Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ayshe - wnioskujem, że mam przerypane :watpliwy: one tak po prostu majom :angryy: no to se rase wybrałam:mad::cool3:
A wracając do tematu, jak sprawdzić dokąd mogę się posunąć w "karaniu" Kusego? Dziś mam wrażenie, że ON wie, :mad:że jak zrobi "wielkie oczy" i nimi na mnie popatrzy to ja wymiękam :roll: I ma racje :angryy:

Posted

ayshe napisał(a):
one zawsze maja takei niwinne oczeta:ale o sso chodziii?:-o:diabloti:.
radze temperowac ZAMIAR nie EFEKT.wtedy jest ok.:evil_lol:


I tak najlepsze oczęta ma Szira:cool1:jak jej dobra ciocia winka da:razz:

Posted

x
Ja też przepraszam za trochę zbyt histeryczną reakcję. Od paru dni żyję w mega stresie (Sabina. Tylko błagam nie współczujcie, bo sie rozkleję, a jeszcze nie mogę), palę trzy paczki dziennie, tłukę szklanki i wrzeszczę na ludzi ;)

Dodam jeszcze, że agresja u Sabiny byla dość... hmmm... specyficzna dla takiego lajkonika, jak ja. Ona nie jest rozwrzeszczanym, nadpobudliwym, zestresowanym brakiem jasnych zasad onkiem, jakie zwykle się widuje i na które wystarczy mocniej tupnąć, żeby przywołac je do porządku (to "tupnięcie" to oczywiście umowne wyrażenie ;) ). O nie. Sabina jest człapakiem. Ayshe znasz ją, widziałaś. Ja wiem, że trudno uwierzyć, że taki człapak mógł wpadać w amok, w którym tracił kontakt ze światem. A jednak tak było. Jej agresja to nie był taki sobie "onkowy dym". Ja naprawdę miałam wrażenie, że ona nie widzi różnicy między obcą suką, a na przykład kotem, że i tu i tu cel jest jeden: dopaśc - zabić - zjeść.
Biorąc pod uwagę jeszcze to, że dla Sabiny współpraca z człowiekiem to nie jest żadna super atrakcja - było mi naprawdę trudno wynaleźc coś, cokolwiek, co byłoby dla niej atrakcyjniejsze od polowania na suczki.

Ja doskonale wiem, że bodziec awersyjny ma być krótki. Jednak wobec psa, który jest w amoku, krótki bodziec nie sprawdzi się - bo pies po prostu go nie zauważy.
Oczywiście podstawą była praca (najpierw czysto pozytywna - barowanie, a z czasem pozytywno-awersyjna ;)), żeby atakować nie chciała. Ale wiadomo, nawet mając oczy dookola głowy nie przeiwdzi się wszystkiego, zwłaszcza, jesli mieszka sie w zapsionej okolicy.
Dlatego własnie zdecydowałam się na taki, a nie inny sposób postępowania z suką - czyli rzut na glebę, jeśli zaatakuje.
Wyszłam z założenia, że trudno - wolę miec psa złamanego, niż niebezpieznego.
I zdecydowałam się na to z całą świadomością co oznacza "pies złamany", bo mój Bugajski jest takim psem, do czego sama przez własną głupotę i brak wiedzy się przyczyniłam (mam z tego powodu strasznego moralniaka, ale cóż, człowiek uczy się na błędach...).
Sabiny na szczęcie nie złamałam. Jasne, rzucanie własną suką o glebę na pewno nie poprawiło naszych relacji, ale też ich nie zepsuło, przynajmniej nie znacząco. Sabina owszem, jest jak to pogardliwie okreslacie: karna (no, teraz dużo mniej, bo odkąd jest poważnie chora trochę jej odpuściłam ;)), ale nie złamana.
A zwazywszy na to, że predyspozycji sportowych Słoninka nigdy nie miała (pamiętasz ayshe, jak pochwaliłas nas po pierwszych zajęciach, a ja napisałam, ze już niedługo przestaniesz, bo u Sabiny jest pewna granica, której niajak nie przeskoczy? ;)), jej karnośc w niczym mi nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie - bardzo pomaga w codziennym życiu.

