Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 559
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

kasiaprodex napisał(a):
dzis przyszlo do mnie ubranko dla Goldiego. Piekne;)


Boje sie, ze to moze byc na darmo..
Wyniki krwi sa nienajgorsze, tarczyca wyglada w porzadku.

Ale Goldi nie moze od wczorajszego ataku padaczki dojsc do siebie.

Jest caly czas na srodkach uspokajajacych, ale mocnych, bo sam luminal nie pomogl - zaczynal wyc w klatce i nakrecac tak, ze w obawie przed kolejnm atakiem padaczki dostawal leki przysypiajace.
Nogi mu sie juz calkiem rozjezdzaja. Konsultowalam wyniki badan z inna wetka, ktora mowi, ze zmiany neurologiczne to moze byc skutek zwyrodnien kregoslupa i uciskow, ale moze byc tez na przyklad skutkiem guza w mozgu (jesli guz w uchu dal juz przerzuty).

Nie wiem co robic. Mamy czas do jutra do poludnia.

Posted

jayo napisał(a):
Boje sie, ze to moze byc na darmo..
Wyniki krwi sa nienajgorsze, tarczyca wyglada w porzadku.

Ale Goldi nie moze od wczorajszego ataku padaczki dojsc do siebie.

Jest caly czas na srodkach uspokajajacych, ale mocnych, bo sam luminal nie pomogl - zaczynal wyc w klatce i nakrecac tak, ze w obawie przed kolejnm atakiem padaczki dostawal leki przysypiajace.
Nogi mu sie juz calkiem rozjezdzaja. Konsultowalam wyniki badan z inna wetka, ktora mowi, ze zmiany neurologiczne to moze byc skutek zwyrodnien kregoslupa i uciskow, ale moze byc tez na przyklad skutkiem guza w mozgu (jesli guz w uchu dal juz przerzuty).

Nie wiem co robic. Mamy czas do jutra do poludnia.
, Goldi odchodzi , jest bardzo chory , meczy sie , bardzo mi go szkoda , nie mozna mu pomoc,:-( :shake: , wszyscy chcielismy mi pomoc, ja rowniez,czulam ze jest bardzo chory

Posted

idalia46 napisał(a):
, Goldi odchodzi , jest bardzo chory , meczy sie , bardzo mi go szkoda , nie mozna mu pomoc,:-( :shake: , wszyscy chcielismy mi pomoc, ja rowniez,czulam ze jest bardzo chory
pozwolcie mu odejsc , on sie meczy

Posted

Ciotki

rozumiem że jest do podjecia trudna decyzja:placz:
Ja tez nie chce aby psiak cierpiał. jestesmy wszyscy za Goldiego odpowiedzialni jedni za to że wypatrzyli w schronie, inni że go dogladali a jeszcze inni za umozliwienie transportu, załatwienie kliniki i dogladanie psiula w lecznicy oczywiście nie zapominamy o wszytkich tych co zainteresowali sie losem i byli z nami duchem i mylą, duże dzieki osobom które ofiarowaly pomoc finansowa.

wszyscy tu jestesmy matkami ciotecznymi Goldiego i wydaje mi sie że decyzja o jego dalszym losie powinna byc wspolna.Dlatego tez prosze o wypowiedzi co dalej robimy.

Posted

tak jak obiecałam przelałam na Goldusia 100zł
po tym co powiedział wet i jak się Goldi czuje uważam, że nie powinno się mu przyspażać dlaszego cierpienia :-(:placz::placz::placz:

Posted

Czy ja dobrze kpojarze informacje, ze on juz dostal ataku szczekania/wycia w samochodzie, jak ciotki go wiozly ze schroniska - teraz skojarzylam... ?

Dzwonilam do lecznicy jeszcze raz, zasnal spokojnie na lekach, ale wczesniej nie pozwalal nawet do siebie podejsc.
Jesli jest dla niego miejsce z dosiadczonym psiarzem, a mala iloscia psow, niedaleko weta, najlepiej dom z ogrodem, z kims, kto siedzi na razie caly czas w domu, zeby kontrolowac sytuacje - mozna sprobowac go tam uspokoic..

Ale jesli nie - chyba czeka nas ta smutniejsza decyzja.
Nie zostalo mu chyba wiele zycia....
Nikt z nas nie przypuszczal, ze zabierajac go ze schronu, nie pomozemy mu i nie przedluzymy mu zycia..:-(
Podroz do Legnicy mogla sie skonczyc jeszcze gorzej, bo atak mogl nastapic w trakcie dlugiej jazdy..

