mrowa23 Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 hmmm cholera dowiem sie pod wieczor czy nei wyjezdzam popracowac troszke;)w koncu kiedys trzeba na dzieci zarobic;) Quote
sita Posted November 2, 2007 Posted November 2, 2007 drodzy zainteresowani i ufajacy... coz... po prawie tygodniu, naciskany, odpisuje... psinka ktora zostala ulokowana w mojej jaskini miewa sie dobrze. wspolne spacery znosimy dobrze i ja i ona. przyznam ze odpowiedzialnosc jaka wzialem na swoje barki przysluzyla sie mojej kondycji... :) sita reaguje na komendy, bawi sie z psami, aportuje, informuje ze jest w domu... gdy wychodze ma psi wzrok, gdy wracam czeka by wyjsc na spacer... oj bardzo lubi... przepada za r.a.t.m. oraz blues brothers natomiast nat king cole stymuluje ja do amorow :) wieczorami, gdy mamy czas, zajadamy sie parowkami i tlumacze jej ze nasza milosc nie ma szans... Quote
andzia69 Posted November 2, 2007 Posted November 2, 2007 jak dobrze słyszeć takie wieści....tylko dlaczego nie pisane wierszem????:evil_lol: Quote
Hakita Posted November 3, 2007 Author Posted November 3, 2007 Nie będę się specjalnie rozpisywać, pozostawię większość na prywatną rozmowę… Jedyne co chcę przekazać to to, że jeżeli w przyszłości podobnie ma wyglądać współpraca i cała organizacja, to ja się wypisuję i działam sama… To nie pierwszy raz, kiedy pomagam komuś i czuję się zawiedziona… Chciałam by moja pomoc sięgała dalej, czyli by dotyczyła nie tylko psów bezpośrednio ze mną związanych, ale jak wcześniej wspomniałam z takiej „organizacji” i całej sprawy nie jestem i nigdy nie będę zadowolona, jeżeli w przyszłości podobnie będzie to wyglądało… Jestem zdegustowana tym, jak sprawa została zakończona i pozostawiam to do przemyślenia dla wszystkich… Dzisiejszej nocy Sita została zawieziona przez sitę do Szczecina do nowego domu. Jaki to dom? Nie wiem, pytajcie Mrówę. Quote
mrowa23 Posted November 3, 2007 Posted November 3, 2007 ja tez jestem zawiedziona i taka wspolprace to ja chrzanie. dlaczego odpowiedz sobie sama jak to wyglada. reszta na pw. dom jest sprawdzopny przez angle z niebieskiego i zatwierdzony dom mial adoptowac innego psa ale okazal sie agresywny do innych psow a dom posiadal juz psa. jestem wsiekla i zycze powodzenia w dalszym dzialaniu samotnym. na drugi raz prosze sie zastanowic pozdrawiam mrowa Quote
doddy Posted November 3, 2007 Posted November 3, 2007 A ja nie kumam o chosji ale widze, ze sunia ma nowy dom... Oby na zawsze... Quote
dariaopole Posted November 3, 2007 Posted November 3, 2007 Czyli Sita trafiła najprawdopodobniej do kolesia co chciał od nas z Opola Lili - pan xxx z błękitnego forum. Quote
andzia69 Posted November 3, 2007 Posted November 3, 2007 dariaopole napisał(a):Czyli Sita trafiła najprawdopodobniej do kolesia co chciał od nas z Opola Lili - pan xxx z błękitnego forum. Raczej tak! Mam nadzieję, ze formalności stalo się zadosć i oby niunia zostala w nim na zawsze! Quote
Hakita Posted November 4, 2007 Author Posted November 4, 2007 Nie będę się wdawała w bezsensowne kłótnie i utarczki na forum. Odnośnie formalności to z tego co mi wiadomo żadne nie zostały dopełnione, chyba że zostało to w późniejszym terminie nadrobione...:roll: Quote
andzia69 Posted November 4, 2007 Posted November 4, 2007 Sita byla wysterylizowana???? Bo ten chlopak ma psa - samca..... Quote
dariaopole Posted November 4, 2007 Posted November 4, 2007 andzia69 napisał(a):Sita byla wysterylizowana???? Bo ten chlopak ma psa - samca..... no właśnie tez się nad tym zastanawiam Quote
mrowa23 Posted November 5, 2007 Posted November 5, 2007 sita nie byla wysterylizowana u mnie bo konczyla cieczke umowa jest juz podpisana z chlopakiem bo w niedziele pojechalam do szczecina i podpisalam umowe, pan poeta niestety nie pomyslal o tym ze nalezy dopelnic formalnosci i sama jechalam tam by miec papierek. sunia ziostanie wysterylizowana jak tylko zrzuci troche wagi i pozbiera sie do kupy bo dla suni jak moze przeczytac troche dalej jest to wyjatkowo ciezki okres i dla mnie dostarczanie jej dodatkowych stresow jest niepotrzebne. ustalilismy z farkiem ze jak juz sie oswoi a idzie jej to blyskawicznie bo juz chrapie zadowolona z darkiem w lozku to bedzie sterylizacja. Quote
Hakita Posted November 5, 2007 Author Posted November 5, 2007 mrowa23 napisał(a):sita nie byla wysterylizowana u mnie bo konczyla cieczke umowa jest juz podpisana z chlopakiem bo w niedziele pojechalam do szczecina i podpisalam umowe, pan poeta niestety nie pomyslal o tym ze nalezy dopelnic formalnosci i sama jechalam tam by miec papierek. To już jest wielka bezczelność... Wiedziałaś, że Łukasz jedzie do Szczecina, o czym nawet ja nie wiedziałam i mogłaś o to zadbać przecież. Również dobrze wiedziałaś, że Łukasz po raz pierwszy zabrał psa na tymczas i nie zna zasad naszego działania (ankiety, umowy, itp.). Rozmawiał z Tobą i powiedział Ci, że jedzie, więc pytam dlaczego nie wspomniałaś o umowie? Dlaczego nie zadbałaś o to, by miał umowę ze sobą? Zrzucanie tej odpowiedzialności na niego to już wielka bezczelność, ale rozumiem, że często działa się kompletnie bez pomysłu... Co do sterylizacji, to... Mam nadzieję, że nic się nie wydarzy, bo Sita miała co prawda końcówkę cieczki, ale chwila nie uwagi domowników i...:roll: Quote
mrowa23 Posted November 5, 2007 Posted November 5, 2007 beszczelnoscia bylo odlozenie sluchawki przez pana poete gdy tylko podalam nr a wczesniej poinformowanie ze sms-y nei dochdza beszczelnoscia bylo to ze pies trafil do dt bez sprawdzenia warunkow zgadza sie kochana? uwierzylas na slowo czlowiekowi ktorego poznalas tydzien wczesniej przez gg a ktory nota bene na wstepie powiedzial ze wizyt nie yczy sobei bo ma remont (wiec po co bral na dt?) beszczelnoscia moja droga bylo to ze na niedziele mialam wszytsko przygotowane transport bigosowa ktora miala psa przerzucic bo ja mialam jechac do krakowa z mela jak i cala ta sprawa beszczelnoscia bylo rowniez obrzucanie mnei blotem ze moja wina jak sprawa stoi bo nie moja wina w tym byla jak juz wiesz ale skoro mamy tutaj na forum sie "dogadywac" to prosze bardzo z beatka juz rozmawialam jaka jest podpisana umowa a ty sie doucz z biologi jak przebiega cieczka u suki jezeli ktos chce pogadac na ten temat i dowiedziec sie jak ma sie sprawa sity to zapraszam na pw nie mam ochoty obrzucac sie blotem z kims na forum i przepychac wybaczcie ale mam dosc takiej pracy nie dosc ze ja musialam leciec w niedziele do szczecina podpisywac umowe i to byla tylko dobra wola ds sity bo w sumie o co chodzi to jeszcze jestem zla i okrutna bo oddalam psa z koncowka cieczki a nie wysterylizowanego, jak pewnie wiecie trzeba poczekac na koniec cieczki z czym czekamy z darkiem a w tym czasie pies jego bedzie wykastrowany a po 2 tyg sita bedzie wysterylizowana to tak ku formalnosci w umowie mam to wszystko zastrzezone a skoro kolega poeta nie wie co robic i nie dostal od ciebei zadnych instrukcji a przeciez widzieliscie sie wiec co za problem bylo doinfomowanie? to wybacz ale jakim prawem byl dt? jakim prawem rozporzadzil ze site wiezie i trzasna mi sluchawka wyrzucajac ze jak smiem psa chciec ulokowac na jedna noc gdzies a potem wiez go gdzies indziej? ostatnio spedzilam wiekszosc czasu jezdzac po polsce i rozwozac rozne psiaki sita byla pod nasza opieka zaznacze nasza.... to tyle w tym temacie dziekuje za "pomoc" jak ktos bedzie chcial mnie znalezc to znajdzie. pozdrawiam mrowa Quote
