Guest Agata_B Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 Olu no faktycznie głupia baba. Hap (*) (*) (*) (*) (*) Quote
tigrunia Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 :-( Jakie to smutne :-( Największą tragedią jest odejście psiego przyjaciela .. :-( Hapiczko [*] na zawsze pozostaniesz w sercu swojej pani ... Quote
Monia70 Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 Kocham Cię nie tylko za to, kim ty jesteś, ale także za to, kim ja jestem, gdy jestem z Tobą. Kocham Cię nie tylko za to, kim się stałaś, ale i za to, kim ja stałam się dzięki Tobie. Kocham cię, bo zdziałałaś więcej niż jakikolwiek dekalog, abym mogła stać się dobrym człowiekiem, i więcej niż jakakolwiek wiara, aby mnie uczynić szczęśliwą. Uczyniłaś to bez słów i gestów. Uczyniłaś to będąc po prostu sobą. Być może to właśnie znaczy być przyjacielem. Quote
Ola164 Posted August 28, 2008 Author Posted August 28, 2008 Moniu, sliczne... cała prawda oddana w kilku pieknych słowach... Quote
Ola164 Posted August 28, 2008 Author Posted August 28, 2008 Prześliczne... Dziekuję za pamięć... dziś taki fatalny dzień... :( Quote
Ola164 Posted August 30, 2008 Author Posted August 30, 2008 Witaj Słoneczko... I minął już rok... Quote
dadiii Posted August 30, 2008 Posted August 30, 2008 niestety czas leci tak szybko :( i nie da sie go zatrzymac ani cofnac :( Hapi :( :( (*) (*) (*) (*) (*) (*) (*) Quote
Ola164 Posted August 31, 2008 Author Posted August 31, 2008 Dadiii już niedługo u Ciebie pojawi się ktoś nowy kogo będziesz darzyć miłoscią jak Psotę... Moja pustka będzie jeszcze długo czekać na nowego psa... Hapiniu, pamiętam... Quote
dadiii Posted August 31, 2008 Posted August 31, 2008 Hapisiu :( :( dla Ciebie :(:( (*) (*) (*) (*) Quote
taxelina Posted August 31, 2008 Posted August 31, 2008 Tylko ze Ty Ola masz dwa inne psy, dadiii nie miala zadnego od odejscia Quote
Ola164 Posted September 1, 2008 Author Posted September 1, 2008 Deer pustki po Hapi nie da się zapełnić miłoscią dwóch innych psów! Kocham je tak samo mocno (już pisałam to wielokrotnie)... To tak jakbym ja pytała "po co Ci Sherry jak masz już Niunie? No po co?!" Strata przyjaciela to najgorsze co można przezyć, nale odeszła część mnie... Do Hapi była bardzo ale to bardzo przywiazana... Ona zawsze była ze mną, bralismy Ją wszędzie, zawsze nam towarzyszyła - była członkiem naszej rodziny i nadal Nim jest! Dziś wchodząc na ten TM liczyłam że napiszesz coś miłego, że zrozumiałaś mnie po tym co wysłałam Ci kiedysz na gg i że konflikty pomiedzy nami sie załagodzą... Jest mi jednak cholernie przykro i łzy mam w oczach że nadal masz do mnie wyrzuty! Może przeczytaj sobie ten teks który pisałam już wcześniej, może choć trochę mnie zrozumiesz: Chyba prawie każdy własciciel psa sądzi że jego pupil jest najukochańszy, najwspanialszy, najładniejszy... Ja sądzę tak o mojej jamniczce... Hapiczce od której śmierci dziś mija równy rok... Początek dni pamiętam całkiem dobrze, potem wszystko działo się już w zawrotnym tempie... Tego dni Hapi wyszła z moim ojcem, nie wiem dlaczego nie wybiegłam przecież zawsze to ja ją brałam na spacery... Około godziny 22.20 w domu zapanowała nerwowa atmosfera. Zbiegłam na dół. Brat i moja mama wybiegali z latarkami z domu, ja zrobiłam to samo. Wołałam ją na cały głos, w końcu usłyszałam "Ola przestań!" Nic.. krzyczałam dalej... Po jakimś czasie usłyszałam znów głos mamy: "Jest.." Na poboczu ujrzałam jej ciało ten widok do dziś nie daje mi spokoju... Nie mogłam się opanować, wrzeszczałam, wręcz rzucałam się na drodze na której pare minut temu auto potrąciło moją przyjaciółkę... W domu było nadzwyczajnie pusto, tak cicho jak nigdy... słychać było tylko mój i mojej mamy płacz... Następne dni płyneły jakoś wolno... Wiem, że byłam w fatalnym stanie... Mama prawie mnie nie odstępowała, nie byłam w stanie normalnie żyć, nie reagowałam na słowa - wszystko to było takie obce... Zostałam sama... Do dziś Hapi widzę juz tylko w