Ai i Olo Posted November 7, 2007 Posted November 7, 2007 Olus mial widac jakims dziwnym tuszem robiony tatuaz, bo w ogole go nie ma nigdzie. A to przeciez moj prywatny dzielny Adolf z rodowodu jest i to na pewno! ;) Malo jest wlascicieli skye-i. Mozna poprobowac poszukac tej wlascicielki poprzez zwiazek kynologiczny. Ale czy to ma jakis sens? Ja tam wolalabym, zeby Suczydelko do Dorothy pojechalo, bo bym miala dodatkowy powod, aby z Olusiem odwiedzac miasto rodzinne ;) W koncu taka Kolezanka to sie nie zdarza codziennie ;) Quote
Dorothy Posted November 7, 2007 Posted November 7, 2007 zaproszenie masz tak czy siak :-) wraz z Olem naturalnie ;) Quote
terra Posted November 7, 2007 Posted November 7, 2007 Ai i Olo napisał(a):Olus mial widac jakims dziwnym tuszem robiony tatuaz, bo w ogole go nie ma nigdzie. A to przeciez moj prywatny dzielny Adolf z rodowodu jest i to na pewno! ;) Malo jest wlascicieli skye-i. Mozna poprobowac poszukac tej wlascicielki poprzez zwiazek kynologiczny. Ale czy to ma jakis sens? Ja tam wolalabym, zeby Suczydelko do Dorothy pojechalo, bo bym miala dodatkowy powod, aby z Olusiem odwiedzac miasto rodzinne ;) W koncu taka Kolezanka to sie nie zdarza codziennie ;) Nie koniecznie przez ZK, zanim oni się odezwą minie wiek. Wiesz Ai i Olo, ja chciałabym wiedzieć, gdyby mi zaginął pies, czy żyje i jak się ma. A nie zastanawiać się co jeszcze mogłam zrobić, a nie zrobiłam, by go odnaleźć. Poza tym do Dorothy sunia ma jechać na DT. Zatem skoro szukać domku, to dlaczego nie tego poprzedniego? Quote
sacred PIRANHA Posted November 7, 2007 Posted November 7, 2007 martaa2 napisał(a):Ja załozyłam wątek 26, sunia była juz podobno ok 2 tyg. Chyba ze pracownik był niezorientowany i zobaczyłam sunię tuz po przyjwiezieniu jej ze Stalowej... Ale pamietam jak pracownik mówił, ze mimo 2 tyg pobytu to nadal dzikusek... ja jak odbieralam 20.10 wyzelke to kudłata juz była(wstawilam jej zdjecia nwqet w galerii mojego Tima)...wtedy pracownik mi juz mowil ze to nowy kilkudniowy dziki nabytek... Quote
agusiazet Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 [quote name='Romek-Zamość']Dziki nabytek wygląda tak :loveu: http://img481.imageshack.us/img481/6418/img4172jn8.jpg Wygląda na całkiem udomowionego!!!:) Quote
sacred PIRANHA Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 wygląda jakby chciala zapytac "co co Ci chodzi? ze leze na lozko, ze mam podusie...to od razu pretensja?? odczep sie!!" Quote
Dorothy Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 owszem sliczna :loveu: Terra ja też rozważam DS.;) A co do poprzedniej właścicielki to mam o niej średnie zdanie, jeśli dopuściła do tego że pazury suni były przerośnięte tak, że aż z naczyniami krwionośnymi. To nie świadczy o trosce poprzedniego właściciela lecz raczej o potężnym zaniedbaniu, takie pazury rosną rok, a nie dwa miesiące. Co to za pani która do tego dopuściła? Pomijam wszystko inne, czyli na przykład wątpliwość czy to ten sam pies... Quote
terra Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 Dorothy napisał(a):owszem sliczna :loveu: Terra ja też rozważam DS.;) A co do poprzedniej właścicielki to mam o niej średnie zdanie, jeśli dopuściła do tego że pazury suni były przerośnięte tak, że aż z naczyniami krwionośnymi. To nie świadczy o trosce poprzedniego właściciela lecz raczej o potężnym zaniedbaniu, takie pazury rosną rok, a nie dwa miesiące. Co to za pani która do tego dopuściła? Pomijam wszystko inne, czyli na przykład wątpliwość czy to ten sam pies... Właśnie dlatego, że zaobserwowałam "symptomy" chęci przygarnięcia na stałe, wycofałam się, zważywszy, że na dogo wiele tragicznych przypadków potrzebuje dt. I rywalizacja w tym względzie stała się dla mnie niesmaczna. Uwierz mi, też mam sporo drzwi do zamykania, ale nie o to chodzi. Natomiast daleka jestem od wydawania sądów o kimś, kogo nie znam, nie widziałam na oczy, nie romawiałam z nim i przede wszystkim ten ktoś nie może się bronić. Myślę, że nie ma co szat rozdzierać, zrobisz Dorothy jak uważasz. Quote
Dorothy Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 czyżbym wyczuwała subtelną nutkę goryczy? :p rozumiem że ta gorycz pójdzie dalej jak się nie uprę przy poszukiwaniu właściciela? Zatem niech zadecydują dziewczyny z Zamościa, ja wysiadam. Nie zamierzam być ofiara pomówień. Potem będzie że ukradłam psa kobiecie która nie mogła sie bronić:p dziękuję. Quote