Hakita Posted November 5, 2007 Author Posted November 5, 2007 Mrówa…chciałaś, zatem masz… nie zamierzałam wcześniej pisać o tym na forum – napisałam ogólnie, że organizacja całej sytuacji nie podobała mi się i z pewnością nie obrzuciłam nikogo błotem, ale jak ktoś nie potrafi przyznać się do popełnionych błędów, to reaguje zbyt emocjonalnie i agresywnie. Zmuszona Twoim zachowaniem napiszę jak to wyglądało i wygląda z mojego punktu widzenia... Załatwiłam Sicie kojec, później okazało się, że nie chcą tam mieć amstaffów, zatem wybacz nie zmuszę ludzi do czegoś, to i tak uprzejmość z ich strony, że mogę korzystać z tego miejsca… Załatwiłam DT Sicie, ale zanim tam pojechała (chciałaś jak najszybciej nic nie wiedząc o DT), jak zapewne dobrze pamiętasz dzwoniłam do Ciebie, żeby przedstawić całą sytuację i otrzymać od Ciebie akceptację. Tu wyjaśnienie dla wszystkich: co prawda nie znałam Łukasza osobiście, ale rozmawiałam z nim od 2 miesięcy (a nie tygodnia :roll:) i czułam, że ta osoba psa nie skrzywdzi, co się potwierdziło i Sita spędziła tam najcudowniejsze chwile swojego życia, nigdy nie miała i nie będzie mieć tak dobrze, jak u niego... W związku z tym, że nie znałam osobiście tej osoby, prosiłam o Twoją akceptację na taką sytuację i przypomnę, że NIE MIAŁAŚ ŻADNYCH OBIEKCJI – ZGODZIŁAŚ SIĘ!!! Dlatego nie pisz więcej o mojej wierze w czyjeś słowo, gdyż Ty tym bardziej nie miałaś podstaw do zaufania, a jednak to zrobiłaś. Kiedy zabieraliśmy psa deklarowałaś, że najdalej za tydzień w sobotę zabierzesz Sitę z powrotem do starego domu, bo taką wolę wyrazili właściciele, a tam ponoć jest tylko problem finansowy i sytuacja z pogryzieniem dziecka była mocno naciągana… Tydzień temu w piątek przed zabraniem Sity, odezwał się do mnie jakiś chłopak ze Szczecina. Niby się interesował, ale rozmowa jak dla mnie pozostawiała wiele do życzenia… Przekazałam Tobie wszystko, wysłałam całą rozmowę mówiąc, że mi się to nie podoba, ale to Ty jesteś odpowiedzialna za Sitę (nigdy temu nie zaprzeczałam, więc nie wiem po jaką cholerę o tym piszesz) i w związku z tym Ty będziesz podejmowała jakiekolwiek decyzje. W poniedziałek poinformowałam Cię, że w sobotę rano wyjeżdżam z Łukaszem, u którego była Sita i że trzeba by było zabrać psa, choćby na jedną noc, później może do niego wrócić. Przez cały tydzień cisza, nie zadzwoniłaś - nie zapytałaś, jak się czuje Sita, itp. – teraz przecież według Ciebie pojechała w totalnie nieznane ręce i co?! Nie martwiło Cię to?! :razz: Później brak kontaktu – nie odpisywałaś na moje sms-y, nie odbierałaś telefonu, aż w piątek dowiedziałam się, że Sita ma jechać w niedzielę do nowego domu do Szczecina, do starego nie wróci, bo oni jednak jej nie chcą. Zdziwiłam się, bo jak wcześniej napisałam – ten dom dla mnie nie był OK. Może się nie znam, natomiast uważam, że adopcje takich psów powinny odbywać się pod specjalnym nadzorem, to moje osobiste zdanie. Wiem również, że dom ten nie został zaakceptowany przez inne osoby, od których ubiegał się o innego psa. :cool1: Łukasz, u którego była Sita zdenerwował się całą sytuacją przenoszenia psa niewiadomo gdzie, powiedział że to męczenie i w piątek wieczorem zawiózł Site do Szczecina pod wskazany przez Ciebie adres. Nie wiedziałam o tym, dowiedziałam się, jak był w połowie drogi. To Ty miałaś z nim kontakt tego wieczoru, to Ty jesteś za nią odpowiedzialna, więc to Ty powinnaś zadbać o formalności. Nadmienię również, że Łukasz po raz pierwszy zabrał psa na DT, zatem nie zna zasad naszego działania i miał prawo nie wiedzieć, jak się postępuje w takich sytuacjach. Dlatego to Ty, tak samo jak za psa, jesteś odpowiedzialna za niedopełnienie tych formalności. W związku z tym, że nie było pomysłu na DT na jedną noc dla Sity, bo nic nie załatwiłaś, Łukasz pojechał ją zawieźć, dodam jeszcze, że za własne pieniądze. Rozumiem, że to źle, że pojechał i Sita szybciej znalazła się w docelowym domu, bo lepiej zapewne by było, gdyby spędziła noc w kojcu…:roll: Wszystko na wariackich papierach. Przepraszam bardzo, ale w ten sposób spraw się nie załatwia… Miałaś tydzień czasu by załatwić Sicie choćby jedną, NORMALNĄ noc… To chyba niewiele. Natomiast powiedziałaś, że mogłam oddać ją na jedną noc do kojca i tu widać, jakie masz podejście do sprawy… Pies po przejściach, co chwilę przenoszony, w końcu spędził tydzień u człowieka, który dał jej ogrom miłości i ciepła, a ona miałaby trafić znów do kojca… To woła o pomstę do nieba… Jeżeli ktoś kogoś obrzucił błotem, to tylko Ty moja droga… To Ty w sobotę przez telefon nie potrafiłaś słuchać, a jedynie wrzeszczeć…i nie pisz mi o lekcjach biologii – omnibusie, Tobie z pewnością przydałaby się solidna nauka, może studia ze stosunków międzyludzkich. Jak również coś na opanowanie emocji, melisa może nie wystarczyć. Poza tym nie próbuj wszystkich dookoła uświadamiać, jak to wszystko wiesz najlepiej, nikt Ci nie zarzuca braku wiedzy w tym temacie, więc Ty nie musisz wynosić się na piedestał. Jedyne co dziś mogę Ci zarzucić to kompletny brak odpowiedzialności i niedojrzałość. Jestem naprawdę tym wszystkim rozgoryczona, a na dodatek bardzo żałuję, że tak potoczyła się cała sytuacja, ponieważ byłyśmy dobrymi koleżankami. Sądziłam, że mamy wspólny cel, ale jak widać, każdy ma inne podejście do różnych spraw…:shake: Różnica między nami jest taka, że ja działam według jakiegoś pomysłu i pewnej organizacji wszystkiego – zanim coś zrobię, przemyślę to wielokrotnie, wszystkie za i przeciw, w Twoim działaniu jest chaos, który prowadzi to takich sytuacji… A BEZCZELNOŚCIĄ są Twoje posty i cała postawa… Rozumiem też, że nasza jak to ujęłaś „pomoc” była niepotrzebna, w sumie mogło się okazać, że Sity już by nie było, bo poprzedni właściciele mogli ją uśpić, to Twoje słowa… Przy okazji, Darek ma dostęp do netu, podczytywał wątek, więc może poprosiłybyście, żeby się zalogował i pisał w miarę na bieżąco, co słychać u Sity? No chyba, że to problem...:roll: Quote
