Miki Posted October 31, 2007 Posted October 31, 2007 Neigh napisał(a):Dobra biorę się za dzwonienie.......co mi się dziwisz.........troszku się tego dużo zrobiło.... Trzymam kciuki, żeby się udało Quote
Neigh Posted October 31, 2007 Author Posted October 31, 2007 Czekam dalej na wici od Witokretek.......kiedy w piątek są dyspozycyjne No i uzupełniam Wpłaty Peter Beny - 100 zł Na koncie razem 525 - 140 wydatki zostało - 385 zł Quote
Witokret Posted October 31, 2007 Posted October 31, 2007 Zapisałyśmy Beja na RTG - na piatek na godz. 10.30 - w lecznicy przy Gagarina. Zobaczymy co tam uchwycą... Quote
Miki Posted October 31, 2007 Posted October 31, 2007 Witokret napisał(a):Zapisałyśmy Beja na RTG - na piatek na godz. 10.30 - w lecznicy przy Gagarina. Zobaczymy co tam uchwycą... Trzymam kciuki za dobre wieści. Nie wyobrażam sobie, żeby nie można było mu pomóc. To taki młody, piękny i fajny pies. Znajdzie domek i będzie się jeszcze cieszył życiem. Quote
Eva Posted October 31, 2007 Posted October 31, 2007 Ja też tak myślę i trzymam kciuki za Beja i oczywiście za Was dziewczyny. Neigh, trzymaj się. Takie dołki też mi się zdarzają, szczególnie o tej porze roku, ale nie ma wyjscia. Trzeba się zmobilizować i walczyć dalej. Bo jak nie my to kto ?????? Quote
Neigh Posted October 31, 2007 Author Posted October 31, 2007 Dokładnie. Czasem jak ktoś mi zadaje pytanie - dlaczego? Odpowiadam - bo ktoś musi. Bylam się wymiziać z Bejem. Powiem szczerze jestem z siebie dumna. Miki pamietasz? Tydzien temu wetka bała się mu zrobić zastrzyk....bała się, że jak sobie kolejny ból zapamieta nikt się do niego wiecej nie dotknie. Szczerze odradzała szpital.....obawiała się, że wyciągniemy psa wprawdzie przebadanego, ale kompletnie nie do dotkniecia..........Zaryzykowałam. Miał biegunkę.....bałam się o własne stado. Pies autystyczny, piszczący nawet jak sie mu przyglądałam, kompletnie niedotykalski, wymizerowany, wychudzony, śmierdzący, obolały, brudny........przeraźliwie chudy z biegunką. Tak wyglądał Bej w dniu opuszczenia schroniska. Miki świadkiem:-) Aktualnie mogę się pochwalić, że Bejutek mnie daje zrobić wszystko.Bardzo mu brakowało dotyku. Bardzo. I udało mi się przekonać go, że dotyk nie równa się ból........No i wygląda o niebo lepiej. Zośka, byś go nie poznała hihihi. Podmieniłam, a co:-) Hihih Tygrysow też się nie boję:diabloti:To w końcu tylko koty........ Quote
Mośka Posted November 2, 2007 Posted November 2, 2007 No dobra dobra, dowód w postaci zdjęć poprosimy :eviltong: Quote
Mośka Posted November 2, 2007 Posted November 2, 2007 Miki napisał(a): Nie napisałaś jednak, że wetka stwierdziła spore odwodnienie i praktycznie krytyczny stan. Było tak, że jeśli pies nie zacznie jeść i przede wszystkim pić, trzeba na drugi dzień przyjechać na kroplówkę, aby utrzymać go przy życiu. Był apatyczny, leżał tam w gabinecie, obojętny na wszystko, pogodzony ze swoim losem. I ryzykując chorobę swoich domowych zwierzaków, solidne kłopoty rodzinne podjełaś próbę ratowania Beja. Ojej, było aż tak źle :-o ?? NEIGH- wielki szacunek dla CIEBIE :loveu: Quote
