asiamm Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 egoizmem jest skazywanie na życie w cierpieniu. tych którzy zostają boli serce, ale ten, któremu pozwoli się odejść przestaje cierpieć ból fizyczny. to niemłody, schorowany psiak. pytanie czy leczenie nie przeciągnie niepotrzebnego bólu... Quote
Ziutka Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 asiamm napisał(a):egoizmem jest skazywanie na życie w cierpieniu. tych którzy zostają boli serce, ale ten, któremu pozwoli się odejść przestaje cierpieć ból fizyczny. to niemłody, schorowany psiak. pytanie czy leczenie nie przeciągnie niepotrzebnego bólu... Piękne słowa Asiu.....:-( Quote
Edi100 Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 eurydyka napisał(a):jesli pies cierpi i weci nie widza realnych szans, to do nas nalezy decyzja o tym, zeby pies nie cierpial, nie ma za co podziwiac, to bardzo trudne dla osob, ktore psa znaja i mu pomogly wyjsc ze schroniska ja Goldiego widzialam raz, byl jakby autystyczny, nie zwracal na czlowieka uwagi, a takich psow spotykam niewiele, byc moze on zwyczajnie cala sile poswieca na to, zeby go mniej bolalo? nauczylam sie w zyciu i przy pomocy zwierzakom, ze musimy czasem dla ich dobra pozwolic im przestac cierpiec ale wtedy powinnismy byc przy nich gdy zasypiaja, zeby sie czuly bezpiecznine i kochane nas ludzi to bardziej boli niz te zwierzaki ktore zasypiaja, mnie odejscie Nory, Azy i 4 kociakow wciaz boli, ale wiem ze tak byc musialo byc, kazdy kto to przezyl wie jakie to wspomnienia :( Raz w Życiu musiałam podjąć taką decyzję:( Suczka pół roku od Żmigrodzkiej baby. Kiedy tam byłam zobaczyłam że kuleje i piszczy. Kiedy ją przyniosłam do domu straciła przytomność i tak było i w pociągu i w lecznicy. Wyrok-zaawansowana nosówka. Dr Lorenc z Wrocławia przez 4 dni walczyła, ja razem z Nią i niestety musiałam dokonac wyboru:placz:Do dziś boli że się nie udało. Po diagnozie odeszły tam jeszcze trzy psy min seterka:( Sama robiłam zastrzyki taplając się w błocie bo one były w budach. Nie było mnie stać na wetów z wrocka którzy słono sobie liczyli za 100km. Nie miałam ani prawka ani auta:( ani nikogo Kto by mi pomógł z duzym psem:(Nie udało się umierały na moich rękach i to też boli, że nie było nikogo kto temu cierpieniu dał by koniec. Wiem jak to jest.... Quote
taks Posted November 28, 2007 Posted November 28, 2007 Przepraszam ale doskakuje tylko na dogo w przerwach w pracy i nie czytałam wszystkiego więc może czegoś nie wiem... a.Wyniki krwi nie są najgorsze b. z powodu ataku padaczki jest na silnych lekach uspokajających co w oczywisty sposób zmienia jego zachowanie i fizyczne i psychiczne c. zabiegi wet. wywołały atak czyli bardzo mocno negatywnie reaguje na obecność (zapach) wet. d.diagnoza że to nowotwór złośliwy i że są przerzuty to tylko przypuszczenia wet. niepotwierdzone laboratoryjnie e. ból (jeśli jest takowy) nie był dotąd blokowany farmakologicznie w świetle tego co wymieniłam ( ale być może czegoś istotnego nie wiem) eutanazję uważam jednak za przedwczesną. Pies powinien trafić w miejsce gdzie będzie się czuł bezpiecznie czyli do warunków domowych Wiem że to potwornie trudne do realizacji ale może by się udało Quote