mrowa23 Posted November 5, 2007 Posted November 5, 2007 po pierwsze stary dom sity nie swierdzil nagle ze ma psa gdzies info na pw jezei ktos bardzo chce grzebac w zyciu prywatnym tych ludzi ja o tragediach nei opowiadam na forum po drugie kochana nie traktuje siebie jak alffe i omege ale jezeli sita juz nei krawawi i skoncyzla cieczke to jak ma zajsc wytlumac zmi bo chyba przespalam ta info na biologii po trzecie moja droga wyskoczyla sprawa nagle ze sita nei wraca powiedzialam ci przez telefon o tym ze to wyszlo z dnia na dzien po czwarte nie dzwonilas do mnie i jakos nie sms-owalas po piate dom zostal sprawdzony przez ludzi z niebieskiego a ze czekalam na odpowiedz wyslalam tam tez kogos spoza forum i dostalam pozytywne wiesci dlatego ds sity zostal sprawdzony zreszta sama potem jechalam i widzialam co i jak jest wiesz doskonale ze dla mnie pies na dt o jeden wiecej nei robi mi roznicy az takiej bo i tak sie wszystkie psiaki u mnie pomieszcza jezeli jest taka potrzeba wiec nei bylo sytuacji ze sita zostala oddana gdzie popadnie bo nie bylo dla malej miejsca powiedzialam ze kojec bedzie ostatecznoscia jezeli dla sity nic innego sie nei znajdzie ty zaproponowalas hotel z kojcem na dworze czyli to samo tylko ze za kase sita miala isc do kojca gdzie wczesniej uprzedzalam ze pojawia sie asty i pytalam czy moga mowilam ze moga to byc psy z problemami okazalo sie po kilku godiznach ze nie moga wiec zaczelysmy razem kombinowac ty wymyslilas ten zakald kosmetycnzy ulice dalej i chwala ci za to dzieki temu sita miala gdzie nocowac choc przypominam ci ze podjelas sie wspolopieki nad sita a potem ja przyjezdzalam i ratowalam ci tylek bo balas sie sity uwazajac ze jest agresywna potem padlo ze nie ma co z sita zrobic i wrocila do swojego domu podalas pomysl na dt u lukasza (ktoremu bardzo dziekuje za pomoc) chcialam go zobaczyc zeby wiedziec komu oddaje site i zobaczylam bylo ok pies poszedl (nota bene ile razy bedziemy to walkowac publicznie? ) a to ze nie mialam zadnych obiekcji to wiesz sama ze stos glupot bo mowilam co chce wiedzieci jak ma to wygladac... co do nieudanej adopcji innych psow to : lili nie dostal i sasy bo sa to suki oagresywne do innych psow a on ma psa mowisz ze jestem okrutna za chcialam do kojca a jakby sie nic nie znalazlo to co chcialas zrobic? zamknac drzwi a za nimi site czy jak? powiedzialam ze kojec to ostatecznosc wiesz ja walcze o zycie psiaka i chcialabym zeby kazdy w zlotej misce jadl ale czasami sie nei da ale wole kojec nic no wlasnie ulice?czy moze samochod? czy jak to widzialas? dzialasz wg pomyslu...no pomysl na mrowke mialas cudny... darek ma dostep do neta i prosze bardoz chetnie go zaprosze tutaj choc czytajac niektore posty w jego kierunku byloby mi przykro na jego miejscu ale zaprosze naturalnie wlasciciele mogli ja uspic ale czy ty chocaz znasz sytuacje? powiedzialas ze trzymasz kojec dla asta ode mnie wiec skorzystalam z twojej pomocy a reszta...no coz... a napisze ku wyjasnienia lukaszowi jestem wdzieczna za pomoc i transport a brak umowy przy nim to niedopelnienie formalnosci przez nas obie ktore juz na szczescie sa zalatwione pokaz mi nieodpowiedzialnosc i niedojrzalosc? ale to moze juz na pw (chyba ze koniecznie chcesz dalej tu sie tluc bo ja juz proponowalam ze na pw przejdziemy bo to forum publiczne a nie sa to sprawy publiczne tylko nasze-wybor pozostawiam tobie) Quote
Hakita Posted November 5, 2007 Author Posted November 5, 2007 W związku z tym, że piszesz kłamstwa nie będę pisała na pw, ponieważ stawiasz moją osobę w nieprawdziwym świetle. Zatem odpiszę po kolei… po pierwsze stary dom sity nie swierdzil nagle ze ma psa gdzies info na pw jezei ktos bardzo chce grzebac w zyciu prywatnym tych ludzi ja o tragediach nei opowiadam na forum Ok, nie znam całej sprawy, nie będę wnikać i nie zamierzam grzebać w niczyim życiu, dlatego też niewiele napisałam. po drugie kochana nie traktuje siebie jak alffe i omege ale jezeli sita juz nei krawawi i skoncyzla cieczke to jak ma zajsc wytlumac zmi bo chyba przespalam ta info na biologii Z tego co słyszałam, Sita jeszcze krwawiła, stąd mój wniosek. po trzecie moja droga wyskoczyla sprawa nagle ze sita nei wraca powiedzialam ci przez telefon o tym ze to wyszlo z dnia na dzien Ok, zgadza się. Natomiast ja osobiście, postarałabym się w jakiś sposób zabezpieczyć na wypadek, gdyby coś nie wyszło. po czwarte nie dzwonilas do mnie i jakos nie sms-owalas Sms wysłany 01.11.2007 r. o godz. 23. Telefonowałam od samego rana 02.11.2007 r. Dopiero później udało nam się skontaktować i okazało się, że jest problem. po piate dom zostal sprawdzony przez ludzi z niebieskiego a ze czekalam na odpowiedz wyslalam tam tez kogos spoza forum i dostalam pozytywne wiesci dlatego ds sity zostal sprawdzony zreszta sama potem jechalam i widzialam co i jak jest wiesz doskonale ze dla mnie pies na dt o jeden wiecej nei robi mi roznicy az takiej bo i tak sie wszystkie psiaki u mnie pomieszcza jezeli jest taka potrzeba wiec nei bylo sytuacji ze sita zostala oddana gdzie popadnie bo nie bylo dla malej miejsca Wasza wola – jest ok, to jest ok. Nie przeczę wiem, że masz ogromne serce dla zwierząt. powiedzialam ze kojec bedzie ostatecznoscia jezeli dla sity nic innego sie nei znajdzie ty zaproponowalas hotel z kojcem na dworze czyli to samo tylko ze za kase Dlaczego kłamiesz? Pytałam Cię, co się stanie z psem, jak nic nie załatwisz, bo ja nie mam możliwości, spytałam: hotel? Powiedziałaś, że jak nie będzie wyjścia to tak. To Ty mówiłaś o hotelu z kojcami na dworze, ja mówiłam o hotelu, gdzie psy owszem są w kojcach, ale w pomieszczeniu. A to znaczna równica. Proszę nie kłam, bo to nie fair. :shake: sita miala isc do kojca gdzie wczesniej uprzedzalam ze pojawia sie asty i pytalam czy moga mowilam ze moga to byc psy z problemami okazalo sie po kilku godiznach ze nie moga wiec zaczelysmy razem kombinowac ty wymyslilas ten zakald kosmetycnzy ulice dalej i chwala ci za to dzieki temu sita miala gdzie nocowac choc przypominam ci ze podjelas sie wspolopieki nad sita a potem ja przyjezdzalam i ratowalam ci tylek bo balas sie sity uwazajac ze jest agresywna Nie czytam ludziom w myślach, choć z pewnością taką umiejętność chciałabym posiadać. Nic na to nie poradzę, że nie mówili mi o tym, że astów nie, a później zdanie zmienili. Wybacz, ale to raczej nie moja wina. Dlaczego Ty znów kłamiesz? Fakt przyjechałaś, a nie przyjeżdżałaś, a to różnica i tylko po to by psa zabrać. Po raz pierwszy, kiedy do niej weszłam do kojca, warczała na mnie – nie ukrywam, bałam się, bo nie znam się na tych psach, dlatego zadzwoniłam do Ciebie. Poradziłaś co mam zrobić i jakoś się udało. A na następny dzień ludzie, u których była nie mogli wejść do niej, powiedzieli że masz ją zabrać i dlatego przyjechałaś. Czy nie było tak? A może miałam chwilowy atak nieświadomości, że nie kojarzę sobie sytuacji, żebyś przyjeżdżała i mnie ratowała? potem padlo ze nie ma co z sita zrobic i wrocila do swojego domu podalas pomysl na dt u lukasza (ktoremu bardzo dziekuje za pomoc) chcialam go zobaczyc zeby wiedziec komu oddaje site i zobaczylam bylo ok pies poszedl (nota bene ile razy bedziemy to walkowac publicznie?) To Ty zaczęłaś pisać o tym publicznie. :roll: a to ze nie mialam zadnych obiekcji to wiesz sama ze stos glupot bo mowilam co chce wiedzieci jak ma to wygladac... Rozumiem, że powiedziałaś za dużo, bo się pogubiłaś. co do nieudanej adopcji innych psow to : lili nie dostal i sasy bo sa to suki oagresywne do innych psow a on ma psa mowisz ze jestem okrutna za chcialam do kojca a jakby sie nic nie znalazlo to co chcialas zrobic? zamknac drzwi a za nimi site czy jak? powiedzialam ze kojec to ostatecznosc wiesz ja walcze o zycie psiaka i chcialabym zeby kazdy w zlotej misce jadl ale czasami sie nei da ale wole kojec nic no wlasnie ulice?czy moze samochod? czy jak to widzialas? Nigdzie nie napisałam, że jesteś okrutna, ale pomysł z kojcem na dworze dla mnie był w obecnej sytuacji przerażający. I nie pisz po raz kolejny, że coś takiego proponowałam. Nie wiem o czym piszesz, czy sugerujesz, że zamknęłabym psa samego w domu albo porzuciła na ulicy? :roll: dzialasz wg pomyslu...no pomysl na