Posted

Wszystkim nam zależy aby Goldi miał dobrze....
Goldi teraz strasznie cierpi..........:-(
Pozwólmy mu odejść z godnością i bez dalszego bólu :-(....niech już go nie boli :shake: :shake:

Posted

jayo napisał(a):
Czy ja dobrze kpojarze informacje, ze on juz dostal ataku szczekania/wycia w samochodzie, jak ciotki go wiozly ze schroniska - teraz skojarzylam... ?

Dzwonilam do lecznicy jeszcze raz, zasnal spokojnie na lekach, ale wczesniej nie pozwalal nawet do siebie podejsc.
Jesli jest dla niego miejsce z dosiadczonym psiarzem, a mala iloscia psow, niedaleko weta, najlepiej dom z ogrodem, z kims, kto siedzi na razie caly czas w domu, zeby kontrolowac sytuacje - mozna sprobowac go tam uspokoic..

Ale jesli nie - chyba czeka nas ta smutniejsza decyzja.
Nie zostalo mu chyba wiele zycia....
Nikt z nas nie przypuszczal, ze zabierajac go ze schronu, nie pomozemy mu i nie przedluzymy mu zycia..:-(
Podroz do Legnicy mogla sie skonczyc jeszcze gorzej, bo atak mogl nastapic w trakcie dlugiej jazdy..
tez tak mysle , kazdy chcial dla niego jak najlepiej , nikt nie wiedzial ze jest tak chory

Posted

jayo napisał(a):
Czy ja dobrze kpojarze informacje, ze on juz dostal ataku szczekania/wycia w samochodzie, jak ciotki go wiozly ze schroniska - teraz skojarzylam... ?...

tak. po jakiś 15 minutach jazdy zaczął szczekać. stał w transporterku i poszczekiwał. trwało to kilka minut i się uspokoił. pierwszy odcinek drogi stał, dopiero później się położył i chyba usnął.

Posted

takie ataki szczekania i wycia ma też mój pies, jest wtedy strasznie pobudzony, szaleje i nawet robi pod siebie, wet mówi, że to są takie ataki padaczki, taki atak trwa kilka do kilkunastu minut, potem pies uspokaja się i wraca do fromy i jak gdyby nigdy nic :shake:
muszę tylko wtedy trzymać go na smyczy aby sobie krzywdy nie zrobił bo szaleje po całym mieszkaniu i dobija do wszystkie co jest na drodze, nie kontaktuje wogóle niczego :shake:

Posted

[
Jesli jest dla niego miejsce z dosiadczonym psiarzem, a mala iloscia psow, niedaleko weta, najlepiej dom z ogrodem, z kims, kto siedzi na razie caly czas w domu, zeby kontrolowac sytuacje - mozna sprobowac go tam uspokoic..

Ale jesli nie - chyba czeka nas ta smutniejsza decyzja.
[/quote]


Goldi :Dog_run:jaka droge wybrac?

Posted

a czy jest szansa i ktos by sie podjal byc przy nim jesli faktycznie zdecydujemy sie m pozwolic odejsc

ja dopiero w nocy wracam z zagranicy, to trudne zadanie, ale jemu sie nalezy, moze ktos kogo juz zna? ja juz raz niestety musialam to przejsc z Azunia z Azorka, ale jej wtedy nie udalo sie uratowac mimo walki nas wszystkich i lekarzy

i jeszcze bardziej przyziemnie ale dobrze, jesli faktycznie Goldi odejdzie w spokoju aby lekarz napisal dla schroniska raport o eutanazji i przyczynach, ja taki raport przesylalam do Azorka jak Aza odeszla od nas

Posted

Edi100 napisał(a):
:placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz:
Nie umiałabym podjać takiej decyzji:( Podziwiam Was


jesli pies cierpi i weci nie widza realnych szans, to do nas nalezy decyzja o tym, zeby pies nie cierpial, nie ma za co podziwiac, to bardzo trudne dla osob, ktore psa znaja i mu pomogly wyjsc ze schroniska

ja Goldiego widzialam raz, byl jakby autystyczny, nie zwracal na czlowieka uwagi, a takich psow spotykam niewiele, byc moze on zwyczajnie cala sile poswieca na to, zeby go mniej bolalo?

nauczylam sie w zyciu i przy pomocy zwierzakom, ze musimy czasem dla ich dobra pozwolic im przestac cierpiec ale wtedy powinnismy byc przy nich gdy zasypiaja, zeby sie czuly bezpiecznine i kochane

nas ludzi to bardziej boli niz te zwierzaki ktore zasypiaja, mnie odejscie Nory, Azy i 4 kociakow wciaz boli, ale wiem ze tak byc musialo byc, kazdy kto to przezyl wie jakie to wspomnienia :(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...