Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Na początku bedzie mu sie często zdarzac - jeszcze nie wie, ze ma się załatwia na dworze. Ja pamietam, jak zaraz na początku wychodzenia , po moim powrocie z pracy chodziałam z młodym 3,5 godziny:evil_lol::evil_lol::evil_lol: żeby się załatwił. Niestety, zrobił po powrocie do domu. :diabloti::diabloti:

Ale jak już zaczał to bedzie juz tylko lepiej.

Posted

Skozystałam z waszych porad. W nocy juz Pepsi ne siusia, faktycznie - klatka była za duza, i ona poprostu zamiast wstrzymwac do rana robiła na gazete, bo wiedziała, że po to ona tam jest, więc co ma sie wysilać i wstrzymać mocz.

A ta rada z przywiązaniem psa do siebie wydawała sie nieciakawa, ale naprawde działa.
Postanowiłam do końca tygodnia nie opuszczac psa ani na minute. jak ide do kuchni to pies ze mna, do pokoju ona ze mną. Kupy na drugim pietrze już nie zrobi bo jest ciągle ze mną i sama nie ma jak mi sie wymknąć.

Jak narazie wszystko skutkuje i Pepsi nie sika w domu :D
Do tego umie już siad , daj łape i na miejce :)

Jestem pod wrażeniem :) Ale narazie nie chce zapeszać :P
Mam nadzieje, że po tygodniu intensywnego treningu sie nauczy,że trzeba wstrzymywac a nie siusiać na gazetki (które zostały zabrane!!) czy na moje łóżko...

Trzymac kciuki :D

Posted

No i wykrakałam. W tym tygodniu Pepsi zaliczyła 3 razy zsikanie sie do mojego łóżka i raz na podloge i raz na klatce.
No i jak byłysmy w gościach u koleżanki to 2 razy zrobiła jej na podloge i raz na klatce...
Ehhhhhhhhhhh....... Poddaje sie....
A moje łóżko to prawie jak arka noego.

A takie trzymanie psa ciągle przy sobie sprawilo,że pies mnie nie lubi i tylko jak kogos widzi to skacze by go odemnie odczepil i poratował ...

Posted

KaHaa napisał(a):
No i wykrakałam. W tym tygodniu Pepsi zaliczyła 3 razy zsikanie sie do mojego łóżka i raz na podloge i raz na klatce.
No i jak byłysmy w gościach u koleżanki to 2 razy zrobiła jej na podloge i raz na klatce...


Pisałaś, że juz było lepiej i sunia załapywała... Radziłabym Ci zbadać mocz, bo sunia może mieć przeziębiony pęchcerz. W takiej sytuacji sikanie nie jest do końca zależne od niej.

Posted

KaHaa napisał(a):
Ehhhhhhhhhhh....... Poddaje sie....
A moje łóżko to prawie jak arka noego.

A takie trzymanie psa ciągle przy sobie sprawilo,że pies mnie nie lubi i tylko jak kogos widzi to skacze by go odemnie odczepil i poratował ...


Nie możesz się poddać. Jeśli był już okres gdy nie robiła, to znaczy, że już trochę załapała. A co do trzymania psa przy sobie. Postaraj się, żeby polubiła przebywanie z tobą, dawaj jej smakołyki, baw się, chwal gdy jest spokojna. No i przecież cały czas nie musisz jej trzymać. Możesz na przykład zamknąc ją ze smakołykiem do klatki na jakiś czas, oczywiście nie za długo i gdy ją wypuścisz, to pójdź z nią na spacer od razu.

