Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

7 października 2007 roku (czyli wczoraj :) ) adoptowaliśmy roczną suczkę-owczarka niemieckiego, której nadaliśmy imię: Lady. Jest to nasz debiut :) ale zacznę od początku:

Mieliśmy dwa psy. Kundelka - Dżekiego i owczarka niemieckiego - Nukę. Dżeki umarł jakiś rok temu mając około 16 lat, a Nuka niecały tydzień temu (12lat). Cała rodzina bardzo to przeżyła. Zrobiło się nam bardzo pusto i cicho bez nich.
Postanowiliśmy, że wypełnimy tą pustkę kimś innym (choć już nie tym samym :-( ). Po rozmowie z Panią Celinką postanowiliśmy poszukać pieska w schronisku. Pani Celina natychmiast uruchomila swoje znajomości i po kilku godzinach mieliśmy naświetloną sytuację. W schronisku znajduje się jednoroczna suczka o imieniu Trenczi :multi:. Dowiedzieliśmy się również, że piesek jest bardzo płochliwy i boi się ludzi. Nie zniechęcilo nas to jednak. Po rozmowie z Magdą (której serdecznie za wszystko dziękujemy) okazało się, że suczka ma chore uszy, które już nawiasem mówiąc są dość dobrze podleczone. Ustaliliśmy, że zgłosimy się do schroniska w niedziele w samo południe :lol:. pozostało czekanie...
Wkońcu nadszedł ten piękny, słoneczny dzień (a przynajmniej dla nas). Spakowaliśmy niezbędny ekwipunek - chrupki dla psa i wyruszyliśmy. Po drodze zabraliśmy p. Celinę (i jej aparat :cool3:) i szybko do schroniska. Tam już na nas czekała Magda. Podpisałem umowę adopcyjną i zobaczyłem naszego nowego członka rodziny.

Była naprawdę piękna; długowłosy owczarek niemiecki, maść czarna-podpalana o bujnym ogonie, choć schowanym pod siebie i ślicznych oklapniętych uszkach. W kojcu dość śmiała, poszczekiwała sobie ale jak Magda weszla ze smyczą natychmiast uciekła za budę. Wyszliśmy ze schroniska (tzn. pierwsza Magda, za nią Lady, a ja na końcu), a tam czekały na nas p. Celina i moja żona Beata.

Obie były zachwycone pieskiem. Przywitały się z suczką, choć ta bardzo ostrożnie. Następnie dostaliśmy parę pomocnych wskazówek od Magdy, popstrykaliśmy pieskowi parę zdjęć: i pożegnaliśmy się z opiekunką Lady. Nastąpiła najcięższa część "przeprowadzki", a mianowicie poadzenie suczki na siedzeniu w samochodzie... Magda weszła pierwsza, przekupując :cool1: naszego nowego członka rodziny suchą karmą. Już po paru chrupkach Lady siedziała w aucie.

Obie dziewczyny pożegnaly się i wyruszyliśmy do naszego wspólnego domu :lol:. Lady całą drogę wierciła się, to spoglądała za okno, to tuliła do mnie :-o Po kilkunastu minutach byliśmy na miejscu.

Wyszedłem z auta i wyprowadziłem naszą Lady. Obeszliśmy powoli całe podwórko. :Dog_run: Widać, że piesek był bardziej szczęśliwy niż w aucie... ;) Wyglądała tak jakby nasze podwórko i łąka coś jej przypominało...
Wprowadziliśmy ją do budy, gdzie od razu dostała świeżą wodę i zawartość puszki z mięsem. Zjadła natychmiast. Niestety nie chciała do nikogo podejść. Jak się wyciągnie do niej rękę to obwącha i się wycofuje. Jak ktoś zrobi krok w jej kierunku to ucieka. Teściu stwierdzil, że nie widział jeszcze tak wystraszonego zwierzęcia ale później dodał, że "będą z Ciebie ludzie" :grins:

Dziś mogę stwierdzić, iż jej oczy nie są już takie smutne. W nocy chwilę poszczekała, czym bardzo nas ucieszyla. Na imię Lady zawsze ruszy uszami ;) albo odwróci głowę. Wiem, że do całkowitej jej pewności siebie trzeba będzie jeszcze długo poczekać ale myślę, że przy naszej pomocy i opiece da sobie szybko radę i zacznie normalnie żyć, cieszyć się tym życiem i pokocha nas tak jak my ją.
Zastanawia nas tylko, jak bardzo jej byli właściciele musieli ją skrzywdzić, że tak duży, dumny pies zaczął się zachowywać w ten sposób i bać się otoczenia. Aczkolwiek mamy nadzieję, iż wkrótce to się zmieni i trauma, którą przeżyła powoli zacznie się zacierać w jej pamięci. 3majcie kciuki za nią. :bigcool:

Specjalne podziękowania składamy pani Celince (Celina12), która pomagała nam od samego początku przy adopcji Lady oraz Magdzie (Madziek) za opiekę nad Lady kiedy była jeszcze Trenczi ;).

