ARKA Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 :roll: A ja myslam pajuniu, naiwnie, ze Ty juz przestaniesz w dalsze kłamstwa brnąc, zaprzestaniesz tych groteskowych manipulacji, myliłam sie jednak. O co walczysz pajuniu o dobro zwierząt, o co? Quote
Guest Mrzewinska Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 ARKA napisał(a):Pani Zofio, w Polsce nie ma wymogow gdyz w Polsce tak naprawde wolontarusze nie mają prawa przeprowadzac adopcji. W Polsce nie ma tez wymogu aby osoby ze schronisk, organizacji, zajmujace sie adopcjami, mialy przeszkolenie,upowaznienia. I tu jest ta "dziura". A w Niemczech to jest uregulowane prawnie. Osoby zajmujace się adopcjami musza zdobyc uprawnienia,pozwolenie. No i oczywiscie to co niufek napisala powyzej. Wiec w takim razie Pani Arko, skoro razila Pania dzialalnosc Pajuni, powinna Pani zawiadamiac rozne urzędy rowniez o wolontariuszach przeprowadzajacych bezprawnie adopcje w Polsce. Traktowac wszystkich jednakowo. Lub starac sie o zapelnienie tej dziury. Bo wolontariusze takze - tak jak Pani napisala - tak naprawde nie maja prawa, ale robia to, i czasem udaje sie, czasem nie. Pani Niufek, Pani bardzo slusznie nie chce juz dowiadywac sie, ze psy wydawane z Polski do Niemiec nie sa takie, jakie mialy byc. A ja ustawicznie dostaje listy z prosba o pomoc, bo psy wyadoptowane za posrednictwem wolontariuszy czy bezposrednio ze schronisk tu w Polsce sa takze zupelnie inne niz obiecywano. Stad moj apel - jesli mamy robic porzadki - to wszedzie. Pani Lupak ma racje. Absolutną rację. I na tym koncze moj udzial w tej wymianie zdan. Zofia Quote
Cavisia Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 Mrzewinska napisał(a):Wiec w takim razie Pani Arko, skoro razila Pania dzialalnosc Pajuni, powinna Pani zawiadamiac rozne urzędy rowniez o wolontariuszach przeprowadzajacych bezprawnie adopcje w Polsce. Traktowac wszystkich jednakowo. Lub starac sie o zapelnienie tej dziury. Bo wolontariusze takze - tak jak Pani napisala - tak naprawde nie maja prawa, ale robia to, i czasem udaje sie, czasem nie. Pani Niufek, Pani bardzo slusznie nie chce juz dowiadywac sie, ze psy wydawane z Polski do Niemiec nie sa takie, jakie mialy byc. A ja ustawicznie dostaje listy z prosba o pomoc, bo psy wyadoptowane za posrednictwem wolontariuszy czy bezposrednio ze schronisk tu w Polsce sa takze zupelnie inne niz obiecywano. Stad moj apel - jesli mamy robic porzadki - to wszedzie. Pani Lupak ma racje. Absolutną rację. I na tym koncze moj udzial w tej wymianie zdan. Zofia I racja! Najpierw trzeba być samemu w porządku, a dopiero potem uczyć innych. System adopcji jest naprawdę wadliwy, celem jest nowy dom, ponad wszystko - ponad zdrowym rozsądkiem. Może warto przed każdą adopcją, aby wydający psa siadł sobie i pomyślał 10 minut, czy napewno para pies i nowy właściciel jest dobrze dobrana. Poza tym w Polsce kto się tymi adopcjami na dogo zajmuje? Kto się w ogóle zajmuje? Powstają nam jak grzyby po deszczu fundacje, ale czy uzyskanie statusu prawnego automatycznie naleje "oleju do głowy" jego pracownikom? Poza tym moim zdaniem - nie każdy pies się do w adopcji w ogóle nadaje. Prawda smutna i brutalna, ale dla statystyczny Kowalski nie ma ani specjalnej wiedzy o psach, ani wielkich pieniędzy na tegoż psa. To tyle, bo prywatne animozje obu Pań pozostawiam bez komentarza. Szkoda, że dobro zwierząt pozostaje gdzieś w tyle, jeśli jest mowa o pieniądzach. Quote
