gallegro Posted November 9, 2007 Posted November 9, 2007 Pani stanislawa jest nieosiągalna pod telefonem... Informację o braku kontaktu uzyskałem od dwóch potencjalnych domków. Dzwonili panowie i odniosłem wrażenie, że są bardzo zainteresowani jego adopcją. Nie znam szczegółów, dlatego poczekajmy aż się odezwie "mamusia" Jokera ;). Pani stanislawo... wake up !!! Quote
pani_stanislawa Posted November 9, 2007 Author Posted November 9, 2007 wiem wiem, z jednym panem jestem w kontakcie- jutro po wizycie u weta jestem umowiona na telefon. Bylam dzis nieosiagalna, bo pracowalam- a w pracy nie mam mozliwosci czestego zagladania do telefonu . A tak swoja droga, Joker od wczoraj posiada własna ksiazeczke zdrowia !!:) (to prawie jak dowod osobisty :P) pani aniu, dziekuje za wskazowki, napewno skorzystam :) Quote
pani_stanislawa Posted November 10, 2007 Author Posted November 10, 2007 juz po wizycie u weta, ,maluch jest zdrowy, pan doktor zajrzal mu w paszczu i powiedzial ze ma 3,5 miesiaca. Wiec ja sie nieco pomylilam , aczkolwiek mniej wiecej w przedziale sie zmiescilam ;) Do zainteresowanego pana dzwonillam, nikt nie odbiera.. ale spokojnie dzis sobota -byc moze jakies zakupy i niemoznosc odebrania telefonu. Zadzownie wieczorkiem. Wczoraj wieczorem odezwala sie do mnie jeszcze jedna pani,z tym ze mieszka nieopodal Połczyna Zdroju .Owa pani ma dom z ogrodem, 12letniego pudla miniaturke, jest niepracujaca i moglaby malemu poswiecic sporo czasu.Aczkolwiek zniechecil mnie fakt iz niedawo jej pekinczyk zginal bo wylecial na ulice, wiec obawiam sie ze to efekt niedopilnowania.A Joker jest naprawe energiczny-choc na spacerach bardzo sie pilnuje. Poki co obstaje za opcja wyslania malego do warszawy,jakby nie patrzec jest w miare niedaleko i moznaby domek sprawdzic. Jak tylko uda mi sie skontaktowac z tym panem i omowic wszelkie szczegoly to napewno sie z wami podziele:) Quote
red Posted November 10, 2007 Posted November 10, 2007 W takim razie czekamy na wieści o ew. :shake:przyszłym domku..... Quote
gallegro Posted November 10, 2007 Posted November 10, 2007 Hmm... muszę sie wtrącić... Pani Stanislawo (boshe... ten nick jest normalnie prawie super :razz:), do mnie dzwonili dwaj panowie. Ciekawe, czy ta Pani dzwoniła w zastępstwie jednego z Panów, czy to ktoś zupełnie inny. Teraz odnośnie pierwszego Pana, który czekał na diagnozę weta... Nie wiem czy ma to jakieś znaczenie, ale z rozmowy wywnioskowałem, że był lekko "wstawiony". Oczywiście to nie dyskwalifikuje jegomościa, ale zalecałbym ostrożność... Zastrzegam też sobie, że niektórzy abstynenci również potrafią niezle bełgotać :razz:. Quote
gallegro Posted November 10, 2007 Posted November 10, 2007 Ania-tygrysiczka napisał(a):1-czy pies będzie mieszkał w domu czy na dworze? 2-czy mieli już psa i w jaki sposób odszedł? 3-ile godzin pies będzie sam w domu? 4-kto zaopiekuje się psiakiem w razie wyjazdu lub choroby właściciela? 5-czy pies będzie na smyczy i dobrze pilnowany czy będzie wychodził na spacery "samopas"? Do powyższych punktów, obowiązkowo dodałbym jeszcze jeden... - Czy wiedzą gdzie w pobliżu jest gabinet weta? Jeśli mieli/mają psa, powinni znać jego nazwisko oraz adres i to bez zająknięcia. Taka wiedza pozwoli mieć pewność, że psiak będzie szczepiony, leczony, zabezpieczony przed kleszczami itd. Quote