mrowke mialas cudny... Pomysł Mrówki nie był moim pomysłem, więc jak nie wiesz wszystkiego to nie zarzucaj mi niczego. Zrobiłam tyle ile mogłam, nie wspomnę choćby o zainteresowaniu i chęci zabrania psa na leczenie, ale to nieważne. Nie wmusiłam Ci Mrówki, pytałam czy możesz jakoś pomóc, a Ty się zgodziłaś. Po raz kolejny przypomnę, że na 2 godziny przed Twoim wyjazdem nie byłam wstanie nic wykombinować, a Ty właśnie tuż przed wyjazdem poinformowałaś mnie o tym, że nie masz co zrobić z Mrówką. I napiszę coś drukowanymi literami, bo nie wiem, czy wreszcie to zrozumiesz, że… JEŻELI MÓWIĘ, ŻE SPRÓBUJĘ COŚ ZAŁATWIĆ LUB KOGOŚ PRZEKONAĆ ALBO GDY ISTNIEJE TAKA CZY INNA MOŻLIWOŚĆ ALE ZOBACZYMY, CO DA SIĘ ZROBIĆ, TO NIE OZNACZA TO PEWNIK, A JAK MÓWIĘ, ŻE NA PEWNO TO NA PEWNO. Zrozum to proszę…:roll: darek ma dostep do neta i prosze bardoz chetnie go zaprosze tutaj choc czytajac niektore posty w jego kierunku byloby mi przykro na jego miejscu ale zaprosze naturalnie Nie sądzę bym Darka czymś uraziła, przepraszam jeżeli tak się stało. Niestety nadal podtrzymuję swoją opinię, że to nie było miejsce dla Sity, co nie oznacza, że dla innego psa być nie mogło. Mam nadzieję, że wiadomo o czym piszę. wlasciciele mogli ja uspic ale czy ty chocaz znasz sytuacje? powiedzialas ze trzymasz kojec dla asta ode mnie wiec skorzystalam z twojej pomocy a reszta...no coz... Nie wiem o czym teraz piszesz, o uśpieniu mówiłaś w piątek, ale równie dobrze mogło się to stać w tym tygodniu, gdyby Sita nadal u nich była, bo coś by się stało… a napisze ku wyjasnienia lukaszowi jestem wdzieczna za pomoc i transport Cieszę się, że stać Cię na to, bo wcześniej czytałam coś o bezczelności z jego strony, itp. a brak umowy przy nim to niedopelnienie formalnosci przez nas obie ktore juz na szczescie sa załatwione Gdybym wiedziała, że Łukasz zawozi Site i nie zadbała o to, to faktycznie mogłabym się czuć za to odpowiedzialna. Natomiast o tym, że Sita jedzie do Szczecina dowiedziałam się (powtórzę po raz kolejny) w połowie drogi Łukasza do Szczecina. pokaz mi nieodpowiedzialnosc i niedojrzalosc? ale to moze juz na pw (chyba ze koniecznie chcesz dalej tu sie tluc bo ja juz proponowalam ze na pw przejdziemy bo to forum publiczne a nie sa to sprawy publiczne tylko nasze-wybor pozostawiam tobie) Wszystko napisałam, więc nie muszę tego powtarzać. Sama się zastanów… I na koniec powtórzę zdanie z początku, ponieważ piszesz nieprawdę stawiając mnie w złym świetle, dlatego piszę publicznie. Quote
mrowa23 Posted November 5, 2007 Posted November 5, 2007 no dobrze skoro tak to tak wiec poczynajac od nowa pierwsze slowa jakie uyslyszalam po odebraniu telefonu gdy site zabieralas z kojca byly ze ma przyjechac wytlumaczyclam jak i co zrobilas to wzielas przerazonego psa na smycz potem jechalam nastepnego dnia bo tez nie moglas dac rady i nie jest to wyrzut tylko fakt zabralam site a ty stwierdzilas ze to agresor skoro nie wnikasz w sprawe ds bylego to jak mozesz komentowac ze ja uspia? to ze nagle nie mogla wrocic do nich to efekt tego co sie stalo na dniach i dlatego wyrazilam watpliwosc czy sita nie trafi do weta na stol bo sytuacja w rodzinie taka a nie inna gdybym byla aniolem to bym wiedziala co sie stanie w bylej rodzinie sity i zabezpieczyla sie ale takich zdarzen nawet ja nie moglam przewidziec a bylam caly tydzienw trasach i dlatego poprosilam cie mniedzy innymi o pomoc w znalezieniu dt na jedna noc bo mnei w poznaniu nie bylo a jak wracalam to na sen parugodzinny i znowu w trase. nie dostalam sms-a sprawdzilam komorke polaczenie nieodberane mam jedno polaczenie a drugie odebrane bo mialam wlasnie to na glowie i probowalam juz cos zdzialac ale bedac w bieszczadach w samochodzie to troche trudne i zaczelysmy rozmawiac wtedy o problemie to ty powiedzialas o hotelu ja zapytalam co za roznica czy bedzie w hotelu czy zw kojcu i ze wtedy wole dac do kojca bo dla mnei nei ma roznic czy spi w kojcu hotelowym na dworze czy w kojcu u znajomych na dworze wtdy nic nie powiedzials ze masz hotel w domu, ja znam hotele ktore maja kojece w domu i pare na dworze i choc placi sie w domu to psy i tak sa na dworze-taka ich polityka jezeli ty znasz inne to podziel sie kontaktami chetnie zapamietam taki hotel nie wiedzilas ze asty nie moga byc ja tez nie i dlatego razem zostalysmy w naglej sytuacji z problemem i tak samo tutaj sie stalo tylko ze wtedy bylo ok a teraz zle kto zaczal pisac pubplicznie o calej "organizacji " to chyba wiesz nie pogubilam sie tylko przypominam ci jak bylo gdy rozmawialysmy przez telefon o dt u lukasza i jakie mialam obawy i co mowilam odnosnie wizyty u sity i ze chce sama zobaczyc lukasza na oczy pomysl z kojcem byl jedyna pewna sprawa a czy ja mowilam ze na tym poprzestaniemy w poszukiwaniach? nie powiedzialam wrecz przeciwnie bys dala mi czas do soboty rana a cos wymysle natomiast wieczorem lukasz juz jechal z sita do szczecina i ja sie cieszylam ze tak ma sie sprawa ulozyc bo bez zbednych przeprowadzek sity a dla ciebie to byl mega wielki problem.... ten dom dla sity nie byl dobry? ja wlasnie chce zeby psy sypialy w lozkach wlascicieli i byly rozpieszczane a ze nie dostala zlotej obrozki no coz...bardziej istotne dla mnei jest to ze darka interesuje co sie z nia dzialo jak wyglada sprawa zdrowotna co zrobic w tej czy innej sytuacji i sam pyta kiedy do niego wpadne zobaczyc jak sie sita ma u niego (to nie sa jedyne plusy ) ja od samego poczatku mowilam o mrowce ze tylko na chwile moze byc u mnie wiec dlaczego nagle bylas zdziwona ze konczy sie czas? ja nie moglam mrowki zabrac na leczenie chyba pamietasz jaki mialam stan zdrowia... czytalas o beszczelnosci ze swojej strony nie z jego.. no to pileczka po twojej stronie...odbijaj:roll: bo widze ze masz duzo pomyslow jak to ciagnac a ciagniemy i powtarzamy to samo jaka byla sprawa z mrowka tego nie wiem ale widzialam psa chudego przerazonego i chorego w budzie wielkiej jak na mrowke i bez ocieplenia dlatego mrowka nie zostala tam tylko przyjechala do mnie bo jeden pies wiecej w cieplym kacie wielkosci mrowki mi nie robi roznicy Quote
Hakita Posted November 5, 2007 Author Posted November 5, 2007 Kończąc temat, bo nie zamierzam, jak to ujęłaś „odbijać piłeczki”, a jedynie wyjaśnić kilka spraw, odpowiem i więcej nie mam ochoty na te przepychanki…:shake: no dobrze skoro tak to tak wiec poczynajac od nowa pierwsze slowa jakie uyslyszalam po odebraniu telefonu gdy site zabieralas z kojca byly ze ma przyjechac wytlumaczyclam jak i co zrobilas to wzielas przerazonego psa na smycz potem jechalam nastepnego dnia bo tez nie moglas dac rady i nie jest to wyrzut tylko fakt zabralam site a ty stwierdzilas ze to agresor Mam nieodparte wrażenie Twojej mani wielkości i zapewne nie jestem w stanie tego zmienić. Powtórzę, że wystraszyłam się Sity, ponieważ nie miałam do czynienia nigdy z tą rasą, poza aniołem Norbim i dzwoniąc do Ciebie powiedziałam, że być może będziesz musiała przyjechać, co nie oznacza, że przyjechałaś, jak to napisałaś… Udzieliłaś mi wskazówek i udało się. Czy mam napisać „o wielka Doroto!”