Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 552
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Edzina napisał(a):
Ktos tam napisal, ze pies umarl, wiec myslalam, ze tak bylo.. Bo jesli faktycznie zgarnal tego psa z ulicy i przetrzymal tylko kilka godzin, to nie ma sprawy, ale do tej pory nikt niczego pewnego nie wie..



nie!!!!!!!
nei " nie ma sprawy "
jesli zgarnął umierającego psa z ulicy powinien go leczyć i nakarmić - jesli nei chciał sam powiadomićodpowiednie instytucje
jesli pies umierał i nie było szansy na ratunek powinien go uspić

a na pewno nie powinien wystawiać cierpienia na widok publiczny
to swiadczy nie tylko o bezdusznosci ale i okrucienstwie

Edzina mam nadzieje ze to " nie ma sprawy " tylko Ci się wymsknelo i na prawdę tak nei myslisz

i znow sie wstydzę ze jestem czlowiekiem :mad:

Posted

Zadałam sobie troche trudu...i zobaczyłam ostatnia strone z podpisami...Biednemu psiakowi to nie pomoże...ale...ileż tam podpisów z Polski....To rodzi nadzieję dla naszych futrzaków...

Edzina...jeśli nawet to kilka godzin...to jest sprawa...Te kilka godzin mogło stanowic o zyciu psa...A tego zdjęcia z przechadzającymi się ludźmi...obok umierającego psa...nie mogę zapomnieć..

Posted

Evelin napisał(a):
Edzina...jeśli nawet to kilka godzin...to jest sprawa...Te kilka godzin mogło stanowic o zyciu psa...

I Wam sie wydaje, ze gdyby ten pies te kilka godzin przelezal na ulicy, to byloby mu lepiej?
Gdyby ten pies faktycznie zostal przyprowadzony z ulicy, gdyby wystawa trwala np. godzine i przez ten czas po prostu lezalby tam zamiast na ulicy, a pozniej zostal zabrany do weta czy nawet uspienia (gdyby faktycznie nie bylo szansy na uratowanie), to jednak cos takiego ma inny wydzwiek niz zabranie psa, postawienie kolo niego misek z woda i jedzeniem tak, zeby nie mogl do tego dosc i pozwolenie mu na smierc.
I tak zastanawiam sie teraz nd tym zdaniem "jestes tym co czytasz". Czy aby faktycznie nie byla to manipulacja ludzmi i ten pies wcale tam nie umarl. Ze ludzie przeczytali o wystawie a reszte dopowiedziali sami.
Nie. Nie uwazam, ze to jest sztuka. I "artysta" nie powinien wykorzystywac czyjegos cierpienia, ale jesli zrobil taka mianipulacje, to jednak trzeba przyznac, ze mu sie udalo. Myslicie, ze ci, ktorzy wyslali go na reprezentowanie kraju - o niczym nie wiedzieli? Bo ja zaczynam w to watpic teraz. I juz nie wiem co jest prawda..

Posted

Ja potępiam i tego 'artystę' i widzów wystawy. Widzieli, ze pies umiera na ich oczach. Czyzby 'sztuka' przyćmiła im obraz ?
No takiej hipokryzji to jeszcze w życiu nie widziałam :angryy:

Co do tego, ze moze zgarnąl go z ulicy i dałna godzine na wystawę - też go to nie usprawiedliwia.! Przecież planował tę wystawe, ten napis z kulek karmy, wszystko... Więc myślę , że i psa miał już upatrzonego. Samo to , ze planował (i jak wiemy, zrobił to) przywiązać chorego,wygłodniałego psa w obcym miejscu, na krótkiej lince, na widoku tylu nieznanych ludzi. Naraził go na niewyobrażalny stres i cierpienie.

Wg mnie ta cała 'sztuka nowoczesna' jest mocno naciągana i rzadko zdarza mi się spotkać coś ciekawego. Ale mam to gdzieś, że jakiś 'artysta' powiedzmy maluje czarny kwadrat na białym płótnie albo rozbiera sie przed wieżą Eiffla i nazywa to sztuką. Natomiast w tym przypadku w grę wchodzi cierpienie zwierząt i nie ma kompromisów.
Nie ma usprawiedliwienia dla tego czlowieka, zarowno dla ludzi oglądających wystawę.!