LALUNA Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 [quote name='niufek']Ja mieszkam w Niemczech .Walcze na codzien z opinia o nas ,a teraz doszlo mi walczyc z opinia o polskich psach .Nie uznaje zwlaszcza w Niemczech takich metod adopcji ,ktore prowadzone sa na ryzyko ,a potem wysluchiwanie ,ze polskie psy sa :albo agresywne ,albo chore :angryy:.Te psy co siedza w schroniskach nie zasluzyly by je do jednego kosza wrzucac i z tym sie nie pogodze .Kazdy ,kto w Niemczech wyadoptowuje psa z zagranicy powinien brac odpowiedzialnosc za te adopcje . Rozumiem Niufek ze bardzo sie wstydzisz za Polaków w Niemczech. To musi byc olbrzymi cieżar co chwila wysłuchiwac jacy Polacy sa okropni, pozbawieni skrupułów. JAk nie szanuja psów. A wiesz zabawne, ktos napisał takie słowa o Niemcach. i wiem rowniez-jak potrafi wygladac hodowla wspomnianych juz przeze mnie "arbeitow"rasy O.N-w kraju-ktory od kilku dni jest dosc modny w tym topicu(mam na mysli Niemcy)-kiedy to warunki wjakich przebywaja psy,szczenieta,jak sa traktowane(bo to ma byc zimny wychow),oddzielanie ich od matek w wieku np-3,lub 4 tygodni-zeby byly "bardziej samodzielne".............,glodzenie psow-zeby lepiej pracowaly....... JAk widzisz nie idealizowałabym jakiegoś kraju. Pewnie wszedzie mozna by cos znaleźć. Ale jak bedziesz sie musiała jeszcze raz wstydzic za Polaków, spytaj się o te inne sprawy. Quote
Guest Elżbieta481 Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 Czy możnaby jakos usystematyzować ten watek i pogrupować np na kraje co do któych już wiem conieco o ich wymogach wobec psów poszukujących domów za granicą? Np. wymogi Niemiec: - paragraf 11 -aktualne szczepienia -czipowanie psa -ksiązeczka zdrowia cos jeszcze? Skandynawia: Dania: ------------------------ a dyskusja co do Pajuni -może gdzieindziej?Bo naprawdę na pomoc czekają psy.Mnie naprawdę zalezy na czasie i dla psów prosze o konkretne informacje a nie o kłótnie!:shake: Elżbieta Quote
Ewkaa Posted November 6, 2007 Author Posted November 6, 2007 Chciałabym tylko zauważyć że ten wątek nie dotyczy adopcji w polskich schroniskach, więc nie wiem jaki cel mają te dyskusje? Ja mam pytanie do osób które zajmują się adopcjami- co się stanie jeśli osoba nie posiadająca stosownych zezwoleń zostanie złapana w Niemczech z transportem psów? Rozumiem że psy mogą zostać odebrane i zostać umieszczone w niemieckich schroniskach, rozumiem że to już mało kogo interesuje. Rozumiem że to mało kogo interesuje, że zamiast do DT i do domów docelowych psy trafią w nieznane. Łamanie prawa w imię dobra dla zwierząt? Czy tym dobrem ma być historia Perraszka? szczeniaków z Józefowa/Korabiewic? A może nasza suka ma być przykładem- pojechała w nieznane, do domku nie sprawdzonego, bez żadnej umowy. pani zadzwoniła zapłaciła i miała psa- może suka dobrze trafiła, ale czy inne też miały tyle szczęścia. Czy to jest to "szukanie" domków??? [SIZE=2]A ty pajuniu bądź łaskawa udzielić wreszcie odpowiedzi na jakże trudne pytanie- co z kastracjami. Napisałaś że jest zakaz zatem daj nam tą ustawę która o tym mówi. Gruntu pod nogami nie trace, osoby bezposrednio zainteresowane losami wszystkich psow, przeze mnie wyadoptowanych, sa i beda zawsze na biezaco informowane. Czekam na informację o Perro:angryy::angryy: :angryy: Quote