jayo Posted November 28, 2007 Posted November 28, 2007 Nie moglam sie zebrac do napisania czegokolwiek, ale wiem, ze wszyscy czekaja na informacje. Goldie odszedl dzis za TM.:-( Jak taks pisala swojego posta, Goldi juz spal snem sprawiedliwego. Biore na siebie cala odpowiedzialnosc, bo wszyscy zadawali sobie pytania, tak jak i ja, czy to jest ten czas, i czy nalezy, czy sie powinno, czy mozemy pomoc. Wydaje mi sie, ze nie moglismy pomoc mu juz inaczej, pies cierpial, a leczenie musialoby sie wiazac z ciaglymi zmianami otoczenia, zastrzykami, badaniami. Kazda taka sytuacja mogla prowadzic do kolejnego mocniejszego ataku. Siedzialam z nim w lecznicy i glaskalam, i plakal tak strasznie, ze nie wyobrazalam sobie jakie to musialy byc cierpienia. Plakalam razem z nim. Dlugo rozmawialysmy z pania doktor i szukalysmy najlepszej wersji leczenia. Byc moze gdyby zostal w schronisku, odchodzilby dluzej i spokojniej... A moze nikt nawet nie widzial jego atakow..? Ale bylby tam sam. Padaczka zostala stwierdzona, pomiedzy dwoma atakami pies wyl, plakal, mial drgawki z niekontrolowanym moczeniem sie .. Mogla byc wywolana zarowno zwyrodnienie kregoslupa, ktore zostalo stwierdzone, jak i mozliwymi przerzutami do mozgu, co nie zostalo potwierdzone badaniem. Ataki pojawily sie w momencie, kiedy psu pobierano krew po raz pierwszy - i w przypadku leczenia, nie ostatni. Caly czas nie wiem czy zrobilam dobrze. :placz::placz: Jeszcze slabiej mi sie zrobilo, jak zobaczylam rachunek. Skany zestawienia zabiegow, wynikow badan i przebiegu leczenia zrobie jak najszybciej. Quote
asiamm Posted November 28, 2007 Posted November 28, 2007 jayo napisał(a):... Byc moze gdyby zostal w schronisku, odchodzilby dluzej i spokojniej... A moze nikt nawet nie widzial jego atakow..? Ale bylby tam sam... odchodziłby sam... a to że jego ataki mogły nie zostać w schronisku zauważone to bardzo prawdopodobne, w końcu siedział sam zamknięty w izolatce. Quote
AguśSosnowiec Posted November 28, 2007 Posted November 28, 2007 Goldinku.. [*] :-(:-(:-( Biegaj sobie po zielonych łąkach, bez bólu, bez cierpienia, bez płaczu.. Quote
Ziutka Posted November 28, 2007 Posted November 28, 2007 Jayo.......dzwoniłaś do mnie jak byłaś w lecznicy i konsultowałyśmy decyzję. Nie czuj się winna......:shake: Tego samego zdania byłam Ja (i to Ci dzisiaj powiedziałam jak byłaś już u Goldiego)........to samo potwierdziła Kasiaprodex z którą też to konsultowałam.....tego samego zdania była także Asiamm....... Nie wiem co mam jeszcze napisać Wszelkie słowa są tu teraz zbędne Niech Golduś biega po zielonej łące I nie czuje już bólu.... Dziękuję Ci Jayo, że przy nim byłaś........DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKO. Quote
AguśSosnowiec Posted November 28, 2007 Posted November 28, 2007 Jayo byłaś przy nim w tych najgorszych momentach i myślę że każdy z tu obecnych, śledzących ten wątek, podziwia Cię, jesteśmy teraz z Tobą.. Ja jestem na forum od niedawna, ale śledziłam ten wątek i jeśli mogę coś tu powiedzieć, to myślę że naprawdę nie ulega wątpliwości, że to była jedyna słuszna decyzja, skoro Goldinek cierpiał tak rozpaczliwie... A co najważniejsze- dzięki Tobie nie zaznał śmierci w samotności. I to najwspanialsze co dla niego zrobiłaś... Quote
niufek Posted November 28, 2007 Posted November 28, 2007 :-( Przynajmniej nie byl sam gdzies w zimnym boksie , chociaz tyle :-(. Quote