Posted

Bzikowa zgadzam się w całej rozciagłosci
a dodam tylko ze bardzo smutne jest to ze człowiek wartosciuje zycie
moje cenne , zwierzeta mniej

bo gdyby artysta przywiazal tam czlowieka umierajacego nikt nie mialby watpliwosci ze tak nie powinno sie robić i nikt nie powiedzialby ze to tylko na godzinkę

smutne bardzo smutne

Posted

Bzikowa napisał(a):
Ja potępiam i tego 'artystę' i widzów wystawy.

Dla mnie to nie jest tez sztuka.
Bzikowa napisał(a):
Przecież planował tę wystawe, ten napis z kulek karmy, wszystko...

No wlasnie wiele rzeczy jest tu dla mnie niejasnych.. :hmmmm:
Jak zobaczylam zdjecia, napis z karmy i miske obok, to pomyslalam, co za sk....l przywiazal glodnego psa i nie pozwolil mu zjesc i sie napic a wszyscy chodzili i patrzyli na to.
Ale..
Planowanie wystawy to nie jest chwila. Czasem to miesiace. Jak ten gosc mogl zaplanowac, ze zlapie takiego psa na ulicy? Przeciez nawet jesli wczesniej go widzial, to nie mogl miec pewnosci, ze on tam ciagle bedzie (jak twierdzil, ze to dzieci go przyprowadzily - ale KIEDY?), albo ze nie umrze do czasu wystawy.
Wiec albo trzymal go wczesniej, albo to wszystko to mistyfikacja, zeby osiagnac cel.
A co jesli celem bylo wprowadzenie w blad tych, ktorzy to wszystko czytali? Dlaczego taki napis? "Jestes tym co CZYTASZ"?
A moze ten pies zostal zabrany do weta, ale wczesniej zrobiono mu kilka fotek?
Nie wiem czemu, ale ciagle niczego nie wiemy o losach psa. Czy naprawde organizacje zwierzece nic by nie zrobily, jakby faktycznie pies umieral na wystawie? Nie chce mi sie w to wierzyc. Podobnie jak w to, ze zaden z tych ludzi niczego by nie powiedzial czy nie zrobil.
Byly zdjecia. Bylo info o wystawie. Nikt z nas nie widzial tego na zywo. A jesli to wszystko bylo spreparowane a sztuka miala byc reakcja ludzi? Nagle powstala petycja, na ktora wpisaly sie tysiace. Ale CO Z PSEM?

Posted

justynavege napisał(a):

bo gdyby artysta przywiazal tam czlowieka umierajacego nikt nie mialby watpliwosci ze tak nie powinno sie robić i nikt nie powiedzialby ze to tylko na godzinkę


Ja go nie bronię, ale z tego co czytałam to właśnie o to mu chodziło. Że w jego kraju i w wielu, wielu innych ludzie codziennie giną z głodu a mimo to wiele z tych ludzi którzy petycję podpisali, którzy przejęli się losem tego jednego pojedynczego psa (których też na ulicach jest tysiące) nie robią nic w tej sprawie, nie piszą petycji dla Mhudu z Afryki i jego rodzeństwa.
A czy zdjęcia np. takie które można podziwiać na World Press Photo nie są przywiązaniem na krótkiej lince ofiar kataklizmów i wojen. Czy ktoś z was odszukał dziecko, które na zdjęciu sprzed roku uciekało z kawałem ukradzionego mięsa przed śmiercią? Czy ktoś zrobił dla niego petycję?

To nie usprawiedliwia tego człowieka. Ja wiem też, że ogromna część z osób z naszego forum które podpisały się pod protestem poświęca znaczną część swego życia na pomaganie zwierzętom, ludziom. Ale trudno nie przyznać mu racji, że wielu ludzi podpisało tę petycję i powiedziało sobie:
"on jest zły. ja jestem dobry. zrobiłem coś w tej sprawie" choć tak na prawdę nie zrobiło się nic.

Mnie w tej sprawie przeraziło coś jeszcze.
Te wszystkie komentarze typu "Też bym go tak przywiązał." "Oby zdechł w męczarniach" "Nie zasługuje na to żeby żyć" (podobne tym komentarze były zarówno tu jak i na stronie dziennika pod artykułem).
Wszyscy byliśmy zbulwersowani. Wiele osób jednak uważa siebie za lepszych, bo nie zrobili by czegoś takiego jak on. Ale czemu nagle takie myśli. Zemsta uprawnia nas do takich czynów, a "sztuka" nie? On stracił człowieczeństwo, a ktoś kto mu życzy śmierci nie?