Ufff. Mam nadzieję, że teraz już jasno wszystko wytłumaczyłam?

I jeszcze raz podkreślę: nikomu nie polecam tej metody!
jestem nawet skłonna przyznać, że u nas zadziałała tylko dlatego, że "głupi ma szczęscie" ;)

Posted

Asher, nie wzruszam! NIE rozklejam!

Żołnierze, czterdziesci wiekow spogląda na was... no, ogolnie na bacznośc jestem i nie pora na sentymenty....

...ale...

co się dzieje z Sabiną?

Posted

U mnie ta metoda + bicie się z psem(chyba jakaś czasowa pomrocznosć, ale mroczna)ja sie z nim biłam,jak zaatakował syna,a mąż stosował metodę glebowania,po oczywistym fakcie że popełniło sie radykalny błąd stosując metodę kolczatkową+presję czasami siłową przewodnika.Czyli zamiast naprawiać co sie spieprzyło to durny człek brnął dalej,wyszczególnię w punktach metodę i skutek.
1.Wiek 3-9mieś-zabawa i szkolenie podstawowe na piłeczkę pochwałe dobrych zachowań(szkoliłam ja)-psiak chętny do zabawy i wykonywania poleceń,jako szczyl wolał mnie od innych psiaków,nie było problemów z zachowaniem,przyjacielski wobec wszystkich
2.Wiek 9-13 mieś. w szkolenie angażuje się chłop,mój,bo hormony i te inne sprawy,pies zaczyna być niesforny,a ja mam tendencje do rozpuszczania, no ale jak trza to i ryknąc potrafię-efekty? Młotkowski przy wydanej przez chłopa komendzie np.siad,gapi sie na mnie szukając potwierdzenia,czy ma tę komendę wykonać.Chłop wk...ny,zaczyna lekko wojskowe szkolenie.Zaczyna się pana słuchać,ale jak pańcio przegina to do pańci leci,coby biedaka pod ochronę wzieła.Pańcia tłumaczy chłopu że psiak chyba słabowity lekutko psychicznie jest i żle znosi presję psychiczną. Chłop łączy wojsko z zabawą na piłeczkę i czasami wprowadza pochwały.Pies nadal ufny,i miłośnie nastawiony na wszystkich ludzi i psów,które nie przejawiają agresji ino chęć do zabawy.Na agresją ze strony innych psów reaguje,głupią miną"No dobra,ale o co Ci chodzi"?Przy realnym zagrożeniu,staje dzielnie i nie podaje tyłów.
3.wiek 13 mieś-15mieś.początek szkolenia cywilnego.Pies na pierwszej lekcji,drze papę za pańcią.Na następnych jest w czołówce psów znających i prawidłowo wykonujących komendy,po miesiącu widać lekko dyskomfort psychiczny,spada do środka grupy.Pies szkolony dość twardymi metodami.Pańcia nie uczestniczy w zajęciach,bo pracuje w tym czasie,ino na koniec przyłazi,coby odebrać adeptów.Po 1,5 mieś pies zaczyna przejawiać agresję w stosunku do psów i ludzi,niewielką,ale zaczyna,pierwsza ucieczka z placu szkoleniowego,psa oczywiście,codziennie któryś rejterował,więc przyjęto to jako pewna normę.
1-3/4 mieś szkolenia,pies atakuje szkoleniowca,za to ze szarpnął go na kolczatce próbując przywołać psa do karnosci .W tym samym dniu,namierza 2 razy, szkoleniowca, obiekt swojej awersji i z odległości ok 10m rozpoczyna atak z głuchym rykiem,przeszkadza mu inny pies który,reaguje na zachowanie Młotkowskiego. Pies zaczyna być agresywny,z lizaka zaczyna przekształcać sie w Terminatora i Tyranozaura.Potrafi warknąć nawet na domowników.
Zalączam fotę która obrazuje stan psychiczy psa złamanego,na marginesie nikomu nie życze miotania się w bezsilnej wściekłości,bo laictwo dopieprza i człowiek nie znajduje odpowiedzi

