Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

no i Ruduś pojechał.
najbardziej mi smutno ze on bedzie bez drugiego kota, z moimi szalal i bawil sie na calego i widac bylo ze jest szczesliwy iz mial towarzystwo...i mam nadzieje ze mimo iz bez kota to tez bedzie szczesliwy, bo on od towarzystwa czlowieka wolal zdecydowanie towarzystwo futrzaka.

ale jestem dobrej mysli. Jego nowi Państwo beda go bardzo mocno kochac.

a ja...chlip...chlip...

  • Replies 70
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Mowicie i macie ,jesli chodzi o nowe wyzwania.
Dzis dostalam alarmujacy telefon od przyjaciołki.
W Warszawie na Grochowie przyblakal sie na podworko komunalnej kamienicy ,mały , RUDY , kocurek.
Stworzonko ma na oko ok. 4-5 miesiecy.
Chyba zostala przez kogos wywalony ,bo garnie sie bardzo do ludzi i zalosnie miauczy teskniac zapewne do ciepla i bezpieczenstwa.
Bez dwoch zdan ,na dworzu zimy nie przetrwa .Okoliczne dorosle koty go atakuja.
Szukam domu tymczasowego lub docelowego.U mnie psio-zakocenia osiegnalo juz maks,szczegolnie kiedy koteczka majaca zostac na tymczasie zostala na zawsze -taka mala zmiana planow :-)
Przyjaciolka ma dwie stare zlosliwe kotki ,nie odwazy sie wprowadzac tam nowego kociaka.
Rozpacz.Dam ogloszenia gdzie sie da ale czuje przyplyw paniki myslac o temapreturze na dworzu i o tym co moze go spotkac.
POMOCY !

Posted

ja bym zalozyla allegro- mialam przez nie full zapytan, jak chcesz wysle Ci na miala dane do dwoch domkow ktore wg mnie byly spoko.
moj mail etka@o2.pl

moj Ruduś znalazl dom przez adopcje.org

ale powiem Wam jedno- jesli Rudus by do mnie wrocil ( bo np by nie mogl sie zaklimatyzowac) to ja juz go nikomu nie oddam :diabloti:

aczkolwiek zycze mu wszytkiego dobrego w nowym domku :loveu:

Posted

Jowitka się rozkręca :cool3:
Ale wiesz, że jak kiedyś sobie zostawisz 3 kotka to w Bolesławcu masz przechlapane?? :diabloti:
Oczywiście nie u mnie - ja cię będę wielbić do końca życia i dłużej :diabloti:

Posted

ostatnio matce trzepnelam sluchawka i oznajmilam ze jak bede chciala to bede miala i 10 kotow :diabloti::evil_lol::diabloti:

podobno mam u nich przydomek Villasowej- ale chrzanie ja i jej teorie :D ja przynajmniej mam sie do kogo przytulic w cieple wieczory :D ( mam na mysli futrzaka nie meza ;) )

Posted

Jowita, pisalas cos o domuszukajacym rudzielca ?? Dobrze zrozumialam?
Jesli tak to prosz e o kontakt na maila romeks@go2.pl lub tu przez dgm na pw.
Jak tylko dostane zdjecia tego rudaska co jest na Grochowie to go wrzuce na miau i na adopcje i na allegro.Tu dopisalam sie z marszu widzac temat o rudym kotku .
Gdybym wiedziala ,ze ktos jest potrzebujacy :-) w sensie ofiarujacy dom rudzielcowi to zaraz bym zorganizowala odlowienie go.Do tego momentu nie moge go zabrac z ulicy i to mnie najgorzej starszy ,ze on tam sam sie blaka i tylko ma chwile opieki kiedy dziewczyny co go znalazly przychodza z karma.
Straszne to wszystko .

Posted

Jowita Poznań napisał(a):
ostatnio matce trzepnelam sluchawka i oznajmilam ze jak bede chciala to bede miala i 10 kotow :diabloti::evil_lol::diabloti:

podobno mam u nich przydomek Villasowej- ale chrzanie ja i jej teorie :D ja przynajmniej mam sie do kogo przytulic w cieple wieczory :D ( mam na mysli futrzaka nie meza ;) )


A moja rodzina to już się przyzwyczaiła, nawet mi pomagają czasami.
Ojciec był szczerze zainteresowany jak my te koty w Polfie łapiemy, zaglądał nawet do nich jak przebywały po zabiegu w klatkach.

