doddy Posted October 10, 2007 Author Posted October 10, 2007 Bunia jak nie ma wyjscia to sami ja pozbawimy jajnikow u weta warszawskiego. ;) Jutro jedziemy sprawdzic domek dla Zuzi do Minska, wiec moze porobie suni jakies fotki. Ciekawa jestem chociaz jak ja nazywali w tym "domu". Quote
doddy Posted October 10, 2007 Author Posted October 10, 2007 Sunia juz w Warszawie a dziewczyny w drodze do domu. Quote
Agusia i Busiu Posted October 10, 2007 Posted October 10, 2007 Ależ jesteście błyskawiczne :loveu: chylę czoło dziewczyny Quote
ruda76 Posted October 10, 2007 Posted October 10, 2007 Własnie wrociłysmy;)Suńka juz bezpieczna w Warszawie:loveu: P.S Doddy dzis poznałam Mambę była co prawda bardzo śpiąca ale gości przywitała i walnęła się w kimono w fotelu:evil_lol: Quote
doddy Posted October 11, 2007 Author Posted October 11, 2007 Bo ja po nocy odwiedzasz. A w nocy sie spi w salonach :evil_lol: Napiszcie jak oni te sunie nazywali? I jak jechala autem, jak sie zachowywala przez chwile w domu - bysmy mogli cos wstepnie wiedziec przy szukaniu domu. I sprawdzcie czy ja wysterylizowali w schronisku - chyba ze u Was sie sterylizuje wybiorczo i ja ominieto... Quote
ruda76 Posted October 11, 2007 Posted October 11, 2007 doddy napisał(a): I sprawdzcie czy ja wysterylizowali w schronisku - chyba ze u Was sie sterylizuje wybiorczo i ja ominieto... raczej nie:shake: Quote
ruda76 Posted October 11, 2007 Posted October 11, 2007 Sunia była 11 wrzesnia ( tak wynika z kwitków) zabrana ze schroniska w Łodzi przez jakąs panią mieszkająca na tej samej ulicy z ktorej ją zabierałysmy tylko pod innym mr domu. Tam ponoc były dzieci a sunia ich nie toleruje;) Ten facet opowiada bajki ,ze znalazł ją przywiazaną do drzewa :evil_lol:to ciekawe skąd miał kwitki ze schronu z danymi kobity ktora sukę adoptowała? ( chyba że te kwitki były też przy drzewie:evil_lol:) Bardziej brawdopodobne ,ze suka przechodziła z rąk do rąk. Ta ulica jest bardzo patologiczna i nie żyje się tam ciekawie. Sunia ma ponoc na imię TINA - my kiedy już jechała z nami bezpieczna nazwałyśmy ją TINKA-MELINKA;) ( żart oczywiście). Drogę zniosła dość dobrze biorąc pod uwagę ,ze z przodu jechał Killer to trochę piszczała i wierciła się ale oki ( wiozłam większych oszołomów) Oczywiscie trochę za nami szczekała pozostawiona u nowej cioci :loveu:ale z tego całego zamieszania i stresu jaki przezywała w tym cholernym mieszkaniu wxcale jej się nie dziwię. Quote
bunia Posted October 11, 2007 Posted October 11, 2007 Tinka-Melinka :cool2: Przywiązanie do drzewa było oczywiście bajką wymyślona tylko po to ,aby za wizytę nie płacić:lol: To normalne w tej dzielnicy. Okoliczni menele często przychodzą ze swoimi pupilami na darmowe porady czy leczenie swoich podopiecznych. Często warto pomóc takim psiakom,bo co one winne,że takie domy mają:-( Ostatnio nawet pan podobnego pokroju z wdzięczności za darmowe leczenie psa pozbawił mnie telefonu komórkowego :evil_lol: No cóż taka dzielnica... Ważne,że sunia bezpieczna. Trzeba teraz dobrego domku szukać:multi: Quote
anilla Posted October 11, 2007 Posted October 11, 2007 bunia gdzie Ty pracujesz :-o jak tam sunieczka się sprawuje w nowych warunkach?? Quote