4.15-17 mieś.Rezygnacja ze szkolenia i inny szkoleniowiec,który proponuje właśnie taką metodę jako panowanie nad dominującym psem,właśnie glebowanie.Efekt? Utrata resztek zaufania psa do przewodnika.,agresja w domu,szkoleniowcy widzą w nim dominanta,i dopiero niemcy w liczbie dwóch sędziow,diagnozują prawidłowo psychikę.Nadpobudliwy,wrażliwy a wcześniejsze metody doprowadziły do powaznej dysproporcji zachowań,czyli miałam w domu psa złamanego przez własną głupotę.Szczęście w nieszczęściu,ze socjalizacja przebiegała bezstresowo,bo inaczej byłoby po zawodach.
Teraz,pies szkolony bez presji psychicznej,szybko odzyskuje stabilizacje,poprawa w domu,Kastacja bardzo mu pomogła się wyciszyć,jest spokojniejszy,chętny do pracy i zabawy.Pomagają dobrzy ludzie:loveu:,ale wiele pracy jest przed nami,bo nigdy nie będzie taki jak być mógł,gdyby miał mądrzejszych właścicieli.

Posted

Lisica, trzymam kciuki za resocjalizację! :kciuki:

Berku, nowotwór, kostniakomięsak w czaszce. Od paru dni mamy kolejne pogorszenie, guzy rosną i mają się dobrze, odwrotnie proporcjonalnie do samopoczucia Sabiny, niestety.

Posted

Cala2
Dokładnie tak,trzeba zdiagnozować psychikę psa właściwie.Teraz jest szkolony na piłeczkę,żarełko,pochwały,no i na pozytywne podejście do samego szkolenia,jak jedzie na szkolenie to sie cieszy jak durny:loveu:,wcześniej był,jak na załączonej focie,a zdjęcie było zrobione w okolicach kwiecień-maj.Jak byłam z nim na wystawie ZKwP we Wrocławiu na stadionie olimpijskim 29-09-07,zachowywał sie nadspodziewanie dobrze,nie robił za odstraszacza tylko wyrażał chęc do zabawy,a szczególnie w stosunku do małych psiaków,wcześniej pałał żądzą mordu,bo w wieku 14 mieś napadły go dwa Yorki i spuściły łomot,a że w czasie się to zbiegło ze szkoleniem i osłabioną kondycją psychiczną to, efekt był jaki był.Teraz jest o niebo lepiej,aczkolwiek życzyłabym sobie jeszcze bardziej odpowiedzialnych właścicieli w moich okolicach,no ale nie można miec wszystkiego

  • 4 months later...
Posted

Jesssssooo :crazyeye: Ja mam 6-miesieczna Viki . Przeczytalam wszystko i normalnie wymieklam. Wniosek taki :- okazuje sie , ze dziecko latwiej wychowac niz psice . Mloda (corka) jak przeskrobala to zakaz kompa i skutkowalo:evil_lol: , a moja sucz, czasami "szczypie" mnie bezkarnie, nakreca sie na pekinczyki , celem pozarcia... chyba:oops: .Zadne zabawki, zadne smakole nie sa wystarczajaco atrakcyjne jak te, rude futrzaki. Zakazac kompa nie moge :eviltong: Nijak skarcic bo SaJo stwierdzila, ze ciut bojazliwa dziewczynka. Zeby nie zdolowac do konca, obchodze sie jak z jajkiem. Ciekawi mnie tylko jak to "jajko" obejdzie sie ze mna za pare miesiecy :smhair2:. Cale szczescie jestesmy w dobrych, szkoleniowych rekach. Mysle, ze bedziemy trzymane krotko:mad:.