Posted

dostalam maila z domku, wklejam czesc :) :
"Amigo został dziś oficjalnie nazwany Bruno. Biedy cięzko przeżył ten pierwszy dzień. W zasadzie cały wczorajszy i dzisiejszy dzień albo przesiedział pod kocem ( z obowiązkowo zakrytą głową) albo chowal się po kątach. Po pokoju przemykał jak po polu minowym. W zasadzie mnie tolerował ale tylko w obrębie kanapy i znanego mu koca. Nie chciał też jeść. Ale dzisiaj wieczorem już się rozruszał. Poszedł dzielnie do kuwety, i pod wplywem gonienia tasiemki nawet sam sie nie zorientował że jest na środku pokoju :). wszamał trochę suchego i mam nadzieje że w nocy zje tuńczyka z saszetki, bo musi być już na prawdę nieźle głodny.
Ogólnie myślę, że najgorsze już za nami, i o ile przez noc nie zapomni swoich dzisiejszych odkryć, to powinien być już coraz dzielniejszy :). Ale gapcia z niego niesamowita.

Pozdrawiamy serdecznie i jeszcze raz dziękujemy za przepiękny prezent"


mysle ze bedzie dobrze :)

Posted

Jowita, będzie naprawdę dobrze. Widać, że ludzie piszą o nim ciepło i rozumieją kocie zachowania..
A Amigo/Bruno zachowuje się klasycznie, to młody kot, jutro będzie czuł się jak u siebie. Tylko się nie martw!
W zeszłym roku strasznie przeżywałam adopcję 12 letniego półpersa porzuconego przez właścicielką. Kot wylądował u mojej przyjaciółki i już pierwszego dnia wskoczył jej na kolana i ukochał ją.:lol: Tak jest do dzisiaj.
Ale to był ewenement na skalę kocią,:evil_lol:.

  • 3 weeks later...
Posted

Nowe wiesci,wybaczcie ze nie wklejam wszystkich ale to ten brak czasu.
Amigo nazywa sie Leon, taki zawodowiec z niego ;)
Przeklejam czesc maila i zdjecie :D
"U nas wszystko ok, Leon okazał sie strasznym pieszczochem i przylepą,widać że potrzebuje z nami kontaktu. Od jakiegoś tygodnia śmiga też po schodach jak akrobata.No i szaleje, głównie wieczorami i nocą. Nie wpuszczamy go na noc do pokoju i troche na początku nam miauczał stojąc na schodach na samej górze, ale juz chyba zrozumiał, że tego sobie nie wywalczy.
Oczka niestety bez zmian, jutro idziemy do weterynarza i zobaczymy co on na to. No i szykujemy sie do obcięcia pazurków, szczepienia no i kastracji. A poza tym to rośnie jak na drożdżach"





Fajny kot...normalnie caly czas zal ze on juz nie moj, no ale ma dobry dom wiec serducho mniej boli ;)

Posted

Jowitko, to niemożliwe żebyśmy zatrzymywali wszystkie koty.....:oops:
Dzwoniła do mnie Pani w sprawie Maliny, mojej tymczaski. Pani brzmi tak rozsądnie, ze w sobotę się spotykamy, chyba..... Wiecie, ze nie mam nic pewnego.:evil_lol:. A mnie juz serce krwawi, ale tak trzeba. W zeszłym tyg. wetka i jej koleżanka ożeniły mnie z połamanym kociakiem. Miałam ją tylko przetrzymać a okazało się że kocinę trzeba szybko otworzyć, potem chirurg nie miał już co zszywać, wszystkie narządy popękane. Został uśpiona, Boże, a tak umierałaby sobie powoli u mnie w klateczce.
Dlatego zawsze jedno miejsce musi być w domu , w nagłych przypadkach.....:-(

Posted

Wiem, Jowita, wiem, wtedy pokażesz pazur! Szkoda tej kicki ale dobrze się stało że trafił się chirurg tego dnia, gdyby u mnie zeszła w domu, miałabym wyrzuty sumienia że umierała powoli, po prostu wszystko by jej wysiadało po kolei. Ale uszy do góry! Jowi, zagłosuj jeśli możesz na Uciechów..... Wszędzie bieda, głód, choroby, brak domów, długi .....Ech.....

  • 2 months later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...