Szafir Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 Jestem z Lublina i podobno pies jest w najlepszej klinice od 15lat z innym psiakiem tam chodziłem. Żeby tylko przeżył ,taki jest do mnie przyzwyczjony,na krok mnie opuszcza i się pilnował i mądry jest,a pieszczoch jak kot. Nie mówie tego żonie ale mam wielki wielki żal do niej że stara a tak nieodpowiedzialna.Wiem,że to przeżywa bo nawet z pracy ją zwolnili bo sie nienadawała ale co psina winny. Już jestem wkur...ony na tych wszystkich ludzi co wiecznie tylko chwalili jaki on piękny,teraz myśle że zauroczyli... Czemu to się stało????:placz::placz::placz: Quote
mery Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 Szfir! Tak nie wolno myśleć. To do niczego nie prowadzi. Podobnie jak szukanie winnego. Łatwiej przeżywa się takie złe chwile razem. Twoja żona na pewno tego nie chciała i jest jej teraz tak samo ciężko jak Tobie. I bądź pewien, że na pewno się teraz obwinia za to, co się stało. Mówię Ci, bo to przeżyłam, to się dzieje tak strasznie szybko, że nie ma jak zareagować. Winda mknie, to są ułamki sekund !!! Wierz mi. Lepiej ją przytul-będzie i Tobie i Twojej żonie lepiej. PS Mi się udało stop wcisnąć tylko dlatego że to stara winda była, powolna jak diabli. Każdemu to się mogło zdarzyć Quote
marica29 Posted October 18, 2007 Author Posted October 18, 2007 Ja nie wiem co mam Ci Szafir napisać. Walczyłam do końca o moją sunię, nie pozwalałam jej umrzeć. Wróciłam przed chwilą od weta, powiedział, ze znacznie się poprawiła jej sytuacja od wczoraj. Może będzie wszystko dobrze.Raczej będzie żyć. Dostała znowu zastrzyk, temp.38st. , troszkę mnie puściło. Cieszę się , Frania jest z nami nadal. Szafir Moja wczoraj też jakby miała zwężone źrenice, też jakby nikogo nie widziała, tylko słyszała. Reagowała na znajomy głos, bo drgnęło jej uszko, czy oczko. Była cała sztywna, łapy wysztywnione, głowa wysztywniona , wykręcona do tyłu. Boże, przykry widok. Było strasznie, ale ja zabrałam ją do domu na noc, bo nie chciałam, zeby była sama w nocy w pustej klatce. wzięłam od weta grzejnik, pożyczyłam poduszkę elektryczną i grzałam ją, bo mi prawie umierała. Najważniejsze są pierwsze minuty, a nasze psy miały właśnie pomoc w tych decydujących minutach. Mój wet to nawet obiadu nie dokończył tylko od razu w samochód i do przychodni. Mój też powiedział, że nie ma sensu robić prześwietlenia tak od razu, najpierw trzeba zadbać o sprawy mózgu. Ja mu zaufałam całkowicie. Może zrobimy jej prześwietlenie w przyszłym tygodniu, ale moja sunia staje powolutku na nogi, nie ma bidulka jeszcze siły, ale walczy cały czas. Naprawdę bardzo mi przykro, jeśli tak kochasz swego pieska, jak ja, a on Ciebie, to może zabierz go do domu na noc i sami się nim opiekujcie. Oni tam już mu nic teraz nie pomogą, bo trzeba czekać . A jeśli on bedzie Was czuł i słyszał to może prędzej dojdzie do zdrówka. Quote
marica29 Posted October 18, 2007 Author Posted October 18, 2007 Szafir napisał(a):Jestem z Lublina i podobno pies jest w najlepszej klinice od 15lat z innym psiakiem tam chodziłem. Żeby tylko przeżył ,taki jest do mnie przyzwyczjony,na krok mnie opuszcza i się pilnował i mądry jest,a pieszczoch jak kot. Nie mówie tego żonie ale mam wielki wielki żal do niej że stara a tak nieodpowiedzialna.Wiem,że to przeżywa bo nawet z pracy ją zwolnili bo sie nienadawała ale co psina winny. Już jestem wkur...ony na tych wszystkich ludzi co wiecznie tylko chwalili jaki on piękny,teraz myśle że zauroczyli... Czemu to się stało????:placz::placz::placz: ja też nie poszłam dziś do pracy, bo się nie nadawałam, ale jutro już raczej pójdę, bo sam wet mi powiedział, ze mogę. Zostanie z mężem, potem z synem, a potem ja już wróce. Ja tez mam takie myśli, że każdy się tak zachwycał moją niunią, że piękna, fajna, mądra. Ty masz żal do zony, a ja do kogo? Do samej siebie, ze taka głupia jestem. dzieci mi zarzucają że to moja wina, że jestem zawsze taka mądra, a psa puściłam ze smyczy. Mój mąż tylko powiedział, że dobrze że to nie jemu się przytrafiło, bo bym go chyba "zjadła". I wiem,ze ma rację. Żona napewno tego nie chciała, bidulka wiem co czuje. Wspierajcie się nawzajem Quote