? Po raz kolejny piszę, że nie podważam Twojego doświadczenia tym bardziej, że właśnie do Ciebie dzwoniłam po porady. Następnego dnia jak wiesz byłam w pracy i nie za bardzo miałam czas na siedzenie i oswajanie psa, a już tym bardziej jego przewożenie, a pies miał być zabrany. Przenigdy nie stwierdziłam, że to agresor. Przepraszam Cię, czy Ty masz rozdwojenie jaźni? Powiedziałam, że jest przestraszona i reaguje trochę agresywnie, mówię o warczeniu. Ile razy dzwoniłam i Ci to mówiłam? :roll: oro nie wnikasz w sprawe ds bylego to jak mozesz komentowac ze ja uspia? to ze nagle nie mogla wrocic do nich to efekt tego co sie stalo na dniach i dlatego wyrazilam watpliwosc czy sita nie trafi do weta na stol bo sytuacja w rodzinie taka a nie inna gdybym byla aniolem to bym wiedziala co sie stanie w bylej rodzinie sity i zabezpieczyla sie ale takich zdarzen nawet ja nie moglam przewidziec a bylam caly tydzienw trasach i dlatego poprosilam cie mniedzy innymi o pomoc w znalezieniu dt na jedna noc bo mnei w poznaniu nie bylo a jak wracalam to na sen parugodzinny i znowu w trase. Tak zrozumiałam Twoją wypowiedź, może źle to przekazałaś, ale zrozumiałam, że jeśli tylko cokolwiek będzie nie tak, to ją uśpią. nie dostalam sms-a sprawdzilam komorke polaczenie nieodberane mam jedno polaczenie a drugie odebrane bo mialam wlasnie to na glowie i probowalam juz cos zdzialac ale bedac w bieszczadach w samochodzie to troche trudne i zaczelysmy rozmawiac wtedy o problemie Mam potwierdzenie wysłania razem z godziną. :oops: to ty powiedzialas o hotelu ja zapytalam co za roznica czy bedzie w hotelu czy zw kojcu i ze wtedy wole dac do kojca bo dla mnei nei ma roznic czy spi w kojcu hotelowym na dworze czy w kojcu u znajomych na dworze wtdy nic nie powiedzials ze masz hotel w domu, ja znam hotele ktore maja kojece w domu i pare na dworze i choc placi sie w domu to psy i tak sa na dworze-taka ich polityka jezeli ty znasz inne to podziel sie kontaktami chetnie zapamietam taki hotel Będąc od długiego czasu w temacie pomocy zwierzakom zapewne wiesz, że nie w każdym hotelu psy przebywają na dworze. Jednym kontaktem się podzieliłam i żałuję, bo byłaś strasznie niezadowolona słysząc odmowę, chociaż wspomniałam, że to tylko moja nadzieja, a co z tego wyjdzie – nie wiadomo… nie wiedzilas ze asty nie moga byc ja tez nie i dlatego razem zostalysmy w naglej sytuacji z problemem i tak samo tutaj sie stalo tylko ze wtedy bylo ok a teraz zle Nie wiem o czym piszesz, bo temat kojca dla Sity później nie był nawet rozważany. Chyba, że chodzi o innego psa, o którym nie zdążyłam się nawet niczego dowiedzieć. I to Ty zrobiłaś z tego problem…:razz: kto zaczal pisac pubplicznie o calej "organizacji " to chyba wiesz Wybacz, że piszę prawdę i to, co czuję… Nie ściemniam i zawsze mówię i piszę, co czuję. Może to źle, może dobrze – taka jestem. Wolność słowa, a ja nie napisałam nic obraźliwego, jedynie wyraziłam swoje niezadowolenie. Sama pociągnęłaś temat. nie pogubilam sie tylko przypominam ci jak bylo gdy rozmawialysmy przez telefon o dt u lukasza i jakie mialam obawy i co mowilam odnosnie wizyty u sity i ze chce sama zobaczyc lukasza na oczy Nie miałaś żadnych obaw poza tym, że będziesz chciała jednak ją odwiedzić, a ja powiedziałam na to, że nie sądzę jednak by był to problem. Co do spotkania i przekazania Sity nie było nawet tematu, od początku było ustalone, że razem się spotkamy żebyś mogła go poznać. No i było OK. Poza tym nie przypominam sobie byś jednak chciała chociaż raz odwiedzić Łukasza, nie przypominam sobie również jakiegokolwiek sms-a czy telefonu z zapytaniem, co u Sity…:roll: pomysl z kojcem byl jedyna pewna sprawa a czy ja mowilam ze na tym poprzestaniemy w poszukiwaniach? nie powiedzialam wrecz przeciwnie bys dala mi czas do soboty rana a cos wymysle natomiast wieczorem lukasz juz jechal z sita do szczecina i ja sie cieszylam ze tak ma sie sprawa ulozyc bo bez zbednych przeprowadzek sity a dla ciebie to byl mega wielki problem.... Tak, potwierdzam to, aczkolwiek sprawa wyglądała beznadziejnie. Wybacz nie moja zasługa, że Łukasz ma wielkie serce i było mu żal Sity, dlatego zdecydował się ją zwieźć. Tak, był to dla mnie problem. Tylko Tobie ciężko to zrozumieć, że Łukasz spał niecałe 3 godziny, po czym jechał w następną trasę, gdzie było wiadomo, że nie prześpi kolejnej nocy. Czy Ty rozumiesz, o czym ja piszę? :razz: ten dom dla sity nie byl dobry? ja wlasnie chce zeby psy sypialy w lozkach wlascicieli i byly rozpieszczane a ze nie dostala zlotej obrozki no coz...bardziej istotne dla mnei jest to ze darka interesuje co sie z nia dzialo jak wyglada sprawa zdrowotna co zrobic w tej czy innej sytuacji i sam pyta kiedy do niego wpadne zobaczyc jak sie sita ma u niego (to nie sa jedyne plusy ) Nie skomentuję tej złotej obróżki, bo Twoje sugestie są co najmniej śmieszne. Niezmiennie powtarzam, zdania nie zmieniłam i nie zmienię, jak również nie wydałam wyroku na dom Darka. Po prostu – nie ten pies, nie te rasy, itp… Myślę, że wiadomo o co chodzi i nie muszę tłumaczyć. Wszyscy czytający wiedzą o czym piszę…:roll: ja od samego poczatku mowilam o mrowce ze tylko na chwile moze byc u mnie wiec dlaczego nagle bylas zdziwona ze konczy sie czas? ja nie moglam mrowki zabrac na leczenie chyba pamietasz jaki mialam stan zdrowia... Nie, nie mówiłaś, ponieważ Mrówka nie miała jechać do Ciebie. Pamiętasz, czy to rozdwojenie jaźni i teraz pytanie: Twojej czy mojej? Tak, pamiętam, że nie mogłaś i kto się wszystkim zajął? Kto od początku zajmował się tematem, choć powtarzam, nie był to mój pomysł. Powiedziałam, że przyjadę po nią, zawiozę do lekarza i odwiozę do Ciebie. Później moja cudowna Wetka powiedziała, że pojedzie do Ciebie na wizytę, bo będzie taniej i nie będziemy męczyć Mrówki. No chyba, że okazałoby się, że musi być leczona w klinice. Właśnie wtedy usłyszałam, że Ty wyjeżdżasz po południu i Mrówke trzeba zabrać… To nie licytacja, ale nie mów mi i nie pisz, że ja nic nie robię i umywam ręce… Ponadto to nie wątek Mrówki, może przenieś swoje żale tam, chociaż nie powinnaś… Pomyśl tylko o tym, że dzięki nam WSZYSTKIM Mrówka odeszła godnie… Mam nadzieję, że nie żałujesz tego wszystkiego…:shake: czytalas o beszczelnosci ze swojej strony nie z jego.. Nie moja droga, czytałam o bezczelności ze strony Łukasza… Jak nie edytowałaś posta, to zauważysz, że pisałaś o jego bezczelności, pomijając moją oczywiście… no to pileczka po twojej stronie...odbijaj bo widze ze masz duzo pomyslow jak to ciagnac a ciagniemy i powtarzamy to samo To tak, jak napisałam wyżej… jaka byla sprawa z mrowka tego nie wiem ale widzialam psa chudego przerazonego i chorego w budzie wielkiej jak na mrowke i bez ocieplenia dlatego mrowka nie zostala tam tylko przyjechala do mnie bo jeden pies wiecej w cieplym kacie wielkosci mrowki mi nie robi roznicy Zanim zdecydowałaś się na pomoc Mrówce, to nie widziałaś w jakich jest warunkach. Od samego początku powtarzałam, że to nie miejsce dla niej (to na wątku Mrówki), a Ty sama pisałaś, że miejsce super, ale potwierdzałaś moje słowa, że nie dla Mrówki (czyt. wątek Mrówki). Jeszcze raz powtórzę, że nie miała być u Ciebie, tylko u Twojego kolegi na bliżej nieokreślony czas. Bez przymusu – pytałam, czy pomożesz - odpowiedziałaś, że tak… Jeżeli zamierzasz mieszać się w moje prywatne sprawy i decyzje, to jeszcze raz Tobie powtórzę, innym po raz pierwszy, chociaż może już ktoś to czytał na forum, ale dla ścisłości: nie biorę i nie będę brała zwierząt na DT. Działam tak, jak mogę… Mam swoje prywatne powody i nikt nie musi ich znać, natomiast powinien to uszanować. Proste… Nie bawię się już w tą bezsensowną wymianę zdań, chyba że po raz kolejny napiszesz nieprawdę… Chciałam bardzo podziękować Łukaszowi za wszystko, co zrobił dla Sity i bardzo, ale to bardzo przeprosić za zaistniałą sytuację i narażenie na nieprzyjemności… Przepraszam… Quote