  • 3 weeks later...
Posted

Ja też mam problem z załatwianiem na dworze. A w dodatku problem jest na tyle skomplikowany że niewiem już co robić. Suczka ma 4 miesiące. Wychodze znią co 3 godz, i oprócz tego za każdym razem jak sie napije lub naje- z wiadomych powodów. Problem w tym że na dworze tak się cieszy że jest na tym dworze że zapomina że jej się coś chciało, albo jak jest ciemno i niedaj boże ktoś szczeli (już co niektórym się nudzi i petardy puszczają) to juz owszystkim zapomina ciągnie z całej siły do domu i nawet niejest wstanie się skupić, nat tym co trzeba, i wrezultacie tego zaraz po przyjściu do dumu robi wszystko co powinna na dworze. Co do spacerów to chodzmimy dużo (jeden spacer 1,5-2 godz. gdzie bez przerwy biega) i kilka po pół gidziny. Kolejny proble którego zupełnie nierozumiem gdy rano ubieram się a biore smycz a Reda to widzi to automatycznie sika....Niemoge tego zrozumieć iż te spacery bardzo lubi, a zarazem gdy widzi że wychodzimy sika i 'mysli' że na spacer już niepójdziemy, przynajmniej ja odbieram to w ten sposób ze ona myśli że na sika w domu to już spacer zgłowy.

Teraz ja już niewiem co robić czy karać ją zato czy nie. Narazie nawet na nią niekrzyknęłam. Ale cały czas tak byc niemorze i narazie niewidze pomysłu co zrobić:shake:. Hodowca powiedział że były umoczyć jej nos w tym, ale ta metoda mnie jakos nie przekonuje.

Pomóżcie bo ja już niewiem co robić.

Posted

Melka94 napisał(a):
Ja też mam problem z załatwianiem na dworze. A w dodatku problem jest na tyle skomplikowany że niewiem już co robić. Suczka ma 4 miesiące. Wychodze znią co 3 godz, i oprócz tego za każdym razem jak sie napije lub naje- z wiadomych powodów. Problem w tym że na dworze tak się cieszy że jest na tym dworze że zapomina że jej się coś chciało, albo jak jest ciemno i niedaj boże ktoś szczeli (już co niektórym się nudzi i petardy puszczają) to juz owszystkim zapomina ciągnie z całej siły do domu i nawet niejest wstanie się skupić, nat tym co trzeba, i wrezultacie tego zaraz po przyjściu do dumu robi wszystko co powinna na dworze. Co do spacerów to chodzmimy dużo (jeden spacer 1,5-2 godz. gdzie bez przerwy biega) i kilka po pół gidziny.


Czy chwalisz ją kiedy załatwi się na zewnątrz? Powinnaś zawsze od razu dawać jej wtedy smakołyk i chwalić.

Melka94 napisał(a):
Kolejny proble którego zupełnie nierozumiem gdy rano ubieram się a biore smycz a Reda to widzi to automatycznie sika....Niemoge tego zrozumieć iż te spacery bardzo lubi, a zarazem gdy widzi że wychodzimy sika i 'mysli' że na spacer już niepójdziemy, przynajmniej ja odbieram to w ten sposób ze ona myśli że na sika w domu to już spacer zgłowy.


Pies absolutnie nie myśli że już na spacer nie pójdziecie bo nasikała w domu. Ona nadal nie rozumie, że ma się załatwiać na dworze - gdyby rozumiała to by tak robiła. Sikanie w takich momentach jest wynikiem podekscytowania. Jedyne co możesz z tym zrobić to poczekać aż wyrośnie, albo trzymać ją pod pachą, kiedy się ubierasz. Absolutnie nie karcić - to tylko pogorszy sprawę. Jest też możliwość, że sunia sika ze strachu. Sama mówisz że boi się petard.

Melka94 napisał(a):
Teraz ja już niewiem co robić czy karać ją zato czy nie. Narazie nawet na nią niekrzyknęłam. Ale cały czas tak byc niemorze i narazie niewidze pomysłu co zrobić:shake:.


Sunia ma dopiero 4 miesiące. To jeszcze dziecko. Mojej zdarzało się nasikać do 6 miesiąca i to wcale nie tak rzadko. Poczytaj na forum o stosowaniu klatki w nauce czystości.

