ją to spotkało, przypadek, pech.....inne wyszły z tego, ona akurat nie. Pewnie jeszcze brzuszek miała zaszyty po sterylce:-( To wszystko tak szybko, wiele dorosłych psów w schroniskach pokonuje tę chorobę. Taki kochany delikatny puszek okruszek:placz::placz:Nie wiem czy się kiedykolwiek pogodzę z tym co tej suni się przytrafiło. Mariolko, Beatko, Luizo - wiem co czujecie, strasznie wam współczuję, bo byłyście przy niej, jakże trudno przyjąć taką rzeczywistość, która nagle nas potwornie zawodzi. Dziękuję Wam za wszystko co dla niej zrobiłyście, pokazałyście jej normalne życie, że może być kochana, resztę nie było jej dane przeżyć. Czuję się okropnie:-( Cyt. "Panie Boże, czy zwierzęta idą do nieba? - bo jeżeli nie, to mnie też tam iść nie trzeba". :placz::placz::placz: Żegnaj aniołku i do zobaczenia. Quote
Myszu Posted December 13, 2007 Posted December 13, 2007 red napisał(a):Cyt. "Panie Boże, czy zwierzęta idą do nieba? - bo jeżeli nie, to mnie też tam iść nie trzeba". :placz::placz::placz: Żegnaj aniołku i do zobaczenia. Zaczynam wątpić czy jest wogóle jakieś niebo bo tu na ziemi jest tylko PIEKŁO:angryy:. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.