Posted

Aichę przygniote któregoś pięknego dnia jakąś płytą wielką chodnikową.:mad::p
Wieśniak zara kończy 2 lata.a zachowuje sie jak rozemocjonowany podrostek:mad::placz:.Oczywiście tylko na spacerach.
Zadymia do psów:mad:-nic nowego,ale udało mi sie doprowadzic ją do obojętnego stanu przy mijaniu jazgotów:multi:.Tera juz z daleka stawia irokeza i łeb w dół i czai sie.Wygląda wtedy groźnie a nie chce zeby za taką uchodziła.
Oczywiście nie wyskakuje pierwsza z ryjem,bo jej nie wolno i już.Ale jak inny pies wyskoczy pierwszy już ryczy i sie rwie na zadyme.
Piłeczki,smakołyczki se moge wsadzić:cool1:

W lesie to juz przegina.nagle zaczęła zwiewać.Kilka razy uciekła TZ w lesie na kilka minut i wróciła.Myślałam,że TZ zamiast kulać szyszki i rzucać patyczki zajmował sie popijaniem browara z kumplem,Tinu sie nudziło to se poszła w las.
No wiec zajmowałam jej uwagę cały spacer i nagle jakby przerwało nadawanie-puciła patyk i w las.Ja dostałam 5 zawałów przez te 3 minuty.Wróciła jak w transie uwalona w jakimś łajnie i szczęśliwa.Śmierdziel.:mad:
Na nastepny dzien juz miałam ją na oku.Zauważyłam ze nastawia radary,wiec wzięłam ja na smycz.Za chwile wpadła w amok,ciągnęła.I kiklaset metrów dalej biegną 3 sarny.
Nie wiem skąd takie nagłe zamłowanie do zwiewania w las.:roll:
Poza tym miewa jazdy jak oszczekanie kogoś kto podchodzi zapytac o godzine,dziwnie poruszających sie ludzi,dziwnie wyglądających(w kapturach)-ale to tylko po zmroku.Dziwi mnie to bo była socjalizowana prawidłowo i nigdy nie objawiała takich lęków czy jak to nazwać?
I czemu to sie zdarza tak nagle,kiedy zaraz kończy 2 lata?:roll:

Te odpały nie zdarzają sie codziennie,ale się pojawiły i sie zastanawiam czy to normalne?

Posted

:roflt::roflt:
ruda-bo tego koffanego onka trzeba krotko za "ryj"tryzmac.och te wypadizki do lasu...:ylsuper::ylsuper::tard:.no coz.bywa.oczy dookola glowy i dzialac w czasie wystapienia objawow checi ulotnienia sie.i innych takich:PROXY5::splat:

Posted

dorasta dziewczynka i pokazuje swoje ,jak bedzie miala ze 2,5 roku to bedziesz wiedziala jaka jest :lol: . ja juz od dawna powtarzam ze suki to diabły :evil_lol: i że jak sie ma np rocznego psa i mowi ze jest super wychowany i jest wszystko cacy to za rok sie bedzie sprowadzonym na ziemie .
moja ruda tez ma zapędy na zwierzynę leśnołowną tak nazwe w skrócie .
wiec w takich terenach oczy mam dookola glowy . na szczescie jest b.czytelna , lekko uniesiona lapka w zatrzymaniu, inne niuchanie przez sekunde i juz wiem ze gdzies cos jest w okolicy . wiec nie ma tragedii. a ostatnio poszla po sladzie tak skupiona ze minela bez zawahania kuraki polne siedzące w kepie traw 3 m od sladu ,sama bylam w szoku ze tam cos siedzialo gdy wyfrunelo jak je minelismy . a kwadrans później byla tak skupiona na pozowaniu do zdjecia ze nie wyczula dziewczyn jeleniowych które sie pojawily nieopodal . hihi a moze niuska po prostu sie starzeje :evil_lol:

Posted

Tak myślałam,że to normalne.:evil_lol:
W lesie bede najwyżej brac na smycz jak bedzie podejrzana.:cool1:
I następnym razem użyjem szampona,a to sie brudasowi nie spodoba.:diabloti:Rozumiem zjadac zwierzece dzikie koopy :evil_lol:ale zjadać i wytarzac morde i klate w dzikiej koopie naraz?:roll:Ona sie wybiera na jakas zielona szkołe bez mej wiedzy i zgody?:mad:
Moje dziecko może sie z Aicha tak mocno nie zaprzyjaźni...:roll::evil_lol:Już widze takiego delikwenta ubabranego w błocie ze swym wiernym druhem owczarkiem:evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...