doddy Posted October 17, 2007 Author Posted October 17, 2007 To nie takie proste. Bo ja nigdy nie umialam napisac tego co chce wyrazic. I wlasnie tu sie boje by wszystko dobrze wyklikac. Ja zawsze wole gadac niz pisac. Ale sie zbiore i cos naplodze. Z PL zawsze bylam duuupa Quote
natalia_aa Posted October 17, 2007 Posted October 17, 2007 Heh doddy wierzymy w Ciebie i czekamy na relacje ;) Nie trzymaj nas za dlugo w tej niepewnosci co sie tam u was dzieje... Quote
doddy Posted October 18, 2007 Author Posted October 18, 2007 Mala relacja z zycia Tinki Melinki To co napisze zapewne będzie dlugie, bo długo zastnawialam się czy już to pisac, czy poczekac. Ponieważ jednak zachowania Tinki się nie zmieniaja, nie ma co zwlekac z pisaniem smutnych wiesci. Tinka od pierwszego dnia w którym trafila tymczasowo do Beaty reagowala agresywnie na ludzi oraz zwierzęta. Zaatakowala Alfe przez kratki a także nas. Obie z Beata nie byłyśmy w stanie wejść do niej do kojca (choćby po to, by wstawic jej miske z pokarmem). Jej wszelkie reakcje agresywne były jednak podszyte strachem. Melinka próbowała atakowac, ale jednoczesnie caly czas się wycofywala. Nie wyciszala agresji na żadne sygnaly uspokajające. Od początku nie było fajnie, doszłyśmy jednak do wniosku, ze damy jej kilka dni na oswojenie się z nowa sytuacja. W koncu Melinka w ciagu ostatniego miesiąca przeszla wiele: 1)Schronisko 2)Pierwsza adopcje (ludzie ja adoptowali, jednak szybko oddali bo była agresywna do dzieci) 3)Drugi dom ( tu rodzina patologiczna, niestabilna, Tina zaatakowala faceta w reke w obronie zony, potem właściciel chciał ja zabic mlotkiem) 4)Kilka godzin u Olgaj i podroz do Warszawy 5)Kojec (sunia dotad była w mieszkaniu) Przez kolejne dni Beata oswajala sunie. Wycofałyśmy jej bodzce, takie jak dzieci (rzeczywiście ich nie cierpi) a także inne psy. Codziennie Melinka była zachecana parowkami, kielbasa (a nawet kaszanka, choc ciotka wie żeby nie dawac). Reakcje do ludzi były troszke lepsze, choc i tak Beti się cykorzyla Melinki. Doszlo jednak do tego, ze nawet wchodzila do jej boksu by postawic jej miske. Zdecydowałyśmy o sterylizacji i pobycie u mnie w domu. Po pierwsze, żeby sprawdzic jak sunia zachowuje się w domu, po dwa – jak reaguje psy, a po trzy by przeszla szkolenie PT co zwieksza znacznie szanse na adopcje. Przedwczoraj obie z Beata wyciągnęłyśmy Tine z kojca – trwalo to ok. 5 sekund. Beata do niej gadala a ja szybko złożyłam smycz. Sunia nawet się nie zorientowala jak była już ubrana. Do samochodu wskoczyla pieknie. Droge przejechala dobrze, choc cala droge jojczyla. U weta znowu ja tak zbałamuciłyśmy cwierkoleniem do uszka, ze nie zauważyła igly w tylku. Dojechaliśmy do domu, obie dziewczyny osypialy narkoze dosc grzecznie. Leżały obok siebie, bez agresji. Potem się wybudzily i zaczely się pierwsze schody. W dniu operacji Tinka miala 2 ataki w stosunku do mnie. Z początku wybaczyłam jej z powodu narkozy itd. Jednak kolejnego dnia już miala np.4…. Liczba atakow się ciagle zwieksza wraz z zaaklimatyzowywaniem się suni u nas. Kiedy Tina atakowala: 1)Przy misce – zarwno jak ona jadla, jak i Brena jadla (5m od niej) to mocno warczała, teraz stosujemy wymiane, bo do mnie tez potrafi wyjechac 2)W waskim korytarzu – w waskim korytarzu sunia się spina. Boi się natarczywego ruchu ale zamiast odejść, stosuje opor bądź warkot 3)Na poslaniu warczy – glownie na Brene, Brenusia już nie może nawet wejść do pokoju… Na mnie robi „mine” i się spina ale jeszcze nie wystartowala. Ogolnie na poslaniu jest rozluzniona i spi na boku tylo gdy wszyscy sa daleko od niej. Jak podchodze, sunia od razu zmienia pozycje na waruj i gotowa do skoku w powietrze 4)Reaguje agresywne na nagle ruchy rekami i nogami – z pewnością była bita oraz kopana. Ma stary slad po zlamaniu przy ogonie. 