mrowa23 Posted November 5, 2007 Posted November 5, 2007 [quote name='Hakita']Kończąc temat, bo nie zamierzam, jak to ujęłaś „odbijać piłeczki”, a jedynie wyjaśnić kilka spraw, odpowiem i więcej nie mam ochoty na te przepychanki…:shake: Mam nieodparte wrażenie Twojej mani wielkości i zapewne nie jestem w stanie tego zmienić. Powtórzę, że wystraszyłam się Sity, ponieważ nie miałam do czynienia nigdy z tą rasą, poza aniołem Norbim i dzwoniąc do Ciebie powiedziałam, że być może będziesz musiała przyjechać, co nie oznacza, że przyjechałaś, jak to napisałaś… Udzieliłaś mi wskazówek i udało się. Czy mam napisać „o wielka Doroto!”? Po raz kolejny piszę, że nie podważam Twojego doświadczenia tym bardziej, że właśnie do Ciebie dzwoniłam po porady. Następnego dnia jak wiesz byłam w pracy i nie za bardzo miałam czas na siedzenie i oswajanie psa, a już tym bardziej jego przewożenie, a pies miał być zabrany. Przenigdy nie stwierdziłam, że to agresor. Przepraszam Cię, czy Ty masz rozdwojenie jaźni? Powiedziałam, że jest przestraszona i reaguje trochę agresywnie, mówię o warczeniu. Ile razy dzwoniłam i Ci to mówiłam? :roll: sk powiedzialas mi ze widzac norbiego i site to sitas jest agresorem a to ja tlumaczylam ci ze nie agresor tylko przerazony pies tego nie pamietasz? Tak zrozumiałam Twoją wypowiedź, może źle to przekazałaś, ale zrozumiałam, że jeśli tylko cokolwiek będzie nie tak, to ją uśpią. naturalnie zle ja przekazalam a czy pamietasz jak mowilam ze nie chce zeby tam sita wracala bo sie pokompilowalo i nie jest to miejsce dla sity? i nie ze bedzie nie tak z sita tylko z sytuacja w ktorej pies bedzie olbrzymim problemem i nie "bo pies" tylko przez sytuacje Mam potwierdzenie wysłania razem z godziną. :oops: a ja nie mam nic na komorce ciekawe... Będąc od długiego czasu w temacie pomocy zwierzakom zapewne wiesz, że nie w każdym hotelu psy przebywają na dworze. Jednym kontaktem się podzieliłam i żałuję, bo byłaś strasznie niezadowolona słysząc odmowę, chociaż wspomniałam, że to tylko moja nadzieja, a co z tego wyjdzie – nie wiadomo… znam realia i wiem jak sa trakowane asty na hotelach czy w schronach wszyscy sie ich boja i dlatego czesto nawet nie wychodza na spacery w hotelach choc jest to w ""cenie" danego hotelu bo ludzie sie uich boja wiem tez ze sa upychane po najgorszych kojcach ze wzgledu na niechec ludzi do "mordercow" to nie pudelek ktorego wszyscy kochaja takie sa realia astow... Nie wiem o czym piszesz, bo temat kojca dla Sity później nie był nawet rozważany. Chyba, że chodzi o innego psa, o którym nie zdążyłam się nawet niczego dowiedzieć. I to Ty zrobiłaś z tego problem…:razz: czytaj ze zrozumieniem napisalam ze na poczatku zanim tam trafila sita nie wiedzialysmy o tym obie ze nie moga byc tam asty i byla to nagla sytuacja bo z dnia na dzien musial pies zniknac i byl to problem z ktorym sobie poradzilysmy natomiast gdy z dnia na dzien potrzebowal noclegu na jedna noc to tez byl nagly problem z ktorego bylas juz niezadowolona o zadnym innym psie nie mowilam nic i nie bylo zadnego innego psa i nie bedzie ku formalnosci Wybacz, że piszę prawdę i to, co czuję… Nie ściemniam i zawsze mówię i piszę, co czuję. Może to źle, może dobrze – taka jestem. Wolność słowa, a ja nie napisałam nic obraźliwego, jedynie wyraziłam swoje niezadowolenie. Sama pociągnęłaś temat. bardoz dobrze ze piszesz dzieki temu mozna porozmawiac a nie udawac ze wsyztsko ok ale wyrazilam tylko swoje niezrozumienie dlaczego jestes niezadowolona bo gdy ja zostalam sama z mrowka ty skwitowalas "nie wiem co zrobic nie mam pomyslu" a gdy tutaj ja powiedzialam ze nie wiem co zrobic i bede kombinowac ty poczulas sie oburzona taka organizacja zadania Nie miałaś żadnych obaw poza tym, że będziesz chciała jednak ją odwiedzić, a ja powiedziałam na to, że nie sądzę jednak by był to problem. Co do spotkania i przekazania Sity nie było nawet tematu, od początku było ustalone, że razem się spotkamy żebyś mogła go poznać. No i było OK. Poza tym nie przypominam sobie byś jednak chciała chociaż raz odwiedzić Łukasza, nie przypominam sobie również jakiegokolwiek sms-a czy telefonu z zapytaniem, co u Sity…:roll: mialam obawy i rozmawialysmy o tym dlatego chcialam zobaczyc lukasza bylo ok wiec zdecydowalam sie na dt u niego mowilas sama ze bylas u sity czesto i ze wszytsko ok ze sita chrapala z nim w lozku nawet pamietam ze mowilas ze lukasz nie bedzie mial chyba gzie nocowac bo panna zajela jego lozko (nie cytuje dokladnie bo nie pamietam dokladnego zdania tylko sens) Tak, potwierdzam to, aczkolwiek sprawa wyglądała beznadziejnie. Wybacz nie moja zasługa, że Łukasz ma wielkie serce i było mu żal Sity, dlatego zdecydował się ją zwieźć. Tak, był to dla mnie problem. Tylko Tobie ciężko to zrozumieć, że Łukasz spał niecałe 3 godziny, po czym jechał w następną trasę, gdzie było wiadomo, że nie prześpi kolejnej nocy. Czy Ty rozumiesz, o czym ja piszę? :razz: wiem doskonale chocby gdy wystartowalam o 6 rano do elblaga 31 pazdziernika a wracajac z trasy elblag-nysa-miedzygorze (pod klodzkiem) do poznania ok 5 rano czyli 23 h za kolkiem i nastepnego dnia jadac na gorby bo bylo wszystkich swietych od godziny 8 rano a wieczorem smigajac do wroclawia z psem do nowego domu...wiec wiem doskonale jak to jest niespac. juz powiedzialam i osobiscie lukaszowi i tu na forum ze jestem wdzieczna za to ze zawiozl site, tobie dziekowac nie musze za to bo jak sama powiedzials nic tobie do tego Nie skomentuję tej złotej obróżki, bo Twoje sugestie są co najmniej śmieszne. Niezmiennie powtarzam, zdania nie zmieniłam i nie zmienię, jak również nie wydałam wyroku na dom Darka. Po prostu – nie ten pies, nie te rasy, itp… Myślę, że wiadomo o co chodzi i nie muszę tłumaczyć. Wszyscy czytający wiedzą o czym piszę…:roll: dla darka ten pies to marzenie jezeli myslisz ze to przyslowiowy "dresiarz" z psem na pokaz to przypomnij chocby sobie site i jej wyglad a ponadto nigdy nie sadzilam ze dzielisz ludzi na tych co moga miec pudelka ale asta nie albo asta tak ale pudelka nie... asty to nie potwory to silne psychicznie psy ale nie potwory darek nadaje sie na opiekuna dla sity ktora potrzebuje opiekuna zakochanego w niej po uszy i rozpieszczajacego ja, a chlopak na prawde ja uwielbia i chce dla niej jak najlepiej. Nie, nie mówiłaś, ponieważ Mrówka nie miała jechać do Ciebie. Pamiętasz, czy to rozdwojenie jaźni i teraz pytanie: Twojej czy mojej? Tak, pamiętam, że nie mogłaś i kto się wszystkim zajął? Kto od początku zajmował się tematem, choć powtarzam, nie był to mój pomysł. Powiedziałam, że przyjadę po nią, zawiozę do lekarza i odwiozę do Ciebie. Później