Jump to content
Dogomania

Niewidomy pies z Ostrowi ... Daktyl znalazł swoich ludzi :)


Recommended Posts

Posted

Potem była chwila odpoczynku ... zabrała mnie do pizzerii :cool3:






Miałem leżeć pod stolikiem ale mi się nie chciało - wolałem przy drzwiach to potem wszyscy udawali że mnie po prostu nie ma ... :diabloti:
A potem polecieliśmy do samochodu bo lało:

  • Replies 422
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

A potem było jeszcze fajniej - zawiozła mnie tam gdzie było mnóstwo błota (no bo przecież padał deszcz) ... mogłem sobie latać gdzie chcę i ile chcę ... nawet smycz mi odpięła. Tylko stale darła sie Daktyl, Daktyl ... Daktyl żebyś mi się nie zgubił !!
a mnie tam w głowie nie było żadne "gubienie się" ... tak sobie tylko "śmigałem" :diabloti:








Posted







Na koniec dała jeść




A jak zjadłem powiedziała "no wsiadaj brudasie do samochodu - wracamy do miasta" ... no i wiozła mnie-brudasa na kolanach :evil_lol:

Tak zachowywał się niewidomy pies z Ostrowii na wyprawie "w teren" :eviltong:

Posted

ale obfocony Daktyl jest:eviltong::lol:! świetna fotorelacja-zresztą jak zawsze z fantazją gdy tworzona przez Maupę:eviltong:-on wygląda świetnie, coraz lepiej !
coś do oczek mu zakraplasz czy nie ma takiej potrzeby raczej?

Posted

Super wycieczka, zazdroszczę, sama bym na taką pojechała (zwłascza jeśli w proramie jest taplanie w błocie).

A jeśli chodzi o jego poprzedni dom... :-(
Pies został przywieziony do schroniska z Sadownego, to niewielka miejscowość między Łochowem a Brokiem. Wszystkie psy, które stamtąd trafiły do schroniska, zostały przywiezione (zazwyczaj z Warszawy) i porzucone.

Jest w Sadownym pewna starsza pani, która doskonale zna wszystkie wiejskie psy potrzebujące pomocy lub po prostu szukające przygód. (Wiedziałaby o Daktylu, gdyby był miejscowy)

Posted

no to "pięknie" ... trzeba nowego domu szukać ...

Daktyl według mnie to "miastowy" pies - w zeszłym tygodniu zabrałam go na "kupowanie pieniędzy w bankomacie". Zaliczyliśmy "traumatyczne" Aleje Niepodległości z milionem samochodów, hukiem, trąbieniem. Potem była stacja metra i dokładnie taki sam hałas :shake:. A on nic. Ja wróciłam "chora" a on uznał że tak trzeba było - szedł na smyczy spokojniutko bez żadnego strachu.
Nasz piątkowy wyjazd - w sumie też dziwny - zabrałam go ze sobą bo on woli być ze mną niż beze mnie ale miałam opory ... no bo on może ma jakieś nieciekawe wspomnienia związane z: wyjazdami, lasem, otwartą przestrzenią. Może ktoś go wyrzucił, zostawił i takie tam ... A on znowu nic - potraktował wyjazd jako coś normalnego - jak coś co nie kończy się źle.
Radzi sobie doskonale w każdych warunkach - powiedziałabym że dużo lepiej niż moja Migotynka. Migota boi się huków, głośnych miejsc - wtedy się "gubi". Daktyl "przyjmuje" takie rzeczy jako coś oczywistego - samochód przejechał no to przejechał, coś huknęło no to huknęło, samochód zatrąbił no to zatrąbił. Schody gdzie by nie były i jakie by nie były nie są problemem (zarówno w górę jak i w dół).
Zna takie "dziwne" komendy ... uważaj, uwaga schody, wchodzimy, schodzimy.

Posted

Dunia - Daktyl jak dla mnie nie jest wcale "niepelnosprawny" - on jest tylko trochę "inny". Jemu to, że nie widzi wcale ale to na prawdę wcale nie przeszkadza.
Wiem że to może takie trochę "szokujące" stwierdzenie ale ponieważ ja właściwie mam w domu prawie wszystkie takie "inne" psy to dla mnie ułomność Daktyla nie jest absolutnie ułomnością.
Daktyl przez poprzednich swoich ludzi został nauczony wszystkiego co pozwala mu żyć jak pełnosprawnemu psu. Pięknie chodzi na smyczy (chodzi w obroży a nie w szelkach) i nie plącze się między nogami. Na NIC nie wpada. Z niczego nie spada - schody pokonuje doskonale ... no oczywiście trzeba go poinformować o tych schodach ;). Na spacerach dostaje "głupawki". Z jedzeniem nie ma problemu - wie gdzie sa jego miski, nie muszę mu jakoś specjalnie "pokazywać", że jedzenie podano (stukam paznokciami w miskę i on już wie że żarełko podano), do miski z woda maszeruje sam.
W domu nie jest specjalnie "męczący" - albo śpi albo człapie sobie sam gdzie chce.