Makuuu Posted November 10, 2007 Posted November 10, 2007 przepraszam, że tak się wcinam, ale jestem na etapie dłubania w programach typu photo paint oraz inne takie el. grozy i zauważyłam, że maluch nie ma banerka... więc tak na wszelki wypadek: Quote
gallegro Posted November 10, 2007 Posted November 10, 2007 pani_stanislawa napisał(a):...Do zainteresowanego pana dzwonillam, nikt nie odbiera.. ale spokojnie dzis sobota -byc moze jakies zakupy i niemoznosc odebrania telefonu. Zadzownie wieczorkiem... Pan zadzwonił do mnie przed chwilą i "opieprzył" mnie za to, że mimo obietnicy, nikt się z nim nie skontaktował. Telefon ma cały czas przy sobie, ponieważ bardzo mu zależało na tym kontakcie. Wysłał nawet sms'a w tej sprawie. Pani stasiu, bardzo proszę o kontakt z tym Panem... Wygląda na zdecydowanego. Gwoli wyjaśnienia... poprzednia moja sugestia odnośnie "rauszu" na którym to miałby być ten Pan, traci na ważności. Tym razem miałem okazję rozmawiać dłużej i stwierdzam, że ten Pan ma właśnie taki sposób mówienia. A może i w tym przypadku... :roll:. Nie, nie... jestem pewien, że pod tym względem wszystko jest O.K. Na wszelki wypadek podaję tel. do zainteresowanego: 696 443 568 Quote
Tigraa Posted November 10, 2007 Posted November 10, 2007 pani_stanislawa napisał(a):pani aniu, dziekuje za wskazowki, napewno skorzystam :) Ciociu Stasiu ;), żadna pani, po prostu Ania. Quote
pani_stanislawa Posted November 10, 2007 Author Posted November 10, 2007 gallegro napisał(a):Pan zadzwonił do mnie przed chwilą i "opieprzył" mnie za to, że mimo obietnicy, nikt się z nim nie skontaktował. Telefon ma cały czas przy sobie, ponieważ bardzo mu zależało na tym kontakcie. Wysłał nawet sms'a w tej sprawie. Pani stasiu, bardzo proszę o kontakt z tym Panem... Wygląda na zdecydowanego. Gwoli wyjaśnienia... poprzednia moja sugestia odnośnie "rauszu" na którym to miałby być ten Pan, traci na ważności. Tym razem miałem okazję rozmawiać dłużej i stwierdzam, że ten Pan ma właśnie taki sposób mówienia. A może i w tym przypadku... :roll:. Nie, nie... jestem pewien, że pod tym względem wszystko jest O.K. Na wszelki wypadek podaję tel. do zainteresowanego: 696 443 568 juz sie tlumacze. jak juz wspomnialam dzownilam do owego pana kolo poludnia tuz po wizycie u weterynarza, pan byl nieosiagalny , a ze szlam do pracy to nie mialam mozliowsci zadzwonienia... Pan *opieprzyl* pana gallegro o to ze mimo obietnicy nie skontaktowalam sie z nim, a mnie przez telefon przeprosil za to ze nie odebral i wyniklo zamieszaie(jak mniemalam powyzej byl na zakupach i telefonu nie uslyszal...), takze wszystko naprostowane, pan bardzo mily, specyficzny sposob mowienia nie zaden rausz<dobrze ze gallegro sprostowal>.Mieszka w warszawie, w 3pokojowym mieszkanku, pisek bedzie osobistym przyjacielem jego starszego syna<20 lat>, ktory sie zdeklarowal opiekowac pieskiem. Maluch nie bedzie zostawal sam w domu, gdyz zona jest niepracujaca :). Bedzie to pierszy piesek tych panstwa. Bardzo zalezalo im na maluszku stad pewnie nieco napastowal gallegro <przepraszam>. Obiecal ze milosci nie bedzie mu brakowalo, i ja to kupilam. TERAZ PROSBA DO WAS DOGOMANIACY, POTRZEBNY TRANSPORT, POMOCY !!!! Quote
pani_stanislawa Posted November 11, 2007 Author Posted November 11, 2007 20:20 czas przyjazu nowych wlascicieli Jokera.... poki co placz, nic wiecej :( Quote