snach... Wiem, że Ona tego nie chce ale ja do dziś nie mogę powstrzymac łez... Pamiętam dokładnie ten telefon od sąsiadki "przyjdź Olu, musisz coś zobaczyć" Średnio zafascynowana wyszłam z domu. Kiedy otworzyłam drzwi i zobaczyłam Ją byłam zdziwiona, "jeszcze do wczoraj w tym domu mieszkał inny jamnik". Okazało się że po śierci pierwszego Hapika do domu trafił Hapik II (tym razem suczka). Zakochałam się od pierwszego wejrzenia choć miałam żal do właścicieli że tak szybko zmieniają swoich przyjaciół. Przez następne dni sytuacja nie wygladała dobrze: Hapik pokazała swój prawdziwy charakter, charakter suczki z pseudohodowli kupionej na giełdzie w wieku 4 tygodni... Była bita, zamykana w piwnicy, przeganiana... Czesto przychodziłam do Niej aby umilić Jej choć chwilkę... Pamiętam, że kiedy brałam Ją naręce niejednokrotie zesikała się ze szczęścia... Starałam się uczyć Ją podstawowych komend na ile było to możliwe. Po miesiącu moglitw moja prośba została wysłuchana! W ten grudniowy wieczór usłyszałam w piwnicy "skrobanie", ojciec otworzył drzi i do domu jakby nigdy nic weszła Ona... Okazała sie że sąsiadka chce się jej pozbyć, bo kiedy zadzwoniliśmy do niej powiedziała że Hapka może zostać na stałe, i została! Te wspólnie spędzone 8 miesięcy to najwspanialsze 8 miesięcy mojego życia... Patrzyłam jak dorastała, jak się bawiła, jak rozrabiała... Potem widziałam że mój kwiat rozkwitł, Hapi stała się prawdziwą jamniczką w której była nadal nieśmiertelna dusza szczeniaka! Hapcia bardzo lubiła jeździć samochodem, zabieran była wszędzie gdzie tylko psa dało się zabrać, ledwie ktoś otworzył drzwi auta a Hapi była juz w śrotku (nieważne czyje było to auto). Kiedy brałam ją nad rzeke zawsze wskakiwała do wody, po czym zaskoczona zimnem przechodziła na drugi brzeg i spogladała na mnie "chodź Ola bo ja drugi raz nie przejdę!" Była pełna energii dlaczego więc musiała odejść? Przez całe życie będe winić siebie za to że jej już tu nie ma, i za to że zawiodłam moją przyjaciółkę! Nigdy sobie tego nie wybaczę! Dziś jednak wiem, że jej śmierć nie była bezcelowa! Wiem, że Hapi zostawiła mi coś wspaniałego - dar miłości i zrozumienia! Nauczyła mnie bezgranicznie kochać i pokazała jak należy żyć! Dziś chcę pomagać innym jamnikom, chcę robić wszystko dla Hapi bo wiem że Ona była tu dla mnie. To dzięki Hapi jest na tym świecie jeden człowiek więcej który chce pomagać... Ja... Hapiczka była bardzo aktywną sunią. Chętnie chodziła na spacery, zaczepiała Czarka, goniła się z Twardzielem i Tiną, "biła się" z Wiktorią, a jednak najbardziej lubiła jeździć samochodem... Przepraszam, Hap... Quote
taxelina Posted September 1, 2008 Posted September 1, 2008 Ola164 napisał(a):Dadiii już niedługo u Ciebie pojawi się ktoś nowy kogo będziesz darzyć miłoscią jak Psotę... Moja pustka będzie jeszcze długo czekać na nowego psa... Pisalam odnosnie tych slow. ze u Dadiii pojawi sie ktos kogo bedzie darzyc miloscia jak Psotke, ona miala tylko jednego psa. Ty masz ciagle dwa wiec nie masz pustki ktora czeka na nowego psa.. bo masz dwa. co innego jak sie ma jednego i sie go straci ja nie mam drugiego psa bo pierwszy sie znudzil... razem jest o wiele weselej ;) co dwa psy to nie jeden Quote
Ola164 Posted September 1, 2008 Author Posted September 1, 2008 A ja Ci napisałam że pustka po Hapi nigdy nie zostanie zapełniona miłoscia dwóch pozostałych! A poza tym co to za określenie "znudził sie" jak Ci sie Sherry znudzi to weźmiesz kolejnego itd? Quote
taxelina Posted September 1, 2008 Posted September 1, 2008 Ola164 napisał(a):A ja Ci napisałam że pustka po Hapi nigdy nie zostanie zapełniona miłoscia dwóch pozostałych! A poza tym co to za określenie "znudził sie" jak Ci sie Sherry znudzi to weźmiesz kolejnego itd? ty uwazasz ze sherry do nas przyszla bo niunia sie nam znudzila, ciagle to powtarzasz.... nie mowie ze da sie zapelnic pustke, tylko widac wyrazmnie ze te dwa psy ktore masz nie znacza nic dla ciebie.. nie wazne. juz sie nie odzywam. to twoj watek Quote