andzia69 Posted October 11, 2007 Posted October 11, 2007 anilla napisał(a):bunia gdzie Ty pracujesz :-o jak tam sunieczka się sprawuje w nowych warunkach?? jak to gdzie??? Bunia to "nasz" wet!:loveu: Quote
doddy Posted October 11, 2007 Author Posted October 11, 2007 Tinka Melinka daje nam w kosc. Niestety jest agresywna... Do ludzi i do pieskow Probowala dzis ugryzc Beate, mnie i zabic Beaty dziecko... Dzieci baardzo nie lubi Z ofiar jakie dopadla... Jest nos suki Beaty Alfy - naszej oazy lagodnosci... Tinka przeciagnela ja przez kratki Ogolnie pierwsze wrazenia nie sa fajne... Sunia atakuje, gryzc niestety umie i to stanowi problem. Ataki podszyte sa troszku strachem ale nie do konca. Sunia jest dosc pewna w podejmowaniu decyzji. Nie dawala wejsc do kojca, atakowala, warczala, szczekala. Nie dala sobie zalozyc obrozki bo wystartowala do reki. Potem stalysmy to znowu sie przyczaila do ataku. Udalo sie ja jednak wyprowadzic na chwile bo musialysmy ja przeprowadzic do innego kojca. Jak ciagnie na drugim koncu sznurka wszystko jest ok, ale jak stoi to sie spina i szykuje do ataku. Jestem w stanie jak najbardziej uwierzyc ze wystartowala na kogos. Dziecko jak widzi daleko to "wariuje" i to nie z milosci Sunia w takiej sytuacji nie nadaje sie do adopcji... Na razie odczekamy, we wtorek chcialybysmy ja wysterylizowac ale Beata mowi ze sie jej na razie zbyt boi by ja dowiezc do weta. Nie dziwie sie jej... Na razie sunia jest obserwowana... Nam jest troszku przykro, ze sunia nie moze trafic do adopcji tym bardziej ze wielkimi krokami zbliza sie zima, a sunia do zycia w budzie nie przywykla... Jak dalej tak bedzie niestety sunia dluugo u nas posiedzi, bo ja jako Fundacja nie podejme sie oddania suni z takimi zachowaniami. Mozliwe ze w schronisku by szybko trafila do adopcji, bo my zbyt dokladnie podchodzimy do kazdego problemu naszych psow. Dzis dowiedzielismy sie, ze w Lomzy jest amstaff po wypadku ktorego prosza bysmy zabrali. W Wolominie sa 3 amstaffy - 1 sunia ze zlamana lapa, druga sunia na lancuchu w ciazy, 3 pies na lancuchu. W innym schronisku chca zabic 5 amstaffow, bo sa amstaffami... Miejsca niestety juz nie mamy... I chyba przez dluzszy okres sie nie zwolni Ahh co za zycie, tyle bid. Quote
ruda76 Posted October 11, 2007 Posted October 11, 2007 Doddy jak tak pomyslałam ,że ona teraz atakuje chyba ze strachu i tej całej desperacji ,ze została zamnknieta w kojcu. Przedywając przed wyjazdem w mieszkaniu nie zachowywała się w ten sposob jedynie powarkiwała na drugiego asta. Lezała na łozku , przytulała się , zero agresji w stosunku do ludzi. Podczas drogi siedziała w bagazniku i tez nie była agresywna jedynie popiskiwała ale gdy się ją głaskało to odpusczała i grzecznie siedziała dalej. Dodam ,że przecież jechał z nami jeszcze pies ktorego ona czuła ale bez większej ochoty na zaczepianie lub jakąkolwiek awanturę. Informacje ,że nie lubi dzieci mamy od tego faceta natomiast to ,że reagowała agresywnie broniąc kobitki to da się jakoś wytłumaczyc. Dziwię się ze wogole miała odwagę postawic się temu ...."panu". Mam nadzieję ,że teraz działa wyłacznie ze strachu . Quote