Miki Posted November 2, 2007 Posted November 2, 2007 [quote name='Neigh']Dokładnie. Czasem jak ktoś mi zadaje pytanie - dlaczego? Odpowiadam - bo ktoś musi. Bylam się wymiziać z Bejem. Powiem szczerze jestem z siebie dumna. Miki pamietasz? Tydzien temu wetka bała się mu zrobić zastrzyk....bała się, że jak sobie kolejny ból zapamieta nikt się do niego wiecej nie dotknie. Szczerze odradzała szpital.....obawiała się, że wyciągniemy psa wprawdzie przebadanego, ale kompletnie nie do dotkniecia..........Zaryzykowałam. Miał biegunkę.....bałam się o własne stado. Pies autystyczny, piszczący nawet jak sie mu przyglądałam, kompletnie niedotykalski, wymizerowany, wychudzony, śmierdzący, obolały, brudny........przeraźliwie chudy z biegunką. Tak wyglądał Bej w dniu opuszczenia schroniska. Miki świadkiem:-) Aktualnie mogę się pochwalić, że Bejutek mnie daje zrobić wszystko.Bardzo mu brakowało dotyku. Bardzo. I udało mi się przekonać go, że dotyk nie równa się ból........No i wygląda o niebo lepiej. Zośka, byś go nie poznała hihihi. Podmieniłam, a co:-) Hihih Tygrysow też się nie boję:diabloti:To w końcu tylko koty........ Neigh, zrobiłaś coś bardzo wielkiego i masz pełne prawo czuć dumę. Wszystko co napisałaś o stanie Beja przy pierwszej wizycie u weta to prawda. Nie napisałaś jednak, że wetka stwierdziła spore odwodnienie i praktycznie krytyczny stan. Było tak, że jeżeli pies nie zacznie jeść a przede wszystkim pić, to na drugi dzień trzeba przyjechać na kroplówkę, aby utrzymać go przy życiu. Leżał tam w gabinecie, obojętny na wszystko, pogodzony ze swoim losem. I ryzykując chorobę swoich domowych zwierzaków i solidne kłopoty rodzinne podjełaś próbę ratowania Beja. Neigh WIELKIE CI ZA TO DZIĘKI A teraz cóż, pełna niepokoju czekam na wyniki badań. Mam nadzieję, że uda się pomóc Bejowi. Wspólnymi siłami wszystkich członków Koła Przyjaciół Trusta i nie tylko postawimy go na nogi i będzie się chłopak cieszyć życiem, jak i będzie mógł zapomnieć o nieszczęściu, które go spotkało. Quote
Neigh Posted November 2, 2007 Author Posted November 2, 2007 Bez hołdów bardzo proszę, bo wcale nie jest tak dobrze......ale po kolei. a. byłyśmy w lecznicy, gdzie bej został odwiedzony przez dwójkę niezydentifikowanych acz sympatycznych dogomaników, którzy wreczyli mi 50 zł. Tym samym, muszę to dopisać do konta Beja b. zrobiono mu wszelkie możliwe prześwietlenia. Koszt 174 zł. I co? No i wygląda na to, że Bej nie ma niczego złamanego........wszystko jest dziełem neurologiczym, przykurcze, porażenia te sprawy. Innymi słowy chyba nie będzie mowy o operacji, a tylko rehabilitacji....... Zdjęcia będą konsultowane w kilku miejscach. Kolejna i w sumie najważniejsza rzecz. Niestety nie mogę dłużej zajmowac się Bejem..............przynajmniej przez jakiś czas. Nie będę tu uprawiać martylologii, po prostu nie mogę. Mam ważny.....rzekłabym śmiertelnie ważny i to w sensie dosłownym problem. Do poniedziałku MUSIMY znaleźć jakieś miejsce dla Beja. We wtorek nie będę miała nawet samochodu. A i w tej chwili jazda moim autem nie jest wskazana. Tiaaa. Nie ukrywam, że kompletnie nie wiem co dalej......ani co robić Quote
ANETTTA Posted November 2, 2007 Posted November 2, 2007 oo boze:placz::placz::placz: kto sie lepiej nim zajmie :placz::placz::placz:pomocy Quote