pajunia Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 szczeniaków z Józefowa/Korabiewic? A może nasza suka ma być przykładem- pojechała w nieznane, do domku nie sprawdzonego, bez żadnej umowy. pani zadzwoniła zapłaciła i miała psa- może suka dobrze trafiła, ale czy inne też miały tyle szczęścia. Czy to jest to "szukanie" domków??? A ty pajuniu bądź łaskawa udzielić wreszcie odpowiedzi na jakże trudne pytanie- co z kastracjami. Napisałaś że jest zakaz zatem daj nam tą ustawę która o tym mówi. O jakie szczeniaki z Korabiewic i Jozefowa chodzi? Czy o te , ktore dwa lata temu pojechaly do niemieckich organizacji? Jesli o te, nagonka na mnie ze wzgledu na te szczeniaki miala juz miejsce 1,5 roku temu. Wiec powtarzam do znudzenia. Umowy adopcyjne o te szczeniaki byly zawarte miedzy schroniskami w Korabiewicach i Jozefowem, a ta organizacja, ktora po nie przyjechala, zachipowala i zabrala. Na zdjeciach z tej akcji, byl rowniez transporter z nazwa schroniska, tej organizacji, ktora je zabrala. I byly juz wtedy osoby z dogo, ktore sie chcialy z ta organizacja skontaktowac. Szczeniaki byly przez ta organizacje wyadoptowane. Jaka Wasza suka pojechala w nieznane, bez umowy i kontroli adopcyjnej ? Jesli chodzi o Mamuske, to jest to nieprawda . Umowe adopcyjna dostalas ode mnie na priwa, ( niestety mam go juz skasowanego) mam ja zeskenowana i w kazdej chwili moge jeszcze raz przedlozyc. Kontrola przedadopcyjna byla zrobiona, prowadzilam rowniez wielokrotne rozmowy z ta pania i jej prawna opiekunka po adopcji, jak rowniez dostalas ode mnie wiele zdjec Mamuski z nowego domu. Moge je w kazdej chwili znowu powstawiac, mam je wszystkie na kompie. Ale moze o inna sunie chodzi? Jesli chodzi o zakaz kastracji, to czekam na odpowiedz mojej wetki, ktora mi to potwierdzila i ma sie zorientowac, jaka to ustawa jest. Gdy bede wiedziala, zaraz napisze. Rowniez rozmawialam przed paroma dniami z kolezanka z Dresdna, ich organizacja przegrala proces sadowy o egzekwowanie punktu umowy adopcyjnej o kastarcji. Quote
Cavisia Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 Być może nie chodzi o sam zakaz kastracji, a nieważność takiego punktu umowy? Quote
Dorothy Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 Napisał pajunia Poniewaz , dzieki donosowi Arce, jestesmy teraz na " cenzurowanym" , przypuszczam ( mam prawie pewnosc), ze Arka, (lub jej niemieccy " pomocnicy" ) donos zlozyla nie tylko u naszego powiatowego weta, lecz rowniez u niemieckiego, wiec od czasu donosu Arki, zostaly wstrzymane wszelkie adopcje. więc jednak w Niemczech ta działalność prowadzona jest nielegalnie i nie ma stosownych zezwoleń ? :sad: niestety Niemcy to państwo silnych uregulowań prawnych i prowadzenie takiej działalności bez zezwoleń to właśnie narażanie tych zabranych już psów na problemy! I to wcale nie przez Arke! Pajunia czy naprawde nie można było zrobić tego wszystkiego legalnie? Nie moge tego zrozumieć...:shake: po co te kłopoty teraz?? A co za tym idzie, to wyglada w tej chwili na to, ze bede zmuszona, ze wzgledow finansowych, rancho zlikwidowac. A przebywajace u nas psy, trafia tam, skad