dariaopole Posted October 11, 2007 Posted October 11, 2007 a nie wyglada na taka francę :evil_lol: Quote
Apbt_sól Posted October 12, 2007 Posted October 12, 2007 O kurcze jaka ona bojowa - ale zycie w takim "domu" to nic dziwnego . Całe szczescie ze nie doszło do tragedii , a nie da sie porozmawiać z kobietą od której ona jest ? moze ona rzuciała by światło na jej zachowanie ? oby sie wyciszyła........ Quote
ruda76 Posted October 12, 2007 Posted October 12, 2007 Apbt_sól napisał(a):O kurcze jaka ona bojowa - ale zycie w takim "domu" to nic dziwnego . Całe szczescie ze nie doszło do tragedii , a nie da sie porozmawiać z kobietą od której ona jest ? moze ona rzuciała by światło na jej zachowanie ? oby sie wyciszyła........ Suka w przeciagu miesiaca od zabrania ze schronu mieszkała w dwoch patologicznych domach. Kto tam miał czas i ochotę na poznanie psychiki tego psa i obserwowanie jego zachowania Quote
Apbt_sól Posted October 12, 2007 Posted October 12, 2007 Tez prawda..... ze schizowana to ona niezle musi być..... Quote
natalia_aa Posted October 12, 2007 Posted October 12, 2007 Kurcze, no ale tyle nowych ludzi i nowych sytuacji w tak krotkim czasie + to co do tej pory przeszla, napewno musi miec niezle w glowie namieszane moze stad jej reakcje... Pytanie tylko czy kiedys jeszcze bedzie z nia normalnie... W jakim ona jest wieku wogole? Quote
bunia Posted October 12, 2007 Posted October 12, 2007 Takiego zachowania się nie spodziewałam:crazyeye: Mam nadzieję,że to tylko silny stres. Adopcja jednak nie będzie taka łatwa... Może sterylka też coś pomoże;) Quote
natalia_aa Posted October 12, 2007 Posted October 12, 2007 No coz... czekamy w takim razie na dalsze wiesci z pobytu suni i was. Moze oswoi sie z ta cala nowa sytuacja i nowymi ludzmi... Quote
doddy Posted October 12, 2007 Author Posted October 12, 2007 Tinka Melinka dzis ciut lepiej na nas reagowala. Beata oblaskawiala ja kaszanka przez pol dnia Ale z nakarmieniem dziewczyny w kojcu Beata dzielnie czekala na moj przyjazd... Wolala ze mnie w razie co zrobic pozoranta Ogolnie skonczylo sie na tym, ze Tinka melinka reki mi nie zjadla tylko jedzenie z miski Ale Beata i tak bedzie musiala sobie test zrobic z Tinka Melinka, bo we wtorek mam plana ja wysterylizowac Quote
natalia_aa Posted October 12, 2007 Posted October 12, 2007 No widze Kasiu ze humor dopisuje tyle emotikonek :P czyzby az taka euforia ze Cie ta Tinka - Melinka nie zjadla ;) Nie no widac ze moze dziewczyna skuma ze nic jej juz nie grozi, moze byc spokojna i bedzie si ;) Quote
doddy Posted October 12, 2007 Author Posted October 12, 2007 Eee to ze duzo emotek to czysty przypadek. A co z Tinka Melinka... Czas pokaze co nam przyniesie los na wspolnej drodze. Na razie myslimy o sterylce i malym szkoleniu PT dla suni. Quote
ruda76 Posted October 13, 2007 Posted October 13, 2007 Kasia ja myślę ,że się uda .Ta sunia naprawdę w mieszkaniu zachowywała się poprawnie;) Teraz jest zdezorientowana:roll: Musi byc dobrze a Beata mnie:mad: i tak chyba zabije za Alfę Quote
Apbt_sól Posted October 13, 2007 Posted October 13, 2007 moze juz sie oswaja , a swoją droga jak biedna kichawka Alfy? :( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.