Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Witam wszystkich!!!

Wczoraj o 22:30 Maks na spacerze uciekł mojemu synowi. Pobiegł za suką, i ślad po nim zaginął Szukałam go do 00:30 i dałam spokój. Obeszłam tylko tą cholerna ulice Łagiewnicką, na której po 22:00 robią sobie wyścigi samochodowe i 120 km/g nie schodzi z licznika, bo może gdzieś jego zwłoki leżą, na szczęscie nie leżały. Rano zaspałam. Pierwsze kroki to do drzwi, nie ma, przed blokiem nie ma No nic czas jechac do roboty. Dzwonię do schroniska. Kobitka (jak się okazało inspektor TOZ), spytała z jakiej ulicy uciekł. Powiedziałam, że z tej i tej na co ona mi, że pięć minut temu jechała i widziała takiego młodego ładnego boksia z szeroką obrożą na ulicy Brzezinśkij przed torami (w lini prostej jakieś 7 km). To ja za telefon i dzwonię do męża. Chłop pojechał, szuka, szuka nie ma. Mówi wiesz wysiąde z auta i przejde się torami.

Za pół godziny dzwoni.... Maks leży w domu i śpi. Złapał go przy torach kawał drogi od miejsca gdzie widziała go ta pani inpsektor. Słuchajcie to cud. Ta inspektor przyjechała do Łodzi dzisiaj, i ja że akurat zadzwoniłam do tego schroniska i trafiłam na nią, a później, że mąż go znalazł, nie to cud. Po prostu zacznę wierzyć w cuda. A już teraz na pewno mamy nauczkę, na spacerze to linka i bieganko, żadnego spuszczania. Ot co się najadłam strachu i nerw starciłam. Boże dziękuje tej kobitce i mężowi, to naprawde niewiarygodne.

Pozdrawiam

Ala i szczęśliwie odnaleziony Maks

Posted

Całe szczęście, że już jest z Wami :D !!! A tak sobie myślę, czy Maks ma obrożę z nr. tel. i mikrochip? Szczególnie to drugie przydaje się jak pies zginie i trafi np. do schroniska...

Ucałuj małego boksia!!!

Posted

Nam sie taka historia przydarzyla w Boże Narodzenie. Miałam nockę, mój mąż był w tym czasie u moich rodziców i wyszedł wieczorem z psem. Puścił ją ze smyczy, przeszedł przez ciemne boisko i tam mu Saba zniknęła. Miała wtedy 5 miesięcy, 2 była u nas. Oczywiście pół nocy spędził z moim ojcem na szukaniu - pieszo, potem samochodem. Później już siedział w w domu (u rodziców) i wyglądał przez okno. I nad ranem (ale jeszcze było ciemno) Saba pojawiła sie koło bramy. Gdy ją chwycił, okazało sie, że była ciepła, nie zmarznięta, więc tę noc musiała spędzić w cieple - być moze w czyimś mieszkaniu. Na całe szczęście historia dobrze sie skończyła, ale nie puszczamy już psa po ciemku bez smyczy.

Posted

Bardzo dziękuje wszystkim, za słowa otuchy.

Maks leży teraz jak skóra z byka :D Nic nie je, tylko pije. Chyba musi odespać te ekscesy. A ja nadal nie wierzę, że tak szybko go odnalazłam. To po prostu był cud.

Pozdrawiam

Ala i zmordowany :wink: Maks

Posted

Ja nie mam psa-samca, ale nie wykastrowałabym go z tego powodu.

Ale to tylko moje zdanie zapewne nieprzemyślane, a ja i tak nie planuje samców, bo z suniami lepiej się dogaduję -Taka damska solidarność :wink:

Cieszę się, że pies się znalazł, to faktycznie cudony zbieg okoliczności!

Ale numer telefonu na obroży nigdy nie zaszkodzi. Tylko, że pies może zgubić obrożę!? Jak byłam mała mieliśmy mix pudla. Notorycznie uciekał (z działki, rzadko w mieście, bo go pilnowaliśmy) i prawie zawsze wracał bez obroży!

Posted

Myślałam nad kastracją. Ale doszłam do wniosku, że go będę szkolić, po kastracji boję się, że pies straci swoją duszę. On na razie jest jeszcze młody bo skończył dopiero rok i może to, że mu chormony szaleją, stracił głowę dla suki. Pewnie gdybym ja z nim wyszła na spacer to bym do tego nie dopuściła. Nic, zobaczymy. Jak dalej będzie taki wariat to pomyślę o sterylizacji, a w tej chwili to idziemy się szkolić .

Pozdrawiam

Posted

Hmmm, powiedzmy szczerze - to szkolenie jest panaceum na tego typu kłopoty - nie kastracja.

