muminka Posted September 24, 2007 Posted September 24, 2007 witam, piszę nie w moim imieniu lecz znajomej. znajoma ma psa, mieszańca, podobna do retrievera. sunia jest młoda, ma troszkę ponad rok. znajomej mąż wyszedł z psem na spacer. spuścił sunię ze smyczy aby mogła pobiec do ich dzieci. po drodze szedł jeden starszy pan. niestety, sunia biegnąc trąciła pana, ten przewrócił się i tragedia - złamane biodro. mąż znajomej wezwał karetkę, pojechał z panem do szpitala, odwiedzali go w szpitalu, przepraszali i absolutnie nie chcą się wykręcić od odpowiedzialności. obecnie do sprawy włączył się syn poszkodowanego który straszy znajomych sądem, obarczeniem kosztami za leczenie, rehabilitację i wszystko co mu przyjdzie do głowy. znajomi nie mają ubezpieczenia na psa (oc na psa) i obecnie strasznie boją się zaistniałej sytuacji. z poszkodowanym dobrze się dogadywali, pan jest profesorem który podchodził do całej sytuacji z dystansem. są gotowi zapłacić jakąś sumę jako zadośćuczynienie, ale tak naprawdę nie wiedzą ani jak się do tego wziąść, ani na ile groźby syna poszkodowanego są wykonalne. może wie ktoś jak powinno się w takiej sytuacji postąpić? i jak realna jest groźba pójścia do sądu w takiej sytuacji? Quote
BeataSabra Posted September 24, 2007 Posted September 24, 2007 muminka napisał(a):witam, piszę nie w moim imieniu lecz znajomej. znajoma ma psa, mieszańca, podobna do retrievera. sunia jest młoda, ma troszkę ponad rok. znajomej mąż wyszedł z psem na spacer. spuścił sunię ze smyczy aby mogła pobiec do ich dzieci. po drodze szedł jeden starszy pan. niestety, sunia biegnąc trąciła pana, ten przewrócił się i tragedia - złamane biodro. mąż znajomej wezwał karetkę, pojechał z panem do szpitala, odwiedzali go w szpitalu, przepraszali i absolutnie nie chcą się wykręcić od odpowiedzialności. obecnie do sprawy włączył się syn poszkodowanego który straszy znajomych sądem, obarczeniem kosztami za leczenie, rehabilitację i wszystko co mu przyjdzie do głowy. znajomi nie mają ubezpieczenia na psa (oc na psa) i obecnie strasznie boją się zaistniałej sytuacji. z poszkodowanym dobrze się dogadywali, pan jest profesorem który podchodził do całej sytuacji z dystansem. są gotowi zapłacić jakąś sumę jako zadośćuczynienie, ale tak naprawdę nie wiedzą ani jak się do tego wziąść, ani na ile groźby syna poszkodowanego są wykonalne. może wie ktoś jak powinno się w takiej sytuacji postąpić? i jak realna jest groźba pójścia do sądu w takiej sytuacji? Pies był luzem bez kagańca ?? Jeżeli tak to podpada to pod art 77 kodeksu wykroczeń "Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany." No i niestety mają prawo wystąpić o odszkodowanie z powództwa cywilnego. Złamanie biodra w starszym wieku może skończyć się śmiercią... Quote
muminka Posted September 24, 2007 Author Posted September 24, 2007 BeataSabra napisał(a):Pies był luzem bez kagańca ?? Jeżeli tak to podpada to pod art 77 kodeksu wykroczeń "Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany." No i niestety mają prawo wystąpić o odszkodowanie z powództwa cywilnego. Złamanie biodra w starszym wieku może skończyć się śmiercią... pies był bez kagańca, ale akurat tu ten kaganiec jest najmniej ważny (nawet jakby miał kaganiec, to i tak potrąciłby starszą osobę...) zdają sobie sprawę że sprawa jest poważna. nie negują swojej winy i nie chcą uciec od odpowiedzialności. chcą zapłacić zadośćuczynienie. ale boją się że nawet jak zapłacą, to i tak syn poszkodowanego weźmie ich do sądu po większą sumę. ja mam ze swojej strony pytanie: czy oc na psa pokrywa takie przypadki? Quote
Cavisia Posted September 25, 2007 Posted September 25, 2007 OC to ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej, więc pokrywa.Ja radziłabym spisać z tym Panem (poszkodowanym) dokładny sposób rozliczenia szkody - troszkę ich to pokosztuje, ale tak załatwiony spór napewno będzie tańszy niż zasądzony przez sąd.A sami są sobie winni, albo nie puszcza się psa, albo pies musi słuchać.Ale to już napewno teraz wiedzą. Quote
Cavisia Posted September 25, 2007 Posted September 25, 2007 Aha a nie mają czasem przy domu/mieszkaniu ubezpieczonego OC w życiu prywatnym? Kiedys czasem chyba PZU coś takiego proponowało. Quote
BeataSabra Posted September 25, 2007 Posted September 25, 2007 OC wykupione po wypadku nie pokryje szkody. Quote
Berek Posted September 25, 2007 Posted September 25, 2007 BTW nie wszędzie obowiązuje wymóg "smyczy i kagańca". W Warszawie, na przyklad, nie obowiązuje. :diabloti: Quote
muminka Posted September 27, 2007 Author Posted September 27, 2007 pies miał kaganiec na sobie. poszkodowany potwierdził. Quote
BeataG Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 muminka napisał(a):zdają sobie sprawę że sprawa jest poważna. nie negują swojej winy i nie chcą uciec od odpowiedzialności. chcą zapłacić zadośćuczynienie. ale boją się że nawet jak zapłacą, to i tak syn poszkodowanego weźmie ich do sądu po większą sumę. Po pierwsze: syn nie może ich pozwać, może to zrobić wyłącznie sam poszkodowany. Po drugie: jeśli poszkodowany zgodzi się przyjąć odszkodowanie/zadośćuczynienie bez sprawy sądowej, to należy wziąć od niego oświadczenie, że zgadza się na taką i taką kwotę, że kwotę tę otrzymał i że rezygnuje ze wszelkich dalszych roszczeń. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.