przybyly. I mozecie mi wierzyc, albo nie, ale to bedzie i dla mnie tragedia, i dla ludzi ofiarnie sie tymi psami opiekujacymi, a przede wszystkim tragedia dla tych psow, ktorym jest naprawde dobrze u nas. Ale wyjscia innego nie mam. eeeech jak się prowadzi na taką skalę działalność to się myśli przed, a nie po. Przed zabraniem psów. O tym żeby były całkowicie bezpieczne. W końcu to przejmowanie odpowiedzialności za dziesiątki psów z Twojej strony. Dziesiątki i setki! To juz jest masówa! Bez odpowiedniego zabezpieczenia prawnego. Dlaczego? Quote
MonikaP Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 Hm, to ja nie bardzo rozumiem. Czyli "opłacalność", czy też zasadność istnienia tego rancza zależała tylko i wyłącznie od ilości wywiezionych z niego psów? Czyli jeśli siedzą tam za długo, to nie ma pieniędzy na utrzymanie rancza? Skoro psy w tej chwili wyjechać nie mogą, to oznacza, że nie "zarabiają" na ranczo? I dlaczego, Pajuniu, przedstawiasz sprawę tak, jakby uzyskanie odpowiednich zezwoleń było dla Ciebie niemożliwe? O ile pamiętam, zwykle niedopełnienie jakichś tam formalności (dla strony polskiej) tłumaczyłaś brakiem czasu itp. Naprawdę nie możesz przysiąść i się tym zająć? Piszesz, że psy wrócą tam, skąd zostały zabrane...A dlaczego nie spróbujesz im poszukać domów tu, w Polsce? Quote
Fusica Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 lupak napisał(a):Szkoda nerwów. Jak zwykle są tu niewątpliwie 3 prawdy ( prowda, tyz prowda i g..no prowda - ;) ) Stopień zaterzeciewienia oponentów jest jest nie do przeskoczenia, a o konsensusie nie ma mowy. I.... ze swojego podwórka. Na szczęście na tyle wcześnie zaczęłam czytać dogomanię, że gdy wystąpiła potrzeba działania wiedziałam- niech ręka boska broni od fundacji i nawiedzonych pań z monopolem na rację. Dzięki temu parę (-nascie czy -dziesiąt nie istotne) piesów ,bardziej lub mniej legalnie ma swoje domy, swoich państwa i jest im dobrze ze sobą. Do tej pory udawało się, ale mam świadomość, że może nie wypalić i może zdarzyć się zła ocena czy pasują nawzajem do siebie. Bywa. Ale nie myli się ten kto nie robi nic. Zupełnie nie rozumiem ambicji, konkurencji , poczucia misji tu gdzie należy pomagać doraźnie, a jednocześnie pracować nad jakimś kompleksowym rozwiązaniem problemu. Tu trzeba widzieć trochę dalej niż koniec własnego nosa, własne ambicyjki i kompleksy. Wracam do swoich pierwotnych i na ile mogę, będę dalej robić swoje :lol: Święte słowa Lupak. AMEN ... Quote
pajunia Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 MonikaP napisał(a):Hm, to ja nie bardzo rozumiem. Czyli "opłacalność", czy też zasadność istnienia tego rancza zależała tylko i wyłącznie od ilości wywiezionych z niego psów? Czyli jeśli siedzą tam za długo, to nie ma pieniędzy na utrzymanie rancza? Skoro psy w tej chwili wyjechać nie mogą, to oznacza, że nie "zarabiają" na ranczo? I dlaczego, Pajuniu, przedstawiasz sprawę tak, jakby uzyskanie odpowiednich zezwoleń było dla Ciebie niemożliwe? O ile pamiętam, zwykle niedopełnienie jakichś tam formalności (dla strony polskiej) tłumaczyłaś brakiem czasu itp. Naprawdę nie możesz przysiąść i się tym zająć? Piszesz, że psy wrócą tam, skąd zostały zabrane...A dlaczego nie spróbujesz im poszukać domów tu, w Polsce? Moniko, jak wiesz, ( a