Melka94 napisał(a):
Hodowca powiedział że były umoczyć jej nos w tym, ale ta metoda mnie jakos nie przekonuje.


I bardzo dobrze! Co to w ogóle za "hodoffca", który każe przyszłym właścicielom znęcać się nad wychowanymi przez siebie szczeniakami??

Posted

Nie pocieszę - mojej suce zdarzało się "moczyć" do 11 miesiąca nawet:evil_lol: Długo i wytrwale uczyłyśmy się załatwiania na dworzu ale udało się.

Kolejny proble którego zupełnie nierozumiem gdy rano ubieram się a biore smycz a Reda to widzi to automatycznie sika....Niemoge tego zrozumieć iż te spacery bardzo lubi, a zarazem gdy widzi że wychodzimy sika i 'mysli' że na spacer już niepójdziemy, przynajmniej ja odbieram to w ten sposób ze ona myśli że na sika w domu to już spacer zgłowy.

Siusianie z emocji to przywilej szczeniaka, nie karć bo może być jeszcze gorzej - bedzie posikiwać na Twój widok -taki CS.

decydowanie nie mocz jej pyszczka w odchodach to nic nie daje a jest obrzydliwe.

Posted

Może zadziała tak metoda: wychodzisz z domu i nie robisz nic, przez co mogłaby zapomnieć o załatwianiu ( bieganie, bawienie się, głaskania i tak dalej ) aż się nie załatwi. Gdy zrobi siku głaszczesz ją, chwalisz, bawisz się i w ogóle robisz wszystko to co lubi najbardziej. Przez to nauczy się, że nie ma zabawy na spacerze, dopóki się nie załatwi. A sikanie przed spacerem to najpewniej wynik podekscytowania.

  • 5 months later...
Posted

KaHaa napisał(a):
Dzis rano, spojrzałam w jej strone, patrze sucho... Więc szybko wstaje, by sie ubrac i z nią wyjść i nawet nie zdązyłam wstac a ta juz narobiła... Jakby te 3 minuty nie mogła jeszcze wytrzymać. A najgorsze jest to,że ona nigdy nie pokazuje, że chche wyjśc, nie piszczy, nie kręci sie, poprostu nic nie robi... I często tez robiu siku, jak juz jest na smyczy a ja otwieram zamek w drzwiach, juz mamy wychodzić i patrze a ta sika na przedpokoju.


Też mamy tak czasem, wkładam drugiego buta a młody w tym czasie kuca....

  • 2 months later...
Posted

Ja rozumiem Wasze porady i sama wiem sporo o wychowaniu i nauce psiaków ale....
Niedawno zafundowałam pracującej córce psiaka (sunia szpica małego)
Pomimo że nie ma jej w domu ok 9 godzin dziennie to całe życie z psiakami się chowała i brak jej było stwora koło siebie - zachwyt trwał bardzo długo - miłość się narodziła ale...
Psina ma dziwne obyczaje ; ma 10 miesięcy i ciągle sika (i nie tylko) w domu!! Dobrze wie co trzeba robić na spacerach i czego nie wolno robić w domu a jednak robi!! i to nie na podłodze tylko na łóżku (gdzie sypia razem z pańcią) , na wersalce (gdzie uwielbia się bawić) !! Nie umiemy zrozumieć jej postępowania i nie umiemy sobie z nim poradzić
Proszę Was o jakieś mądre sugestie - czemu psiak robi to namiętnie tam gdzie raczej nie powinien, bo nawet malusie szczeniaczki odchodzą od posłania żeby się załatwić, a ona celowo wybiera łóżko jakby chciała coś przekazać... Nie rozumiem takiego zachowania
Nawet kochając psiaka można się wściec piorąc całą pościel dwa dni pod rząd !!
Zastawienie łóżka pomogło o tyle że zasikała (i nie tylko) całą wersalkę !!
Zamknąć 10-cio miesięcznego psa w klatce?? ale ... to skazywanie jej na więzienie przez wiele godzin w ciągu dnia
Pomóżcie!!