Posted

:-(:-(- no i znowu się wzruszyłam...tak to piękna adopcja tymbardziej ,że Sunia-Lady bardzo tego potrzebowała. Żal było patrzeć jak się cofa..jak nie bardzo wie co się dzieje..

Taki sposobem następna Bidulka znalazła kochjący domek....a my nowych Dogomaniaków....:multi::multi:

Beatko i Damianie-Jesteście Wspaniali i bardzo Kochani :loveu::loveu:

Posted

Wiem z pewnych źródeł :evil_lol::evil_lol:, że zdjęć jest więcej....więc będzie co oglądać...

Muszę powiedzieć,że w domku Lady ma 10 kotków i śliczne kury-takie puchate z czubkami na głowie-nie widziałam jeszcze takowych :crazyeye:.

Madzia ma mnie odwiedzić-znaczy chyba bardziej moje jamniki :diabloti: i wtedy pojedziemy do domku Lady też :multi::multi:

Posted

Ten watek dobrze świadczy o nowych właścicielach.
Rozumiem,że jak piekna suńka oswoi sie z nową sytuacją,to będzie chodziła na spacery i bieganie?
Nic mnie tak nie przygnębia jak piekny ONek zamkniety w kojcu!
Zawsze gdy takiego widze,zastanawiam sie,czy z niego wychodzi kiedykolwiek!
Mój adoptowany Krystian /w avatarku/ jest kaleką,gdyż właśnie wyskoczył z kojca,uciekł i wpadł pod samochód!
A był przez tych właścicieli wziety z azylu!
Rozumiem,że nie mógł znieść tych krat i wybrał wolność,za którą drogo zapłacił!
Już go nie oddano temu właścicielowi i tak trafił ze schronu do mnie.
Życzę suńce i nowemu państwu wszystkiego dobrego i dużo miłości wzajemnej!
ONki to dla mnie najwspanialsze psy!!!

Posted

Dobrze rozumiesz bo Lady już chodzi na spacery. Na bieganie swobodne jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Napewno by uciekła, a wtedy pod auto wpaść nie problem.

Myślisz, że lepszy byłby łańcuch? A może trzymanie dużego psa w bloku jest lepsze? A gdzie Ty Przyjacielu /Przyjaciółko trzymasz swojego psa, jeśli mogę wiedzieć? Nie spodobała mi się ta aluzja do kojca. Kojec nie musi kojarzyć się z więzieniem. Nasza Nuka, ONka, gdy się wybiegała, bez protestu wracała do swego domku, bo wiedziała, że tam zawsze będzie czekać na nią jedzenie i wiedziała, że jest to dla niej pewnego rodzaju azyl, miejsce bezpieczne, suche i ciepłe.

Pozatym pies powinien biegać, czuć pewną swobodę. Jak pewnie zauważyłeś/aś mamy dużą łąkę oraz dość spory, ogrodzony teren wokół domu. Także Lady będzie mógła sobie do woli pobiegać jak stwierdzimy, iż się zaklimatyzowała i nie ucieknie od nas.

PS to, że jest to nasz piąty post nie znaczy wcale, że o opiece nad psami wogóle się nie znamy. Choć mam nadzieję, że nie do tego zmierzałeś/aś. A swoją drogą cieszę się, że tak Cię przejmuje los uwięzionych zwierząt.

Również życzymy Tobie i Krystianowi wszystkiego dobrego, dużo miłości i wolności :lol:

Posted

ja mam też dwa psy w boksie, taki wydzielony teren w ogrodzie dość spory i tam muszą być i tam jest ich miejsce gdzie sobie mebluja i kopią gigantyczne doły. Wcale to nie oznacza że nie wychodze z nimi na spacer a po całym terenie nie mogą chodzić bo wspinają sie po siadce i bardzo skutecznie demolują ogród :eviltong:
nie uważam żebym robiła im krzywde, mają poprostu swoje miejsce swój azyl;)

Posted

Triass!
Jesli Cię uraziłam,to przepraszam!
Ja nie mam generalnie obiekcji co do kojca! Tylko,że bardzo często psy tam siedza non-stop!
A widzę,że i Ty jesteś prawdziwym miłosnikiem psów,więc przepraszam raz jeszcze!
Takich właścicieli psów należy pokazywać innym,którzy uważaja,że jak pies ma kojec i pełna miske to jest mu dobrze i są zdziwieni,że można im cos zarzucić!
Jak dobrze,że jej jeszcze nie spuszczacie ze smyczy!
U nas w Krakowie,właśnie zgubiła sie adoptowana suczka /przestraszyła się grzmotu i uciekła!/,wszyscy jej szukamy!
Jeszcze raz życzę Ci wszystkiego dobrego,bo masz wielkie serce!