5)Pościeliłam lozko, wyszlam do WC – wracam – Tinka warczy na „Fe” warczy głośniej 6)Ogolnie na kazda reprymende slowna – bardziej się spina i nie chce ustąpic 7)Atakuje w nocy na dworze 8)Nienawidzi dzieci 9)Atakuje gosci w domu Ogolnie reakcje Tiny sa nie kontrolowane i bardzo niebezpieczne jak na razie. Wyglada na sunie, która była strasznie bita i była u furiata. Łopatologicznie to tłumacząc: Jak ktos bije psa, to w pewnym momencie pies się poddaje. Normalny człowiek uwaza, ze wygral i odpuszcza. Ona wyglada na ofiare kata, który nawet jak ona ustąpiła to on ja dalej bil. Sunia zaczela walic na oslep zebami. Pewnie wtedy ktos przestawal bo np. sunia go ugryzła i tym samym sunia się samonagradzala – ugryzłam, bicie ustalo. Sunia boi się przechodzącego człowieka, ze ja kopnie. Od razu przyjmuje pozycje gotowa do skoku. Boi się brania na smycz. Nie ma mowy o zalozeniu obrozy wiec nosi caly czas na sobie. Boi się dotykania po glowie. Skorygowana za ciagniecie smycza, od razu przypada do ziemi. Ponadto – Tina zaatakowala goscia wchodzącego domu. Z początku było ok., ale gdy ten zaczal wchodzic dalej, zaatakowala. Nienawidzi dzieci! Idac kolo podstawowki najeża cala sierc na kargu i idzie caly czas warczac. Na ulicy poluje na nastolatkow. W nocy na spacerach poluje na każdego przechodnia. Napisałam w skrocie to co mi przyszlo do glowy na teraz. Będę na bieżąco dopisywac. Jak widac nie jest dobrze. Tinka na pewno nie nadaje się teraz do adopcji… I niestety brakuje mi pomysłów co dalej. U BeatyA nie ma sensu by Tine dawac – bylaby w kojcu, Beata się jej boi, nie pracowalaby z nia. Ponadto u Beaty jest dziecko i inne psy. Malo by to było bezpieczne. U mnie nie może zostac bo bardzo terroryzuje Brene. Mysle, ze nawet nie uda mi się jej przetrzymac do czasu zdjęcia szwow. My nie mamy wiec jak i co zrobic, by tej suni pomoc. Nie mam pomysłu… Wydaje mi się, ze do schroniska nie powinno się jej oddawac – jest zbyt niebezpieczna by oddawac ja pierwszy raz napotkanej osobie… Ja przynajmniej nie wzięłabym tej odpowiedzialności. Sunia strasznie duzo musia wycierpiec w zyciu… Quote
natalia_aa Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 No to niezle kongo... do hotelu takiego agresora tez raczej nie wezma... Az strach pomyslec co ona musiala przejsc w zyciu ze jest jaka jest... Moja sucz tez byla bita, kopana, szkolona do walk ale nigdy nie bylo w niej az takiej agresji... raz tylko ugryzla zupelnie bez powodu przechodnia i nic wiecej... Boi sie podniesionego glosu ale bierze ogon pod dupke i kuli sie a nie pokazuje zabkow... Choc u mnie w domu juz sie wyciszyla i jets spokojniejsza :) Oj Tinka co z Toba bedzie... Quote
dariaopole Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 przykra sprawa...nie wiem co doradzić, u was odpada, schron odpada..............:-( Quote
ewatonieja Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 czy uspienie jest opoważnei brane pod uwage?czy to bedzie ostateczna ostatecznośc? Quote