Posted

i_ja napisał(a):
Psina ma dziwne obyczaje ; ma 10 miesięcy i ciągle sika (i nie tylko) w domu!! Dobrze wie co trzeba robić na spacerach i czego nie wolno robić w domu a jednak robi!! i to nie na podłodze tylko na łóżku (gdzie sypia razem z pańcią) , na wersalce (gdzie uwielbia się bawić) !! Nie umiemy zrozumieć jej postępowania i nie umiemy sobie z nim poradzić

Skąd taki wniosek, że ona wie co wolno, a co nie?? Ja jej osobiście nie widziałam, ale takie zachowanie wskazywałoby, że ona wprawdzie wie, ale, że sika się na łóżko, a nie na dworze. Może ktoś ją tego "nauczył".
Nauczyłabym ją załatwiać się na dworze, tak jak szczeniak, który kompletnie nie wie o co chodzi. A samą zostawiałabym tylko w pomieszczeniu, gdzie nie ma łóżek/wersalek.
Też to przerabiałam z suczką w tym wieku i poszło b. sprawnie, ale z uporem maniaka pilnowaliśmy, żeby nic w domu nie narobiła.

Posted

ech.... córka jest w pracy jak Sunia to robi - nie ma możliwości "nie spuszczania jej z oka"
Od 4-go mies życia jest uczona poprawnego zachowania, bo nie chodzi o sam fakt załatwiania się w domu ale też o "uspołecznienie" psiaka tak żeby można z nim było iść z wizytą na przykład.
Powiem, że nawet szybko poszło zrozumienie że miejscem do załatwiania jest "na zewnątrz " i pięknie (do dzisiaj) sobie to psina zapamiętała. Bardzo ograniczyła siusianie w domu, kupek już prawie w ogóle nie robiła tylko grzecznie czekała na powrót pańci żeby zrobić wszystko na spacerku. I nagle BUMS! całe łóżko po powrocie z pracy zapaprane - w takiej ilości że trudno nie odebrać tego jako jakiś "komunikat" - gdy zastawione zostało łóżko na czas nieobecności był spokój przez parę dni a potem... wersalka , na której w zasadzie głównie psinka się bawi, leży, gryzie coś tam - szok!!
W ogóle to sunia ma objawy ADHD :)) bo gryzie jak wściekła wszystko co uda jej się znaleźć - pluszaki wytrzymują jeden dzień, gryzaki gumowe to samo, gryzie poduszki, kołdry i wszystko z czego da się wyciągnąć "coś" ale myślimy że z wiekiem jej to przejdzie i cierpliwie chowamy co się da a jak zapomnimy to cerujemy to co się da :)
To mądra psinka tylko mam wrażenie że coś chce powiedzieć a my nie umiemy jej zrozumieć - i może się to skończyć tragicznie bo pies musi umieć żyć z ludźmi .
Nie wiem czy zauważyliście że z podobnym problemem zwracają się przeważnie właściciele suk - czyżby to miało jakieś znaczenie? a jeśli tak to jak z tym sobie radzić?
Dalej czekam na jakieś porady :)) moje pomysły się wyczerpały :))

Posted

i_ja napisał(a):
Od 4-go mies życia jest uczona poprawnego zachowania, bo nie chodzi o sam fakt załatwiania się w domu ale też o "uspołecznienie" psiaka tak żeby można z nim było iść z wizytą na przykład.

