malagos Posted November 26, 2007 Posted November 26, 2007 Nie zazdroszczę podejmowania takiej decyzji. Ale jakąkolwiek podejmiecie, będzie słuszna. Quote
diana79 Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 decyzja jest trudna ale każdy chyba chce aby pies jaknajmniej cierpiał :-( Quote
Ziutka Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 Czekamy na wieści od Jayo jak wyniki krwi :roll: Quote
kasiaprodex Posted November 27, 2007 Author Posted November 27, 2007 dzis przyszlo do mnie ubranko dla Goldiego. Piekne;) Quote
jayo Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 kasiaprodex napisał(a):dzis przyszlo do mnie ubranko dla Goldiego. Piekne;) Boje sie, ze to moze byc na darmo.. Wyniki krwi sa nienajgorsze, tarczyca wyglada w porzadku. Ale Goldi nie moze od wczorajszego ataku padaczki dojsc do siebie. Jest caly czas na srodkach uspokajajacych, ale mocnych, bo sam luminal nie pomogl - zaczynal wyc w klatce i nakrecac tak, ze w obawie przed kolejnm atakiem padaczki dostawal leki przysypiajace. Nogi mu sie juz calkiem rozjezdzaja. Konsultowalam wyniki badan z inna wetka, ktora mowi, ze zmiany neurologiczne to moze byc skutek zwyrodnien kregoslupa i uciskow, ale moze byc tez na przyklad skutkiem guza w mozgu (jesli guz w uchu dal juz przerzuty). Nie wiem co robic. Mamy czas do jutra do poludnia. Quote
diana79 Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 nie pozwólcie mu cierpieć :placz::placz::placz: Quote
idalia46 Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 jayo napisał(a):Boje sie, ze to moze byc na darmo.. Wyniki krwi sa nienajgorsze, tarczyca wyglada w porzadku. Ale Goldi nie moze od wczorajszego ataku padaczki dojsc do siebie. Jest caly czas na srodkach uspokajajacych, ale mocnych, bo sam luminal nie pomogl - zaczynal wyc w klatce i nakrecac tak, ze w obawie przed kolejnm atakiem padaczki dostawal leki przysypiajace. Nogi mu sie juz calkiem rozjezdzaja. Konsultowalam wyniki badan z inna wetka, ktora mowi, ze zmiany neurologiczne to moze byc skutek zwyrodnien kregoslupa i uciskow, ale moze byc tez na przyklad skutkiem guza w mozgu (jesli guz w uchu dal juz przerzuty). Nie wiem co robic. Mamy czas do jutra do poludnia. , Goldi odchodzi , jest bardzo chory , meczy sie , bardzo mi go szkoda , nie mozna mu pomoc,:-( :shake: , wszyscy chcielismy mi pomoc, ja rowniez,czulam ze jest bardzo chory Quote
idalia46 Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 idalia46 napisał(a):, Goldi odchodzi , jest bardzo chory , meczy sie , bardzo mi go szkoda , nie mozna mu pomoc,:-( :shake: , wszyscy chcielismy mi pomoc, ja rowniez,czulam ze jest bardzo chorypozwolcie mu odejsc , on sie meczy Quote
kasiaprodex Posted November 27, 2007 Author Posted November 27, 2007 Ciotki rozumiem że jest do podjecia trudna decyzja:placz: Ja tez nie chce aby psiak cierpiał. jestesmy wszyscy za Goldiego odpowiedzialni jedni za to że wypatrzyli w schronie, inni że go dogladali a jeszcze inni za umozliwienie transportu, załatwienie kliniki i dogladanie psiula w lecznicy oczywiście nie zapominamy o wszytkich tych co zainteresowali sie losem i byli z nami duchem i mylą, duże dzieki osobom które ofiarowaly pomoc finansowa. wszyscy tu jestesmy matkami ciotecznymi Goldiego i wydaje mi sie że decyzja o jego dalszym losie powinna byc wspolna.Dlatego tez prosze o wypowiedzi co dalej robimy. Quote
magda222 Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 boże ... biedne maleństwo ... nie wiem co napisać ... :-( Quote
diana79 Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 tak jak obiecałam przelałam na Goldusia 100zł po tym co powiedział wet i jak się Goldi czuje uważam, że nie powinno się mu przyspażać dlaszego cierpienia :-(:placz::placz::placz: Quote
idalia46 Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 pomozmy mu mu chociaz na koniec skracajac jego cierpienia Quote
jayo Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 Czy ja dobrze kpojarze informacje, ze on juz dostal ataku szczekania/wycia w samochodzie, jak ciotki go wiozly ze schroniska - teraz skojarzylam... ? Dzwonilam do lecznicy jeszcze raz, zasnal spokojnie na lekach, ale wczesniej nie pozwalal nawet do siebie podejsc. Jesli jest dla niego miejsce z dosiadczonym psiarzem, a mala iloscia psow, niedaleko weta, najlepiej dom z ogrodem, z kims, kto siedzi na razie caly czas w domu, zeby kontrolowac sytuacje - mozna sprobowac go tam uspokoic.. Ale jesli nie - chyba czeka nas ta smutniejsza decyzja. Nie zostalo mu chyba wiele zycia.... Nikt z nas nie przypuszczal, ze zabierajac go ze schronu, nie pomozemy mu i nie przedluzymy mu zycia..:-( Podroz do Legnicy mogla sie skonczyc jeszcze gorzej, bo atak mogl nastapic w trakcie dlugiej jazdy.. Quote