doddy Posted October 18, 2007 Author Posted October 18, 2007 Wlasnie jest po karmieniu :eviltong: Cudem ale przezylam :lol: Z karmieniem jest coraz gorzej, bo poprzednio moglam podejsc i zajac ja druga miska. Teraz musialam wsadzic jej nowa miske za drzwi, zabrac pierwsza a potem wypusic psa na poslanie i zabrac dopiero te druga. Bo na szczescie pilnuje jedna. ;) Co do decyzji. Chcialabym aby wypowiedzialy sie dziewczyny tj ruda i olgaj. Moze one chca np. zabrac sunie pod swoje skrzydla . Bo ja niestety jesli mam podjac decyzje to raczej rozpatruje uspienie w humanitarny sposob. Mysle, ze jak sunia trafi do schroniska to znowu bedzie przechodzic z rak do rak i moze to sie skonczyc tragicznie zarowno do ludzi jak i dla niej... Mysle, ze facet uzyl w stosunku do niej mlotka bo juz wczesniej przekonal sie, ze z reka to ma sie nie pchac. Przykre jest, ze ta sunia jest tak biedna z powodu czlowieka. Jesli ktos ma jakis pomysl to ja jestem jak najbradziej otwarta na propozycje. Quote
ruda76 Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 Doddy moje zdanie znasz. Cokolwiek zrobicie wiem ,ze to bedzie najlepsza decyzja! W pełni to rozumiem i dla dobra psa nie wyobrazam sobie np ponownego oddania jej do schronu wiedząc jaki ma charakter Quote
bunia Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 Sama nie wiem co napisać... Ja nigdy nie musiałam podejmować takich decyzji. Mam dalmatkę ,która przez dwa lata mnie gryzła ,atakowała bez powodu,ale mogła być u mnie nie stanowiąc zagrożenia dla innych ludzi i zwierząt. Po dwóch latach jej przeszło,no prawie. Ale nigdy nie odważyła bym sie oddać jej do adopcji:shake: Kto może oferować suni Tince Melince dwa lata ,do z socjalizowania? Quote
natalia_aa Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 Chyba opcja takiego domu graniczy z cudem... bo gdzie znaleźć znawcę i milosnika rasy, który nie jest zapsiony? A do adopcji isc nie moze z taki zachowaniem, wiec nie wiem ale jakos nie widze rozwiazania, no poza tym jednym, ostatecznym :( Chyba ze wy ciotki, dobre wrozki macie jakies pomysly... Quote
andzia69 Posted October 19, 2007 Posted October 19, 2007 bunia napisał(a):Sama nie wiem co napisać... Ja nigdy nie musiałam podejmować takich decyzji. Mam dalmatkę ,która przez dwa lata mnie gryzła ,atakowała bez powodu,ale mogła być u mnie nie stanowiąc zagrożenia dla innych ludzi i zwierząt. Po dwóch latach jej przeszło,no prawie. Ale nigdy nie odważyła bym sie oddać jej do adopcji:shake: Kto może oferować suni Tince Melince dwa lata ,do z socjalizowania? właśnie Buniu...gdyby ten ktoś sie znalazl byloby cudownie...bo to mloda suka i myslę, ze możnaby spróbować..tylko gdzie znaleźć takiego kogoś?:-( Quote
Beata_Dorobczyńska Posted October 20, 2007 Posted October 20, 2007 Czy jest ktoś chętny do pracy z suką cieżko skrzywdzoną przez ludzi ? Kto może pomóc ? Jezeli nikogo nie znajdziemy sunia zostanie uśpiona :( Quote
ruda76 Posted October 20, 2007 Posted October 20, 2007 ciekawe jak Ty ją teraz odwiążesz?:eviltong: Quote
doddy Posted October 20, 2007 Author Posted October 20, 2007 A mislisz, ze czemu jest na 15m lince :diabloti: Quote
Tengusia Posted October 20, 2007 Posted October 20, 2007 Niewiem dlaczego ale jak tak czytam losy suni to przypomnial mi sie Tassman :( uwazam ze uspienie suni bedzie najlepszym rozwiazaniem :( tak jak juz dziewczyny pisaly na innym fo ciezko jest znalezc domek dla grzecznego psa a co dopiero dla psiaka z takimi problemami :( Quote