W jaki sposób??
Czy ona załatwia się tylko jak Pani nie ma w domu??
Dlaczego nie można jej zamknąć w pomieszczeniu bez łóżka - kuchnia, przedpokój/korytarz??

i_ja napisał(a):
W ogóle to sunia ma objawy ADHD :)) bo gryzie jak wściekła wszystko co uda jej się znaleźć - pluszaki wytrzymują jeden dzień, gryzaki gumowe to samo, gryzie poduszki, kołdry i wszystko z czego da się wyciągnąć "coś" ale myślimy że z wiekiem jej to przejdzie i cierpliwie chowamy co się da a jak zapomnimy to cerujemy to co się da :)

Ale mam nadzieję, ze coś jej jednak zostawiacie?

i_ja napisał(a):
Nie wiem czy zauważyliście że z podobnym problemem zwracają się przeważnie właściciele suk - czyżby to miało jakieś znaczenie? a jeśli tak to jak z tym sobie radzić?

Ja nie zauważyłam ;) Raczej pewne rasy, ale to też mogą być plotki. Zdecydowanie brak konsekwencji i złe podejście do nauki odgrywają zasadniczą rolę.

Może być tak, że ona na początku nie umiała wytrzymać te 9 godz - to jednak stanowczo za dużo dla szczeniaka. A teraz to jej już w nawyk weszło.

Posted

Zerduszko, nie wiem co miałaś na myśli pisząc, że "Może ktoś ją tego "nauczył". Psiaka mam od 12 tygodnia jej życia. Nie wychodziła z domu w okresie kwarantanny po szczepieniu na parwo. W ciągu dwóch, trzech dni maleńki szczeniak nauczył sie, że jedynym miejscem w domu na którym wolno sikać jest miejsce wyłożone gazetami. Bezbłędnie szła się załatwić tam, gdzie rozłożyłam gazety. Przez około miesiąc miała kuwetę i żwirek, ale zrezygnowałam, bo żwirek wyjadała :> chyba jej się z Royalem kojarzył. Odkąd zaczęła wychodzić na dwór, sikanie na gazety (w dalszym ciągu są rozłożone) miało miejsce bardzo rzadko, z reguły tylko w nocy. Jeśli chce jej się sikać to drapie mnie w nogi, włazi na kolana i patrzy mi w oczy. Są dni, że po powrocie z pracy nie ma nawet kropli-Malutka wytrzymała w danym dniu dzielnie 10 godzin samotności i jak strzała pędzi po schodadch na trawnik przed domem. Z ulgą kuca i załatwia potrzeby.Kilka kroków dalej załatwia potrzebę numer dwa. Więc mam pewność co do tego, że wie i rozumie i -co najwazniejsze-akceptuje ten fakt, że załatwianie potrzeb fizjologicznych na trawie jest wysoce wskazane. Nie robi na środku ścieżki leśniej, na alejce w parku, na chodniku-nie. Tylko trawa. To, że z bliżej nieznanych mi powodów co jakiś czas zabrudzi swoje miejsce snu i zabawy, jest dla mnie niepojęte. Jest bardzo czystym psem-teraz ma pierwszą cieczkę, a nie uświadczyłam nawet kropli krwi na podłodze. "Portki" też czyściutkie. Jak ma przejść przez błoto, to jest horror bo jej się łapki brudzą-trzepie nimi, wyciera o trawę(!) albo podbiega do mnie, żeby wytrzeć. Zabawnie to wygląda :) Pies, który nie lubi mieć brudnych łap :) No ale nie o tym miało być.
Martens, nie wsadze psa do klatki. Ta "metoda wychowawcza" jest dla mnie absolutnie nie do przyjęcia. Psiak jest sam w domu przez 10 godzin. Po powrocie z pracy idziemy na spacer (1,5 - 2 godziny). Nie życzę nikomu siedzieć w klatce 10 godzin, bez możliwości wyprostowania się, przeciągnięcia, napicia wody. Ona się potwornie nudzi dlatego też nie karcę jej za zniszczenia pod tytułem pogryzione buty, potargana poduszka (moja wina, trzeba chować różne rzeczy jak się ma małego tajfuna w domu). Ja szukam tylko kogoś, kto zna psią psychologię na tyle, żeby określić co jest przyczyną zabrudzania własnego legowiska. Bo owa nieszczęsna wersalka jest jej legowiskiem :) Caryca nie pies:)
Może znacie psiego psychologa?