A przynajmniej nie automatycznie...

Znam trochę piesków kastrowanych - jedne są posluszne, inne - w ogóle... w zależności od tego ile pracują z nimi właściciele.

Z kolei znam wyszkolone psy ktore bez problemu dają się odwołać od suki z cieczką :) ... a męskie atrybuty, i owszem, posiadają.

Generalnie są argumenty "za" kastrowaniem, wiem - ale męcząca staje się tendencja zalecania kastracji jako panaceum na problemy wychowawcze.

:x

Posted
Generalnie są argumenty "za" kastrowaniem, wiem - ale męcząca staje się tendencja zalecania kastracji jako panaceum na problemy wychowawcze.

My wcale nie zalecamy kastracji komu popadnie, a tak poza tym to nie jest to tylko rozwiązanie w tym przypadku ale też zmniejszeniu populacji niechcianych psiaków o czym teraz duzo sie mówi. Poza tym wiadomo że kastrowany pies bez pomocy i przyłożenia się do wychowania właściciela nie zmieni sie na lepsze jedynie ograniczy pewne zapędy.

Posted

Ot i macie racje. Zobaczymy. Maks jest bardzo posłusznym psem i mądrym i mnie nigdy nie ucieknie, a synowi, małemu chłopcu zawsze. Zobaczymy, jak mnie zwieje to wtedy podejmie decyzje (oby nie było za późno), ale ... co wiadomo na pewno sobie nie pozwolę , żeby mi pies zwiał i też nie pozwolę, żeby stracił tożsamiość przez kastracje. A na pewno nic nie zdziałał bo suka była malutka także, dzieci nie było i nie będzie :D

Posted
A na pewno nic nie zdziałał bo suka była malutka także, dzieci nie było i nie będzie :D

Nawet nie wiesz jakie psy potrafia byc zdolne! Jesli sunia miala ten moment to nic jej nie powstrzymalo.

Posted

I znów musze zgodzić się z PAT

Tak samo jak i mało pies poradzi sobie z dużą suką, tak samo olbrzym dopadnie mała suczkę tyle że konsekwencje moga byc poważniejsze-zdrowotne tej suni. Zapytaj fachowców.

ale ... co wiadomo na pewno sobie nie pozwolę , żeby mi pies zwiał i też nie pozwolę, żeby stracił tożsamiość przez kastracje.

Mój pies jakos tożsamości nie stracił :-?

Posted

A propo's "opowieści niesamowitych" jak się obrobię :wink: z pracą może jutro?) to opiszę jaki numer wycięła mi moja bullka... :wink: :D

Posted

Kastracja nie jest rozwiązaniem problemu, ale znacznie ułatwia prace z psem. Jeśli pies nie bedzie reproduktorem to po co mu jajka ? Przy okazji kastracji odpada ci kilka groźnych chorób. Decyzja nalezy do ciebie.

Denerwuja mnie tylko właściciele którzy uparcie są przeciwni kastracji psa, nawet gdy maja z nim spore problemy. Koleżanka ma psa - małego kundelka. Pomijam że pies jest nie wychowany, ale on ma bardzo mocny popęd płciowy - co chwile na kogoś skacze, a jego ulubiona zabawą jest "gwałcenie" poduszki. Zamiast wykastrowac psa kupują mu nowe poduszki... :evil: Pies zwiewa im bardzo często za sukami, piszczy pod drzwiami itd. A oni nic. I w tym przypadku dużo lepszym rozwiązaniem jest kastracja psa. Ja po prostu nie moge patrzec jak ten pies się męczy, a oni nic. Nie wykastruja bo nie będą okaleczac i MĘCZYĆ psa. Oby jak najmniej takich właścicieli.

Posted

Ot i to Iwona...

Ludzie uważają kastracje jako zło konieczne jakby sie pozbawiało psa co najmniej przedniej łapy. Jest to korzystne i dla zdrowia fizycznego jak i psychicznego psa i ..jego własciciela także. Nie należy tego przyrównywać do ludzi, bo psy to zwierzęta i nie regulują, nie ograniczają samoistnie swoich potrzeb i populacji psów na świecie. A puszczanie samopas psa to już wogóle.... niech sie martwią właściciele suk, niech to oni je pilnują :-? takie jest w Polsce podejście do tego typu zabiegów. Często ludzie będący rękami i nogami za obcinanie uszów i ogonów sa PRZECIW kastracji, bo to niehumanitarne i cyt." sami sobie obetnijcie" ;) ...... trzeba się głęboko na tym zastanowić i spojrzeć na schroniska ile tam niechcianych istoto. Juz nie będę pisac tego po raz setny w 4 topicu.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...