zonia Posted October 20, 2007 Posted October 20, 2007 Gdy przeczytałam jej historię prawie się roztopiłam ze złości:angryy::angryy: Co za matoł ją tak potraktował...:mad: Próbowałam coś wymyślić ale nic mi nie przyszło do głowy...:shake: Quote
doddy Posted October 20, 2007 Author Posted October 20, 2007 Co u Tinki. Atakuje bardziej (tzn. coraz dalej sie posuwa w skakaniu do czlowieka) aczkolwiek jest to rzadziej. Juz nie 4-5 razy dziennie a 2 :evil_lol: Atakuje pozadnie ale na razie jeszcze zyje :lol: Choc czasami sie zastanawiam co by bylo gdyby potencjalny czlowiek ja mial :roll: Quote
ruda76 Posted October 21, 2007 Posted October 21, 2007 A ja tam wierzę w ciotkę Doddy:eviltong: i wiem ,że bedzie probowała zrobic wszystko co sie da;) Quote
anilla Posted October 21, 2007 Posted October 21, 2007 podglądam wątek suni jak zresztą i innych bulków, bo te psiaki mnie fascynują ale ich kompletnie nie znam, nawet nie mam żadnego zaprzyjaźnionego bulowatego w otoczeniu podziwiam Was za to co dla tych psiaków robicie, sunia jest prześliczna i strasznie to przykre że ktoś praktycznie przekreślił jej szanse na fajne życie... chociaż dopóki jest w rękach doddy ;) jest nadzieja... Quote
doddy Posted October 21, 2007 Author Posted October 21, 2007 Staram sie codziennie caly czas pracowac z Tinka w celu przystosowania jej do zycia w rodzinie. Idzie ciezko ale postepy sa. Tinka jest przede wszystkim niebezpiecznym psem i tu nie ma co ukrywac. Nauczyla sie uzywac zebow i zbyt samodzielnie i szybko podejmuje decyzje o ataku. Natomiast jest duzo spokojniejsza niz na poczatku. Bardzo duzo spi - duzo wiecej niz 12 letnia ONka Brena (choc nie wiem, czy ona jest wyznacznikiem ;)). Widac, ze nigdy nie miala poslanka. Spi glownie na dywanie. Dziwi sie, ze moze wchodzic na kolderke. Jak wejdzie na poslanie Breny, jest strasznie uradowana. Raz na jakis czas zapada w gleboki, blogi sen az milo popatrzec. Dotad ja przesunelam po panelach kablem od ladowarki a ona juz sie zrywala na rowne nogi. Teraz potrafi juz tylko kontrolnie otworzyc oko. Daje sie czasami glaskac i juz nie uzywa tak czesto zebow gdy sie ja dotyka. Ona poznaje mnie, a ja ja. Juz wiem co ja drazni i w kierunku czego mam ja odczulac. Np. odylana na miejsce patrzy czy nie dostanie kopniaka. Z poczatku bala sie wogole ruszyc z miejsca na haslo na miejsce. Potem odchodzila tylem jak rak. Teraz odchodzi normalnie, aczkolwiek jeszcze sie odwraca. Wiem natomiast, ze nie mozna do niej za mocno artykulowac glosem polecen, bo wtedy pokaze caly garnitur zebow i nie wykona komendy bo sie zblokuje. Ogolnie jest grzeczna - nie niszczy zostawiona sama w domu, pieknie pokazuje kiedy chce na spacerek. Na spacerze ciagnie. Boi sie isc przy czlowieku, sciagnieta np. przy przechodzeniu przez jezdnie idzie w kuckach. Widac, ze ktos ja szczul zarowno na ludzi jak i na zwierzeta. Na haslo "bierz go" dostaje szalu i wypatruje w co ma celowac... Quote
Agusia i Busiu Posted October 21, 2007 Posted October 21, 2007 Widac, ze ktos ja szczul zarowno na ludzi jak i na zwierzeta. Na haslo "bierz go" dostaje szalu i wypatruje w co ma celowac...:angryy::-( Doddy gdyby nie ty tego ps już dawno by nie było. Fajnie że powolutku coś się zmienia na lepsze. Daleka droga jeszcze przed sunią, kto to wie co tak naprawdę przeszła :shake: Wystarczająco przerażające jest to co wiemy , a reszta... Będzie jej potrzebny bardzo bardzo doświadczony właściciel... Trzymam kciuki i podziwiam! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.