moja cudowna Wetka powiedziała, że pojedzie do Ciebie na wizytę, bo będzie taniej i nie będziemy męczyć Mrówki. No chyba, że okazałoby się, że musi być leczona w klinice. Właśnie wtedy usłyszałam, że Ty wyjeżdżasz po południu i Mrówke trzeba zabrać… To nie licytacja, ale nie mów mi i nie pisz, że ja nic nie robię i umywam ręce… Ponadto to nie wątek Mrówki, może przenieś swoje żale tam, chociaż nie powinnaś… Pomyśl tylko o tym, że dzięki nam WSZYSTKIM Mrówka odeszła, odeszła godnie… Mam nadzieję, że nie żałujesz tego wszystkiego…:shake: do mikolaja powiedzialam ze moze pojedzie ale potem powiedzialam ze nie da rady bo jagoda musi do niego jechac i wtedy mrowka znalazla sie u mnie a ja powiedzialam ze czas nagli i trzeba jej szukac dt na gwalt pamietasz? nie bede przenosila zalow na watek mrowki bo chyba sama zauwazylas ze to nie czas i miejsce na zale... nie zaluej i nigdynei zalowalam pomocy zwierzeta zaluje tylko ze niektorzy nie potrafia przyznac sie do bledu i wola opluwac innych.... Nie moja droga, czytałam o bezczelności ze strony Łukasza… Jak nie edytowałaś posta, to zauważysz, że pisałaś o jego bezczelności, pomijając moją oczywiście… nie mam zwyczaju wedytowac postow chyba ze w celu dopisania czegos nowego badz jezeli np pomylilam nr telefonow itp To tak, jak napisałam wyżej… Zanim zdecydowałaś się na pomoc Mrówce, to nie widziałaś w jakich jest warunkach. Od samego początku powtarzałam, że to nie miejsce dla niej (to na wątku Mrówki), a Ty sama pisałaś, że miejsce super, ale potwierdzałaś moje słowa, że nie dla Mrówki (czyt. wątek Mrówki). Jeszcze raz powtórzę, że nie miała być u Ciebie, tylko u Twojego kolegi na bliżej nieokreślony czas. Bez przymusu – pytałam, czy pomożesz - odpowiedziałaś że tak… Jeżeli zamierzasz mieszać się w moje prywatne sprawy i decyzje, to jeszcze raz Tobie powtórzę, innym po raz pierwszy, chociaż może już ktoś to czytał na forum, ale dla ścisłości: nie biorę i nie będę brała zwierząt na DT. Działam tak, jak mogę… Mam swoje prywatne powody i nikt nie musi ich znać, natomiast powinien to uszanować. Proste… szanuje to ale nie wkladaj na glowe innych w takim ukladzie problemow, nie interesuje mnei dlaczego nie mozesz czy nie chcesz brac na dt psiakow twoja sprawa jak kazdego innego ale jezeli dajesz do dt kogos innego jakiegos psa to pamietaj ze to pies nadal pod twoja opieka Nie bawię się już w tą bezsensowną wymianę zdań, chyba że po raz kolejny napiszesz nie prawdę… Chciałam bardzo podziękować Łukaszowi za wszystko, co zrobił dla Sity i bardzo, ale to bardzo przeprosić za zaistniałą sytuację i narażenie na nieprzyjemności… Przepraszam… to tyle ode mnie mnei tez nie bawi ta sytuacja i twoje postepowanie czy wypowiedzi sa bardzo krzywdzace nidy nie mowilam ze jestem guru i nigdy sie za taka nie traktowalam zasiegnelas rady u mnei to ci poradzilam i nie chcialam nawet dziekuje za to bo i po co mi to? to ty masz jakas manie ze jak ktos ci cos poradzil a potem przypomnial ze jednak wielka postac hakity potrzebowala pomocy uwazasz to za wywyzszanie sie czy pyche...szkoda.. bo moglobyc lepiej moglyby dalej dzialac gdybys chociaz przyznala sie ze ponioslo cie i ze zale swoje cofasz...ale...chyba snie zbyt kolorowo... Quote
Hakita Posted November 5, 2007 Author Posted November 5, 2007 mrowa23 napisał(a):szkoda.. bo moglobyc lepiej moglyby dalej dzialac gdybys chociaz przyznala sie ze ponioslo cie i ze zale swoje cofasz...ale...chyba snie zbyt kolorowo... Wyższości i wielkiej postaci komentować nie będę... Kogo poniosło?! :cool3: Czy moją delikatną dezaprobatę na temat organizacji można nazwać uniesieniem? Czy może Twoje wysnute znikąd zarzuty, które przedstawiłaś mi w rozmowie telefonicznej, a może na wątku? :cool3: To Ty powinnaś cofnąć wiele słów i bardzo dobrze o tym wiesz, ale teraz ciężko się przyznać do winy...niestety... Quote
mrowa23 Posted November 5, 2007 Posted November 5, 2007 przepraszam za uniesienie sie ale cisnienie skacze gdy ktos obarcza mnie wina za nie moja wine przepraszam za to ze problem sity dosiegnal i ciebie przepraszam ze poprosilam o pomoc zaufana kumpele z dogo i z imprez czy oborni za nic wiecej nie przepraszam bo rerszta to tylko sucha prawda (za emocje przeprosilam) delikatna bezaprobate zastanow sie czy nie wypada cofnac bo wiesz jak prawda stoi a ty jako osoba bliska sprawie sity jakos jedyna sposrod innych nie zapytalas dlaczego sita nie mogla wrocic do domu... wiesz ze dezaprobata dotyczyla mnie a czy powinna? kiedy ja stawalam na glowie by roziwazac problem i by dopelnic i formalnosci i "procedury" adopcyjnej? sadze ze tez ktos inny powinien wykrztusic z siebie przepraszam...niestety... Quote
Hakita Posted November 5, 2007 Author Posted November 5, 2007 Nie zauważyłam Twoich cytatów, dlatego się poprawiam… powiedzialas mi ze widzac norbiego i site to sitas jest agresorem a to ja tlumaczylam ci ze nie agresor tylko przerazony pies tego nie pamietasz? Istnieje coś takiego jak użycie przenośni w danej sytuacji… W porównaniu do Norbiego Sita była agresywna… The End… naturalnie zle ja przekazalam a czy pamietasz jak mowilam ze nie chce zeby tam sita wracala bo sie pokompilowalo i nie jest to miejsce dla sity? i nie ze bedzie nie tak z sita tylko z sytuacja w ktorej pies bedzie olbrzymim problemem i nie "bo pies" tylko przez sytuacje Zaczynam chyba się gubić w sytuacji związanej ze starym miejscem, ale obecnie to już nieważne… a ja nie mam nic na komorce ciekawe... Dysponuję nadal… znam realia i wiem jak sa trakowane asty na hotelach czy w schronach wszyscy sie ich boja i dlatego czesto nawet nie wychodza na spacery w hotelach choc jest to w ""cenie" danego hotelu bo ludzie sie uich boja wiem tez ze sa upychane po najgorszych kojcach ze wzgledu na niechec ludzi do "mordercow" to nie pudelek ktorego wszyscy kochaja takie sa realia astow... Ok, być może masz takie doświadczenia. czytaj ze zrozumieniem napisalam ze na poczatku zanim tam trafila sita nie wiedzialysmy o tym obie ze nie moga byc tam asty i byla to nagla sytuacja bo z dnia na dzien musial pies zniknac i byl to problem z ktorym sobie poradzilysmy natomiast gdy z dnia na dzien potrzebowal noclegu na jedna noc to tez byl nagly problem z ktorego bylas juz niezadowolona o zadnym innym psie nie mowilam nic i nie bylo zadnego innego psa i nie bedzie ku formalnosci Kompletna bzdura moja droga… Sita tam trafiła, a nam wszystkim krwawiło serce, że musi być w kojcu, dlatego znalazłam coś innego na jedną noc. Dopiero na następny dzień usłyszałam, że tego typu psy – nie… No nie byłam zadowolona, ponieważ informowałam Cię o tym kawał czasu przed tą sytuacją, a nie w ostatniej chwili… bardoz dobrze ze piszesz dzieki temu mozna porozmawiac a nie udawac ze wsyztsko ok ale wyrazilam tylko swoje niezrozumienie dlaczego jestes niezadowolona bo gdy ja zostalam sama z mrowka ty skwitowalas "nie wiem co zrobic nie mam pomyslu" a gdy tutaj ja powiedzialam ze nie wiem co zrobic i bede kombinowac ty poczulas sie oburzona taka organizacja zadania Tylko, że odnośnie Mrówki powstał problem na kilka godzin przed Twoim wyjazdem… mialam obawy i rozmawialysmy o tym dlatego chcialam zobaczyc lukasza bylo ok wiec zdecydowalam sie