Posted

black_madonna napisał(a):
Ja wiem też, że ogromna część z osób z naszego forum które podpisały się pod protestem poświęca znaczną część swego życia na pomaganie zwierzętom, ludziom. Ale trudno nie przyznać mu racji, że wielu ludzi podpisało tę petycję i powiedziało sobie:
"on jest zły. ja jestem dobry. zrobiłem coś w tej sprawie" choć tak na prawdę nie zrobiło się nic.

Wlasnie. To tak prosto zrobic "klik" i juz czlowiekowi sie wydaje, ze pomogl. Ile z tych tysiecy ludzi wzielo takiego psa do domu i wyleczylo? Fajnie jest "pomagac" kiedy to nic nie kosztuje. Gdzie byly te tysiace, kiedy ten pies umieral na ulicach? Gdzie sa te tysiace, kiedy obojetnie mijaja takiego psa? Gdzie jest prawda? Czy faktycznie mamy tyle osob gotowych pomoc REALNIE, czy to tylko taki niewiele znaczacy gest?
Jesli petycja odniesie skutek i zaden "artysta" nie wykorzysta wiecej takiego "eksponatu", to chociaz taki cel zostanie osiagniety. Ale czy to pomoglo psu? Czy poprawi sie los innych psow na ulicach? Watpie..
black_madonna napisał(a):
Mnie w tej sprawie przeraziło coś jeszcze.Te wszystkie komentarze typu "Też bym go tak przywiązał." "Oby zdechł w męczarniach" "Nie zasługuje na to żeby żyć" (podobne tym komentarze były zarówno tu jak i na stronie dziennika pod artykułem).

Przyznaje, ze tez mnie lekko szokuja takie komentarze.. Lubimy zwierzaki, potepiamy takie dzialania, ale dlaczego podchodzimy z taka agresja do innego czlowieka?? Moge go nienawidziec, moge byc oburzona, moge zglaszac to gdzie trzeba, ale po co te teksty? Moze lepiej spozytkowac energie na rzeczywiste dzialania? Nie raz widze oburzenie na pseudohodowle. I co? I nic. Wszyscy sobie popisza, ale zeby ktos cos zrobil konkretnego, to nagle zapada cisza..

Posted

Czytałyscie artykuł w DZIENNIKU nt tego zdarzenia ?
Proszę:

Szokująca historia psa zamęczonego przez Guillermo Habacuca Vargasa z Kostaryki dotarła do milionów ludzi. Jej opis można znaleźć na setkach blogów w kilkunastu językach. W internecie krążą linki do międzynarodowej petycji z żądaniem, żeby dzieła artysty nie pokazywać na biennale w Hondurasie. Podpisało się pod nią niemal 260 tys. osób z całego świata, w tym dwa tysiące Polaków.
"Ten człowiek zagłodził psa i sprawiło mu to wielką przyjemność, bo chce być pseudoartystą" - mówi oburzony Filip Barche, obrońca zwierząt, na którego blog powołał się portal Onet.pl. "To absolutna dewiacja!" - dodaje Maciej Nabrdalik, właściciel 3-letniej suki labradora o imieniu Cyfra, który chce się podpisać pod petycją. "Nie wiem, co gorsze. Czy to, co zrobił Vargas, czy to, że ludzie odwiedzający wystawę nie reagowali?"
Sprawa rzeczywiście bulwersuje. Na zdjęciach widać wychudzone stworzenie z pętlą na szyi, z apatycznym spojrzeniem wbitym w kąt. A w tle nogi zwiedzających, którzy sączą drinki. Dlaczego nikt nie przeciął sznurka? Nie podał zwierzęciu wody i jedzenia? Jak to możliwe, że świadkowie agonii psa byli tak obojętni? Za to późniejsza reakcja internautów to gniew i rozpacz. "Tego artystę należałoby tak samo potraktować" - mówi Maciej Nabrdalik. Internet grzmi: "Teraz my przywiążmy tego debila do sznurka!"
Rodzi się pytanie: jakie są granice sztuki? "Nie chcę tego powierzchownie oceniać, bo nie słyszałem o tej wystawie" - mówi dla DZIENNIKA Stach Szabłowski, krytyk sztuki. "Mogę sobie tylko wyobrazić, o co mogłoby tu chodzić artyście. Pewnie o skontrastowanie tych setek tysięcy podpisów pod petycją w sprawie zagłodzonego psa i bierności wobec milionów głodzonych na świecie ludzi.
Pytani o ocenę tej wystawy artyści też wstrzymują się od komentarzy, bo... nigdy nie słyszeli ani o Guillermo Habacucu Vargasie, ani o planowanym na 2008 r. Biennale Ameryki Centralnej w Hondurasie. "To jakaś podrzędna impreza, a ta wystawa to jakieś dno" - ucina Andrzej Przywara z Fundacji Galerii Foksal. Czy jest w ogóle osoba, która zna sprawę z pierwszej ręki? Odpowiedź przynosi internet i znowu szokuje: "Nie zagłodziłem psa, był przywiązany do ściany tylko 30 minut. Jesteś tym, co widzisz, jesteś tym, w co wierzysz" - pisze internauta podpisany Guillermo Habacuc Vargas w blogu na portalu MySpace.
O co tu chodzi? Z bloga wynika, że o wstrząśnięcie tymi, którzy przejmują się psem, a nie aborcją i głodującymi dziećmi. I o to, żeby uświadomić ludziom, że wierzą w zdjęcie i relację z wystawy, karmią się emocjami, które wywołuje, choć nie ma na jej temat żadnych wiarygodnych informacji. Czy ta wstrząsająca akcja ma artystyczną wartość? "Rodzaj emocji, który jej towarzyszy, podobny jest do tego, jaki budziła <Piramida zwierząt> Katarzyny Kozyry" - mówi DZIENNIKOWI Adam Mazur, kurator z Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie. "Jednak gest artysty z Kostaryki jest pusty i mocno spóźniony" - dodaje. "Praca pewnie miała zwrócić uwagę na sprawę głodu w kraju tego artysty" - zastanawia się Paweł Althamer, znany performer. "Mentalnie zagłodzony koleś głodzi psa."
A czy gest artysty z Kostaryki ma szanse obudzić sumienia ludzi, którzy ujrzeli na ekranie swojego komputera zagłodzonego psa? "Zrobi pani po tym przelew na biedne dzieci z Afryki?" - pyta retorycznie Stach Szabłowski. "To kolejny dowód na to, że sztuka staje się publicystyką, informacje o wojnach i głodzie w telewizyjnych wiadomościach już nas nie ruszają, więc starają się nami potrząsnąć artyści" - mówi Urszula Jarecka, psycholog społeczny i socjolog kultury. "Tylko czy to jest skuteczne?" - zastanawia się. "Gdyby zaraz po tej wystawie można robić przelewy, pewnie by było. Jednak temu przekazowi towarzyszą bardzo silne emocje, za silne, żeby człowiek mógł na nich zbyt długo jechać. Dlatego opadną i z całego przedsięwzięcia niewiele zostanie" - wyjaśnia.
Vargas żeruje na emocjach a jednocześnie prowokuje do pytań

Czy to jest właśnie sztuka? Artysta żeruje na emocjach, jak najlepszy tabloid sięga do dna naszej empatii. Jednocześnie prowokuje do pytań, zagnieżdża swoją ideę w głowach ludzi na całym świecie. Pan, który podpisuje się jako Guillermo Habacuc Vargas, wstrząsnął mną w ciągu jednego dnia kilka razy. I wiem, że nie mną jedną.
Spróbujmy przeanalizować, co tak naprawdę zrobił. Pierwsza wiadomość - zadręczył bezbronne zwierzę dla sztuki. Zwierzę, które nic z tej jego sztuki nie ma, nie rozumie, dla którego liczy się tylko przetrwanie, zostało złapane i zagłodzone, żeby spełnić czyjeś potrzeby duchowe. Kiedy się jeszcze widzi wzrok tego psa, emocje aż bolą. A artysta zamiast zgnić w więzieniu, został nagrodzony. Kolejna silna emocja - trzeba walczyć, wydrukować petycję, krzyczeć.
Następny krok - wątpliwości. Skąd właściwie wiadomo, że to prawda? Sprawa już tak nie boli. Kiedy w internecie odnajduje się blog artysty, który pisze, że nie zagłodził psa, ulga aż uskrzydla.
A dlaczego? Ten pies naprawdę był głodny, wystarczy zobaczyć, jaki jest chudy. Takich psów na ulicach Kostaryki są miliony, nie potrzebują pana Vargasa, żeby się zagłodzić. A na polskich ulicach są dzieci z Ukrainy nafaszerowane przez mafię środkami uspokajającymi, żeby ich opiekunkom lepiej się żebrało. A ja nic z tym nie robię. Nie ratuję krzywdzonych dzieci, nie dokarmiam psów. Banalne? Banalne. Ale siedzi w głowie.