  • 4 weeks later...
Posted

[quote name='Fela']Leżał na betonie, w kącie boksu. Potwornie przerażony. Tak przerażonego psa dawno nie widziałam. ...

... Od zabrania ze schroniska minął już prawie tydzień. Pies jest nadal potwornie przerażony. Wciska się w kąt klatki, trzęsie się ze strachu, nie wie, co z nim się stanie, ani gdzie jest.


no więc minęły kolejne trzy tygodnie "wczasów" u Maupy ... ;) ... tamten pies to już przeszłość











co prawda chodzi ze mną do pracy ale nie dlatego że nie chce zostawać w domu sam ... tak jest mi wygodniej ...
w domu już zostaje bardzo ładnie sam - no tylko że woli być jednak z "kimś" ... doskonale dogaduje się z kotami - kocie towarzystwo "załatwia" sprawę człowieka ... może być sam byle by miał kota "pod ręką" (oczywiście nie w celach konsumpcyjnych :eviltong:)

Posted

dzisiaj próbowałam przekonać jedna pania, zeby wziela Daktyla, to starsza pani, patrzy tez przez pryzmat swojej corki i wnuczki, ktore po jej smieci zaopiekuja sie psem...
boi sie tego, ze on nie widzi...

moze wpadnie do ksiegarni, mieszka niedaleko... w lecznicy na przeciwo zawsze leczyla swoje psy.

Posted

Ewusek - ja nie wiem czy Daktyl chciałby mieć starszą panią jako swoją panią ... ;) ... no chyba że i ja jestem zaliczona do kategorii "starsza pani" :mad:
Daktyl jest normalnym, zdrowym i aktywnym psem. On nie lubi użalania się nad sobą ... takie: "jaki ty biedniutki" to nie w jego stylu ... za to jak słyszy: "dobra - nie mamy czasu - pędzimy" o to jest "miód na jego serce" - jak pędzimy to pędzimy i Daktyl w PODSKOKACH biegnie (i na nic nie wpada)

Lubi koty - tak jak pisałam ... jest szczęśliwy w ich towarzystwie ... pachną inaczej (nie psem bo do psów-psów mamy jeszcze trochę uraz ale psie dziewczyny są ok.), nie warczą, dają się poobwąchiwać no i ... przytulają się :eviltong:

Daktyl śpiący - niestety cały czas uznajemy jedynie podłogę jako miejsce snu ...


a tu tak śpimy że nawet oko nam "uciekło" ...




A tu Daktyl "ciężko pracujący" :cool1:


Posted

no to ... :hmmmm:
... Tobie odejmę troszeczkę ... sobie odejmę dużą "troszeczkę" :oops: ... a jak Pani przyjdzie i będzie ok - to powiem Daktylowi że ... no coś wymyślę

Daktyl się wygłupia:
sami szukajcie gdzie przód a gdzie tył ... co jest łapą a co uchem ...








Posted

po akcji w sobote na Podskarbiskiej, gdzie od kilku miesiey polujemy na psy, znalazlysmy u ochroniarzy ZUSu malutenskiego pieseczka...
Chcialysmy go zabrac, ja od razu pomyslalam o tej Pani, do kotrorej Beam6 dala mi namiary.
Ochroniarz nie chcial nam oddac psa i... zadzwonil wczoraj poznym wieczorem, ze jednak odda.. wiec pojechalam.
Moj TZ zgodzil sie go przetrzymac do rana i dzisiaj mialam go zawiesc tej pani...
Zadzwonilam a pani mi powiedziala, ze bardzo zle sie poczula, byla w szpitalu (jest po zawale) i jej corka i wnuczka (nie mieszkaja z nia a le sie nia opiekuja) powiedzialy, ze na razie zadnego psa ona nie moze miec, bo nie nadaje sie do tego fizycznie ;-(
A pies jest u mnie... bardzo jej bylo przykro, ale coz...

Moj TZ zgodzil sie potrzymac pieska na tymczasie, bo powiedzial, ze on jest za maly, zeby go oddac do hotelu...

Czarny, bo wyglada jak wegielek jest caly zapchlony, pogryziony, ma strupy...
dzisiaj go wykapalam, dalam tabletke na odrobaczenie, jutro zastosuje Fripex.

To jest węgielek:



















Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...