quasimodo Posted November 2, 2007 Posted November 2, 2007 Neigh, bardzo współczujemy Ci problemów, o których piszesz i bardzo niepokoimy się, co z będzie teraz z Bejem. Może hotelik? Niestety nie mamy żadnej możliwości pomocy w jego przechowaniu. To my odwiedziliśmy Was w klinice (niestety bardzo się spieszyliśmy i nie mogliśmy porozmawiać i poczekac na wyniki). Bej jest słodki i piękny i gdybyśmy tylko mogli wzięlibyśmy biednego inwalidę do siebie. Pozdrawiamy kasia i krzysiek Quote
Mośka Posted November 2, 2007 Posted November 2, 2007 KOło Przyjaciół BEJA? JAkieś pomysły ??? :placz: Quote
Neigh Posted November 2, 2007 Author Posted November 2, 2007 Posłuchajcie, ja będę mało na dogomanii. Umiera mi pies. Mój pies......i nie mam głowy. Wybaczcie..... Quote
Witokret Posted November 2, 2007 Posted November 2, 2007 Neigh... czy Ty czasem nie przesadzasz z tym "niedotykalskim" psem ??? :cool3: Dzisiaj widział nas pierwszy raz i był bardzo otwarty - dawał się głaskać, nosić i tarmosić ;) Jak po wyjściu z kliniki poszłyśmy z nim na krótki spacerek - cały czas chciał się przytulać :loveu: To naprawdę kochane i szalenie przyjacielskie psiko :lol: wetowi pozwalał robić ze sobą różne dziwne rzeczy - jest bardzo łagodny. Jutro pojedziemy do kliniki odebrać jego zdjęcia RTG - w poniedziałek zawieziemy je pokazać swojej wetce, a następnie gdgt pokaże je we środę dr Degórskiej. Zobaczymy co dalej. Naszym zdaniem ten psiak będzie wymagał jedynie rehabilitacji i poświęcenia trochę czasu na rozruszanie łapy i odbudowanie mięśni tylnych łap (zwłaszcza prawej). Teraz powinniśmy się skupić na znalezieniu dla psiaka nowego miejsca !!! Hotelik owszem mógłby być, ale pod warunkiem, że zajmą się tam psiakiem i postarają rehabilitować - inaczej to nie ma sensu. Wrzucenie psa dfo hotelu, w którym tylko bedzie siedział w boksie - nie ma najmniejszego sensu :shake: Będzie to dla niego męczarnia i powolna śmierć. Najlepiej gdyby znalazł się jakiś DT - w domu z ogródkiem albo w bloku z windą - rozejrzyjcie się, popytajcie - to wspaniały psiak - jeżeli go mamy tak zostawić, to już lepiej... :-( Quote
Witokret Posted November 2, 2007 Posted November 2, 2007 quasimodo napisał(a):Neigh, bardzo współczujemy Ci problemów, o których piszesz i bardzo niepokoimy się, co z będzie teraz z Bejem. Może hotelik? Niestety nie mamy żadnej możliwości pomocy w jego przechowaniu. To my odwiedziliśmy Was w klinice (niestety bardzo się spieszyliśmy i nie mogliśmy porozmawiać i poczekac na wyniki). Bej jest słodki i piękny i gdybyśmy tylko mogli wzięlibyśmy biednego inwalidę do siebie. Pozdrawiamy kasia i krzysiek Quasimodo miło Was było poznać :lol: Quote
quasimodo Posted November 2, 2007 Posted November 2, 2007 Witokret napisał(a):Quasimodo miło Was było poznać :lol: Wzajemnie :lol: Quote
Neigh Posted November 2, 2007 Author Posted November 2, 2007 Cóż a'propos niedotyklaskości Beja .......mogę tylko skierować do wetki, która go badała tuż po schronie. Albo do Miki, która mi go pomagała z niego zabrać. Zresztą jakie to ma znaczenie? Daje się dotknąć? Daje. I o to chodziło tak? Jedno jest istotne, że nie mogę się nim dłuzej zajmować. Zresztą od samego poczatku informowałam, że mogę go zatrzymać przez jakiś krótki czas. Beja zabrałam w środę rano....ponad tydzień. Zrobiłam co mogłam, więcej rady nie dam. Przykro mi. Mam doła giganta. Nie tylko z powodu Beja. Quote