moze nie) nie otrzymuje zadnych doplat, ani zadnych innych pieniedzy na te psy. Na watku Gaju przedstawilam moje rozliczenie, mozesz zerknac. W tym roku z oplat adopcyjnych otrzymalam 61650,- zl, wydatki wyniosly okolo 110000 zl. Na dzien 30 wrzesnia, mialam pod opieka ( na ranchu i DT) 81 psow. Policz, jaka jest roznica w przychodach i rozchodach. Gdy nie ma zadnych adopcji, ( a te ktore ostatnio mialy do domow jechac, to ze wzgledu na zaistniala sytuacje, nie pojechaly i nie pojada), to i nie ma zadnych dochodow, a wydatki sie nie zmienily. Dodatkowo nowe doszly, gdyz zima jest i trzeba palic. I jak dlugo moge te wszystkie psy sama utrzymywac, bez absolutnie zadnych adopcji.? To sa grube tysiace zl w miesiacu. Az takiego zaplecza finansowego nie mam. I to nie chodzi o zwykle zalatwienie formalnosci, w tej chwili sprawa nabrala zbyt duzego rozglosu i tak po prostu tego sie nie da zalatwic. Arki pisma trafily wszedzie, i ja juz nic zalatwic nie moge. Quote
pajunia Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 to się myśli przed, a nie po. Przed zabraniem psów. O tym sie nie mysli. Mysli sie, aby psy uratowac, jak np. Mile, czy Puszka z ulic Ostrowca Swietokrzyskiego, ktore dziennie bite i maltretowane byly, i kazdy dzien mogl byc ich ostatnim. ( Potem by mogly szczesliwe po zielonych lakach za TM biegac ) Gdybym przed tym o tym myslala, to zamiast sie uzerac z dogomania, bym co pare miesiecy urlop na Malediwach robila , a psy by mnie nie obchodzily. Quote
Dorothy Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 Pajunia ja nie wiem czy już nic nie możesz, może jednak możesz? ja tam jestem za tym żebyś prowadziła taką działalność, ale całkiem legalnie żeby nie było takich sytuacji! Dlaczego nie? Z głową, ostrożnie, z zachowaniem przepisów itd. Oczywiście zakładając że będą też pilnowane kontrole poadopcyjne, i że nie będzie sytuacji jak z Perraszkiem i innymi tam które zaginęły bez wieści lub też właściciele sobie nie radzili z psem i nie otrzymali pomocy. Żeby zapracować na wiarygodność. Masz kontakt z niemieckimi organizacjami czy oni nie mogą powiedzieć Ci co trzeba zrobić żeby działać całkowicie legalnie? Czy są przeciw temu jakiekolwiek przeszkody albo warunki których nie możesz spełnić? Tylko naprawde trzeba załatwić formalności, nie wiem, może wziąć prawnika, albo innego specjaliste, zapłacić mu, i zrobić wszystko jak trzeba? Jeśli to ma być działalność to niech będzie, nazwijmy to po imieniu, nie róbmy tu nimbu charytatywnej działalności tylko zróbmy z tego firme, i to taką która ma szczytne cele.Skoro są firmy które rąbią państwo i obywateli na miliony sprzedając wódkę i papierosy oraz leki (równie niebezpieczne) to czemu nie może być firmy pomagającej psom? Czy to zabronione? To byłaby jasna sytuacja, nikt by nie snuł domysłow, nikt by się nie czepiał braku legalności, a przypuszczam że dogomaniacy i psy byłyby uszczęśliwione możliwością legalnego poszukiwania domów za granicą. Quote