terra Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 [quote name='Dorothy']czyżbym wyczuwała subtelną nutkę goryczy? :p rozumiem że ta gorycz pójdzie dalej jak się nie uprę przy poszukiwaniu właściciela? quote] I tu się mylisz.:p A zrobisz jak uznasz za stosowne. Quote
Czaka Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 Droga Dorotko nigdzie nie wysiadaj! Psica jest u mnie tylko dlatego, że poprosiłaś o zabranie jej ze schronu i zobowiązałaś się do jej szybkiego odbioru. Tak jak Ci pisałam ja mam swoje cztery psice i nie mam warunków do trzymania piątego. Nie ukrywam taż , że liczę na to , że psina będzie mogła do Ciebie wkrótce pojechać. Jeśli chodzi o stopień zaniedbania suńki , to myślę, że suńka była zdecydowanie dłużej bezdomna niż od wakacji. Daleka jestem od oceniania kogokolwiek, bo wiadomo, że różne są w życiu sytuacje. Jednak nie wierzę, że trzymany do wakacji pies w domu mógł mieć w takim stanie łapy. Na tylnych łapach suńka ma też spore odleżyny. Poza tym mówicie o szukaniu starego domu, a kto się tym konkretnie ma zająć? I jak to sobie wyobrażacie? Pewnie inaczej bym mówiła gdyby suka strasznie tęskniła , ale przeciwnie ona jest bardzo radosna i kontaktowa, myślę, że będzie szczęśliwa jak trafi na stały grunt . Wydaje mi się, że powinniśmy się cieszyć, że Dorota proponuje suńce dach nad głową, oby wszystkie bidule miały tyle szczęścia w nieszczęściu. Takie jest moje zdanie na ten temat. Quote
Ai i Olo Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 Myślę sobie, że... jakby mi pies uciekł, to bym chciała wiedzieć, co z nim. Co oznacza jak dla mnie odwiedzanie miejsca, gdzie mi psińco się zgubiło co najmniej kilka razy. A już na pewno dzwonienie do okolicznych schronów. Bo to pierwsze miejsce, gdzie pies trafi (o ile żyje. a też żyje... i to całkiem chyba teraz wygodnie, patrząc na podusię ;-)) Można spróbować rozwiesić ogłoszenia w tych miejscach, w których wcześniej wisiały te o zaginięciu. Jeśli trzeba ukoić podszepty sumienia tych, którzy są za tym, aby jednak poszukać poprzedniej właścicielki. Tak. Chciałabym, aby mi dobrzy ludzie pomogli, gdybym zagubiła któregoś z moich psiurów. Pytanie, czy ta pani nadal chce. Nie mam innego pomysłu :/ Uciekam na trening serdecznie pozdrawiając Dorothy - jak przyjadę do Bielska, to wcześniej się odezwę. Quote
LALUNA Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 Sprawdzcie w lecznicach albo w skelpach zoologicznych. Moze jest jeszcze gdzies ogłoszenie. Moze weterynarze maja jakis namiar na włascicielke. Jezeli rozlepiała ogłaszonia, to znaczy ze szukała suni i jej zalezało. Moze nie tam szukała gdzie trzeba, bo jak sunia uciekła w szoku to mogła długi czas sie chowac i poleciec w inne miejsce. Kołtuny czy pazury nie musza jeszcze o niczym swiadczyc. Jakbym zostawiła mojego psa na dworze nie czesanego i nie kapanego to po miesiacu byłby jednym wielkim kołtunem. Pod takimi kołtunami bardzo szybko dochodzi do odparzeń. Znajoma ma Lhasa Apsu, nie potrafi mu obcinac pazurków, wiec przychodzi co trzy miesiace do mnie. Pazurki w precelek, bo obfita siersc miedzy i na łapkach nie pozwala mu scierac no i nie chodzi po betonie, tylko po trawce . Poszukajcie włascicielki, moze czeka, tylko straciła nadzieje ze można znaleźć. Quote
Tola Posted November 8, 2007 Author Posted November 8, 2007 Macie rację; ja tez chaciałabym wiedziec gdzie jest mój pies, jakby sie zgubił. Ale wiem jednoczesnie, ze mojego szukania nie ograniczyłabym do zostawienia ogłoszeń. Nie bedę jednak nikogo oceniała, bo nie mam takiego prawa. Padają tu prosby o szukanie poprzedniego własciciela... Asia dobrze zapytała - kto to ma robić? Zaraz po znalezieniu suni napisałam do Jogi, bo ona jest ze Stalowej i mogła cos wiedziec o przeszłosci skye. Wszyscy mają okazje przeczytac, co napisała - ze pies nie powinien czekac i ze w tej chwili nie ma własciwie mozliwosci znalezienia własciciela. My tu w Zamosciu tym bardziej nie mamy takiej mozliwosci. Poza tym z wyglądu suni i oceny weta wnioskuję, ze zaniedbania nie są tylko wynikiem błąkania się. Sunia zostala zabrana ze schronu na prosbe Doroty, bo inaczej siedziałaby tam do dzisiaj. Uwazam ze wyjazd do niej jest w tej chwili najlepszym rozwiazaniem. Quote