idalia46 Posted November 28, 2007 Posted November 28, 2007 Postapilas slusznie , pies dzieki Tobie nie byl sam , byl bardzo chory to bylo jedyne wyjscie Quote
jayo Posted November 28, 2007 Posted November 28, 2007 I tak mam wyrzuty sumienia, chociaz niewiele juz moglysmy mu pomoc... Moze gdyby nie pojechal do lecznicy, tylko najpierw wyladowal w cieplym domu u kogos, lepiej by sie sprawy potoczyly... trzeba z tego wyciagnac wnioski. Bardzo mi smutno. :-( Quote
magda222 Posted November 28, 2007 Posted November 28, 2007 :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( Opłakujemy śmierć Goldiego ... to napewno były bardzo ciężkie chwile,bardzo trudne decyzje i wiele cierpienia ... Ale spójrzmy na to tak:Goldi szczęśliwy,zdrowy biega teraz wśród psów,kotów które kiedyś straciliśmy ... Nie jest sam i nic go już nie boli.Ostatnie chwile po tej stronie mostu też był z Tobą,jayo ... Myślało o nim wiele osób i było z nim w tamtej chwili duchowo... Quote
iwa77 Posted November 28, 2007 Posted November 28, 2007 Goldinku [*] - żegnaj kochane maleństwo ! :-(:-(:-(:-(:-( Quote
eurydyka Posted November 28, 2007 Posted November 28, 2007 jayo, podjeta decyzja byla sluszna i nie warto jej roztrzasac rozumiem, ze rachunki koszmarne, czyli ile trzeba lecznicy zwrocic? Quote
magda222 Posted November 28, 2007 Posted November 28, 2007 jayo napisał(a):I tak mam wyrzuty sumienia, chociaz niewiele juz moglysmy mu pomoc... Moze gdyby nie pojechal do lecznicy, tylko najpierw wyladowal w cieplym domu u kogos, lepiej by sie sprawy potoczyly... trzeba z tego wyciagnac wnioski. Bardzo mi smutno. :-( Podjęłyście napewno słuszną decyzję.Bardzo trudną ale słuszną. :calus: Quote
diana79 Posted November 28, 2007 Posted November 28, 2007 decyzja była słuszna, Goldi nie musi już więcej cierpieć :-(:-(:-( jest szczęśliwy za TM [*] Quote
jayo Posted November 28, 2007 Posted November 28, 2007 eurydyka napisał(a):jayo, podjeta decyzja byla sluszna i nie warto jej roztrzasac rozumiem, ze rachunki koszmarne, czyli ile trzeba lecznicy zwrocic? Lecznicy nie trzeba zwracac, bo zaplacilam od razu.. Na moje konto wplynely pieniazki od dianki (100) i wiesi_p (200). Rachunek wyniosl 598PLN.. Ale zrobili wszystkie badania, o jakich mowilam (USG, krew ogolna i z tarczyca, EKG), nie robili tego, czego nie zlecalysmy, zeby nie podnosic kosztow. Do tego 3 doby w szpitalu i leki. Skaner mam w pracy, jutro TZ wklei wszystko. Quote
gamoń Posted November 28, 2007 Posted November 28, 2007 :-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( Dorotko dziękuję ,współczuję. Goldi odpoczywaj w spokoju. Quote
Ziutka Posted November 28, 2007 Posted November 28, 2007 jayo napisał(a): Na moje konto wplynely pieniazki od dianki (100) i wiesi_p (200). Jutro jeszcze będzie wysłane 200 złotych od Niufek. Czyli brakuje nam do pełnego rozliczenia 98 złotych. Quote
diana79 Posted November 28, 2007 Posted November 28, 2007 trochę się też uzbiera z bazarku dla Goldusia :-( http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=100634 Quote
idalia46 Posted November 28, 2007 Posted November 28, 2007 Ja chetnie wplace 100zl , ale za kilka dni Quote
idalia46 Posted November 28, 2007 Posted November 28, 2007 na jakie konto mozna wplacic pieniadze Quote
Ziutka Posted November 28, 2007 Posted November 28, 2007 Wysłałam Ci priva Idalio z numerem konta. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.