Dorothy Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 pajunia napisał(a):O tym sie nie mysli. Mysli sie, aby psy uratowac, jak np. Mile, czy Puszka z ulic Ostrowca Swietokrzyskiego, ktore dziennie bite i maltretowane byly, i kazdy dzien mogl byc ich ostatnim. ( Potem by mogly szczesliwe po zielonych lakach za TM biegac ) Gdybym przed tym o tym myslala, to zamiast sie uzerac z dogomania, bym co pare miesiecy urlop na Malediwach robila , a psy by mnie nie obchodzily. to źle że się nie myśli. Myślenie ma przyszłość. Takie rzeczy trzeba robić z głową. Bo jak nie to potem mamy takie skutki jak mamy. I to jest nauczka na przyszłość. Quote
pajunia Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 Prawnika mam, nawet dwoch ( w Polsce i w Niemczech) Od decyzji niemieckiego weta, sa zlozone odwolania. I nie tylko ja mam problemy, organizacje, zajmujace sie adopcja psow z zagranicy, maja identyczne problemy ( te w moim regionie i nie tylko), niektore np. przeniosly siedzibe organizacji, do innych miast ( Np. Tierschutz ohne Grenzen), gdyz nasz niemiecki pow. wet im zyc nie dawal. ( przewozili psy z Portugali). Egzystuja poufne pisma roznych pow. wetow, aby bardzo utrudniac adopcje psow z innych krajow. Organizacje, przewozace psy samolotami, czesto nie moga swoich psow odebrac, gdyz maja niesamowite problemy na lotniskach, wlasnie przez roznych pow. wetow ( np. lotnisko w Düsseldorf). To nie jest tylko moj problem, tylko ogolny problem. Oczywiscie sa rowniez wspaniali pow. weci, ktorzy jak najbardziej popieraja adopcje z innych krajow ( np. Böblingen), ale takich jest mniejszosc. I nie znam zadnej organizacji, ktora przewozi psy z innych krajow, stosujac sie do niemieckich przepisow. To nie tylko chodzi o § 11, to chodzi rowniez o tzw. TRACE. Czy w Polsce, Hiszpanii, Grecji, czy innych krajach, miejscowy pow. wet. musi zrobic liste wywozonych psow, przeslac je mailem do niemieckiego pow. weta w tej miejscowosci, gdzie psy jada i sie zapytac, czy ten pow. wet te psy pozwala wwziezc. Po otrzymaniu pozwolenia, dopiero wtedy psy moga jechac. Do tego nikt sie nie stosuje, ja co najmniej nie znam zadnej organizacji, ktora tak postepuje. A znam ich wiele. Czyli quasi wyglada tak w praktyce, ze wszystkie psy wwozone z zagranicy, sa wwozone nielegalnie. Quote
ARKA Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 pajunia napisał(a):Moniko, jak wiesz, ( a moze nie) nie otrzymuje zadnych doplat, ani zadnych innych pieniedzy na te psy. A dary z Niemiec? Quote
MonikaP Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 pajunia napisał(a):Moniko, jak wiesz, ( a moze nie) nie otrzymuje zadnych doplat, ani zadnych innych pieniedzy na te psy. No to wybacz, Pajuniu, że zabrzmię pewnie okrutnie, ale uważam, że powinnaś wobec tego przyjmować na ranczo tylko tyle psów, żeby je bez szkody dla nich i dla siebie utrzymać. Bo zawsze może się zdarzyć, że z jakiegoś powodu adopcje zostaną wstrzymane, albo akurat będą "gorzej szły". A branie psów i myślenie "jakoś to będzie" do mnie nie trafia, ale może jestem zbyt przyziemna. Tak samo nie trafia do mnie tłumaczenie,że ARKA "doniosła" wszędzie, gdzie się dało i nie masz możliwości naprawienia tego stanu rzeczy. Chyba, że urzędy, do których zgłoszenie Anieli trafiło, są w stanie zarzucić Ci takie zaniedbania albo wykroczenia, że już się z nich nie będziesz umiała tak łatwo wybronić. Tyle,że gdyby tak było, to znaczyłoby ni mniej, ni więcej, jak tylko to, że cały ten "interes" do czystych nie należał. Quote