pani_stanislawa Posted November 11, 2007 Author Posted November 11, 2007 20:20 czas przyjazu nowych wlascicieli Jokera.... poki co placz, nic wiecej :( Quote
gallegro Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 Dzisiaj czy jutro ? Jakby co, to Ania-tygrysiczka jutro ok. 11-tej będzie w Wawie, a dokładnie w okolicy przystanku PKP Wawa Służewiec. Quote
pani_stanislawa Posted November 11, 2007 Author Posted November 11, 2007 dziś... mały juz w drodze do warszawy, jego nowi wlasciciele nie mogac sie juz jokera doczekac postanowili spontanicznie przyjechac pociagiem. :( Ajjj glowa mi peka, pod oczami mam wory.. i juz za nim tesknie . Nigdy wiecej psiaka na tymczas , sieczke mi to z glowy robi..... Quote
gallegro Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 pani_stanislawa napisał(a):...Nigdy wiecej psiaka na tymczas , sieczke mi to z glowy robi..... Masz absolutną rację. Następne przygarniaj... na stałe ;). Quote
red Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 gallegro napisał(a):Masz absolutną rację. Następne przygarniaj... na stałe ;). Przykre, bo maluch słodziutki. Uratowałaś go, w schronisku....:-( nie przeżyłby. Myślę, że kolejny zapadnie Ci do serca, bo ratowanie zwierzaków to też....nałóg:evil_lol: Czekamy na wieści z nowego domu. Quote
pani_stanislawa Posted November 12, 2007 Author Posted November 12, 2007 gallegro napisał(a):Masz absolutną rację. Następne przygarniaj... na stałe ;). Jesli zalezaloby to odemnie to maly napewno zostalby ze mna. W domu jest tak cicho, spokojnie , ze teraz az nieswojo. Mam nadzieje ze on szybko sie przyzwyczai do nowych wlascicieli, bo ja mam mego mula i dzien ryczenia part.2... bezanadzieja Quote
Owieczka Posted November 12, 2007 Posted November 12, 2007 pani_stanislawa napisał(a):Jesli zalezaloby to odemnie to maly napewno zostalby ze mna. W domu jest tak cicho, spokojnie , ze teraz az nieswojo. Mam nadzieje ze on szybko sie przyzwyczai do nowych wlascicieli, bo ja mam mego mula i dzien ryczenia part.2... bezanadzieja Wiesz... rozumiem Cie doskonale ale to jest nie uniknione ( niestety) ,że przeżywamy kolejne rozstania z naszymi "tymczasami" :shake:. Ale z drugiej strony , gdyby nie tymczasy , to te psiaki nia miałyby szans ... Weź taką sytuacje , że bierzesz na stałe kolejnego psa i co ? I już nie weźmiesz nic na tymczas :-( A tak naprawdę to nasz egoizm tylko i wyłącznie , bo chcemy zostawić sobie te nasze "tymczasy" a one przecież będą równie szczęśliwe ( a może i bardziej) w nowym domu ... ;) Tak naprawde patrzymy z naszego punktu widzenia a nie psa. No, w końcu jesteśmy tylko ludźmi nie ?:cool3: Ja tez przeżywałam i w sumie przezywam do tej pory te moje psiaki z tymczasu ale jak odwiedzam ich po kilku miesiącach to serce az pieje z radości :p. Jednak warto troszke pocierpieć ( bo to w sumie głównie naszym kosztem) ale opłaca sie !! Proszę " pani stanisławo" nie rezygnuj z tymczasów bo pewnie w schronisku jakaś sieroteczka nie da sobie rady bez Twojej pomocy :-( Quote