Ola164 Posted September 1, 2008 Author Posted September 1, 2008 A jak powiem że Hapi kochałam bardziej to będziesz zadowolona? Nie da się w 100% zrozumieć jesli samemu się przez coś nie przeszło! Kiedyś nie rozumiałam słów o ciagłej tęsknocie pisanych przez Anię (szajbus) dziś sama piszę tymi słowami... Nie da się zrozumieć kokoś kto jest tak daleki, a tym bardziej nie da się zrozumieć wroga... Quote
Celina12 Posted September 1, 2008 Posted September 1, 2008 Miałam kiedyś tylko Hektorka i Bemolka....odszedł Bemolek...tak długo chorował...pustkę po NIM zapełnił Atosik i Dżekuś....ale ból w sercu pozostał...nie potrafię zapomnieć...potem Dżekuś...rozpacz do tej pory rwie mi serce-pamięć....nie da się zapomnieć...a kocham resztę moich jamników ogromną miłością. Czasem mówię-moje ramiona są puste...a nie są tak naprawdę. Bemolek i Dżekuś byli inni....tęsknię potwornie-często siedzą przy ICH grobach i płaczę.... Quote
Ola164 Posted September 1, 2008 Author Posted September 1, 2008 Sama nie wiem jak to napisałać... może nie znam odpowiednich słów? JA KOCHAM MOJE PSY ALE PUSTKA PO HAPI JEST NADAL! Quote
szajbus Posted September 1, 2008 Posted September 1, 2008 OJ!!! Olu, Olu Ona będzie. Może nie zupełna pustka, ale straszna tęsknota. Tęsknota, której nie da się zapełnić nikim i niczym. Nie da się jej zapełnić ani dziś, ani jutro. Ona tkwi w człowieku, który KOCHAŁ do końca. Deer to, że Ola była bardziej związana z Hapiczką nie jest niczym nadzwyczajnym. To wcale nie oznacza, że zaniedbywała , nie kochała i nie kocha swoich pozostałych psów. Każda miłość jest inna, równie silna, ale inna. Tęskniza Hapiczką i na jej wątku wyraża swój ból. Czy na tęsknić za psami, które ma na co dzień? One są, żyją, może się nimi cieszyć, może je tulić każdego dnia. Po Hapiczce pozostał ból i uczucie straty. Pewnie kocha swoje pozostałe stadko, ale brakuje jej tej istotki, która pobiegła za TM. Nigdy już jej nie dotknie, nie przytuli, nie weźmie na ręce, nie poczuje jej dotyku. Kiedy nadejdzie ( oby nie) taki dzień, że któryś z jej pozostałych psiaków dołączy do Hapiczki będzie za nim tęskniła równie mocno. Jej serce przeszyje potworny ból i znów poczuje pustkę. Ona KOCHA, a miłości nie da się zapomnieć. Olu, nie wiń się i nie zadręczaj. Są takie sytuacje w życiu, że czlowiek nie ma na nie żadnego wpływu. Żadnego! Nie byłaś w stanie przewidzieć tego co się stanie- nikt nie był. Hapiczka żyła krótko, ale nauczyła cie tej szczególnej miłości: czystej jak kryształ. Nie zbrukanej zawiścią i zazdrością. Jesteś gotowa pomagać tak jak napisałaś innym jamnikom. Pamiętaj tylko o jednym. Tam, za TM nie ma podziału na rasy, na psy z rodowodem czy bez. Tam jest równość. I jeśli pomagać to każdemu psiakowi, który tej pomocy potrzebuje. Wiem, ze tak jest. Widuje cię na watkach PwP nie tylko tych jamnikowych, choć to twoja ukochana rasa. Hapiczka moze być z ciebie dumna. Hapiczko dla ciebie w ten szczególny dzień Quote
NatusiaMK Posted September 2, 2008 Posted September 2, 2008 Wiem co czujesz... ja też czuję się winna śmierci mojej jamniczki. Za miesiąc pierwszarocznica:( www.peti.fotolog.pl wszystko o Peti:( Quote
Ola164 Posted September 2, 2008 Author Posted September 2, 2008 Aniu dziękuję Ci za ciepłe słowa pełne zrozumienia... Nie byłabym w stanie tego lepiej wytłumaczyć... Tak trudno żyć bez Kogoś kto był ze mną każdego dnia, w każdej godzinie i minucie... Tak trudno żyć ze świadomością że już nigdy nie przytuli się do serca Ukochanego Psa... Kogoś kto był całym życiem, częścią mnie... Natusiu rozumiem Twój ból, wiedząc że jest się winnym czyjejś śmierci - a zwłaszcza smierci kogoś tak bliskiego trudno jest zrozumieć fakt że życie toczy się dalej... I zaczął się rok szkolny Hapciu... Tak bardzo nie lubiłaś kiedy wychodziliśmy z domu, ale kiedy wracałam piszczałaś radośnie, podskakując i opierając łapki o moje nogi... Przepraszam... [*] Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.