ARKA Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 [quote name='pajunia'] To nie tylko chodzi o § 11, to chodzi rowniez o tzw. TRACE. Czy w Polsce, Hiszpanii, Grecji, czy innych krajach, miejscowy pow. wet. musi zrobic liste wywozonych psow, przeslac je mailem do niemieckiego pow. weta w tej miejscowosci, gdzie psy jada i sie zapytac, czy ten pow. wet te psy pozwala wwziezc. Po otrzymaniu pozwolenia, dopiero wtedy psy moga jechac. Do tego nikt sie nie stosuje, ja co najmniej nie znam zadnej organizacji, ktora tak postepuje. A znam ich wiele. Czyli quasi wyglada tak w praktyce, ze wszystkie psy wwozone z zagranicy, sa wwozone nielegalnie. Acha i ten wet jest niedobry, bo sciga nielegalny przewoz psow, niekontrolowane transporty zwierząt. pajuni, to nie tylko jest sam swistek i lista psow. Sprawdzanych jest jeszcze wiecej innnych rzeczy przed wyjazdem : stan zdrowia zwierząt, sprawy techniczne pojazdu, denzynfekcji pojazdu itp.nie wspomne o kierowcy ze specjalnym zewoleniem do transportu zwierząt. Przeciez te psy(nie tylko zreszta psy, transport zwierząt) jada setki,tysiace, km muszą podrozowac bezpiecznie! Quote
GoniaP Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 [quote name='niufek']Bardzo ciekawi mnie ten post : http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=8426726&postcount=93 Pamietajcie ,ze osoby powolujace sie na dokladanie do ochrony zwierzat swymi dochodami z takich firm jakie przedstawione sa w tym poscie: http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=8531971&postcount=133 sa niestety ,ale ze wzgledu na sama tego typu firme podejzane. Pajunia proponuje tu platne koncepty zrobienia majatku .Ludzie kozystaja z platnego numeru w wysokosci 1,99euro za minute by dowiedziec sie o tych super inteligentnych wyjsciach z biedy ,np. skladanie koralikow i sprzedawanie ich na pchlich targach . Co w tym innowacyjnego?? Kazdy glupek na ten pomysl wpadnie ,ale ludzie dzwonia ,nie spodziewajac sie tak dziecinnego rozwiazania .To jest ta firma marketing . Jednym slowem :pajunia oszukuje ludzi dobrej woli by zarobic ,a potem opowiada jak to doklada z tej super firmy do pomocy zwierzetom . Pajunia ,a tak miedzy nami , ty sobie z tych ludzi zarty stroisz i sie smiejesz ,ze jak durni ,to niech placa???Tak jak ci z dogo?? A co się znów stało z powyżej przytoczonymi linkami???? Quote
Cavisia Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 Arko, a czy ty z tą przebojowością swoją nie może pomóc pajuni? Nie możesz pomóc jej pozałatwiać te wszystkie papierkowe sprawy? Wiesz, ja nie lubię wykorzystywania urzędów , aby kogoś "udupić". Ma rację Pani Zofia Mrzewińska za choćby akcje zbierania pieniędzy na różne zwierzaki można delilwenta zgłosić do Urzędu Skarbowego . A czy to robimy? No nie, bo cel jest ważniejszy, a sprawy papierkowe pogrzebałyby jakikolwiek sens pomocy. Nie znam pajuni, nie znam ciebie, ale żenujące wręcz jest obrzucanie się błotem. Wytykanie sobie błędów, złych adopcji itp. Czy ty Arko nie miałaś nigdy złej adopcji? Czy ty zawsze robisz wszystko zgodnie z prawem? I na koniec " kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień " . Pomóżcie tej dziewczynie, bo ratuje psy - bardzo dużo psów, a jak jej przeszkadzać będziecie to im nie pomoże. Lepiej żeby te psy w schronie siedziały i gniły? Quote