na dt u niego mowilas sama ze bylas u sity czesto i ze wszytsko ok ze sita chrapala z nim w lozku nawet pamietam ze mowilas ze lukasz nie bedzie mial chyba gzie nocowac bo panna zajela jego lozko (nie cytuje dokladnie bo nie pamietam dokladnego zdania tylko sens) Zgadza się, ale o tym kiedy się dowiedziałaś? W poniedziałek czy piątek? W między czasie nie miałyśmy niestety kontaktu… wiem doskonale chocby gdy wystartowalam o 6 rano do elblaga 31 pazdziernika a wracajac z trasy elblag-nysa-miedzygorze (pod klodzkiem) do poznania ok 5 rano czyli 23 h za kolkiem i nastepnego dnia jadac na gorby bo bylo wszystkich swietych od godziny 8 rano a wieczorem smigajac do wroclawia z psem do nowego domu...wiec wiem doskonale jak to jest niespac. juz powiedzialam i osobiscie lukaszowi i tu na forum ze jestem wdzieczna za to ze zawiozl site, tobie dziekowac nie musze za to bo jak sama powiedzials nic tobie do tego Pewnie nic mi do tego, chociaż po części przyczyniłam się do wg Ciebie szczęścia Sity… Nie wiesz o czym pisze, skoro wypisujesz takie bzdury… dla darka ten pies to marzenie jezeli myslisz ze to przyslowiowy "dresiarz" z psem na pokaz to przypomnij chocby sobie site i jej wyglad a ponadto nigdy nie sadzilam ze dzielisz ludzi na tych co moga miec pudelka ale asta nie albo asta tak ale pudelka nie... asty to nie potwory to silne psychicznie psy ale nie potwory darek nadaje sie na opiekuna dla sity ktora potrzebuje opiekuna zakochanego w niej po uszy i rozpieszczajacego ja, a chlopak na prawde ja uwielbia i chce dla niej jak najlepiej. Nic podobnego nie napisałam o Darku. Umacniam się w przekonaniu, że jesteś jeszcze niedojrzała, choć możesz mieć większe doświadczenie ode mnie… do mikolaja powiedzialam ze moze pojedzie ale potem powiedzialam ze nie da rady bo jagoda musi do niego jechac i wtedy mrowka znalazla sie u mnie a ja powiedzialam ze czas nagli i trzeba jej szukac dt na gwalt pamietasz? nie bede przenosila zalow na watek mrowki bo chyba sama zauwazylas ze to nie czas i miejsce na zale... nie zaluej i nigdynei zalowalam pomocy zwierzeta zaluje tylko ze niektorzy nie potrafia przyznac sie do bledu i wola opluwac innych.... Nie, Mrówka miała jechać do Mikołaja, dopiero dzień później wszystko się zmieniło… Wybacz, ale o tym, że trzeba szukać Mrówce DT poinformowałaś mnie na kilka godzin przed wyjazdem. Niestety nie potrafię dokonać cudów… nie mam zwyczaju wedytowac postow chyba ze w celu dopisania czegos nowego badz jezeli np pomylilam nr telefonow itp Dlatego powinnaś odczytać bezczelność w stronę Łukasza… szanuje to ale nie wkladaj na glowe innych w takim ukladzie problemow, nie interesuje mnei dlaczego nie mozesz czy nie chcesz brac na dt psiakow twoja sprawa jak kazdego innego ale jezeli dajesz do dt kogos innego jakiegos psa to pamietaj ze to pies nadal pod twoja opieka Czy ja Cię zmusiłam do czegoś? No wybacz…!!! Pytałam, czy możesz pomóc, a Ty powiedziałaś, że tak… Czy ja umyłam ręce? Pytam: kto chciał zabrać psa do weta? Kto załatwił, że wet przyjedzie? Mrówa, no!!! Przyznam…sił nie mam…i nadal nie wierzę…i przewielce PRZEPRASZAM, że chciałam pomóc i pomogłam... Quote
mrowa23 Posted November 5, 2007 Posted November 5, 2007 szkoda ze nei skorzystalas z okazji zazegnania tego sporu... no to jedziemy dalej... pamietasz jak mowilas ze to agresor a ja ci tlumaczylam ze przerazona a ty mowilas ze norbert tez zmienial miejsce i powinien byc przerazony ale on nie warczal? wtedy powiedzialas ze sita jest agresywnym psem jak sa niejasnosci co do starego czy nowego to pytaj wole juz nie miec niedomowien bo widze ze potrafisz ladnie pokrecic... to mi pokaz w takim ukladzie a ja moge ci dac do dyspozycji moja komorke i mozesz psrawdzic owszem krwawilo nam serce i zadzialalysmy co nie zmienia fakty ze sita nie mogla wrocic do kojca ani byc w zakladzie kosmetycznym ze tak to nazwe....jak sam apowiedziqals poinformowalas mnie o tym dnia nastepnego gdy wszystko wyszlo a nie o wiele wczesniej czyli kilka godzin no w ramach scislosci pare godzin czyli od momentu jak dowiedzialam sie ze sita musi zniknac do czasu przyjazdu nie wiem 2-3 moze 4 h choc blizej 2 mi sie wydaje od momentu gdy mikolaj wzial jagode czyli nastepnego dnia ja powiedzialam ze mrowa nei moze dlugo zostac wiec nie ostatnia chwila wiedzialam ze czuwasz nad sita i ja widzisz codziennie a ja bylam w trasach od tego czasu i owszem nei pytalam o site bo wiedzialam ze ma dobrze i skoncentrowalam sie na dzialaniu dla innych psiakow Pewnie nic mi do tego, chociaż po części przyczyniłam się do wg Ciebie szczęścia Sity… Nie wiesz o czym pisze, skoro wypisujesz takie bzdury… to mozesz przetlumaczyc bo nie rozumiem o co ci chodzi? a dokladnie od slow nie wiesz o czym pisze, skoro .... wrecz przeciwnie powiedzialam ze wiem co to za zmeczenie wiec tym bardziej dziekuej za poswiecenie lukaszowi napisz mi dokladnie gdzie jestem niedojrzala w decyzji ze sita jest u darka? bo jakos nie widze tu niedojrzalosci....nie oddalam sity jako zabawki czy spelniania dzieciecego marzenia ale jakos czlonka rodziny nie zmuszalas to byla moja dobra wola ze wzielam mrowke ale... wybacz kazdy kto ma decyzje o dt za soba wzielby mrowe na dt z powodu jej stanu i tego gdzie jej miejsce bylo w tamtej chwili chcialas zabrac psa do weta wet mial przyjechac do mnie za co dziekuej choc nie sadzilam ze bede musiala dziekwoac za kazdy gest dziekuje za chec pomocy i pomoc ale oczekuje nadal przeprosin za slowa.... szkoda ze zamiast zajac sie psiakami musze odpisywac na przepychanki zwlaszcza ze czasu mam malo na cokolwiek a tym bardziej na takie *******y ale nie pozwole oczerniac mnie bo ktos przeholowal i nie potrafi sie przyznac do bledu kazdy je popelnia ale nie kazdy potrafi sie przyznac... ja juz za nic nie bede przepraszac i za nic dziekowac po prostu dzieki za pomoc kiedykolwiek i przepraszam za uniesienie i tyle z mojej strony rob dziewczyno co chcesz tylko nei obrazaj juz mnie bo choc masz pod 30-stke to sama zachowujesz sie niedojrzale... przemysl sobie to na spokojnie...i pamietaj ze chcialam na pw wyjasnic sprawe a nie tutaj Quote
Hakita Posted November 5, 2007 Author Posted November 5, 2007 Nie cytuję... Nie pisałam po to, byś mi dziękowała i chyba było to widać... Poza tym nigdy o to nie proszę... To jakiś absurd...:roll: Nie pomagam zwierzakom dla ciepłych słów... To chyba oczywiste, niezależnie od różnic między nami, nie myślę tak o Tobie, ale Ty chyba myślisz inaczej... To taka pewnego rodzaju niedojrzałość i jak widać wielka różnica między nami... Fakt, jam podchodzę pod trzydziestke, chociaż jeszcze ponad 2 lata...:p Nie wiem, cóż ja miałam zażegnać, gdyż to Ty podgrzewasz cały czas atmosferę pisząc nieprawdę... W odróżnieniu od Ciebie, potrafię napisać, że się nie znam, że prosiłam Cię o poradę, że nie mogłam czegoś załatwić, Ty najwyraźniej masz z tym problem, ale wierzę, że życie jeszcze Cie tego nauczy... I jeżeli mogę prosić, tak już na spokojnie bez cytowania, bo nigdy się to nie skończy...gdzie ja Cię obraziłam, oczerniłam? I w czym popełniłam błąd, co zrobiłam źle? Proszę napisz, bo jak na razie napisałaś wiele nieprawdy... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.