Ziutka Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 Wszystkim nam zależy aby Goldi miał dobrze.... Goldi teraz strasznie cierpi..........:-( Pozwólmy mu odejść z godnością i bez dalszego bólu :-(....niech już go nie boli :shake: :shake: Quote
idalia46 Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 jayo napisał(a):Czy ja dobrze kpojarze informacje, ze on juz dostal ataku szczekania/wycia w samochodzie, jak ciotki go wiozly ze schroniska - teraz skojarzylam... ? Dzwonilam do lecznicy jeszcze raz, zasnal spokojnie na lekach, ale wczesniej nie pozwalal nawet do siebie podejsc. Jesli jest dla niego miejsce z dosiadczonym psiarzem, a mala iloscia psow, niedaleko weta, najlepiej dom z ogrodem, z kims, kto siedzi na razie caly czas w domu, zeby kontrolowac sytuacje - mozna sprobowac go tam uspokoic.. Ale jesli nie - chyba czeka nas ta smutniejsza decyzja. Nie zostalo mu chyba wiele zycia.... Nikt z nas nie przypuszczal, ze zabierajac go ze schronu, nie pomozemy mu i nie przedluzymy mu zycia..:-( Podroz do Legnicy mogla sie skonczyc jeszcze gorzej, bo atak mogl nastapic w trakcie dlugiej jazdy..tez tak mysle , kazdy chcial dla niego jak najlepiej , nikt nie wiedzial ze jest tak chory Quote
magda222 Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( Quote
asiamm Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 jayo napisał(a):Czy ja dobrze kpojarze informacje, ze on juz dostal ataku szczekania/wycia w samochodzie, jak ciotki go wiozly ze schroniska - teraz skojarzylam... ?... tak. po jakiś 15 minutach jazdy zaczął szczekać. stał w transporterku i poszczekiwał. trwało to kilka minut i się uspokoił. pierwszy odcinek drogi stał, dopiero później się położył i chyba usnął. Quote
diana79 Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 takie ataki szczekania i wycia ma też mój pies, jest wtedy strasznie pobudzony, szaleje i nawet robi pod siebie, wet mówi, że to są takie ataki padaczki, taki atak trwa kilka do kilkunastu minut, potem pies uspokaja się i wraca do fromy i jak gdyby nigdy nic :shake: muszę tylko wtedy trzymać go na smyczy aby sobie krzywdy nie zrobił bo szaleje po całym mieszkaniu i dobija do wszystkie co jest na drodze, nie kontaktuje wogóle niczego :shake: Quote
kasiaprodex Posted November 27, 2007 Author Posted November 27, 2007 [ Jesli jest dla niego miejsce z dosiadczonym psiarzem, a mala iloscia psow, niedaleko weta, najlepiej dom z ogrodem, z kims, kto siedzi na razie caly czas w domu, zeby kontrolowac sytuacje - mozna sprobowac go tam uspokoic.. Ale jesli nie - chyba czeka nas ta smutniejsza decyzja. [/quote] Goldi :Dog_run:jaka droge wybrac? Quote
eurydyka Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 a czy jest szansa i ktos by sie podjal byc przy nim jesli faktycznie zdecydujemy sie m pozwolic odejsc ja dopiero w nocy wracam z zagranicy, to trudne zadanie, ale jemu sie nalezy, moze ktos kogo juz zna? ja juz raz niestety musialam to przejsc z Azunia z Azorka, ale jej wtedy nie udalo sie uratowac mimo walki nas wszystkich i lekarzy i jeszcze bardziej przyziemnie ale dobrze, jesli faktycznie Goldi odejdzie w spokoju aby lekarz napisal dla schroniska raport o eutanazji i przyczynach, ja taki raport przesylalam do Azorka jak Aza odeszla od nas Quote
diana79 Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 :placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz: Quote
Edi100 Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 :placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz: Nie umiałabym podjać takiej decyzji:( Podziwiam Was Quote
eurydyka Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 Edi100 napisał(a)::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz: Nie umiałabym podjać takiej decyzji:( Podziwiam Was jesli pies cierpi i weci nie widza realnych szans, to do nas nalezy decyzja o tym, zeby pies nie cierpial, nie ma za co podziwiac, to bardzo trudne dla osob, ktore psa znaja i mu pomogly wyjsc ze schroniska ja Goldiego widzialam raz, byl jakby autystyczny, nie zwracal na czlowieka uwagi, a takich psow spotykam niewiele, byc moze on zwyczajnie cala sile poswieca na to, zeby go mniej bolalo? nauczylam sie w zyciu i przy pomocy zwierzakom, ze musimy czasem dla ich dobra pozwolic im przestac cierpiec ale wtedy powinnismy byc przy nich gdy zasypiaja, zeby sie czuly bezpiecznine i kochane nas ludzi to bardziej boli niz te zwierzaki ktore zasypiaja, mnie odejscie Nory, Azy i 4 kociakow wciaz boli, ale wiem ze tak byc musialo byc, kazdy kto to przezyl wie jakie to wspomnienia :( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.