Posted

Myślę ,że nikt nic nie mial złego na myśli...a że ludzie na dogo wolą dmuchać na zimne, bo przeszli, widzieli i słyszeli aż za dużo-to też dobrze...Lady ma dom-ma opiekę , jedzonko i troskliwość.

Przypominam sobie ten dzień kiedy moja Córka Ania napisała do mnie na gg,że Beatce i Damianowi umarł piesek....napisała też ,że pewnie się do mnie odezwą , bo powiedziała IM ,że znam Madzię i pomogę zabrać pieska ze schroniska.
Odezwali sie do mnie zaraz :multi::multi:.Zadzwoniłam do Madzi...potem do nich..i tak nagraliśmy odbiór Lady a niedzielę.:loveu:. To był naprawdę piękny dzień...pod każdym względem. Sunia w domu , zadowoleni i dumni nowi właściciele.

Były nawet łzy w oczach....

Posted

Wkleję parę fotek...Lady była u mnie z wizytą :multi::multi:. Beatka i Damian byli z Nią na kontrolnej wizycie u weta-wszystko jest ok :loveu:











Jest już lepsza-jednak lekliwa dalej....bardzo się boi jak ktoś za Nią idzie....ciekawe co musiała przeżyć Bidulka.

Pańciostwo bardzo Ją kochają i dbają....a Ona wpatrzona w Nich jak w obrazek...:loveu:

Posted

cieszę się,że tak piękny pies znalazł swój nowy domek!
przepraszam za marudzenie,ale czy nie lepiej byłoby,gdyby Lady była na zwykłej smyczy zamiast na łańcuchowej? dżwięk ogniwek może urażać uszy psa,tak przynajmniej mi się wydaje...

Posted

Witam po dość długiej nieobecności...
Oczywiste jest, że nasza Lady czuje się u nas coraz lepiej ale nie jest to jednak szczyt szczęścia. Nadal ucieka do budy jak ktoś wejdzie do kojca albo kładzie się i przymyka oczy jak ktoś próbuje ją pogłaskać. :-( Oczy natomiast ma znacznie weselsze niż jak ją przywieźliśmy. W nocy głośno szczeka :lol: A co nas najbardziej cieszy to to, że przytyła troszke i już jej tak strasznie żebra nie wystają :lol:
Niedawno byliśmy u weterynarza i musze przyznać, że piesek dzielnie zniósł te wizyty. Widać było, że jest wystraszona ale pozwoliła się zbadać i przyjęła bez protestu parę leków.
PS miałem dodać, iż Lady najbardziej przyzwyczaiła się do żony... a tylko dlatego, że Beata karmi pieska jak ja jestem w pracy :diabloti:

jadwiga napisał(a):
cieszę się,że tak piękny pies znalazł swój nowy domek!
przepraszam za marudzenie,ale czy nie lepiej byłoby,gdyby Lady była na zwykłej smyczy zamiast na łańcuchowej? dżwięk ogniwek może urażać uszy psa,tak przynajmniej mi się wydaje...


już odpowiadam. Mimo, iż Lady chodzi zwykle za mną i stara się nie wyrywać to jednak jak coś ją spłoszy to szarpie za smycz. A jak wiadomo owczarki to silne psy, więc zwykłe smycze nie dają gwarancji, że się wkońcu nie przetrą, nie pękną. Mój pies Dżeki (który został z rodzicami i siostrą jak się ożeniłem) już raz nam w taki sposób uciekł. Więc w tym rozwiązaniu nie widzę nic złego.

Posted

Jakie dobre wieści!
Ona bidusia musiała przejść wiele złego,że jeszcze taka wystraszona!
Ale juz niedługo będzie dobrze!
A to,ze szczeka to znaczy,że juz czuje się w swoim domu!
Mój Krystian /w avatarku/ jest już u mnie 4 miesiące i dopiero teraz widzę,że zaczyna czuć,że to jego dom i "stado".Ale jeszcze w domu nie szczeka,tylko na łączce,gdy sie bawimy.
Powodzenia całej rodzince życzę za to,że przygarneła tą śliczną bidulke!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...