Szafir Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 Dzisiaj to raczej nie możliwe z zbraniem do domu,powinien tam pozostać chociażby ze względu na to ,że miał objaw że zaczął głowka kręcic nerwowo oczywiście w zwolninym strasznie tepie i w takich przypadkach jak to i ze skoczkiem nie dawno było trzeba mózg utrzymywać w spokoju i psa trzymać w uspieniu,po drugie zaczął w pewnym momencie podpisiwać znaczy chyba ból czuje i az musieli mu relanium dozylnie dać.Poczekamy do jutra,ale naprawdę ciężko jest,chyba pojedziemy jeszcze wieczorem przynajmniej zobaczyć go. Wiem,że żona nie chciaładlatego jej nic nie mówię. Rano z synem o 6.30 był na dworze i po powrocie jak zawsze wpadł do mnie całując mnie i w tym momencie rano nigdy nie moge go odgonić i muszę sie z nim pobawic chwile bo atakuje mordka i liże po twarzy do upartego aż wstanę.Wyszedł drugi raz przed praca żony i juz tylko zamiast całusków usłyszałem alarmujacy krzyk i wołanie zony.Jak pisałem w pizamie tylko skóre narzuciłem natychmiast zawiozłem do kliniki. Lekarz powiedział ,że jak tyle żyje to może i funkcje zyciowe moga doprowadzić do normy ale nie wiadomo jak neurologicznie bedzie.Dlatego wazne są te źrenice,jakby wróciły do normy lub zaczęły reagować byłoby super. Quote
Aga76 Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 Marica, Szafir, w obliczu takiej tragedii i bólu ciężko dobrać słowa, które przyniosą otuchę, bardzo mi przykro i ciepło myślę o Waszych chorych słoneczkach. Quote
tigrunia Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 Boże to straszne :( Popłakałam się :( Naprawdę żal mi waszych piesków :( Szafir ty masz pieska od niedawna, prawda?? Musi być bardzo mały..To straszne!! :( Nie obwiniaj żony.. jeja.. domyślam się co ona może teraz przeżywać :( Bardzo jej współczuję bo napewno ma wyrzuty sumienia! Trzymam kciuki za wasze pieski! Quote
Mona4 Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 marica .Szafir Wspolczoje wam bardzo,ale badzcie dobrej mysli.Jestem z cala rodzina z wami,i trzymamy mocno kciuki. kochani trzymajcie sie,i nieplaczcie przy dzieciach.bo one to inaczej odbieraja.Jak rodzic cierpi i placze ,to dziecko to odczuwa 3 razy mocniej:-( Quote
Mona4 Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 Piekny jest:loveu::loveu::loveu: http://img339.imageshack.us/img339/9238/dscn0442ql1.jpg z swoja mala panią Quote
Guest Agata_B Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 Jejku, jaki cudny :loveu: Jak mi go żal :placz: Quote
tigrunia Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 Szafir chyba masz za duże zdjęcia i za dużo - regulaminowo 5 fotek do 1 postu... Psiak jest uroczy!! :loveu: Podejrzewam, że ta noc będzie decydująca.. ja bym go nie zostawiała.. Nawet tam bym z nim została. Napewno czuje się samotny :( On by czuł waszą obecność! Jedz tam bo na pewno mu smutno!! :( Potrzebuje was!! Quote
Szafir Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 Mam nadzieje że jak od 9 rano żyje to bedzie żył. Bardzo tego pragnę... Quote
Aga76 Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 Szafir napisał(a):Mam nadzieje że jak od 9 rano żyje to bedzie żył. Bardzo tego pragnę... Jeszcze dużo przed nim, więc musi być dobrze! Quote
Ramona Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 Bardzo Wam kochani współczuje i życze z całego serca aby było wszystko dobrze.:-(:-(:-( Quote
Guest Agata_B Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 Ja bym pojechała do Szafirka. Jeśli będzie czuł Twoją obecność, będzie silniejszy! Quote
madziasto4 Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 Trzymam kciuki za oba psiaki!! Będzie dobrze, musi być!! Quote
Fibi Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 Szafir jest slodziak, daj znac, czego ostatnio dowiedziales sie o jego stanie, bedzie dobrze, trzymam kciuki, wiem, ze najgorsze jest to czekanie i ta bezsilnosc Marica, super, ze Frania wraca do sil i dzielnie walczy Quote
Szafir Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 No niestety nadal leży nieświadomy.Oddycha sam ale jest na kroplówkach.Na nic nie reaguje i to mnie martwi. Oby do rana o 8 bedę u niego i bedzie może cos już troszkę lepiej... Quote
mery Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 Szfir! Wiesz, poprawę jego stanu potrzeba czasu i snu.... Quote
Guest Agata_B Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 Nie usypiaj go! Walcz do końca. Uda się ! Jak mi go żal, na tych zdjęciach był taki szczęśliwy:placz: Quote
Fibi Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 Szafir napisał(a):No niestety nadal leży nieświadomy.Oddycha sam ale jest na kroplówkach.Na nic nie reaguje i to mnie martwi. Oby do rana o 8 bedę u niego i bedzie może cos już troszkę lepiej... bedzie, bedzie, kroplowki zawsze sie podaje w takich przypadkach, moj tez dostawal, cholera, to niedobrze, ze jest nieswiadomy, moze tak spi w wyniku podania lekow, nie mysl juz o tym, bo i tak trzeba poczekac do rana, nie ma co sie teraz zadreczac, naprawde Quote
iberia Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 Jak czytam o waszych psiakach to :bigcry:mi się chce!!! Bardzo wam współczuje nie wiem co ja bym zrobiła gdyby mojej Ibi coś się stało :( Trzymam kciuki za wsze pociechy i gorąco wierze że będzie dobrze!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.