Edi100 Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 Jedno pytanko a propos poprzedniej właścicielki: Jak to się stało że sunia trafiłą na ulicę? Mam tu na myśli ucieczkę:angryy: Czy Wasze psy giną, uciekają? Nie! Dla mnie jest to wystarczający powód by sunia nie wracała ( jeśli się odnajdzie) do poprzedniego domu, bo skąd gwarancja że sytuacja się nie powtórzy??? Quote
LALUNA Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 Edi100 napisał(a):Jedno pytanko a propos poprzedniej właścicielki: Jak to się stało że sunia trafiłą na ulicę? Mam tu na myśli ucieczkę:angryy: Czy Wasze psy giną, uciekają? Nie! Dla mnie jest to wystarczający powód by sunia nie wracała ( jeśli się odnajdzie) do poprzedniego domu, bo skąd gwarancja że sytuacja się nie powtórzy??? Owszem zdaza sie. Są przypadki gdy pies na spacerze czegoś się przestraszy i wpadnie w panike i pogna na oślep. Takie rzeczy sie niestety zdarzaja i nie zawsze mozna przewidziec. Niekiedy ktoś psa moze ukrasc i pies potem ucieknie od tej osoby Quote
jogi Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 Dziewczyny gdybym wiedziała, że rozpęta się taka burzliwa dyskusja, to nie napisałabym nic:shake: Nikt nie będzie szukał właścicielki. Pani która ją dokarmiała już to zrobiła. Jak jej powiedziałam, że sunia będzie miała dom to się popłakała Gdyby jej właścicielka chciała jsunię odnaleźć, to postarała by się bardziej. A widać po szybkim i pobierznym poszukiwaniu, że odpuściła. Wystarczyło zgłosić do straży miejskiej, w lecznicach. Sposobów i możliwości jest wiele, o ile się chce Sunia trafiła do schronu, przeszła kwarantannę, właściciel się nie zgłosił, jest do adopcji. TO jest jej szansa na nowe życie i na tym się skupcie!!! Quote
Dorothy Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 ja tylko informuję, że jeśli znajdzie się prawowity właściciel suni (może będzie miał zdjęcia? Może sunia się ucieszy na jego widok?) i okaże sie mimo wszystko byc wart zaufania przekażemy mu ją. To tak dla informacji wszystkich, bo ja w życiu niczego nikomu nie ukradłam a tak się zaczynam czuć....:-( a ja tylko bardzo chcę jej pomóc. Quote
Dorothy Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 jogi nie widziałam Twojego posta. W każdym razie ja nie chcę się tu czuć jak złodziej.:shake: Quote
Czaka Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 [quote name='jogi'] TO jest jej szansa na nowe życie i na tym się skupcie!!! Święte słowa!!! :loveu: Quote
Edi100 Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 Dorothy napisał(a):jogi nie widziałam Twojego posta. W każdym razie ja nie chcę się tu czuć jak złodziej.:shake: Dorothy, Ty to najlepsze co Suńkę mogło spotkac!:loveu: Quote
sacred PIRANHA Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 Dorothy napisał(a): To tak dla informacji wszystkich, bo ja w życiu niczego nikomu nie ukradłam a tak się zaczynam czuć....:-( a ja tylko bardzo chcę jej pomóc. Dorothy napisał(a): W każdym razie ja nie chcę się tu czuć jak złodziej.:shake: Dorotko nawet nie wiesz jak sie cieszymy, ze ty jej chcesz pomoc... jesli sie czujesz jak zlodziej...to przestan i to natychmiast:mad: moi drodzy to nie jest tak, ze zadbany salonowy piesek trafil do schronu i po dwoch dniach my go wyciagamy bo przeciez to taki salonowy psiak wiec napewno sie w schronie zmarnuje...sunia błąkała sie w Stalowej Woli...jak dlugo tego sie nie dowiemy pewnie nigdy dokladnie...ale widac po jej stanie ze to nie byl miesiac ani dwa tylko dluzej...duzo dluzej... w koncu trafila do schronu...przesiedziala kwarantanne i teraz szuka domu...znalazla u dorotki:loveu: Romek-Zamość napisał(a):Święte słowa!!! :loveu: yhy:loveu: Quote
terra Posted November 9, 2007 Posted November 9, 2007 Dorothy napisał(a): W każdym razie ja nie chcę się tu czuć jak złodziej.:shake: Dorothy, nie oskarżam Cię o kradzież i nie melodramatyzuj;). To, że właściciel szukał psa, to jest ślad i nie wydaje mi się, żeby chęć zlokalizowania go była rzeczą naganną, tym bardziej, że właśnie takie procedury się stosuje w wielu przypadkach (tu na dogo!). Jeśli nie chcesz go szukać, nie możesz, czy cokolwiek innego Twój wybór i ja do tego nie mam i nie chcę mieć nic. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.