Posted

http://www.gazetawyborcza.pl/1,75475,4690770.html

z gazety wyborczej.

Od kilku dni opinia publiczna wstrząsana jest drastyczną historią: artysta zagłodził psa. Zapłacił dzieciom, by znalazły na ulicy bezpańskie zwierzę, przywiązał je do ściany - i pies zdechł. Miało to miejsce w galerii Codice w Managui w Nikaragui. Artysta nazywa się Guillermo Vargas, jest obywatelem Kostaryki, nosi przydomek "Habakuk".

Po internecie krąży list, pod którym podpisały się tysiące osób z całego świata. Wzywa do bojkotu artysty i niedopuszczenia go do udziału w przyszłorocznym Biennale Sztuki Ameryki Środkowej w Hondurasie. Na forach leje się krew. Wegetarianie, weganie, obrońcy praw zwierząt chcą rozszarpać Vargasa. Inny Vargas, też artysta i też z Ameryki Łacińskiej, z rozpaczą błaga na swojej stronie internetowej, by nie mylić go z tym drugim i przestać dręczyć mailami oraz telefonami. Internet tak huczy od plotki, że w końcu dostaje się ona do polskiej prasy - o sprawie pisze "Dziennik", analizując wszelkie aspekty rzekomego czynu, informacja o okrutnym "artyście" pojawia się w portalu "Gazety".

Nikt o Habakuku wcześniej nie słyszał. Nie szkodzi. Troska o to, by Kostarykanczyk nie pojechał w przyszłym roku na Biennale do Hondurasu staje się naszą narodową sprawą.

Też wcześniej nie słyszałam o Habakuku - z wyjątkiem tego biblijnego - ale sądzę, że sprawa wygląda inaczej, niż widzi to większość internautów. Habakuk rzeczywiście znalazł na ulicy głodnego psa, rzeczywiście na czas wernisażu umieścił na wystawie, czyniąc wszystko, by myślano, że los psa jest mu obojętny. Co nie znaczy, że psa zabił.

Wernisaż miał miejsce 16 sierpnia. Afera wybucha w październiku. Dlaczego? Bo we wrześniu "Habakuk" zostaje wybrany przez międzynarodowe jury jako jeden z siedmiu artystów z Kostaryki na Biennale w Hondurasie. Wybucha skandal. Dlaczego tylko siedmiu, dlaczego tak awangardowych? Na początku października gazeta "La Nación" wychodząca w San José w Kostaryce rozrabia sprawę Habakuka. W artykule artysta mówi dziennikarzowi enigmatycznie, iż dla niego nie ma znaczenia, czy pies żyje, czy nie, ważny jest problem bezdomnych psów, które włóczą się po ulicach i na które nikt nie zwraca uwagi, pozwalając im zdychać. Gazeta wnioskuje: pies nie żyje. Powołuje się na dziennik "Le Prensa" wychodzący w Nikaragui. Następnego dnia "La Prensa" ogłasza, że pies nie żyje, powołując się na... "La Nación".

Ruszają do ataku internauci: "Habakuk" zabił. Dyrektorka galerii publikuje oświadczenie: pies był karmiony przez artystę, oprócz trzech godzin wernisażu; po wystawie chciała go przygarnąć, ale uciekł. Artysty bronią w listach selekcjonerzy Biennale oraz władze Muzeum Sztuk Pięknych w Kostaryce.

Dlaczego sadzę, że mają rację? Oto przesłanki.

Po pierwsze, nie ma żadnego świadectwa, że pies umarł, za to jest świadectwo, że uciekł.