pani_stanislawa Posted November 12, 2007 Author Posted November 12, 2007 miod na moje serducho. dostalam smsa od wlasciciela Jokera w ktorym napisal, ze psiak sie zadomowil, biega, chce sie bawic i chyba nie teskni..(ja tam nadal tesknie).Jemu napewno bedzie latwie ufff:) . Jutro bede miala zdjecia z nowego domku to napewno sie podziele ! owco! dzieki za slowa otuchy, wiem ze bedzie wszystko dobrze, ale to kwesia nakrecania samej siebie. Ogarnelam sie... trzeba wierzyc ,ze w innym domku czeka go wcale nie gorszy zywot :) . Pozatym to pierwszy piesek tych panstwa, takze mam nadzieje ze beda sie z nim obchodzic jak z malym krolewiczem:) Quote
gallegro Posted November 14, 2007 Posted November 14, 2007 Pociesz się tym, że ten tymczas nie trwał zbyt długo... Pomyśl, co by było, gdyby Joker był u Ciebie kilka miesięcy... Wtedy to dopiero dramat... Osobiście przerobiłem jeden typowy tymczas. Po tygodniu wyadoptowałem psiaka, a tęskniłem do pierwszej sesji zdjęciowej z nowego domku i relacji z tegoż. Zrozumiałem wtedy, że jestem zadufanym w sobie egocentrykiem, a pies ma prawdopodobnie lepiej niż u mnie. Było mi łatwiej... Mój Jurand z avatara to też tymczasowicz, ale z przedłużonym okresem ważności ;). Zasiedział się u mnie i już go nie oddam... Gdzie mu będzie lepiej...? :p. Pani stasiu, zamiast "użalać się" nad sobą, lepiej rozejrzyj się za następną bidą, której możesz pomóc ;). Quote
ANETTTA Posted November 14, 2007 Posted November 14, 2007 no to tylko sie cieszyc ...domek pewnie super..................:multi::multi::multi::multi: Quote
pani_stanislawa Posted November 14, 2007 Author Posted November 14, 2007 gallegro napisał(a):Po tygodniu wyadoptowałem psiaka, a tęskniłem do pierwszej sesji zdjęciowej z nowego domku i relacji z tegoż. Zrozumiałem wtedy, że jestem zadufanym w sobie egocentrykiem, a pies ma prawdopodobnie lepiej niż u mnie. No ja po pierwszej sesji zdjeciowej, mejlu i smsie poczulam ze wszystko jest wporzadku. Wlasne łozeczko, zabawki na podlodze, piesek po kąpieli nakryty kocykiem- miod:) .Co wazne wlasciciele nie odmawiaja kontaktu :).Wiem ze trafil dobrze,ale czlowiek zawsze sie nakreca ze u niego jednak mialby najlepiej hehehe aaaa niepotrzebnie!!!. Wiec ja juz spokojna, zadowolona czeklam na kolejne wiadomosci i zdjecia mojego czworonoznego przyjaciela:) Mam pare zdjec z nowego domku, aczkolwiek wiekszosc niewyrazna, bo chyba z telefonu. aleeeeeeee dla mnie to bardzo duzo :) zawsze bede uciekal z wanny - bo kto powiedzial ze lubie pachniec ?:P no co??juz nawet w spokoju nie mozna sobie polezec po tej meczacej kapieli ?:) oooo, to zrob jeszcze od tej strony (niech zazdroszcza mi łoża)i ide spac :) pozdrawim dogo! Wiecej fotek nie wstawiam bo sa mega zamazane.... jak dojdzie mi kolejna porcja to sie podziele:) Quote
red Posted November 18, 2007 Posted November 18, 2007 Natalia chyba możesz zmienić tytuł wątku - bo bąbelek już chyba zakończył podróż....Powodzenia malutki:multi: Quote
pani_stanislawa Posted December 4, 2007 Author Posted December 4, 2007 Doslownie kilka minut temu dostalam nowa porcje, jeszcze goracych zdjec Jokera:).Zobaczcie jak Joker sobie pomieszkuje, jak sie zmienia i hmmm uklada do snu ,zeby czasem nie zmarzl :) Powiem wam , ze lepiej dzien mi sie zaczac chyba nie mogl :) Quote
gallegro Posted December 4, 2007 Posted December 4, 2007 pani_stanislawa napisał(a): Nie, no... ta fotka powala... A cóż to za skołtuniony mop leży pod grzejnikiem :crazyeye: Joker wyrósł nieco i jeszcze wyładniał... Widać, pycho szczęśliwe :-) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.