Posted

Oj, nie widziałam Twojego postu z 14:40, Zerduszko :) Spieszę donieść, ze moje mieszkanie ma zabójczy metraż 32m2. Z czego 20 metrów to pokój a dziesięć to przedpokojo-kuchnio-łazienka. Stąd nie ma możliwości zamknięcia jej w odosobnionym miejscu. Zabawki ma, dużo, różnych. Nie w tym rzecz że nie ma sie czym bawić, bo ma. Ja nie mam pretensji jak coś zniszczy do niej, tylko do siebie że nie schowałam.
Tak, pod moją nieobecność. Jak jestem w domu, to bardzo ładnie mi daje do zrozumienia że chce wyjść.

Posted

Mogę Ci polecić kogoś z okolicy, sama byłam z moim psem na obserwacji, mam nadzieję, że jeszcze nie jednej ;)

Co do "nauczenia" - czasem tak jest, że całkiem nieświadomie uczymy psa niepożądanych zachowań.

Jeśli nie jest chora - co mogłoby jej utrudniać trzymanie potrzeb fizjologicznych, to może to zostawanie samej w domu jest dla niej dużym stresem. Piszesz, że niszczy - czy to są rzeczy, których często używasz, które pachną Tobą?? Dodatkowo sunia dojrzewa, burza hormonów pewnie jej nie ułatwia życia ;) Może lęk separacyjny to za duże słowo, ale udaj się po poradę do fachowca.
Dodatkowo zostawiaj jej coś, czym by się mogła zająć. Zabawki moze są fajne, ale same się nie rzucają. Ja mojej zostawiałam maskotki do rozszarpania (bez oczu i nosków, żeby się nie udusiła), coś do jedzenia - śniadanie schowane w kongu lub pieluszce (zawiązane w węzełkach, żeby musiała najpierw rozszarpać szmatkę), kość prasowana.

Ja się spotkałam z takim przypadkiem dorosłej suki, która zostawiona sama załatwiała sie w domu. Akurat się nią opiekowałam na czas nieobecności właściciela i widziałam jak to przeżywa. Ona po prostu panicznie bała zostawać sama.

Posted

Adriana to ten sam piesek, co i-ja?
Jesli tak, to po kiego xxxx komus pracujacemu po 9-10 godzin dziennie mlody, energiczny psiak.
Poza tym 10-m-czny szczylek dorasta, zaczyna pokazywac "rogi", taki psi nastolatek, burza hormonow itp.
Sunia moze nie wytrzymywac tyle czasu, sprobuj kiedys korzystac z toalety co te 10 godzin, w koncu nauczona czystosci jestes :diabloti:.
Jak wygladaja spacery psa, co robicie, szkolisz ja gdzies ?
Co do moczenia miekkich mebli, nie mozna suni ograniczyc obszaru do kuchni, lazienki i przedpokoju?
Zabawki- tez nie zostawiaj wszystkich na raz - wymieniaj je co jakis czas, zostawiaj po 2-3, zwiniete gazety, kongo ze smakolykami, stara swoja koszulke z zapachem, wlaczone radio.
Zafunduj psu rano dluzszy spacer, z godzinke przynajmniej, z wybieganiem sie np. za pilka + uczenie roznych komend, sztuczek, niech sie wyzyje i zmeczy. Zaraz po powrocie z pracy tez dluuugi spacer, Twoj obiad nie ucieknie ;).