Po drugie, w "Habakuku" rozpoznaję znany gatunek artysty prowokatora. Z tym, że nie Katarzyna Kozyra z "Piramidą zwierząt" byłaby tutaj bliskim przykładem, ale Zuzanna Janin ze swoim sfingowanym pogrzebem, na który zaprosiła przyjaciół i znajomych. "Habakuk" też wpuścił ludzi w drastyczną, a nieprawdziwą historię. Udał, że głodzi psa. Osiągnął efekt, pokazał znieczulicę społeczną. Na wernisażu ludzie nawet podobno tańczyli.

Zresztą muzyka, przy której tańczono, to był puszczony wstecz hymn sandinistów. Na to, że jest politycznym i społecznym prowokatorem, wskazują i inne jego prace. Ironiczny jest również pseudonim. Biblijny prorok Habakuk był to człowiek, jak wiadomo, zasadniczy, o obrazach i rzeźbach wypowiadał się krótko: "Bałwany nieme".

Guillermo "Habakuk" Vargas pewnie nie jest największym kostarykańskim artystą. Raczej jednym z wielu, który przy pomocy inteligentnych, choć pewnie niewiekopomnych sztuczek obnaża społeczne przywary. Zgadzam się, że trzymanie wycieńczonego psa na wystawie nawet przez godzinę jest problematyczne, ale na pewno nie jest morderstwem.

Myślę, że ciekawsze niż to, co zrobił, jest to, jak na to zareagowano. Po pierwsze, obudzony został stereotyp artysty zwyrodniałego. Przestępca, któremu udowodniono winę, nie budzi tyle nienawiści, co posądzany na podstawie plotki artysta. Fora internetowe pokazują to wyraziście - odżywa stary przesąd, którym obywatel podreperowuje swoje nadszarpnięte ego: jak zdrowe byłoby nasze społeczeństwo, gdyby nie wyzuty z moralności artysta, degenerat, który psuje nam naszą normalność!

Po drugie, zadziwiająco sadystyczną wyobraźnię mają obrońcy praw zwierząt. Przy tym, co proponują zaaplikować "Habakukowi", tortury Azji Tuhajbejowicza to łaskotki: "osobiście proponuję, żeby ktoś zmasakrował Vargasowi gębę i wsadził kosę pod żebra gdzieś w ciemnej bramie"; "wbić pieprzonego Vargasa na pal, a do gęby wcisnąć mu garść wściekłych korników"; "sfilmować go podczas zbiorowego gwałtu analnego"; "sama najchętniej przywiązałabym go bez jedzenia i picia i niech zdycha na oczach ludzi. Tym zwiedzającym zrobiłabym to samo. Mój tata podziela to zdanie".

Obrona zwierząt to zadanie szlachetne, czasem trzeba jednak wystąpić w obronie homo sapiens. Nawet jeśli jest artystą.

Posted

wzruszylam sie do łez :mad:

"Ruszają do ataku internauci: "Habakuk" zabił. Dyrektorka galerii publikuje oświadczenie: pies był karmiony przez artystę, oprócz trzech godzin wernisażu; po wystawie chciała go przygarnąć, ale uciekł. Artysty bronią w listach selekcjonerzy Biennale oraz władze Muzeum Sztuk Pięknych w Kostaryce.

Dlaczego sadzę, że mają rację? Oto przesłanki.

Po pierwsze, nie ma żadnego świadectwa, że pies umarł, za to jest świadectwo, że uciekł. "

samo przywiazanie w celu wiadomo jakim powinno byc surowo ukarane
byc moze w tym czasie te biedne psisko bylo by jeszzce na siłach wygrzebać jakiś ochłap ze smietnika a on mu to uniemozliwił


"Udał, że głodzi psa"

niech udaje ze głodzi wlasną matkę

"Po drugie, zadziwiająco sadystyczną wyobraźnię mają obrońcy praw zwierząt. Przy tym, co proponują zaaplikować "Habakukowi", tortury Azji Tuhajbejowicza to łaskotki: "osobiście proponuję, żeby ktoś zmasakrował Vargasowi gębę i wsadził kosę pod żebra gdzieś w ciemnej bramie"; "wbić pieprzonego Vargasa na pal, a do gęby wcisnąć mu garść wściekłych korników"; "sfilmować go podczas zbiorowego gwałtu analnego"; "sama najchętniej przywiązałabym go bez jedzenia i picia i niech zdycha na oczach ludzi. Tym zwiedzającym zrobiłabym to samo. Mój tata podziela to zdanie".

