GoniaP Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 No i pogadałam sobie z Panem Mateuszem... On też pół nocy nie spał przez Limkę... Zapytałam, czy nie zraża go ten nowotwór. Ano nie zrażał... Obiecał, że zadzwoni po pracy... Quote
supergoga Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Jezooo, z nieba spadł czy skąd. Akurat teraz wyczytał. Cud zaiste. Quote
GoniaP Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Te zdjęcia, które wkleiłam wcześniej, były robione po tym telefonie. Limka natychmiast wyczuła zmianę mojego nastroju... Biegałyśmy, wygłupiałyśmy się, a ona uśmiechała sie od ucha do ucha i była tak szczęśliwa jak ja.... Quote
GoniaP Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Mateusz zadzwonił po pracy jak obiecał. Umówiliśmy się na 17.30 u mnie w domu. Limka czekała w piwnicy... Quote
GoniaP Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 17.45... Obie z Hanią powątpiewamy... Nerwy nas zżerają. Limka piszczy w piwnicy... Ale za chwilę rozbrzmiewa dzwonek. To Mateusz :multi: Quote
margo001 Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 To niesamowita historia:crazyeye: wprost nie do uwierzenia,czytając miałam gęsią skórkę :roll: Jednak nad Limką Bóg czuwał :loveu: Quote
Folen Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Nic nie pisałam, ale śledziłam wątek z niemałymi emocjami.. Stał się cud.. jednak one się czasem zdarzają! Quote
GoniaP Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Skoro już wszedł do paszczy lwa :evil_lol: to został przemaglowany... Cierpliwie zniósł inwigilację. Zapoznał się z Limką, poszli na pierwszy wspólny spacer. Wrócili, i zaczęły zapadać decyzje. Mateusz był gotów zabrać Limkę ze sobą, a ani Hania, ani ja nie miałyśmy wątpliwości, że to właśnie to... Dla pewności skonsultowałyśmy z Agą i Thetą. Dostałysmy zielone światło. Proces trwał ponad 2 godziny, aż nadszedł czas rozstania. Limka pojechała do swojego własnego domu... Quote
GoniaP Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Hania pojechała z Limką i Mateuszem. Zajechali po drodze po Limkowy posag i lekarstwa, potem po Dziewczynę Mateusza, i dalej do domu. Tam z kolei przywitała ich Mama. Quote
Ziutka Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 GoniaP napisał(a): Limka pojechała do swojego własnego domu... Dzięki Ci Panie :modla: :modla: :modla: :multi: :multi: :multi: Quote
GoniaP Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Co prawda Limka nie odchodziła od Hani na krok, i trzeba było ją przytrzymać jak wychodziła, ale Hania wyszła z domu Mateusza i Limki spokojna. Potwierdziły sie dobre przeczucia. Ta adopcja była inna niż zwykle, zostały pominięte pewne procedury, ale... Ale Mateusz jak obiecał, zadzwonił punktualnie o 21.30 by mi powiedzieć, że Limka dostała lekarstwa i że ma sie dobrze... Quote
GoniaP Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Wszystkie namiary Mateusza mam (spisałam go biednego z dowodu) a jutro podjadę podpisać umowę i wyściskać Limusię. Quote
GoniaP Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 A teraz parę słów o domu Limy... Lima zamieszkała w Poznaniu na Ratajach z Mateuszem i Jego Mamą. Mateusz ma w zasadzie krótkie godziny pracy, Mama pracuje nieopodal domu, a dyżury Limkowe będzie sprawować na razie Dziewczyna Mateusza. Limka nie zostanie więc jutro sama w domu. Ani pojutrze ;) Na weekendy Limka będzie wyjeżdżać ze swoimi opiekunami do domku na wsi, wśród lasów. Tam będzie mogła szaleć do woli... Quote
GoniaP Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Mateusz obiecał nie tylko, że zaloguje się tu i przedstawi się, ale też, że będzie zdawał relacje z życia Limki. Quote
GoniaP Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Limka pojechała do domu z wyprawką. Być może sie porządziłam, ale pojechała z Limką karma i jej legowisko wraz z zabawkami. Jeśli to problem, to odkupię. Chciałam, by Limka miała coś swojego. Obiecałam, że w razie poważnych problemów ze zdrowiem, Limka będzie mogła liczyc na nasze wsparcie. Dobrze? Quote
GoniaP Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Na wychodnym Mateusz stwierdził dobrotliwie, że poczuł sie jakby adoptował dziecko :oops: Mateuszu, dziękujemy za wielkie serce!!! Quote
olenka_f Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 tak się cieszę , Mateuszu jesteś wielki i macie kochane serducha:loveu: Quote
malgunia Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Mateusz-CZLOWIEK O WIELKIM SERCU!!! Jak to dobrze,ze sa jeszcze tacy ludzie na swiecie:lilangel: Quote
kaLOlina Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 to uffff wqreszcie przeczytalam...alarm odwoluje! ufff a ja tez mialam alternatywe- nie za dobra ale w razie czego na jakis czas;) ciesze sie ze nie jest konieczna!!! super super super Limko kochanie!!!! Quote
caroolcia Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Wspaniale :multi: tak bardzo się cieszę :loveu: Quote
mariee Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Ja tez sie bardzo ciesze! Czyta sie jak dobra" bajke"! Panie Mateuszu , Limka jest jak male dziecko, toż to bokser! Wielki Szacunek ! Quote
GoniaP Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 [quote name='AgaiTheta']a to zobaczcie kto śpi sobie: A wy śmialiście się z mojego fetyszystycznego podejścia do czerwonych obroży :mad::mad::mad: Zwracacie mi honor??? Aga?? Karolina??:p:p:p Quote
caroolcia Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 niczego Ci nie zwracam, bo nie zabierałam :evil_lol: Bonia też ma czerwoną :grins::grins::grins: Quote
kaLOlina Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 DEmi tez ma czerwona- ciocia Gonia kazala zapewne przewidujac co sie stanie;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.