Ewkaa Posted November 6, 2007 Author Posted November 6, 2007 Umowe adopcyjna dostalas ode mnie na priwa, ( niestety mam go juz skasowanego) mam ja zeskenowana i w kazdej chwili moge jeszcze raz przedlozyc. Kontrola przedadopcyjna byla zrobiona, prowadzilam rowniez wielokrotne rozmowy z ta pania i jej prawna opiekunka po adopcji, jak rowniez dostalas ode mnie wiele zdjec Mamuski z nowego domu. Moge je w kazdej chwili znowu powstawiac, mam je wszystkie na kompie. Ale moze o inna sunie chodzi?Kłamstwo goni kłamstwo- nie otrzymałam żadnej umowy adopcyjnej bo gdybym ją miała to z dumą bym ją tutaj pokazała, a co do zdjęć nie ośmieszaj się już publicznie- założyłaś kiedyś wątek na dogomanii że znalazłaś takiej suczce dom i wkleiłaś 3 zdjęcia suczki na smyczy i na kanapie. Więc nie wiem o jakich zdjęciach mowa i o ich wielkiej ilości.(nic nigdy nie otrzymałam:angryy:) To jest twoje słowo przeciwko słowu właścicielki psa- jak myślisz komu wierzę? To może jak już brniemy dalej napisze co się stało z Perro.........???? Tylko prawdę oczywiście, bo kłamstwa mnie nie interesują :angryy: Zadam ci proste i nieskomplikowane pytanie- czy pomogłaś właścicielom Perraszka kiedy musieli pozbyć się psa czy zostawiłaś ich na lodzie? Czemu na horyzoncie pojawiał się kancelaria?? Jesli chodzi o zakaz kastracji, to czekam na odpowiedz mojej wetki, ktora mi to potwierdzila i ma sie zorientowac, jaka to ustawa jest. No ustawa o zakazie kastracji zapewne:diabloti: Ustawy są pewnie dostępne w interncie to co za problem odszukać??? Quote
xxxx52 Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 och panie moderatorki ,wasza stronniczosc przekracza granice przyzwoitosci:angryy:Jak mozna linki wycofywac,oj prawda w oczy kole:angryy: joj prywata z tej dogomani!!!!!!!!jak mozna wykorzystywac wyzsza pozycje na forum dla swoich prywatnych celow,to anarchia ,a nie demokracja! Quote
Ewkaa Posted November 6, 2007 Author Posted November 6, 2007 GoniaP napisał(a):A co się znów stało z powyżej przytoczonymi linkami???? Gonia no jak to co się stało.....zniknęły:shake: jaka ty niedomyślna:diabloti: Quote
pajunia Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 Kłamstwo goni kłamstwo- nie otrzymałam żadnej umowy adopcyjnej bo gdybym ją miała to z dumą bym ją tutaj pokazała, a co do zdjęć nie ośmieszaj się już publicznie- założyłaś kiedyś wątek na dogomanii że znalazłaś takiej suczce dom i wkleiłaś 3 zdjęcia suczki na smyczy i na kanapie. Więc nie wiem o jakich zdjęciach mowa i o ich wielkiej ilości.(nic nigdy nie otrzymałam) To jest twoje słowo przeciwko słowu właścicielki psa- jak myślisz komu wierzę? Nie wiem, dlaczego tak klamiesz, ale klamiesz na potege. Umowe adopcyjna dostalas ode mnie na priwa .5.10.2007 . Wiec teraz wklejam jeszcze raz. Podobnie ze zdjeciami, nieprawda jest, ze tylko 3 zdjecia wkleilam. Zdjecia sa podwojnie zeskanowane, i na jednym bloku byly zawsze dwa zdjecia. Wiec niemozliwe by bylo tylko 1,5 bloku wkleic. Zalaczam je jeszcze raz. Rowniez skontaktuje z wlascicielka Mamuski i jej prawna opiekunka, aby sie dowiedziec, co bylo powiedziane. Aby znowu ktos mi czegos nie zarzucil, umowa jest z lutego 2006 roku, i jest to jeszcze stary druk. Nowe umowy obowiazuja od kwietnia tego roku. http://farm3.static.flickr.com/2412/1887808125_5bbcd40bb5.jpg Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.