PS. Zerduczko, pisalysmy jednoczesnie ;)

Posted

Karjo2, tak ten sam piesek. Moja szanowna rodzicielka opisała mój problem. Po kiego grzyba się pytasz? Ano po takiego, coby samemu nie żyć :P
Sama bym psa nie wzięła do mojego obecnego życia. Ale mamusia kupiła i jest. Co, mam uśpić? Oddać? Wygonić? Kocham tego smarkacza, szkodnika, paskudę.
Nie, nie mogę jej ograniczyć przestrzeni w domu, bo nie mam drzwi. Pokój i przedpokojo-kuchnio-łazienka mają tylko drzwi wejściowe i drzwi oddzielające WuCet od reszty. A w WuCecie psa nie zamkne.
Obiad? Nie, mój obiad nie ucieka, bo jem w pracy. Po powrocie do domu zostawiam tylko torebkę w przedpokoju i jak stoję tak idę z Małą na spacer. Pisałam we wcześniejszym poście-spacer 1,5-2 godziny. Z bieganiem po lesie, za patykami, z ćwiczeniem komend i kąpielami w pobliskim jeziorku. Rano, przed pracą, ma pół godziny (i więcej nie jestem fizycznie w stanie jej zapewnic; po prostu nie jestem w stanie wstawać o 4:30 żeby iść z psem na godzinny spacer), po południu 1,5 i około 22:00 pół godziny.
Co do wymieniania zabawek....Nie ma czego wymieniać :/ Każdy pluszak, jakiego dostanie, zostaje w ciągu dwóch dni doszczętnie wypatroszony. Jesli wymieniam, to zwłoki jednego pluszaka na pełnego pluszaka. Patyki i piłka to jedyne stałe elementy jej zabawek.
10 godzin jakie spędza w domu sama nie musi wytrzymywać-ma pozwolenie załatwiania sie w kuchni, są zawsze rozłozone gazety. Czasami korzysta z tego przywileju, czasem nie.

Posted

Sporo suk właśnie w okolicach cieczki sika na łóżko. Są dwa wytłumaczenia - albo znaczenie terenu (suka w cieczce też na spacerach sika wszędzie po trochu, żeby zostawić jak najwięcej informacji o swoim stanie), albo, hmm, jakby to powiedzieć - z tego samego powodu, co rozkojarzenie, nieposłuszeństwo, ucieczki w czasie tego okresu. Suka czuje się nie do końca komfortowo, jest rozkojarzona, podekscytowana, podenerwowana, i właśnie dlatego może na te łóżko sikać. Na szczęście po cieczce zawyczaj to mija - pozostaje chyba tylko suki nie dopuszczać do łóżka i przeczekać.

Posted

Adriana, sprobuj moze wlasnie rodzicielce podrzucac na troche psa, skoro tak "madrze" i Ciebie i sunie uszczesliwila.
Przy takim zaangazowaniu w zycie zawodowe znacznie lepszym wyborem byloby zwierze nie wymagajace az tak kontaktu z czlowiekiem (te nieszczesne rybki, pluszak ;) ), wypady do pubow czy na zajecia, pozwalajace na zycie towarzyskie, ewentualnie pomoc komus w okolicy w opiece nad psem (spacerek z nim itp.), ostatecznie pies ale starszy, juz niewymagajacy intensywnego zajecia, przesypiajacy wiekszosc doby.
Postaw sie w sytuacji mlodego szczeniora, ma zajecie przez 2-3 godziny na dobe, co z reszta, przeciez to zwariowac idzie...
Wiec radzi sobie, jak moze, tym bardziej, ze ma przyzwolenie na wyproznianie sie w domu. A dopiero zaczyna dorastac i jest u Ciebie niedlugo...
Nie wytlumaczysz suni jak czlowiekowi, ze na gazety siku jest ok, na lozku - fe.
Zabawilyscie sie egoistycznie, wiec moze troche sie przystosowac do psa...
Przemysl bramke, jak dla dzieci, by ograniczyc dostep do miekkich mebli, wez kilka tygodni urlopu, by nauczyc sunie odpowiedniego zachowania, poszukaj kogos w poblizu, komu moglabys "podrzucac" psa na czas pracy, lub przynajmniej moze ktos by bral sunie na spacery w ciagu dnia...
Wybacz, ale cos mi sie robi, jak tacy "doswiadczeni i obyci psiarze" postepuja z zywym zwierzakiem....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...