Obrona zwierząt to zadanie szlachetne, czasem trzeba jednak wystąpić w obronie homo sapiens. Nawet jeśli jest artystą. "

jesli to miala być obrona homo sapiens to po raz kolejny mi bardzo wstyd ze naleze do tego gatunku

w czystej postaci kure***o i tyle

a pseudofilozoficzne teksty artykulów nawet nei nadają sie do wykorzystania jako papier toaletowy

wstyd!!!!!!!!!!!!
ludzie gdziez wasza ludzkość ??

Posted

To sie po prostu nie mieści w głowie!!!:angryy: Trafiłam na ten wątek dopiero teraz poprzez goldenline. Co za debil, kto zezwolił na tego typu "wystawe".
Jak Ci wszyscy ludzie mogli tak spokojnie przechodzić obok. To nieprawdopodobne. Powinno sie przywiązać tych wszystkich ludzi przyglądających się temu a przede wszystkim "artystę", przegłodzić ich i wpuścić psy aby sie im przyglądały. Dokładnie tak, role powinny się odwrócić. To są chorzy ludzie, nie artyści, powinno się ich zamykać w szpitalach psychiatrysznym.

Posted

Mika26 napisał(a):
To sie po prostu nie mieści w głowie!!!:angryy: Trafiłam na ten wątek dopiero teraz poprzez goldenline. Co za debil, kto zezwolił na tego typu "wystawe".
Jak Ci wszyscy ludzie mogli tak spokojnie przechodzić obok. To nieprawdopodobne. Powinno sie przywiązać tych wszystkich ludzi przyglądających się temu a przede wszystkim "artystę", przegłodzić ich i wpuścić psy aby sie im przyglądały. Dokładnie tak, role powinny się odwrócić. To są chorzy ludzie, nie artyści, powinno się ich zamykać w szpitalach psychiatrysznym.

Zgadzam sie z Toba w 100%.!:angryy:

Posted

Justanavege, te teksty pisali chyba jacyś przeintelektualizowani idioci!
Zagotowałam się :angryy:


Osiągnął efekt, pokazał znieczulicę społeczną. Na wernisażu ludzie nawet podobno tańczyli.


Tak, osiągnął - znieczulica ludzi jest przerażająca. Ale kurna czy cel uświeca środki w tym przypadku!? :crazyeye:


Zgadzam się, że trzymanie wycieńczonego psa na wystawie nawet przez godzinę jest problematyczne, ale na pewno nie jest morderstwem


Problematyczne?
To jest męczenie żywej istoty. :angryy: Nie ważne ile czasu go tam trzymał, to go nie usprawiedliwia.

Posted

Cytat:
Zgadzam się, że trzymanie wycieńczonego psa na wystawie nawet przez godzinę jest problematyczne, ale na pewno nie jest morderstwem

o kurcze wczoraj mi to umknęło.....

i wiecie co autorem etgo artukułu jest kobieta!

tzn ma imie jak kobieta bo kobiecosc z wrazliwoscia raczej kojarze , z umiejetnoscią wspólczucia i empatią

bez komentarza bo nie wypada uzywać brzydkich słow a tylko takie sie cisną .........

Posted

Nawet jeśli okazało by sie, ze ten pies nadal żyje i to wszystko po to aby ruszyć sumienia, to możemy przypuszczać, że za tym człowiekiem pójdą inni wariaci, którym dał przykład.

Posted

wiedzmata napisał(a):
Nawet jeśli okazało by sie, ze ten pies nadal żyje i to wszystko po to aby ruszyć sumienia, to możemy przypuszczać, że za tym człowiekiem pójdą inni wariaci, którym dał przykład.

Wątpię, myślę, że teraz próbują dorobić ideologię, aby się wyyplątać z międzynarodowego linczu (który się jak najbardziej należy).

Posted

Gosiu zgadzam się z Tobą

dziwi mnie jednak fakt ze to ze załozmy pies byl tam tylko godzine czy inne cholerne 15 minut co w jego stanie bez wody i jedzenia i pomocy wteterynaryjnej powinno być od razu potraktowane jako znecanie sie ze szczegolnym okrucienstwem to bylo potraktowane jako " no nic to przeciez takiego " :mad::angryy:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...