Miki Posted November 2, 2007 Posted November 2, 2007 Czuję się odpowiedzialna za Beja, to w końcu ja się przyczyniłam do tego, że Bej jest u Neigh. Tyle dla niego zrobiła, szukajmy domku tymczasowego. Jeśli potrzebna jest rehabilitacja, to nie bardzo wyobrażam ją sobie w hoteliku. No i koszt do tego. U mnie chyba nie mógłby być ze względu na klatkę schodową, która jest torem przeszkód, Quote
Witokret Posted November 2, 2007 Posted November 2, 2007 Kochani, to super psiak! szkoda, ze dopiero teraz zaczynamy szukac mu nowego DT :( mamy malo czasu... Jezeli ktos ma domek i moglby przyjac Beja, to bardzo bardzo prosimy o pomoc w imieniu tego psiaka :-( Quote
Irkowa Posted November 2, 2007 Posted November 2, 2007 Moge postarac sie o zalatwienie hoteliku za 450zl. jednak potrzebne beda deklaracje miesiecznych wplat-inaczej nie damy rady. w hoteliku trzeba regularnie placic. nie sadze zeby udalo sie znalezc DT do poniedzialku . :shake: wiec jak ? moge niestety zaproponowac miesiecznie tylko 20zl ... Quote
Irkowa Posted November 2, 2007 Posted November 2, 2007 neigh-zaznacz w temacie poszukiwanie DT badz zbiorke na hotel Quote
Neigh Posted November 2, 2007 Author Posted November 2, 2007 Nie bardzo rozumiem jedno........wprawdzie od poczatku trzeba było zachowywać wstrzemięźliwość w pisaniu na watku, ale w rozmowach kuluarowych cały czas wydaje mi się wyraźnie mówiłam, że Bej nie może u mnie zostać. Deklarowałam pomoc w odbiorze psa, a także przetrzymanie go u siebie do czasu zakończenia badań. ( wygoda w dowożeniu ). NIe rozumiem zatem zdziwenia. Dodatkowo pojawił mi sie osobisty problem........a scicśle dwa problemy. Ale ............osobisty, więc nie proszę nikogo o pomoc. Mój pies, moja sprawa. Aczkolwiek od wtorku i jej na zastrzyki nie mam czym wozić..... Quote
Witokret Posted November 2, 2007 Posted November 2, 2007 Niestety od dwóch tygodni mamy na utrzymaniu psiaka, którego wyciągnęłyśmy w bardzo ciężkim stanie ze schroniska w Cieszynie :shake: Leczymy go i same płacimy za jego hotel. Dlatego nie jesteśmy w stanie na dzień dzisiejszy wziąć na siebie urzymania Beja w jakimkolwiek hotelu... (to już byłoby sporo ponad 1000 zł m-cznie). Nie mamy niestety również możliwości wzięcia go do siebie. Skoro u Neigh nie może już zostać, to tak jak pisała Chrupek, musimy zebrać deklaracje co do wpłat na tego psiaka - żadna z nas nie będzie w stanie wziąć na siebie jego utrzymania w hotelu plus koszt rehabilitacji :-( Quote
Neigh Posted November 2, 2007 Author Posted November 2, 2007 [quote name='Neigh']No niestety ja spod Wawy........ Dziś sobie zrobiłam wagary, więc od razu nadrobię: WPŁATY Israel - 100 zł p. Rafał z Chrzanowa ( brak nicka ) - 50 zł Miki - 75 zł Neigh - 200 zł ( z Funduszu "Przyjaciele Trusta") Razem 425 zł +50 zł Kasia i Krzysiek + 100 zł Peter Beny Razem 575 zł Wydatki: 50 zł schron ( zapłaciła Miki) 25 zł wet ( zapłaciła MIki) 15 zł szampon ( poszedł cały) + odrobaczenie i rimadyl 50 zł + 174 rentgen Razem 314 zł W puli Beja pozostało 261 zł Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.